Archiwa tagu: warzenie z brewkitu

Brewkit – Zestaw do warzenia piwa.

Zeszłotygodniowy film ,,Stwórz sobie kanał” urodził pierwszy owoc – jeżeli wciąż zastanawiacie się jak zacząć warzyć piwo w domu, jaki sprzęt jest potrzebny do rozpoczęcia przygody z piwowarstwem domowym to zobaczcie poniższy materiał. Dziś opowiadam o sprzęcie, który pozwoli uwarzyć Wam pierwsze piwo z brewkitu!

5 porad jak ułożyć recepturę domowego piwa.

Dziś rozprawiam o tym od czego zacząć przy ustalaniu receptury domowego piwa. Mam nadzieję, że początkującym piwowarom da to zarys od czego zacząć i czym się kierować, pięć prostych punktów na czym warto się skupić. P.S udało się zwalczyć problem czarnych ramek wokół filmu. P.S udało się zwalczyć problem czarnych ramek wokół filmu. Szkoda, że supportteam YT olał sprawę.

Drugie Warzenie: The Ginger Dream

Długo się zabierałem za pisanie tej relacji, nie wiem jak to się stało, że tyle czasu upłynęło, ale może nawet dobrze się składa. Mijają cztery dni od premiery piwa i będę mógł opisać także swoje wrażenia.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com

Cóż to za piwo?  Oparte na Muntons Irish Stout Premium wraz z moimi dodatkami; kardamon, goździki, ziele angielskie, laska wanilii, kawa Lavazza, świeży imbir, cynamon oraz chmiele Chinook i Cascade. Pomysł na piwo zrodził się gdzieś w połowie września, chciałem uwarzyć piwo, które będę mógł postawić na świątecznym stole. Ciąg pomysłów okazał się prosty, święta to zima, zima to ciemne piwo, ciemne piwo musi mieć coś świątecznego. Piernik okazał się strzałem w dziesiątkę.

Oto składniki:

  • Brewkit Muntons Irish Stout Premium
  • Brewkit Plus
  • 22 litry wody
  • 25 ziaren kardamonu
  • 45 ziaren goździku
  • 25 ziaren ziela angielskiego
  • świeży imbir 100 gram (kroiłem na cienkie plasterki)
  • cynamon rurki 3 szt.
  • Chmiel Cascade 30 gram
  • Chmiel Chinook 30 gram
  • Kawa mielona 83 gramy
  • Laska wanilii 1 szt.
  • Drożdże S-04 1 sztuka

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-3

Do garnka wlałem 5 litrów wody (kupiłem w Lidlu baniaki Saguaro), wsypałem brewkit plus czyli suchy ekstrakt słodowy. Mocno wymieszałem i rozpocząłem powolny proces podgrzewania. Ogień był średni, chciałem by brzeczka nagrzewała się w wolnym tempie. Po mniej więcej 5 minutach, gdy całość udało mi się dobrze rozmieszać dodałem zawartość puszki. Rozmieszałem bardzo dokładnie, cały czas trzymając garnek na małym ogniu. Następnie brzeczka zaczęła wrzeć, dodatki jednak zacząłem wsypywać dopiero po 10 minutach od rozpoczęcia bulgotania.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-5

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-6

Pierwszym sypkim dodatkiem był chmiel Cascade, wsypałem 20 gram luzem i rozpocząłem mieszanie. Przykryłem garnek, ale na tyle by pokrywka zajmowała mniej więcej 60 procent powierzchni garnka, chciałem by niepożądane aromaty miały szansę odlecieć.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-11

W między czasie obok zalałem 83 gramy kawy 300 ml.wrzącej wody i pogotowałem około 10 minut. Następnie dwa razy filtrowałem w specjalnym zaparzaczu do kawy, odmierzyłem 150 ml. kawy i wlałem do garnka.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-8

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-9

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-10

Jednocześnie w rondelku obok gotowałem w 300 ml.wody 15 szt.kardamonu, 20 szt. goździka, 15 szt. ziela angielskiego, 44 gr. imbiru, 2 rurki cynamonu. Zawartość garneczka gotowałem przez około 15 minut, odsączyłem pieczołowicie i dolałem do brzeczki.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-12

Całą zawartość czyli główny kociołek gotowałem na średnim ogniu, z delikatnym bulgotaniem przez 45 minut. Po tym czasie, na ostatnie 15 minut, dodałem pozostałe 10 gramów chmielu Cascade oraz 30 gram Chinooka na aromat oraz pozostałe dodatki: 25 szt. goździka, 10 szt. kardamonu, 10 szt. ziela angielskiego, 56 gram imbiru, 1 szt. cynamonu (dorzuciłem także 2 poprzednie), dolałem ostatnie 150 ml. kawy, a także laskę wanilii.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-13

Brzeczka przyjemnie bulgotała, aromaty piernika unosiły się po domu, a dla mnie zbliżał się czas dodania drożdży do przegotowanej wody o temperaturze 25 stopni. Po około 10 minutach, gdy widziałem, że nie biorą się za bardzo do pracy postanowiłem dodać łyżeczkę cukru, pomogło praktycznie od razu. Na ostatnie 5 minut gotowania zdjąłem całkowicie pokrywę i odkręciłem gaz na maksymalny poziom. Równo po godzinie od dodania pierwszego chmielu wyłączyłem gaz i rozpocząłem proces filtracji. Odłowiłem jeszcze wszystkie przyprawy, które dodałem do brzeczki i zagotowałem je w 300 ml. wody, chciałem z nich wycisnąć jak najwięcej. Filtrowałem z pomocą gazy, przelewając całość przez sitko. Wymieniałem je bardzo często, ale dzięki temu udało mi się odłowić naprawdę dużo fusów.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-14

Jako, że chciałem jak najprędzej uzyskać odpowiednią temperaturę zadania drożdży pozostałe baniaki z wodą wystawiłem od rana na dwór, by nabrały temperatury otoczenia (około 6 stopni) i po ustawieniu wiadra w docelowym miejscu dolałem z dużej wysokości. Takie podejście pozwala napowietrzyć gotową brzeczkę, by drożdże miały zapas energii do wykorzystania. W momencie zadania drożdży zawartość wiadra miała 23 stopnie Celsjusza, a po dodaniu wody wskaźnik litrów zatrzymał się na 22. Tego samego dnia jeszcze rozpoczęła się fermentacja, początkowo temperatura wzrosła do 24 stopni, ale przez najbliższe dni spadała o mniej więcej 1 stopień by po 8 dniach zatrzymać się na 18,2 stopniach.

W czasie rozpoczęcia fermentacji ekstrakt wynosił 8,5 %. Co ciekawe w dwa dni po rozpoczęciu  z nad rurki unosił się aromat coli i piernika. Cały proces początkowo przebiegał dosyć gwałtowanie, jednak już po dwóch dniach zwolnił by przez następne dni uspokajać się. Jednak tydzień po rozpoczęciu, kiedy wydawało się, że fermentacja zakończyła się (brak wydzielanych gazów oraz niskie stężenie stopni Plato) proces przyspieszył. Zakończył się dokładnie 11 dni po rozpoczęciu.

Przez ten czas przygotowałem butelki, które w dniu rozlewu wyparzyłem. Na refermentację postanowiłem dodać 4 gramy cukru na butelkę, czyli w moim przypadku było to 176 gramów cukru rozpuszczone w 240 ml. wody. Mając jednak na uwadze, że piernik może nie ,,wyjść” zbyt wyraziście w piwie na końcu postanowiłem cukier rozpuścić w roztworze z przypraw, których używałem przy warzeniu. W garnku wraz z cukrem pływały:

  • 20 szt. kardamonu
  • 20 szt. goździka
  • 15 szt. ziela angielskiego
  • 3 kory cynamonu
  • około 40 gram świeżego imbiru.

Tak przygotowany roztwór wraz z cukrem rozlałem do butelek. Następnie przelałem młode piwo, zostawiając jednak trochę miejsca w butelce, gdyż obawiałem się granatów. Tak przygotowane piwo w butelkach zakapslowałem, oczywiście wcześniej wyparzyłem kapsle. Najbardziej w czasie tej operacji bolały mnie ręce i łokcie 😉 po zakończeniu odniosłem piwo do piwnicy gdzie panowała temperatura około 18-16 stopni (regularnie spadała), w tej pozycji czekało dwa tygodnie. Przykryłem je kocem, w razie wybuchu miał on stłumić rozprysk szkła, a także uchronić butelki przed światłem.

lodowa

Po 14 dniach przeniosłem piwo do lodówki, gdzie panowała temperatura 5 stopni. W tej konfiguracji leżało 10 tygodni, aż do Wigilii kiedy to nastąpiła premiera. Efekt końcowy?

ginger

Naprawdę dobry! Piwo ma silny aromat imbiru, ziela angielskiego, lekkiej kawy, goździka, kardamonu i cynamonu, który jest najsłabszy. Lekki, ale jednak się pojawia, jest aromat cytrusowego chmielu. W smaku o dziwo wyszła wanilia, smukła i jedwabista, ale się odznaczyła. Wspomniane wcześniej składniki także zaznaczyły swoją obecność z czego najmocniej goryczka! Osobiście jestem dumny z tego piwa, cieszę z niego i uważam je za udane.

piwo-swieta
Etykieta mojego świątecznego piwa.

Czy coś bym zmienił? Myślę, że dodałbym więcej cynamonu i wanilii. A także zastanowiłbym się nad miodem, z recenzji, które słyszałem wszyscy się dziwili, że jest goryczkowe, a nie słodkie. Choć dla mnie jest to układ idealny!

Pierwsze warzenie-brewkit

Z zamiarem rozpoczęcia warzenia nosiłem się już od dłuższego czasu, notorycznie jednak odkładałem ten moment, a miesiące mijały nieustannie. Niespodziewanie ukazał się film autorstwa Tomasza Kopyry zachęcający do rozpoczęcia swej przygody z warzeniem z pomocą brewkitu. Ta decyzja zakupowa była jedną z moich najszybszych w  życiu, zawsze przed wydaniem piniondzów obracam je w palcach po trzy razy, w tym wypadku podjęcie decyzji było niemal natychmiastowe. Po zapoznaniu się z zestawem ,,Superstart” początkowo chciałem kombinować zamianę ekstraktu ,,Finlandia Lager” na Stouta bądź IPĘ, ale doszedłem do wniosku, że znając moje szczęście coś się stanie i jeszcze nic z tego nie wyjdzie. Po zamówieniu paczka doszła w naprawdę szybkim tempie 2 czy 3 dni od kupna, jednak za warzenie zabrałem się dopiero dwa tygodnie później. W między czasie zamówiłem dodatkowo paczkę drożdży na wszelki wypadek oraz chmiele: amerykański Sterling na goryczkę oraz nowozelandzką Pacificę na aromat.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com

Przeczytawszy mnóstwo informacji o warzeniu: odpowiednich temperaturach, drożdżach, o chmielach co ze sobą reprezentują, obejrzawszy kilkukrotnie filmy o brewkicie  przygotowałem się jak mogłem najlepiej merytorycznie i powziąłem się do pracy. Początkowo wyczyściłem fermentor płynem do mycia naczyń, wyszorowałem, spłukałem kilkukrotnie i zdezynfekowałem proszkiem OXI (pamiętajcie by to czyniąc zalewać mniej więcej jedną łyżeczkę proszku ciepłą wodą, nie gorącą. Mój błąd, że nie odczekałem za długo i para prawie rozwaliła mi dekiel!). Po dezynfekcji nie trzeba przelewać fermentora wodą.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 2

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 5

Później do metalowego garnka wlałem 5 litrów zimnej wody i wrzuciłem sproszkowany słód czyli zamiennik cukru dzięki, któremu piwo ma być wolne od  nut bimbrowniczych. Po dokładnym rozmieszaniu włączyłem gaz i dodałem zawartość puszki ,,Finlandia Lager”, płyny przyjęły formę gęstego syropu uwalniając co raz większą ilość aromatów pieczonego chleba, karmelu czy słodkości.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 7

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 8

Palnik ustawiłem na prawie najmniejszą moc mieszając dosyć często i wpuszczając dzięki temu większą ilość powietrza do środka. Po kilkudziesięciu minutach podgrzewania brzeczka zaczęła wrzeć i odczekawszy 10 minut dodałem zawinięty w woreczek z gazy chmiel Sterling (30 gram). Dodając chmiel w ten sposób chciałem uniknąć problemów z filtracją na końcu gotowania i przy rozlewie, wybierając jednak tą drogę pamiętajcie by zostawić sporo miejsca w woreczku. Po nasiąknięciu ekstraktem chmiel bardzo rośnie! Sam granulat pachniał obłędnie, poczęły mi się przypominać piwa z nim wyprodukowane, właśnie w ten sposób najłatwiej zapamiętać różnice między chmielami.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 6

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 4

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 9

Od tej pory zawartość garnka mieszałem już delikatnie, uważając by nie przedziurawić zawiniątka. Następnie przez 45 minut całość gotowała się na wolnym ogniu, garnek był delikatnie przykryty deklem, specjalnie gdyż w tym czasie powinny odparować niechciane aromaty. Po upływie tego czasu zaaplikowałem następny woreczek z gazy z zawartością chmielu Pacifica (30 gram) wtedy własnie rozpoczął się ostatni etap gotowania, który trwał 10 minut.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 3

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 10

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 15pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 13

Brzeczka parowała, zapachy chmieli wypełniały dom, a napięcie rosło: nadszedł moment wygaszenia ognia. Odcedziłem skrupulatnie woreczki z chmielem nie pozwalając by czasem jakiekolwiek smaki nie zostały wykorzystane. Do fermentora wlałem 5 litrów zimnej wody i następnie przelałem brzeczkę do środka, po tym procesie zaniosłem prędko całe wiadro na ostatecznie miejsce fermentacji. Po ustawieniu na wysokiej półce (by było łatwiej zlewać do butelek) uzupełniłem do poziomu 20 litrów fermentor, wodę lałem tak by powstawała piana, ma to pomóc napowietrzyć zawartość.

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 14pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 16

pierwsze warzeniebrowamator_piwnakompania.wordpress.com 12

Wcześniej w czasie, gdy brzeczka bulgotała radośnie, zagotowałem wodę i nalałem ją w wielkości 200 ml. do szklanki, a następnie przykryłem ją folią aluminiową robiąc w niej dziurkę. Woda musi zostać czysta, nie może złapać żadnych bakterii z powietrza, w końcu to w niej pracę mają rozpocząć drożdże. Odczekałem, aż ciepłota wody spadnie do 27 stopni i dodałem drożdży, przykryłem ponownie folią, tym razem już szczelną i odstawiłem w spokojnie miejsce. Mniej więcej po 30 minutach (czas jest względny; na powierzchni muszą być widoczne bąbelki, świadczą one o tym, że drożdże podjęły pracę) roztwór już pracował, odetchnąłem z ulgą. Pamiętajcie by rozpoczynając warzenie zawsze mieć dodatkową paczkę drożdży w domu! Gdy temperatura brzeczki spadła do 27 stopni zadałem bulgoczące drożdże, brzeczki nie mieszałem. Fermentor przykryłem, zamontowałem szyjkę z wodą i wziąłem się za sprzątanie kuchni…jeszcze tego samego dnia, wieczorem warka zaczęła powoli pracować.

Muszę przyznać, że cały proces niesie ze sobą wiele radości choć też obawy czy, aby na pewno wszystko zostało poprawnie wykonane. Dbałem o sterylność, wszystkie przyrządy dezynfekowałem wrzątkiem, zawsze dbałem o poprawne temperaturę choć wiem na przyszłość co muszę zmienić. Po pierwsze: drożdże najlepiej dodawać do brzeczki, której temperatura spadła 1-2 st. poniżej wartości fermentacji. W moim przypadku mogły być to już 22-23 stopnie (odpowiednia temp. otoczenia w czasie fermentacji dla moich drożdży mieści się pomiędzy 18-22 st.). Po drugie: muszę pamiętać by drożdże trzymać krócej gotowe do dodania, u mnie czekały mniej więcej godzinę gdyż czekałem na spadek temperatury w fermentorze. Podsumowując muszę rzec, że warzenie jest naprawdę inspirujące i rozwijające, nawet tak amatorskie jak to z brewkitu, nawet gdy człowiek w dużej mierze jest prowadzony ,,za rękę” przez Tomasza Kopyrę. Jestem pozytywnie zaskoczony ilością informacji w Internecie, można natknąć się na bardzo ciekawe tematy i informacje, wiele one mi dały. Teraz zostaje już tylko czekać na efekty!

Wielkopolski Piwosz

Cena całość:

  • zestaw Superstart 231, 20 zł. (po rabacie obowiązującym do końca sierpnia)
  • dodatkowe drożdże S-04 oraz chmiele: Sterling,Pacifica-40,30 zł.
  • cztery baniaki z wodą po 6 l.-6,8 zł.