Archiwa tagu: the blogger

Deep Dark Sea Bourbon BA z Brokreacji

Czekałem na to piwo mocniej niż świat na pierwszego ,,krafta” z Kompanii Piwowarskiej. Beczunie uwielbiam, charakterne Portery, więc z tego połączenia musi wyjść coś intrygującego. Pora zanurzyć się w otchłań z brokreacyjnym batyskafem…

Poznańskie Targi Piwne 2016-Relacja

Stało się! Już za nami najbardziej wyczekiwany weekend ostatnich miesięcy, mnóstwo premier (aż 63!), mnóstwo rozmów, wuchta wydanych pieniędzy. Ale opłacało się! P.S Niestety zabrakło już dla mnie Whiskey Buby z Szałupiw, Piernikowego piwa Big Chilla i…czegoś jeszcze, ale pamiętam czego 🙂

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-2

Niestety nie udało mi się spróbować wszystkich piw zapisanych na liście (sobota z powodów prywatnych odpadła) więc zostały mi jedynie piątek i niedziela. Pierwsze wrażenie po wejściu? Więcej miejsca, lepiej rozstawione stoiska, dobrze podzielona przestrzeń dla browarów i wszelkiej maści food trucków. W zeszłym roku hala była przedzielona w połowie, był to błąd, gdyż ludzie cholernie się tłoczyli na pozostałej przestrzeni (był ruch, ogrom ludzi, ale większa szansa na rozejście się). Po drugie: więcej ławek na dole i na antresoli, zdecydowanie dobry manewr. Po trzecie scena w środkowej części hali, lepsze nagłośnienie, szerszy dostęp do ludzi. Wnioski z zeszłego roku zdecydowanie zostały wyciągnięte.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-3

Przechodząc do najważniejszego, do piwa: pierwszym kosztowanym  przeze mnie był Dunkel Weizen z browaru restauracyjnego Złoty Pies. Specjalnie chciałem zacząć lekko by nie zamulić kubków smakowych. Aromat w moim przekonaniu upodabniał się do Paulanera Dunkela. Przeważają nuty pszeniczne i palone, ale z wyraźnym oddechem bananów i goździków. Może przez szczodre  nasycenie, może już to piwo tak ma, ale w posnmaku wyłazi wredny alkohol. Nie przyjemny. Ale całość 7/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-6

Po skosztowaniu i zapisaniu notatek ruszyłem dalej, szukałem stoiska Browaru Perun i premierowej czeskiej 10-tki. Przy stoisku poznałem lekko już podchmielonego psychofana browaru, który szczerze przekonywał mnie o tym, że sympatycznie jest być Słowianinem.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-5

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-7

Czeska 10-tka okazała się bardzo pijalnym, dobrym piwem. Aromat charakteryzował się nutami masełka, a także nutami typowymi dla chmielu Saaz. Smak wybornie delikatny, z przeważającą słodowością, ale także z czeskim chmielem, smakował jak stare goryczkowe piwa. 8,25/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-8

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-10

Wraz z upływem czasu na Targach zaczęło przybywać ludzi, którzy chętnie przysiadali pod sceną i nasłuchiwali co poszczególni prelegenci mieli do powiedzenia. Jednym z tematów brzmiał ,,Dlaczego lagery są lepsze od ejli?”. Tytuł miał wywoływać kontrowersje, gdyż cała piwna rewolucja opiera się piwach górnej fermentacji. Wykład zawierał dużo informacji ważnych dla początkujących, historycznych i tematycznych.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-9

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-18

Mnie jednak czas gonił i brak trunku w ładnym, targowym szkle tak więc pospieszyłem do stoiska Beer Brosa po premierę, a mianowicie Hop Sztosa. Cóż to za arcydzieło! (to po lewej!)

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-13

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-14

Było cudnie chmielowe i goryczkowe, a jednocześnie łączyło nuty jakby landrynkowe, miałem wrażenie jakbym jadł cukierki o smaku chmielowym. Rześkość i świeżość obezwładniały, smak w pełni goryczkowy z nutami żywicznymi, które momentami ściskały za gardło. Tylko czasem miałem wrażenie jakby w tle wychodził słaby alkohol,  nie przeszkadzający. Solidnie i pyszne! Ogólnie 9,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-16

Moim następnym celem był Browar Niechanowo. Kolejny wielkopolski browar, dodatkowo z rodzinnych stron, tej pozycji ominąć nie mogłem. Skusiłem się na festiwalową premierę,a mianowicie Lagera 60-tkę (leżakował 60 dni) który miał stanowić odwzorowanie dawnego Pelikana. Jak dowiedziałem się w czasie rozmowy receptura była prawie pełna, prawie bo zabrakło jakby nie patrzeć głównego składnika jakim były drożdże, w obecnej chwili nie do zdobycia.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-15

Byłem pod wrażeniem staranności marketingu, ładne i klasyczne, przejrzyste etykiety plus kapsle z nazwą browaru. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Plany na przyszłość? Budowa własnej słodowni(!), a także praca nad wypracowaniem marki regionalnej, ściśle związanej z ziemią niechanowską i gnieźnieńską. A piwo? Dawnego pelikana nie piłem, muszę je dać dziadkom by przypomnieli sobie przeszłość. A 60-tka było dobra, wyraźnie słodowe, delikatnie nasycone z filigranowym posmakiem goryczki na końcu przełykania. Jedynie co mnie ubodło to posmak metaliczności, niestety zaznaczającej się w piwie. Po za tym wad nie stwierdziłem. Ogólnie 8/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-12

Gdzie udałem się następnie? Zbliżała się godzina 21, jednak wciąż miałem pół godziny by spróbować Wheat Wine’a. Po czasie stwierdziłem, że nie był to najlepszy manewr by brać tak mocne piwo (24 Blg., 10 %) przed premierą The Bloggera. Jednakże oddać mu trzeba, że w piwie zachowała się…cierpkość. Czyżby beczka (leżakowało w beczce po portugalskim winie) wyczarowała takie cuda? Solidnie słodowe z delikatną nutą słodkości, ale kwaskowatości. Piwo było nawet trochę gęste, lepiło się do ust. Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-17

Wybiła godzina 21, a wraz z nią premiera The Bloggera. Wpierw jednak na scenie odbył się wywiad z Mateuszem z Brokreacji, a także z Jurkiem z Jerry Brewery. W skrócie: skąd pomysł na The Bloggera? Powstał w czasie premiery piwa z Krakowie. Potrzebny był browar, padło na Mateusza, który siedział blisko Jurka. Opis na etykiecie? Wybierany był przez blogerów, hasztagi także. Etykieta? Koleś w okularach Jurka Owsiaka nie jest smutny, tylko zafrasowany kosztowanym piwem. Czy będzie reedycja? Całkiem prawdopodobne, jeżeli blogerzy nie opiją tak bardzo Brokreacji jest możliwa. Co rok inne piwo! Mam trochę materiału VIDEO na aparacie, zobaczę co z tego uda mi się wyciągnąć 😉

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-19

Czas na degustację! Aromat? Nuta zajebistości czyli czerwony pieprzy wyszedł zarówno w zapachu jak i smaku. Solidnie wyszedł jednak tuż za nim ujawnia się także posmak wiśniowego słodu, cudnie muska kubki smakowe delikatną kwaskowatością. Bardzo pijalne, schodzi ze szkła błyskawicznie. Aż dziwota, że wyszło tak ułożone i grzeczne. Czyżbyśmy znaleźli drogę do blogerskiej duszy?

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-35

Tomek z Piwnychpodróży odnalazł nawet swój komentarz sprzed lat dotyczący piwa. Sława była w zasięgu ręki!

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-20

Nie odmówiłem go sobie także dziś czyli w niedzielę. Jest kapitalnie ułożone i zbilansowane, bardzo grzeczne jak dzieło blogerów żądnych chmielu i ekstraktu. Smaczne i pijalne o każdej porze! Jeśli nie piliście jeszcze, kupujcie. Już od tego tygodnia dostępne będzie w specjalistycznych sklepach. Ogólnie 9,25/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-29

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-31

Na stoisku Brokreacji zawitało nawet nasze wspólne zdjęcie wykonane w czasie warzenia The Bloggera w Szczyrzycu. Jeszcze raz dzięki chłopaki za taką organizację i powtórne wspaniałe przyjęcie na Targach!

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-30

Jednak dzisiejsze kosztowanie rozpocząłem od Kwas-u Eta z Pinty czyli kwach wymieszany z dynią. Wychodzi ona w zapachu choć miesza się z typowym kwaśnym aromatem. W smaku można wyczuć zarówno lekkie toffi jak i kwaskowatość, na końcu lekka goryczka. Potrafi jednak uszczypnąć w język. Ogólnie 8,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-21

Całe szczęście można było brać ilości 0,1! Gdzieniegdzie jednak lali szczodrzej jak w Browarze Podgórz gdzie zamówiłem Cud Malinę czyli Milk Stouta z malinami. Piwo było idealnie ułożone, dograne i kawowe. Całość muskała przełyk, wychodził wręcz posmak wanilii! W smaku głównie wychodziły maliny przez postać kwaskowatości, choć czasem objawiały się pod postacią smaku malinowej mamby. Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-22

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-23

Następnie przyszło mi kosztować piwo z browaru Szałpiw, nie miałem go na liście, ale że Buba Whiskey się skończyła postanowiłem tym trunkiem zalać pustkę.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-25

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-24

Był to Charon Wild czyli dyniowe piwo leżakowane w beczce z dynią i maliną! Zapach był cudnie wiśniowy, przypominał mi się aromat dziadkowej wiśniowej nalewki, ewidentnie leżało obok niej! Początkowo w smaku wyczuwam solidną porcję cierpkości zmiksowanej z przepysznym świeżym chlebem, a także z obiecaną dynią i malinami. Co intrygujące po dłuższej chwili, gdy przełknęło się piwo można było wyczuć nuty hiszpańskiej szynki serrano. Dziwota! 9,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-26

Następnie udałem się po cydr na otrzeźwienie! No cóż to duże słowo biorąc pod uwagę, że zostałem szczodrze poczęstowany. Oto notatki odnośnie cydru: aromat długo leżakowanego jabłka, skrzętnie trzymanego w spalonej beczce. Kojarzy mi się ze smarem prosto od strażaków, jakbym czuł i smakował cydr serwowany na pogorzelisku. Smak jest kwaskowy, ale zarazem słodki i delikatny. Ogólnie 8,75/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-32

Po ,,otrzeźwieniu” jakie zaserwowałem sobie z cydru przyszła kolej na ostatnie kosztowane piwo tego wieczora, a także Targów. Udałem się na stoisko Browaru Zakładowego po Przerwę Kawową. Jakaż ona była? Ano ogromnie kawowa i gorzka, miała coś z aromatu dawnej, starej kawy, serwowanej jeszcze jako zalewajki. Jednocześnie w smaku ma nuty przedziwne, przypominają mi one zapach klatki schodowej u moich dziadków, występują wręcz w nim nuty piwniczne. Czyżby kawa wywołała, aż takie cuda? Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-33

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-34

Podsumowując: Targi uważam za udane mimo nieobecności w sobotę i przez to na blogerskim after party. Mnóstwo premier, naprawdę godnych kosztowania, wspaniali przyjaźni ludzie, mający zawsze czas pogadać. Organizacja znakomita, zeszłoroczne niedociągnięcia poprawione, aż się chciało spędzać na Targach czas. Czyżby za rok powtórka? A może wcześniej? 😉

Wielkopolski Piwosz 

Warzenie The Blogger z Brokreacją w Szczyrzycu

Stało się! W sobotę braliśmy udział w niebywałym wydarzeniu jakim było warzenie piwa The Blogger. Czym jest to piwo? Ano jest to projekt tworzony przez Brokreację, mający na celu zrzeszenie jak największej ilości piwnych blogerów w jednym miejscu by wspólnymi siłami uwarzyć piwo najbardziej oddające ducha blogerów, a przy okazji dobrze się bawić. Przez ostatnie parę miesięcy za pomocą ankiet na facebooku wybierane były słody, chmiele, dodatki…najsłynniejszym została ,,nuta zajebistości„. Miano to zostało przypisane czerwonemu pieprzowi.

the-blogger-sklad

W tym celu w podróż wyruszyłem z Poznania już w piątek: początkowo pociągiem do Katowic, na miejscu nocowałem u Smakosza, który zgodził się być kierowcą następnego dnia.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com

Nasza poranna droga zajęła nam prawie trzy godziny, wiedzeni studencką kieszenią postanowiliśmy pojechać trasą boczną: przez Tychy, Oświęcim i Wadowice. Dodatkowym atutem, który przemawiał za tym by jechać tą drogą był aspekt krajobrazowy: wschód słońca widziany na pogórzu, a także drogi wijące się między górami były piękną zapłatą za trud związany z wczesnym wstawaniem.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-1

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-2

Po dotarciu na miejsce szybko zreflektowaliśmy się, że jesteśmy jednymi z pierwszych, którzy dotarli. Zdecydowana większość ekipy miała przybyć o 9 autokarem z Krakowa, jednak ich spóźnienie wynoszące 17 minut pozwoliło na prędkie obejście zakonu i kościoła. Szczyrzyc to mała miejscowość położona w połowie drogi między Krakowem, a Nowym Targiem. Największym historycznym skarbem jest Zakon Cystersów wraz z małym muzeum oraz pocysterski browar Gryf. To właśnie w nim dziś miała narodzić się legenda, której zostaliśmy współtwórcami, mowa oczywiście o piwie The Blogger. Wszystko to działo się pod przywództwem Browaru Brokreacja, a dokładnie Mateusza i Krzysztofa, którzy rozpoczęli niesamowitą historię godząc się na zorganizowanie tego wydarzenia (inicjatorem był JerryBrewery, szacun za pomysł i finalizację sprawy!).

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-3

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-4

Po wstępnym przywitaniu wesołych i głównie brodatych ludzi rozpoczęliśmy (istotna wskazówka dotycząca prawdopodobnej etykiety) gadać, gadać i gadać…od początku Mateusz zachęcał do kosztowania piw postawionych na kranie, a były to: The Nurse czyli Hefe-Weizen, The Teacher Bohemian Pilsner, The Butcher RED IPA oraz The Gravedigger Russian Imperial Stout.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-5

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-7

Początkowo jednak udaliśmy się wprost do browaru by ześrutować słód, musiał on czym prędzej trafić do brzeczki. Worki ważą po 25 kilogramów, do wrzucenia było ponad 500 kg., także każdy chętny miał szansę zostać choć na chwilę piwowarem. Jednocześnie dowiedzieliśmy się o niemieckiej precyzji i organizacji pakowania słodu na paletę, która przewyższała angielski nieład pakowania.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-8

Jako, że było już po 9 czyli po możliwej godzinie egzaminu czułem się absolutnie rozgrzeszony by rozpocząć kosztowanie. A skoro na kranie takie dobroci ochoczo wziąłem się za RIS-a Gravedigger’a, który okazał nie być się brokreacyjnym wyrobem, a domowym odpowiednikiem RIS-a. Już w czasie nalewania wydawał się gęsty jak syrop, smolista barwa potęgowała to wrażenie, a gdy dowiedziałem się, że ma 26 st. Plato i około 12 % alko. oniemiałem. Było to pełnowartościowe śniadanie!

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-11

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-14

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-13

Po wstępnej degustacji zostaliśmy zaproszeni przez Mateusza do browaru, naszą wizytę rozpoczęliśmy od podziwiania uroczych, małych tanków. Były one pełne choć po naszym obejściu ich objętość uległa  zmniejszeniu, dostawaliśmy wprost do otrzymanego firmowego szkła próbki degustacyjne. Jednym z pierwszych był The Blogger: był ekscentrycznie młody, odważny, z pełną gębą chleba, słodyczy i nuty wsi okraszonej wędzonką. Tutaj rozpoczynaliśmy nasz pochód po całym browarze, zostaliśmy oprowadzeni po wszelkich możliwych zakątkach, w każdym pomieszczaniu wybrzmiewała opowieść o tankach pełnych dobroci, a następnie przychodził czas na degustację.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-10

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-15

W jednym z pomieszczeń zostaliśmy poczęstowani The Dancer, witbirem, który w najbliższym  czasie trafi do butelek, wpierw jednak musi jeszcze utracić siarkowodór, zniekształcał on bowiem odbiór piwa. Tuż obok leżakował The Alchemist, świetne, wyborne piwo, cieszyło każda przestrzeń na połaci języka. Odświeżające o każdej porze dnia i nocy. Na poddaszu trafiliśmy na tank, uwaga, z Imperialnym Nafciarzem Dukielskim. Cóż, po trzech tygodniach leżenia smakował bardzo podobnie do podstawowego Nafciarza, strach pomyśleć co z nim będzie po planowanych trzech miesiącach. Na koniec zwiedzania tej części browaru zostaliśmy zaprowadzeni na sam dół, do miejsca gdzie czyste i sterylne butelki wprost z huty poddawane są tak czy siak obróbce higienicznej. Następnie napełnione są wyrafinowaną i pyszną zawartością i trafiają do kartonów. Stąd zaczyna się ich podróż po Polsce.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-18

Po opuszczeniu budynku ruszyliśmy do drugiej części browaru zwanego Marysią. Jest to osobny budynek z restauracją, a także z ogromną ilością magicznych pokoi gdzie leżakuje mnóstwo dobroci. Wpierw jednak zostaliśmy ugoszczeni przez gospodarzy spotkania, Brokreację, znakomitym i sytym obiadem. Był to pierwszy z dwóch zaplanowanych posiłków w ciągu dnia. Syci po obiedzie, pełni po wcześniejszym kosztowaniu ruszyliśmy przez ciemne korytarze do szczelnych, chłodnych pokoi i piwnic. Po drodze mijaliśmy korytarz, w którym znajdują się zapasy towarów, są one w dużej mierze wspólne, gdyż kupowane przez wszystkie podmioty warzące na miejscu. Mateusz doliczył się 16 browarów warzących regularnie na miejscu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-16

Następnie zostaliśmy poprowadzeni do jednej z najstarszych części browaru, wydaje mi się, że kiedyś była to piwnica, w której stały otwarte kadzie (nie jestem pewien czy dobrze zapamiętałem opowiadaną historię). Pomieszczenie to jeszcze trzy lata temu było cholernie zabrudzone, jednak po rozpoczęciu warzenia przez Brokreację sytuacja uległa zmianie, zostało ono wyczyszczone i odnowione. Obecnie znajdują się tam stoły stworzone do biesiadowania, choć był nawet pomysł by fermentowało tu piwo. Problemem jednak byłoby zamontowanie sprzętu koniecznego do rozpoczęcia tego procesu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-17

W tej części browaru trafiliśmy także do pomieszczeń, gdzie leżakują RISy: zarówno w beczkach jak i tankach z płatkami dębowymi, obejście jednak nie byłoby pełne gdyby nie degustacja. Ba, zostaliśmy poczęstowani i to nie jednym. Coś czuję, że kolejki do kranów Brokreacji będą długie…

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-19

Po wspaniałym oprowadzeniu wróciliśmy pod namiot Brokreacji, z racji jednak, że intensywność deszczu wzrastała weszliśmy do budynku obok. Przez wieki mieściła się tu przy-browarniana słodownia, osobiście o niej opowiadał nawet właściciel całego browaru, roztaczający opiekę nad każdym z pracowników browaru, imponujące. Obecnie jest tu sala przygotowana na wesela, na których na pewno nie będzie duszno (baaardzo wysokie sufity), a także nie zabraknie miejsca na dancingi. Nastrój przyjacielskości udzielał się wszystkim, Beer’o’feel postanowił nawet zagrać na fortepianie, występ został nagrodzony gromkimi brawami choć Mozartem to nie jest ;). Do sali także wjechał wózek z kranami, a podczepione do nich piwa poczęły lać się szerokim strumieniem.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-22

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-23

Gdy wydawało się, że szczyt gościnności został osiągnięty przyszli Cystersi, którzy także poczęstowali się piwami, zrobili sobie z nami zdjęcie, a następnie zaprosili nas do zwiedzania cysterskiego muzeum. Jeden z braci (namawiany by został i pił z nami dalej odparł, że nie miałby szans i źle by się to dla niego skończyło) zaprowadził nas do miejsca, gdzie zaraz zjawił się O. Maksymilian, który oprowadził nas po salach i opowiadał ciekawe, historyczne rzeczy. M.in., że ma prawo dostępu do starych XIII wiecznych ksiąg, dokumentów nadających w posiadanie te tereny dla Cystersów. O.Maksymilian opowiadał o tym, że zakon przetrwał mimo kasaty przeprowadzonej przez komunistów, w tamtym czasie w ich rękach został tylko kościół jak i parę metrów ziemi obok. Do tej pory udało się odzyskać tylko połowę zagrabionych terenów, w tym sporej części lasu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-20

W muzealnej izbie można było także podziwiać szeroką kolekcję piwnych etykiet, w tym chociażby ,,Harnasia” czy piwo ,,Kac”. Bardziej subtelnej nazwy wymyślić się nie dało. Na piętrze natomiast znajdowała się sala, gdzie poustawiane były średniowieczne miecze i halabardy i oszczepy produkcji polskiej, niemieckiej, szwedzkiej, tureckiej, a nawet japońską katanę i miecz do harakiri. Co przykuło moją uwagę to kusza, powieszona na ścianie, nie obudowana w żadne plastikowe pudełko, pochodziła ona z XVII wieku i nawet wyryte miała na sobie imię i nazwisko właściciela. Fascynujące, przez tyle wieków wciąż wiadomo do kogo pochodziła…

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-21

Na ścianie także znajdowała się kopia mapy świata pochodząca chyba z XIV wieku, przedstawiająca płaską ziemię i trzy kontynenty: Afrykę po prawej stronie, mały, dziki kontynent, na południu Azję, ogromną i nieznaną, a na północy i zachodzie Europę, zaludnioną choć wciąż z pustymi nie odkrytymi terenami. Na samej górze natomiast znajdował się Chrystus patronujący światu. Na zakończenie właściciel browaru nawet zapowiedział wykupienie mszy u Cystersów za nas, piwnych blogerów. Prawdopodobnie była to pierwsza blogerska msza na świecie 😉

Zwiedzanie zakończyło się, wróciliśmy do sali i do rozmów. Tam czekała na nas…kolacja. Wszyscy żwawo częstowali się i dziękowali gospodarzom za rodzinną gościnność. Padający deszcz wepchnął nas do sali, ale spotkanie trwało w najlepsze, a w między czasie poszliśmy do browaru dorzucić chmiel do kotła. Niestety zdjęcia wyszły mi poruszone, choć została wrzucona połowa średniej wielkości żółtej miski. The Blogger ma mieć około 45 IBU. JerryBrewery zrobił nam zdjęcie grupowe!

the-blogger-warzenie-zdjecie-grupowe

Około 19 część szczyrzycka kończyła się, zdecydowana część ekipy wsiadła w wesoły autobus i ruszyła na dalsze wspólne biesiadowanie do Krakowa, reszta, w tym My wyruszyliśmy na Śląsk. Wracaliśmy przez Wieliczkę do autostrady, warunki powrotne nie należały do przyjemnych: znikąd przyszła jesień, silny deszcz i mgły.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-24

Podsumowując: wspaniały dzień, cholernie przyjacielscy ludzie, hektolitry smacznego piwa, genialna atmosfera przy warzeniu i oprowadzaniu, pyszne jedzenie. Nic dziwnego, że na myśl przychodziły skojarzenia z najlepszymi cechami szlacheckiej zagrody: gościnności i otwartości. Miejsce, tak magiczne jak Szczyrzyce, bezpieczny zakon, jesienne mgliste wzgórza potęgowały to wrażenie i sprawiały wrażenie jakbyśmy przenieśli się w czasie. Lepszej organizacji i weselszej kompanii wyobrazić sobie nie można, żal, że na prawdopodobne następne spotkanie trzeba czekać aż rok.

Piwna Kompania.