Archiwa tagu: Słowacja

Piwna Mapa: Cieszyn

Dawno nie widziana piwna mapa powraca! Dziś możecie zapoznać się z historią Cieszyna( Brackie mnie tam zaprowadziło), uwierzcie była ona naprawdę bogata w zdarzenia. Drugim skromnym miastem jest słowacki Holic, który znalazł się na mapie za sprawą piwa Gejza.

LINK-PIWNA MAPA

Gejza

Ach, cóż to miał być za opis, cóż to była za celebracja…na warsztat piwowarski wziąłem piwo otrzymane od Piwosza Morawskiego (tego co już od dawna się leni i nie pisze!). Trunek przywędrował wprost ze Słowacji z przy restauracyjnego browaru.

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 5

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com

Zanim jednak udało nam się wspólnie zasiąść przy stole by skosztować piwo minęły ponad trzy tygodnie i niestety trunkowi nie wyszło to na dobre. Tuż po nalaniu do szkła mym oczom ukazał się widok w pierwszej chwili piękny: mroczne piwo z przysadzistą, trwałą pianą. I to mnie zaniepokoiło, piana była nienaturalna, niepasująca do stylu i w zapachu kwaśna. Obawy potwierdziły się przy pierwszym porządnym hauście, o mało co nie dostałem skurczu mięśni w policzkach. Kwaskowatość była tak stanowcza , że wykrzywiała każdy napotkany kubek smakowy w pałąk,  a ślepia uciekały w bok zostawiając mnie z przedziwnym wyrazem twarzy. Mimo tak bogatego składu, który możecie oglądać na zdjęciu poniżej,  nie zostało z niego nic…po za kwasowością.

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 2

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 6

Niebywale żal mi, że tak skończyła się historia tego piwa, żadne zabiegi nie były już w stanie mu pomóc, ale mimo jego końcowego smaku wspólnie ze Piwoszem dokończyliśmy trunek. Nie pozostaje mi nic innego jak wybrać się na miejsce, wprost do restauracyjnej sali!

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 4

  • Kraj pochodzenia: Słowacja
  • Kupione: Piwosz Morawski 

Atlantis

Zapach tak intensywny, że wylewał się znad kufla i otaczał owy boskim kręgiem. A była to woń potężna jak Stonehenge i również pierwotna. Można weń wyczuć płonące ognisko i ustawiony nieopodal gliniany dzban pełen gryczanego miodu. Otula degustatora ciepłem domowego ogniska oraz przywodzi mu na myśl polowania na mamuty. Wąchając je ma się wrażenie bycia herosem, który dopiero co powalił tygrysa, a jego ramię wciąż jeszcze ciepłe jest od posoki. Takie samo jest też w smaku: wyważono tu ciężką chmielowość i słód – jak w najdroższym toporze. Jego wnętrze jest silne i pełne typowych, intensywnych smaków, które najlepiej komponowałyby się z kuflem owiniętym skórami. Oprócz wojowniczego serca, piwo również z aparycji podobne jest do woja – ciężki, pełny kolor, mętność – niczym zaschnięta krew ofiar – oraz dumna piana. I wszystko z nutą gryczanego miodu. Czego prawdziwy wojownik może chcieć więcej?

P1220672a

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 9,5 (najlepsze słowackie piwo)

Smakosz śląski

  • Cena: 1,80€;
  • Kupione: sklep z regionalną żywnością na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220670a

Zlatý Bažant

Widok tego piwa był dla mnie zaskoczeniem. Nie spdziewałem się ujrzeć tego dumnego bażanta zachwyconego pszenicą. Nie dziwi mnie fakt, że tak dumnie się prezentuje. Zapach: to jasny zaskakująco słoneczny banan. Lekki zapach jakby żelkowy, słodkawy. Przyjemnie wdzierający się w nozdrza i muskający zmysły. Smak,pozostaje dosyć typowy jak dla pszenicznych piw, ale dla tych dobrych. Jest to solidne i pyszne piwo. Lekki aromat banana mile komponuje się z całością. Alkohol nie jest zbyt intensywny wręcz pasuje idealnie do całości. Natomiast co zachwyca zdecydowanie to wygląd. Gdy piwo leżało w lodówce, na ściance butelki przyjemnie osadził się osad. To zapowiadało ucztę zmysłów i nie zawiodłem się. Drobinki osadu dzielnie tłoczą się w szklance walcząc o najlepsze zdanie piwosza. Pszeniczne piwo w pełnej krasie.
Zapach 9;
Smak 8;
Wygląd 10;
Ogólnie 9;
Wielkopolski Piwosz
P1220861a
Nie wiem co jest z tymi Słowakami – tworzą piwa pod wszelakimi względami „przezroczyste”. Nawet ten, przywitany z ogromnym zaskoczeniem, pszeniczny ptak jest nijaki do bólu. Typowy  zapach pszenicznego piwa, który nie narzuca się, ale tylko dlatego, że woń jest tak nikła, że prawie nieobecna. O smaku nie ma się co rozwodzić – krótki i prosty jak umysł czerwonoarmisty – tak samo też alkoholowy. Takie typowe pszeniczne piwo, wyrabiane przez socrealistów – nudne i proste jak ich sztuka. Przyjrzawszy się mu dochodzę do wniosku, że jest śliczne jak blok z wielkiej płyty.
Zapach 6;
Smak 6;
Wygląd 5;
Ogólnie 5,5.
Smakosz śląski
  • Cena:0,99€;
  • Kupione: Kaufland na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220859a

 

Smädný Mních

Kolejny kapucyn na etykiecie piwa. Odnoszę tylko wrażenie, że jest on tylko troszkę bardziej pijany niż jego brat z Benediktinera. Dlaczego tak myślę? Ponieważ nie przeszkadza mu tu zapach tego piwa. Mi jednak tak. Nie żebym się aż tak rozczarował, ale piwo, które pachnie makaronem al dente nie może zachwycać. Uwielbiam spaghetti z makaronem al dente, ale tylko dlatego, że jest to spaghetti. A tu go nie ma…W smaku pozostaje neutralne, nie narzuca się. Jest bardzo delikatne, nie wyczuwam w nic goryczki. Tylko delikatny słód, ale nawet jego mnisi poskąpili. Wygląd odbiega od typowej taniości, ale szybko się wygazowuje i nic się nie pieni. Nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Mnichu, zasłużyłeś na solidną pokutę.

Zapach 3;
Smak 3;
Wygląd 3;
Ogólnie 3.
Wielkopolski Piwosz
P1220847a
Znad etykiety uśmiecha się do nas, krasnym licem, mnich. Ubrany we franciszkański habit, zaopatrzony w łysy placek pośrodku głowy i uzbrojony w szczery uśmiech. Trzyma w ręku litrowy kufel piwa, drugą dłonią wskazując nań znacząco. Tak prezentuje się etykieta – zapytacie: dlaczego o niej mówisz? Spieszę z wyjaśnieniem – jest ona przybliżonym obrazem, swoistym skojarzeniem do słów: zakonnik-piwowar. Cały wygląd mnicha jest typowy – nie posiada on nic, coby wybić się ponad normę, ani nic, coby do siebie zrazić. Po prostu każdy zareaguje takim wyobrażeniem na słowa zakonnik-piwowar. Dokładnie taki sam jest ten trunek – niczym się nie wyróżnia, ale niema także nic, czym mógłby zrazić – oczywiście za skojarzenie ze słowem: piwo za mniej niż „ojro”. Tyle starczy, by je podsumować – nie wychyla się bowiem kompletnie niczym.
Zapach 5;
Smak 5;
Wygląd 5;
Ogólnie 5;
Smakosz śląski
  • Cena:0,80€;
  • Kupione: Potraviny na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220851a

Šariš

Zapach(opis dla ludzi o mocnych nerwach):ma w sobie coś tak mdławiącego, uśmiercającego jak moje stare skarpety, które nosze już cały dzień w słoneczną pogodę. Wybaczcie ten opis i to porównanie i jeśli Was obrzydziło to możecie się poczuć jak ja. Smak zawiera jaką metaliczność, coś nieznanego, coś co obrzydza..chociaż i tak smakuje lepiej niż Tatran: ma się ochotę zwracać wszystko nie po pierwszym łyku, ale dopiero po trzecim. Wygląd: jak dla mnie typowe tanie koncernowe piwo, bardziej ciemno-złocisty tępy kolor.

Zapach 0;
Smak 0;
Wygląd 1;
Ogólnie 0.
Wielkopolski Piwosz
P1220807a
Myślą piwowarów ewidentnie nie było to, żeby ten trunek wąchać. Nie będę owijał w bawełniane słowa – smród taniości i duszącej koncernowej duszy daje zabójcze połączenie. Zdecydowanie nie polecam nachylania się nad szklanką, gdyż można zrazić się do piwa już na wejściu. Chyba, że znajdzie się osoba, która czerpie jakąś perwersyjną przyjemność z taniości emanującej z każdej nuty zapachowej „Szarisza”. Smak to typowo koncernowe dudnienie, atakującej tył języka goryczki z alkoholową nutą. Wygląd niczym nie odbiega od koncernówek rodem z Polski, a nawet bardziej emanuje maszynowością i brakiem serca. Gdyby tak smakowało piwo przerzuciłbym się na grzybki.
Zapach 0;
Smak 1;
Wygląd 0;
Ogólnie 0,5.
Smakosz śląski
  • Cena: 0,40€;
  • Kupione: Potraviny na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220828a

Gazda

Chciałem rzec słów parę. Łagodnych i pięknych. O słowackich piwach. I niestety trafiłem na zaporę w postaci Górala. Jego woń rozczarowuje, trochę przytłacza. Spodziewałem się czystej goryczki na wstępie, a tu zaskoczenie: czysty słód i alkohol, który bije w nozdrza jak ciupaga Gazdy. Smak również nie zachwyca. Gdy wlewałem piwo do kufla spodziewałem się mocnego uderzenia chmielu, ale tu kolejne zaskoczenie, piwo jest rozwodnione. Trochę zbyt słodkie jak na ten kolor i zbyt mocne i zbyt wodniste..czy piwowar ze Słowacji zapomniał o chmielu? Może Gazda mu tego zabronił? Kończąc chciałbym tylko docenić to jak dobrze piwo prezentowało się po nalaniu, złociste i z ogromną pianą. Jedyny plus tego piwa to wygląd. I niech tak zostanie.
Zapach 3;
Smak 3;
Wygląd 7;
Ogólnie 3.
Wielkopolski piwosz
P1220822a
Gdybym był szczęśliwym człowiekiem piłbym teraz pewnie wino wprost ze słowackich stoków. I byłbym w stanie rozkoszować się zarówno jego zapachem – pozbawionym koncernowej nuty – jak i smakiem. Niestety wybrałem aby pić piwo słowackie, co uczyniło mnie człowiekiem zgoła mniej uśmiechniętym. Na próżno usiłuję znaleźć w tym piwie coś, o co mógłbym się „zaczepić”, coś z czego warzący je browarnik byłby dumny. Staram się ze wszystkich sił, pierwsze krople wysiłkowego potu zaczynają zraszać czoło – i nic. Nie znajduję w nim ani grama inności, czy chociażby czegoś co nadałoby mu dobrego smaku. Rozczarowuje podły, pospolity zapach przywodzący na myśl znudzonego pracownika browaru stojącego i szczającego do kadzi. Piwo jest tak nudne i „głupie”, że nie ma czego w nim oceniać – jednocześnie zostawia sobie miejsce by zaskoczyć. Niespodzianką jest, że trunek prócz znudzenia oferuje również podły smak. Takowoż wygląda…zieeeeew.
Zapach 1;
Smak 0;
Wygląd 0;
Ogólnie 0.
Smakosz śląski
  • Cena: 0,50€;
  • Kupione: Potraviny na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220826a