Archiwa tagu: RIS

RISnieft

Kontynuuję zimową przygodę z mocnymi akcentami! Dziś nadeszła pora na kosztowanie RIS-a z browaru Browars. Kosztuję go zaledwie dwa dni po Lilith, czy tak krótki czasy nie zaszkodzi mym ocenom? Nie mogłem uciec od porównań, zwłaszcza po pierwszym hauście powietrza. Okazał się on bardzo wytrawny, wczuwa się w rolę samca alfa; mocniej palony aniżeli goryczkowy. Odnajduję w nim lekkie nuty karmelowe, a także coś na kształt aptecznego aromatu, delikatną woń ziół szwedzkich.

risnieft_piwnakompania-wordpress-com-4

Smak zdaję się być mniej pełny niż w Lilith, wykazuje się on mniejszą głębią i ostrością. Więcej w nim finezji i gładkości, gorycz nie jest tak pełna, gdyż główną rolę gra ciepło rozchodzące się od alkoholu. Można odnieść wrażenie, że całość trunku skupia się głównie na oferowaniu przyjemności rozgrzewających, gdzieniegdzie czasem pojawi się kakaowa czekolada. Czyżby ugrzeczniona wersja Lilith?

risnieft_piwnakompania-wordpress-com-3risnieft_piwnakompania-wordpress-com-2

Piwo ma ciekawą etykietę, choć Pan po lewej stronie nie przypomina króla z opisu na etykiecie, a raczej Jakuba Wędrowycza majstrującego coś przy rosyjskim polu naftowym. Barwę ma mroczną, głęboką z filigranową pianą na czubie. Ogólnie nie czuje się powalony, rozjechany przez to piwo, raczej pogłaskany. Brakuje mu pazura, w końcu tego oczekuję po RIS-ach, mają kopać, palić, niszczyć, rozjeżdżać bez zatrzymywania się. Choć właściwości rozgrzewające dają nadzieję, że po leżakowaniu w piwnicy intrygująco się ułoży.

Zapach 8,25;

Smak 8,75;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 12,5 zł.,-

Behemoth Bafomet

Rozedrganymi palcami przejechałem po czarnej, niemalże wchłaniającej światło, skórze otulającej okładkę opasłego tomiszcza. Jej barwa była o tyle dziwna, że przy swojej aberracyjnej zdolności pochłaniania promieni słonecznych, momentami błyszczała i wtedy można było odnieść wrażenie, że grimuar żyje – ba, samo patrzenie na niego nie tylko sprawiało mrożącą tył głowy, niezrozumiałą przyjemność, ale także napawało niepokojem, strachem, że pod skórą coś nieustannie się wije. Zafascynowany, przeszywany nieustannym, ekstatycznym dreszczem niepokoju łapczywie chwyciłem za brzeg obitej okładki. Mym oczętom ukazał się widok, który nawet podczas końca świata, choćbym był przypalany smołą, zawieszony w pustce lub, co najbardziej prawdopodobne, gdybym po prostu przestał istnieć, dodawałby mi będzie otuchy i napawałby mnie zachwytem. Puste strony, koloru pergaminu zmagającego się z minionymi wiekami, ich fakturę drobnoziarnistą i grubość nieprzemożną – wszystko to tylko niedoskonały opis, rażące niedociągnięcie i potwarz w stronę piany. Naciągnąłem kaptur czarnej szaty by zakrywał oczy, wykrzywione w narkotycznym uniesieniu, wyciągnąłem lewą dłoń nad puste stronnice ( cały czas chłonąc ich sukubiczną powabność, piękno i niebezpieczną namiętność ) i ozdobnym sztyletem naciąłem wzdłuż linii życia. Burgundowa krew wsiąknęła w skręcany wiecznym pragnieniem pergamin, a tom wybuchnął: pierwej zapachami, później zesłał na moje zmysły mroczne wizje. Gdy posoka tylko zetknęła się z powierzchnią grimuaru, na kartach pojawiły się czarne żyły, pulsujące żądzą juchy i wijące się demonicznym sposobem. Znad ożywionego tomiszcza poczęły unosić się wzbudzające nieokrzesane żądze wonie: żadna z nich nie udawała fałszywej, niewieściej skromności, wszystkie naraz dyszały, kapały śliną oraz mruczały intensywnie. Cóż to za mnogość szatańskich sposobów na kuszenie, istne opętanie nosa: wszystkie zapachy orgiastycznie oleiste i podszyte wykwintną, wyrafinowaną wanilią. Ocean żywicy oraz morze torfu, dymionego śliwkowym drewnem. Wędzony karmel oraz odrobina oleistej , suszonej żurawiny, w odwodzie gorzka lecz lepka czekolada. Zapach kusi bardziej aniżeli królowa Sukubów w towarzystwie swojej świty, rozpala ogień i wlewa się bezpośrednio do duszy – bezcześci ją intensywnością, ale nie przeszkadza mi to, niech profanuje ją dalej. I mocniej. Wizje, jakie spadły na mój język były równie nieokiełznane: zostałem nadepnięty potęgą kremowego palenia, sponiewierany wytrawną, gorzką czekoladą, uwiedziony suszoną żurawiną, zmiażdżony oleistością oraz likerowością, przeniesiony w leśne runo oraz zaszokowany doskonałym zakamuflowaniem alkoholu. Doskonała intensywność. Epitafium dla smaku ciemności. Gdyby takie były satanistyczne grimuary napisałbym drugi „Necronomicon”.

Perunie, o Perunie, słowiański bogu! Użycz mi swej ręki i razem przyzwijmy Bafometa raz jeszcze.

piwnakompania_behemoth_Bafomet_02

Zapach 11;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10+.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: ~12,-.

piwnakompania_behemoth_Bafomet_03

P.I.S&Love

O nazwie piwa stanowią dwa słowa, które z gruntu rzeczy się wykluczają. Jednak by nie być tendencyjnym odsunę na bok obecne niesnaski i odpłynę w przestrzeń mroku…Jeśli tak ona smakuje i pachnie to czym prędzej wyciągam maskę, uaktywniam moc Jedi i lecę na spotkanie z Imperatorem. Imperatorem Stoutem. Trunek jest bajecznie głęboki w smaku, odkrywam w nim aromaty wyrafinowanej whisky rodem z Wysp, jednocześnie daję się wciągnąć w wir ziołowych zapachów otulających mój duży nos bez końca…Gdybyście tylko mogli poczuć wyziew torfowych pól (może ktoś z Was blisko ich mieszka?), z tym zapachem wnet przenoszę się w krainę wakacji, w stronę domku położonego tuż przy bagnie. Zasiadam nad stromym brzegiem i kontempluję. Co najbardziej fascynuje w tym piwie to świadomość ukrycia alkoholu, którego wysokość wynosi, aż 10,5 %. Nawet gdybyście zechcieli przeczesywać mroczne otchłanie trunku; klasyczną, pełną wdzięku whisky, gorzkie otchłanie czekolady i chmielu, nie dokopiecie się do smaku alkoholu. Filigranowe odczucie kwaskowatości dopełnia bukiet, sprawia, że opornie mi idzie odstawianie szklanicy, a tym samym z mozołem klepanie następnych zdań. Jedynie czego życzyłbym sobie to piany, takiej, która choć w wysokości jednego palca pojawi się i zostanie nawet bez względu na koniec trunku. I choć zostanę przy swoim, że nazwa piwa to oksymoron istnieje jednak szansa, że na wieść o tych trzech literach pierwszy raz w życiu się uśmiechnę, do kufelka rzecz jasna.

P.S Kociamber bardzo ceni sobie znakomite piwa, tak bardzo, że lubi obok nich przesiadywać!

PIS_piwnakompania.wordpress.com 3

 

 

 

 

PIS_piwnakompania.wordpress.com 5

 

 

 

 

Zapach 10+; (pierwszy raz w historii przekraczam skalę na plus)

Smak 10+; (tutaj także!)

Wygląd 9;

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena:~ 12 zł.,-

PIS_piwnakompania.wordpress.com 4