Archiwa tagu: relacje

NaPiwek PUB Poznań

Napiwek Pub – Choć w poznańskich pubach bywam regularnie wciąż mam problem by wyrobić się z relacjami. Dziś relacja z Napiwek PUB, moim zdaniem jedno z najlepszych miejsc, gdzie można na luzie napić się piwa. Za barem znajdziecie zarówno piwa kraftowe; regularną ofertę jak i nowości, czeskie piwa regionalne, a także co nieco z Niemiec. Dodatkowo na kranie zawsze jest także cydr. Ceny mają szeroki zakres i każdy znajdzie coś dla siebie: jest czeski Skalak (dla studentów za 5 zł.), pozostałe czeskie za ok. 7 zł., jak i niemieckie kosztujące mniej więcej tyle samo. Piwa kraftowe są w rozsądnej cenie od 11 do 14 zł. Chyba, że kupujecie ,,sztosa”, wtedy cena na pewno pójdzie w górę.

Napiwek 8_piwnakompania.wordpress.com

Odwiedź dział ,,W Podróży” i zobacz inne relacje z pubów!

Napiwek 4_piwnakompania.wordpress.com

NaPiwek może pochwalić się świetną atmosferą, pełną luzu i profesjonalnej obsługi, która chętnie zamieni z Wami słowo i powie co nieco o piwach. Nikt na Was krzywo nie spojrzy jeśli przyniesiecie ze sobą burgera bądź zamówicie pizzę do pubu. Sam pub mieści się na ulicy Wodnej 12 biegnącej od poznańskiego Rynku, lokalizacja wewnątrz piwnicy kamienicy dodaje temu miejscu wiele uroku. Ceglane ściany i sufity pochylone w łuku kojarzą mi się nieco z czeskimi hospodami/pubami ukrytymi w zakamarkach miast. Miejsce regularnie zapełnia się tłumem ludzi choć w tygodniu bywa nieco bardziej kameralnie, w weekendy jednak ciężko gdziekolwiek znaleźć wolne miejsce.

Napiwek 3_piwnakompania.wordpress.com

Napiwek 6_piwnakompania.wordpress.com

Na miejscu można wypożyczyć gry planszowe, a także karciane. Jest ich sporo do wyboru, przez dobrych kilkanaście wyjść za każdym razem będziecie mogli cieszyć się nowymi grami.

Napiwek 2_piwnakompania.wordpress.com

Oprócz piw nabędziecie także sporo drinków czy mocniejszych trunków, częściowa oferta widoczna jest na zdjęciu powyżej, ale całej oferty mocnych alkoholi nie znam. Nie pijam, nie interesowałem się tym tematem.

Napiwek 5_piwnakompania.wordpress.com

NaPiwek wygrywa z innymi poznańskimi pubami przede wszystkim klimatem i atmosferą ,,bez spiny”. Barmani są niezwykle życzliwi i otwarci, pomogą, doradzą, a czasem po prostu pogadają z Wami o pierdołach i rzeczach poważnych. Niestety spora cześć pubów, które zaczęły jakiś czas temu serwować piwa kraftowe zamieniła się w snobistyczne miejsca, nastawione tylko i wyłącznie na zysk. Może za jakiś czas takie miejsce odwiedzę i opiszę…

Napiwek 7_piwnakompania.wordpress.com

Zdjęcie powyżej przedstawia piwo nalane z kranu: Oddaj moje 100 Melonów z Piwnego Podziemia. Jak wypadło piwo? Ogólnie mocno przeciętnie: spodziewałem się owocowej mocy, a dostałem ich wątły posmak. Było nieco rozwodnione, a jego profil aromatyczny trochę schodził na niebezpieczne gumowate, przeterminowane owoce. Mimo rozwodnienia piło się je nawet szybko i co najważniejsze gasiło pragnienie, pszenica zapewniała delikatny słodkawi posmak. Barwa przybrała postać skórki od melona.

Kwas Ypsylon_pinta

Drugim piwem jakie zamówiłem był Kwas Epsilon z Pinty. Długo oczekiwane piwo, którego sporo osób szuka wpadło w moje ręce. Kwasy szanuję i uwielbiam, ale Epsilon, aż tak mi nie podszedł. Zapach trzeba oddać; prawdziwie dziki, waliło stajnią i końską derką na potęgę, smak arcykwaśny i momentami przypominał mi nawet posmakiem…kwas żołądkowy. Może stąd mój odbiór był nie, aż tak pozytywny. Gorycz była minimalna, została przykryta kwasem, a cytrusowość chmieli zniknęła i w aromacie zostały ich resztki.

To jak, zainteresowani odwiedzeniem pubu? W linku poniżej ich strona na Facebooku.

https://pl-pl.facebook.com/NaPiwekPub/

Wielkopolski Piwosz

Reklamy

Podsumowanie roku 2016

Początek nowego roku, a więc czas na inwentaryzację! Postanowiłem kontynuować zeszłoroczną tradycję i pobawić się w blogowe statystyki. Słowem wstępu opowiem Wam o sytuacji jaka obecnie ma miejsce na blogu, co dzieje się na zapleczu.

Stronę całkowicie prowadzę samodzielnie (Wielkopolski Piwosz), choć w zeszłym roku wszystkie poboczne tematy i tak już były moje zdarzało się jednak, że Smakosz od czasu do czasu coś publikował. Staram się regularnie rozwijać bloga, wprowadzać nowości i prowadzić tematy także poboczne mało, albo w ogóle nie związane z piwem. Przykłady? Piwna Kuchnia, (Nie) Tylko Piwne Podróże, Szczerze Po Piwie, Relacje z Targów, Piwny Laik-poradnik piwosza czy stronę z Muzyką. Od czasu do czasu dodaje nowości w Piwnej Mapie, choć regularność tych wpisów znacznie się zmniejszyła. Pierwsza połowa roku obfitowała w festiwale, brałem udział w Beergoszczy, Food&Friends Festival w Poznaniu czy w Szreniawie. We wrześniu miałem przyjemność gościć w browarze w Szczyrzycu na warzeniu piwa The Blogger przez Brokreację. Wspaniała wizyta , wspaniali ludzie, przeżycie nie do zapomnienia. A w listopadzie odbywały się Poznańskie Targi Piwne, coroczne wielkie wydarzenie.

Ostatnią największą nowość jest vlog. Dostępne są do tej pory jednie dwie recenzje, ale z pewnością będzie ich przybywać z czasem. Muszę popracować nad tłem w pokoju i wprowadzić pomysł w życie. Z biegiem czasu zadbam także o lepszy sprzęt do nagrywania. Z tym kanałem wiążę duże nadzieje, czy wypali? Wszystko zależy od Was 😉

Momentami przychodzą chwile zwątpienia, zastanawiam się czy jest sens kontynuować bloga zwłaszcza wówczas, gdy nie widzę efektu pewnych działań. Już nie raz zauważyłem, że im mniej dopracowany na ostatni guzik wpis tym miewa lepsze wyniki niż ten odszpicowany. Nie uwierzycie, ale w czasie, gdy zakładaliśmy bloga nie miałem pojęcia, że takowe istnieją. Fakt, coś mi świtało w głowie, że jest Kopyra, ale nie był wtedy dla mnie zbyt znanym człowiekiem. Myślałem, że jesteśmy pionierami…haha 🙂

Plany na ten rok? Ulepszenie kanału na youtubie, podtrzymanie różnorodności czyli publikuje wpisy nie tylko konkretnie o piwie i zachęcenie Was, drodzy czytelnicy, do większego przeglądania bloga. Zaraz wytłumaczę Wam w czym rzecz najpierw jednak zapraszam na pierwsze statystyki.

statystyki_piwnakompania-wordpress

Pod względem narodowościowym, zdecydowana większość trunków pochodziła z Polski. Ogólnie w zeszłym roku premierę na blogu miało 138 piw: 125 było uwarzonych w Polsce, 3 z Czech, 2 z Finlandii (kooperacja Wąsosza), po 1 piwie z UK, Francji, Niemiec, Estonii, Kanady, Słowacji, Litwy i Belgii. Na ten czas nie planuje znacząco zwiększać ilości zagranicznych piw, będę się skupiał na rynku polskim, na którym mnogość wyborów wręcz przytłacza.

statystyki_piwnakompania-wordpress-6

Co ciekawe ilość publikowanych wpisów zupełnie nie przekładała się na ilość wyświetleń. W zeszłym roku skupiłem się głównie na kosztowaniu polskich piw, zagraniczne stały się wyjątkami. Na wykresie powyżej uwzględniłem tylko recenzje trunków. Marzec okazał się najgorszym miesiącem w zeszłym roku (799 wyświetleń) mimo dużej liczby recenzji, końcówka zimy nie sprzyjała ruchowi na blogu. Kwiecień i maj okazały się korzystniejsze i ruch się zwiększał, ciekawym miesiącem pod względem liczby wyświetleń był czerwiec (898), widać tutaj ewidentny wpływ, solidnie tąpnięcie ze względu na Euro 2016 we Francji. W lipcu nastąpiło odbicie choć co ciekawe ze względu na końcówkę sesji czyli brak czasu nie publikowałem zbyt wiele. Paradoks? Jednak już w sierpniu, prawdopodobnie ze względu na wakacje, ponownie spadł ruch na blogu. Prawdziwym skokiem wyświetleń był wrzesień (2709), ewidentnie wyróżniał się pośród innych miesięcy. Ostatni kwartał to umiarkowany wzrost średniej liczby wyświetleń w miesiącu. W grudniu publikowałem mało recenzji piw, ale za to pojawiły się nowości: Muzyczne Inspiracje, Trójpak oraz Vlog.

statystyki_piwnakompania-wordpress-3

Z pośród piw, które w zeszłym roku były najczęściej czytane, aż dwa się powtarzają. Jest to Leffe Royale oraz Staropramen Unfiltred, który był pierwszym wpisem na blogu. Miejsce 2-gie, 3-cie oraz 5-te miały premierę w zeszłym roku, wpis z psem na zdjęciu mnie zaskoczył swoją pozycją. Cieszy mnie szczególnie miejsce 5-te, czyli mini poradnik co trzeba wypić na Poznańskich Targach Piwnych. Wzrost popularności Leffe Royale nastąpił pod koniec roku, dzięki Biedronko 😉

statystyki_piwnakompania-wordpress-4

Prym wiódł oczywiście ,,Piwny Alfabet”. Dzięki niemu szansę dostały trzy ostatnie strony, które bardzo często stanowiły dla Was bramę do poznania konkretnego piwa. Liczę, że ,,Rzemieślnicze” będą za rok wyżej!

statystyki_piwnakompania-wordpress-5

Oto powód, dla którego pisałem byście większego przeglądania, zagłębiania się w bloga. W porównaniu do zeszłego roku liczba wyświetleń spadła o przeszło 4 tysiące. Martwi mnie to, ale wiem, że zawinił pierwszy kwartał roku, oraz czerwiec. Ilość gości za to wzrosła i to o ponad 600. Może to świadczyć o tym, że mam stałych czytelników, którzy regularnie przeglądają bloga i go znają, stąd mniejsza ilość wyświetleń. W tym roku muszę przyciągnąć nową widownię, dotrzeć do większego grona zainteresowanych. Z pomocą Facebooka i Youtube’a. Ilość wyświetleń na gościa wyniosła 2,22. Także pamiętajcie, co najmniej trzy strony musicie przeglądać w tym roku, a nawet cztery 😉

statystyki_piwnakompania-wordpress-8

Ilość wyświetleń za granicą: na pierwszym miejscu znalazły się Stany Zjednoczone, w zeszłym roku były na trzecim miejscu z wynikiem 367 wyświetleń. Kanał na Google+ ma się co raz lepiej, dzięki Polonio! Niemcy straciły pozycję lidera i uplasowały się dopiero na czwartej pozycji, spadek zaliczyła także Wielka Brytania plasując się trzecim miejscu. Holandia urosła do pozycji wicelidera, wdrapując się aż z 9-tego miejsca. Niesamowity skok.

Kończąc to podsumowanie mogę tylko życzyć sobie by blog stawał się miłym miejscem do spędzania czasu dla co raz to większej liczby osób. Będę nad tym pracował, ale potrzebuje Waszych lajków, komentarzy, pytań, poleceń. Za rok będzie lepiej! Trzymajcie się 🙂

Wielkopolski Piwosz

Poznańskie Targi Piwne 2016-Relacja

Stało się! Już za nami najbardziej wyczekiwany weekend ostatnich miesięcy, mnóstwo premier (aż 63!), mnóstwo rozmów, wuchta wydanych pieniędzy. Ale opłacało się! P.S Niestety zabrakło już dla mnie Whiskey Buby z Szałupiw, Piernikowego piwa Big Chilla i…czegoś jeszcze, ale pamiętam czego 🙂

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-2

Niestety nie udało mi się spróbować wszystkich piw zapisanych na liście (sobota z powodów prywatnych odpadła) więc zostały mi jedynie piątek i niedziela. Pierwsze wrażenie po wejściu? Więcej miejsca, lepiej rozstawione stoiska, dobrze podzielona przestrzeń dla browarów i wszelkiej maści food trucków. W zeszłym roku hala była przedzielona w połowie, był to błąd, gdyż ludzie cholernie się tłoczyli na pozostałej przestrzeni (był ruch, ogrom ludzi, ale większa szansa na rozejście się). Po drugie: więcej ławek na dole i na antresoli, zdecydowanie dobry manewr. Po trzecie scena w środkowej części hali, lepsze nagłośnienie, szerszy dostęp do ludzi. Wnioski z zeszłego roku zdecydowanie zostały wyciągnięte.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-3

Przechodząc do najważniejszego, do piwa: pierwszym kosztowanym  przeze mnie był Dunkel Weizen z browaru restauracyjnego Złoty Pies. Specjalnie chciałem zacząć lekko by nie zamulić kubków smakowych. Aromat w moim przekonaniu upodabniał się do Paulanera Dunkela. Przeważają nuty pszeniczne i palone, ale z wyraźnym oddechem bananów i goździków. Może przez szczodre  nasycenie, może już to piwo tak ma, ale w posnmaku wyłazi wredny alkohol. Nie przyjemny. Ale całość 7/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-6

Po skosztowaniu i zapisaniu notatek ruszyłem dalej, szukałem stoiska Browaru Perun i premierowej czeskiej 10-tki. Przy stoisku poznałem lekko już podchmielonego psychofana browaru, który szczerze przekonywał mnie o tym, że sympatycznie jest być Słowianinem.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-5

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-7

Czeska 10-tka okazała się bardzo pijalnym, dobrym piwem. Aromat charakteryzował się nutami masełka, a także nutami typowymi dla chmielu Saaz. Smak wybornie delikatny, z przeważającą słodowością, ale także z czeskim chmielem, smakował jak stare goryczkowe piwa. 8,25/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-8

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-10

Wraz z upływem czasu na Targach zaczęło przybywać ludzi, którzy chętnie przysiadali pod sceną i nasłuchiwali co poszczególni prelegenci mieli do powiedzenia. Jednym z tematów brzmiał ,,Dlaczego lagery są lepsze od ejli?”. Tytuł miał wywoływać kontrowersje, gdyż cała piwna rewolucja opiera się piwach górnej fermentacji. Wykład zawierał dużo informacji ważnych dla początkujących, historycznych i tematycznych.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-9

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-18

Mnie jednak czas gonił i brak trunku w ładnym, targowym szkle tak więc pospieszyłem do stoiska Beer Brosa po premierę, a mianowicie Hop Sztosa. Cóż to za arcydzieło! (to po lewej!)

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-13

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-14

Było cudnie chmielowe i goryczkowe, a jednocześnie łączyło nuty jakby landrynkowe, miałem wrażenie jakbym jadł cukierki o smaku chmielowym. Rześkość i świeżość obezwładniały, smak w pełni goryczkowy z nutami żywicznymi, które momentami ściskały za gardło. Tylko czasem miałem wrażenie jakby w tle wychodził słaby alkohol,  nie przeszkadzający. Solidnie i pyszne! Ogólnie 9,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-16

Moim następnym celem był Browar Niechanowo. Kolejny wielkopolski browar, dodatkowo z rodzinnych stron, tej pozycji ominąć nie mogłem. Skusiłem się na festiwalową premierę,a mianowicie Lagera 60-tkę (leżakował 60 dni) który miał stanowić odwzorowanie dawnego Pelikana. Jak dowiedziałem się w czasie rozmowy receptura była prawie pełna, prawie bo zabrakło jakby nie patrzeć głównego składnika jakim były drożdże, w obecnej chwili nie do zdobycia.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-15

Byłem pod wrażeniem staranności marketingu, ładne i klasyczne, przejrzyste etykiety plus kapsle z nazwą browaru. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Plany na przyszłość? Budowa własnej słodowni(!), a także praca nad wypracowaniem marki regionalnej, ściśle związanej z ziemią niechanowską i gnieźnieńską. A piwo? Dawnego pelikana nie piłem, muszę je dać dziadkom by przypomnieli sobie przeszłość. A 60-tka było dobra, wyraźnie słodowe, delikatnie nasycone z filigranowym posmakiem goryczki na końcu przełykania. Jedynie co mnie ubodło to posmak metaliczności, niestety zaznaczającej się w piwie. Po za tym wad nie stwierdziłem. Ogólnie 8/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-12

Gdzie udałem się następnie? Zbliżała się godzina 21, jednak wciąż miałem pół godziny by spróbować Wheat Wine’a. Po czasie stwierdziłem, że nie był to najlepszy manewr by brać tak mocne piwo (24 Blg., 10 %) przed premierą The Bloggera. Jednakże oddać mu trzeba, że w piwie zachowała się…cierpkość. Czyżby beczka (leżakowało w beczce po portugalskim winie) wyczarowała takie cuda? Solidnie słodowe z delikatną nutą słodkości, ale kwaskowatości. Piwo było nawet trochę gęste, lepiło się do ust. Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-17

Wybiła godzina 21, a wraz z nią premiera The Bloggera. Wpierw jednak na scenie odbył się wywiad z Mateuszem z Brokreacji, a także z Jurkiem z Jerry Brewery. W skrócie: skąd pomysł na The Bloggera? Powstał w czasie premiery piwa z Krakowie. Potrzebny był browar, padło na Mateusza, który siedział blisko Jurka. Opis na etykiecie? Wybierany był przez blogerów, hasztagi także. Etykieta? Koleś w okularach Jurka Owsiaka nie jest smutny, tylko zafrasowany kosztowanym piwem. Czy będzie reedycja? Całkiem prawdopodobne, jeżeli blogerzy nie opiją tak bardzo Brokreacji jest możliwa. Co rok inne piwo! Mam trochę materiału VIDEO na aparacie, zobaczę co z tego uda mi się wyciągnąć 😉

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-19

Czas na degustację! Aromat? Nuta zajebistości czyli czerwony pieprzy wyszedł zarówno w zapachu jak i smaku. Solidnie wyszedł jednak tuż za nim ujawnia się także posmak wiśniowego słodu, cudnie muska kubki smakowe delikatną kwaskowatością. Bardzo pijalne, schodzi ze szkła błyskawicznie. Aż dziwota, że wyszło tak ułożone i grzeczne. Czyżbyśmy znaleźli drogę do blogerskiej duszy?

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-35

Tomek z Piwnychpodróży odnalazł nawet swój komentarz sprzed lat dotyczący piwa. Sława była w zasięgu ręki!

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-20

Nie odmówiłem go sobie także dziś czyli w niedzielę. Jest kapitalnie ułożone i zbilansowane, bardzo grzeczne jak dzieło blogerów żądnych chmielu i ekstraktu. Smaczne i pijalne o każdej porze! Jeśli nie piliście jeszcze, kupujcie. Już od tego tygodnia dostępne będzie w specjalistycznych sklepach. Ogólnie 9,25/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-29

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-31

Na stoisku Brokreacji zawitało nawet nasze wspólne zdjęcie wykonane w czasie warzenia The Bloggera w Szczyrzycu. Jeszcze raz dzięki chłopaki za taką organizację i powtórne wspaniałe przyjęcie na Targach!

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-30

Jednak dzisiejsze kosztowanie rozpocząłem od Kwas-u Eta z Pinty czyli kwach wymieszany z dynią. Wychodzi ona w zapachu choć miesza się z typowym kwaśnym aromatem. W smaku można wyczuć zarówno lekkie toffi jak i kwaskowatość, na końcu lekka goryczka. Potrafi jednak uszczypnąć w język. Ogólnie 8,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-21

Całe szczęście można było brać ilości 0,1! Gdzieniegdzie jednak lali szczodrzej jak w Browarze Podgórz gdzie zamówiłem Cud Malinę czyli Milk Stouta z malinami. Piwo było idealnie ułożone, dograne i kawowe. Całość muskała przełyk, wychodził wręcz posmak wanilii! W smaku głównie wychodziły maliny przez postać kwaskowatości, choć czasem objawiały się pod postacią smaku malinowej mamby. Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-22

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-23

Następnie przyszło mi kosztować piwo z browaru Szałpiw, nie miałem go na liście, ale że Buba Whiskey się skończyła postanowiłem tym trunkiem zalać pustkę.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-25

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-24

Był to Charon Wild czyli dyniowe piwo leżakowane w beczce z dynią i maliną! Zapach był cudnie wiśniowy, przypominał mi się aromat dziadkowej wiśniowej nalewki, ewidentnie leżało obok niej! Początkowo w smaku wyczuwam solidną porcję cierpkości zmiksowanej z przepysznym świeżym chlebem, a także z obiecaną dynią i malinami. Co intrygujące po dłuższej chwili, gdy przełknęło się piwo można było wyczuć nuty hiszpańskiej szynki serrano. Dziwota! 9,5/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-26

Następnie udałem się po cydr na otrzeźwienie! No cóż to duże słowo biorąc pod uwagę, że zostałem szczodrze poczęstowany. Oto notatki odnośnie cydru: aromat długo leżakowanego jabłka, skrzętnie trzymanego w spalonej beczce. Kojarzy mi się ze smarem prosto od strażaków, jakbym czuł i smakował cydr serwowany na pogorzelisku. Smak jest kwaskowy, ale zarazem słodki i delikatny. Ogólnie 8,75/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-32

Po ,,otrzeźwieniu” jakie zaserwowałem sobie z cydru przyszła kolej na ostatnie kosztowane piwo tego wieczora, a także Targów. Udałem się na stoisko Browaru Zakładowego po Przerwę Kawową. Jakaż ona była? Ano ogromnie kawowa i gorzka, miała coś z aromatu dawnej, starej kawy, serwowanej jeszcze jako zalewajki. Jednocześnie w smaku ma nuty przedziwne, przypominają mi one zapach klatki schodowej u moich dziadków, występują wręcz w nim nuty piwniczne. Czyżby kawa wywołała, aż takie cuda? Ogólnie 9/10.

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-33

poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com-34

Podsumowując: Targi uważam za udane mimo nieobecności w sobotę i przez to na blogerskim after party. Mnóstwo premier, naprawdę godnych kosztowania, wspaniali przyjaźni ludzie, mający zawsze czas pogadać. Organizacja znakomita, zeszłoroczne niedociągnięcia poprawione, aż się chciało spędzać na Targach czas. Czyżby za rok powtórka? A może wcześniej? 😉

Wielkopolski Piwosz 

Z wizytą w pubach: Biała Małpa

Choć od wizyty w Białej Małpie oraz położonej tuż obok Fabryki Burgerów minęło już parę tygodni nie omieszkam odpuścić opisu tak przyjemnego miejsca. Pub ten położony jest w samym centrum Katowic (ul. 3 Maja 38), prostopadle do dworca PKP. Podróżni mający przesiadkę nie będą narzekać, spacer z  peronu do pubu nie zajmie więcej niż 8 minut. A gdy już znajdziemy się w podwórzu przyjdzie podziwiać piękny mural umieszczony w centralnym punkcie placu. Otoczony on jest pięknymi, klasycznymi dla Śląska kamienicami, dla mnie stanowiących swoisty symbol tej górniczej krainy.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress

Jednak przed wejściem do Białej Małpy udaliśmy się do położonego lokalu obok, a mianowicie Fabryki Burgera. Nie trudno się domyślić, że lokal specjalizuje się w serwowaniu nowofalowych pysznych burgerów. Menu było naprawdę bogate, a ceny odpowiadające położeniu.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-2

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-3

Lokal urządzony jest w nowoczesnym stylu, skórzane kanapy przynoszące na myśl amerykańskie lokale, obicia w kolorze soczyście wysmażonej wołowiny, a także śląskie, industrialne malowidła na ścianach sprawiają, że pobyt w tym miejscu jest przyjemny. Tego dnia wybrałem klasycznego burgera (nie, żeby był najtańszy!). Prezentował się zachęcająco. Bułka była solidnie wypieczona, nawet trochę za mocno wysuszona, mięso delikatnie doprawione co pozwalało się skupić na odbiorze jego smaku choć oddać muszę, że lubię solidniej doprawione.  Dobre choć brakowało mi tej myśli, która by mówiła, że to kapitalny burger.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-4

Frytki smaczne, złociste i chrupiące, w sam raz! Surówki nałożono symbolicznie, do żołądka nie zdążyła dolecieć 🙂

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-5

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-6

Po napełnieniu żołądka smaczną bazą należało teraz tylko uzupełnić życiodajne płyny. Przemyślni przedsiębiorcy nie zmuszają nas do dalekiej podróży, odległość 5 metrów w spokoju wystarcza na dostanie się do chmielowej oazy.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-7

Nad wejście wisi szyld z tytułowa małpą, trzeba jej oddać, że wygląda inteligentnie i przebiegle. W środku znajduje się zatłoczona przestrzeń, mimo praktycznie braku ludzi o tej porze lokal wydawał się ciasny. Jednak jak się okazało o miejsce nie ma co się martwić, po schodach można udać się na przestronne i duże piętro.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-8

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-9

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-10

Nadszedł czas wyboru piwa, chwile te nigdy w moim przypadku nie trwają krótko. Rozmyślania zajęły parę minut, ich wynikiem okazał się wybór Gratzhainer’a z Kingpina i Freigeista. Jest to kwaśny Grodzisz. Tak dokładnie, połączenie odlotowe i do tej pory niespotykane na mej drodze. Aromat zdecydowanie należał do stylu grodziskiego: wędzony, przyjemnie i solidnie! Przejął od solidnie całą moc, nie dał wyzwolić się choć odrobinie kwaskowatości. Natomiast w smaku już tak łatwo nie było, choć nadal zdecydowanie grodziszowy i pszeniczny pozwalał w sobie wyczuć kwaskowatość, przedziwnie pasująca do stylu.

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-14

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-13

Smakosz wybrał także produkt Kingpina, a mianowicie Gosebustera (recenzja po kliknięciu!). Jednak był nim rozczarowany, nie przypominał w ogóle cudnego eksperymentu kosztowanego w wakacje. Sprawiał wrażenie piwa, z którego uleciał duch craftu…Na kranach w pubie jednocześnie może mieścić się do 20 piw, ilość naprawdę zacna!

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-15

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-11

biala-malpa-katowice_piwnakompania-wordpress-12

Na tym nasze kosztowanie musieliśmy zakończyć, pora jeszcze była dosyć wczesna, a dzień miał być długi. Lokal warty odwiedzenia i polecenia, czerwona cegła wspaniale nawiązuje do charakteru okolicy, ciemne drewno świetnie współgra z wystrojem. A do tego ogromny wybór piwa, pysznego piwa. Idealna poczekalnia na odjeżdżający pociąg…

Wielkopolski Piwosz

Warzenie The Blogger z Brokreacją w Szczyrzycu

Stało się! W sobotę braliśmy udział w niebywałym wydarzeniu jakim było warzenie piwa The Blogger. Czym jest to piwo? Ano jest to projekt tworzony przez Brokreację, mający na celu zrzeszenie jak największej ilości piwnych blogerów w jednym miejscu by wspólnymi siłami uwarzyć piwo najbardziej oddające ducha blogerów, a przy okazji dobrze się bawić. Przez ostatnie parę miesięcy za pomocą ankiet na facebooku wybierane były słody, chmiele, dodatki…najsłynniejszym została ,,nuta zajebistości„. Miano to zostało przypisane czerwonemu pieprzowi.

the-blogger-sklad

W tym celu w podróż wyruszyłem z Poznania już w piątek: początkowo pociągiem do Katowic, na miejscu nocowałem u Smakosza, który zgodził się być kierowcą następnego dnia.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com

Nasza poranna droga zajęła nam prawie trzy godziny, wiedzeni studencką kieszenią postanowiliśmy pojechać trasą boczną: przez Tychy, Oświęcim i Wadowice. Dodatkowym atutem, który przemawiał za tym by jechać tą drogą był aspekt krajobrazowy: wschód słońca widziany na pogórzu, a także drogi wijące się między górami były piękną zapłatą za trud związany z wczesnym wstawaniem.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-1

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-2

Po dotarciu na miejsce szybko zreflektowaliśmy się, że jesteśmy jednymi z pierwszych, którzy dotarli. Zdecydowana większość ekipy miała przybyć o 9 autokarem z Krakowa, jednak ich spóźnienie wynoszące 17 minut pozwoliło na prędkie obejście zakonu i kościoła. Szczyrzyc to mała miejscowość położona w połowie drogi między Krakowem, a Nowym Targiem. Największym historycznym skarbem jest Zakon Cystersów wraz z małym muzeum oraz pocysterski browar Gryf. To właśnie w nim dziś miała narodzić się legenda, której zostaliśmy współtwórcami, mowa oczywiście o piwie The Blogger. Wszystko to działo się pod przywództwem Browaru Brokreacja, a dokładnie Mateusza i Krzysztofa, którzy rozpoczęli niesamowitą historię godząc się na zorganizowanie tego wydarzenia (inicjatorem był JerryBrewery, szacun za pomysł i finalizację sprawy!).

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-3

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-4

Po wstępnym przywitaniu wesołych i głównie brodatych ludzi rozpoczęliśmy (istotna wskazówka dotycząca prawdopodobnej etykiety) gadać, gadać i gadać…od początku Mateusz zachęcał do kosztowania piw postawionych na kranie, a były to: The Nurse czyli Hefe-Weizen, The Teacher Bohemian Pilsner, The Butcher RED IPA oraz The Gravedigger Russian Imperial Stout.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-5

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-7

Początkowo jednak udaliśmy się wprost do browaru by ześrutować słód, musiał on czym prędzej trafić do brzeczki. Worki ważą po 25 kilogramów, do wrzucenia było ponad 500 kg., także każdy chętny miał szansę zostać choć na chwilę piwowarem. Jednocześnie dowiedzieliśmy się o niemieckiej precyzji i organizacji pakowania słodu na paletę, która przewyższała angielski nieład pakowania.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-8

Jako, że było już po 9 czyli po możliwej godzinie egzaminu czułem się absolutnie rozgrzeszony by rozpocząć kosztowanie. A skoro na kranie takie dobroci ochoczo wziąłem się za RIS-a Gravedigger’a, który okazał nie być się brokreacyjnym wyrobem, a domowym odpowiednikiem RIS-a. Już w czasie nalewania wydawał się gęsty jak syrop, smolista barwa potęgowała to wrażenie, a gdy dowiedziałem się, że ma 26 st. Plato i około 12 % alko. oniemiałem. Było to pełnowartościowe śniadanie!

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-11

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-14

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-13

Po wstępnej degustacji zostaliśmy zaproszeni przez Mateusza do browaru, naszą wizytę rozpoczęliśmy od podziwiania uroczych, małych tanków. Były one pełne choć po naszym obejściu ich objętość uległa  zmniejszeniu, dostawaliśmy wprost do otrzymanego firmowego szkła próbki degustacyjne. Jednym z pierwszych był The Blogger: był ekscentrycznie młody, odważny, z pełną gębą chleba, słodyczy i nuty wsi okraszonej wędzonką. Tutaj rozpoczynaliśmy nasz pochód po całym browarze, zostaliśmy oprowadzeni po wszelkich możliwych zakątkach, w każdym pomieszczaniu wybrzmiewała opowieść o tankach pełnych dobroci, a następnie przychodził czas na degustację.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-10

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-15

W jednym z pomieszczeń zostaliśmy poczęstowani The Dancer, witbirem, który w najbliższym  czasie trafi do butelek, wpierw jednak musi jeszcze utracić siarkowodór, zniekształcał on bowiem odbiór piwa. Tuż obok leżakował The Alchemist, świetne, wyborne piwo, cieszyło każda przestrzeń na połaci języka. Odświeżające o każdej porze dnia i nocy. Na poddaszu trafiliśmy na tank, uwaga, z Imperialnym Nafciarzem Dukielskim. Cóż, po trzech tygodniach leżenia smakował bardzo podobnie do podstawowego Nafciarza, strach pomyśleć co z nim będzie po planowanych trzech miesiącach. Na koniec zwiedzania tej części browaru zostaliśmy zaprowadzeni na sam dół, do miejsca gdzie czyste i sterylne butelki wprost z huty poddawane są tak czy siak obróbce higienicznej. Następnie napełnione są wyrafinowaną i pyszną zawartością i trafiają do kartonów. Stąd zaczyna się ich podróż po Polsce.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-18

Po opuszczeniu budynku ruszyliśmy do drugiej części browaru zwanego Marysią. Jest to osobny budynek z restauracją, a także z ogromną ilością magicznych pokoi gdzie leżakuje mnóstwo dobroci. Wpierw jednak zostaliśmy ugoszczeni przez gospodarzy spotkania, Brokreację, znakomitym i sytym obiadem. Był to pierwszy z dwóch zaplanowanych posiłków w ciągu dnia. Syci po obiedzie, pełni po wcześniejszym kosztowaniu ruszyliśmy przez ciemne korytarze do szczelnych, chłodnych pokoi i piwnic. Po drodze mijaliśmy korytarz, w którym znajdują się zapasy towarów, są one w dużej mierze wspólne, gdyż kupowane przez wszystkie podmioty warzące na miejscu. Mateusz doliczył się 16 browarów warzących regularnie na miejscu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-16

Następnie zostaliśmy poprowadzeni do jednej z najstarszych części browaru, wydaje mi się, że kiedyś była to piwnica, w której stały otwarte kadzie (nie jestem pewien czy dobrze zapamiętałem opowiadaną historię). Pomieszczenie to jeszcze trzy lata temu było cholernie zabrudzone, jednak po rozpoczęciu warzenia przez Brokreację sytuacja uległa zmianie, zostało ono wyczyszczone i odnowione. Obecnie znajdują się tam stoły stworzone do biesiadowania, choć był nawet pomysł by fermentowało tu piwo. Problemem jednak byłoby zamontowanie sprzętu koniecznego do rozpoczęcia tego procesu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-17

W tej części browaru trafiliśmy także do pomieszczeń, gdzie leżakują RISy: zarówno w beczkach jak i tankach z płatkami dębowymi, obejście jednak nie byłoby pełne gdyby nie degustacja. Ba, zostaliśmy poczęstowani i to nie jednym. Coś czuję, że kolejki do kranów Brokreacji będą długie…

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-19

Po wspaniałym oprowadzeniu wróciliśmy pod namiot Brokreacji, z racji jednak, że intensywność deszczu wzrastała weszliśmy do budynku obok. Przez wieki mieściła się tu przy-browarniana słodownia, osobiście o niej opowiadał nawet właściciel całego browaru, roztaczający opiekę nad każdym z pracowników browaru, imponujące. Obecnie jest tu sala przygotowana na wesela, na których na pewno nie będzie duszno (baaardzo wysokie sufity), a także nie zabraknie miejsca na dancingi. Nastrój przyjacielskości udzielał się wszystkim, Beer’o’feel postanowił nawet zagrać na fortepianie, występ został nagrodzony gromkimi brawami choć Mozartem to nie jest ;). Do sali także wjechał wózek z kranami, a podczepione do nich piwa poczęły lać się szerokim strumieniem.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-22

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-23

Gdy wydawało się, że szczyt gościnności został osiągnięty przyszli Cystersi, którzy także poczęstowali się piwami, zrobili sobie z nami zdjęcie, a następnie zaprosili nas do zwiedzania cysterskiego muzeum. Jeden z braci (namawiany by został i pił z nami dalej odparł, że nie miałby szans i źle by się to dla niego skończyło) zaprowadził nas do miejsca, gdzie zaraz zjawił się O. Maksymilian, który oprowadził nas po salach i opowiadał ciekawe, historyczne rzeczy. M.in., że ma prawo dostępu do starych XIII wiecznych ksiąg, dokumentów nadających w posiadanie te tereny dla Cystersów. O.Maksymilian opowiadał o tym, że zakon przetrwał mimo kasaty przeprowadzonej przez komunistów, w tamtym czasie w ich rękach został tylko kościół jak i parę metrów ziemi obok. Do tej pory udało się odzyskać tylko połowę zagrabionych terenów, w tym sporej części lasu.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-20

W muzealnej izbie można było także podziwiać szeroką kolekcję piwnych etykiet, w tym chociażby ,,Harnasia” czy piwo ,,Kac”. Bardziej subtelnej nazwy wymyślić się nie dało. Na piętrze natomiast znajdowała się sala, gdzie poustawiane były średniowieczne miecze i halabardy i oszczepy produkcji polskiej, niemieckiej, szwedzkiej, tureckiej, a nawet japońską katanę i miecz do harakiri. Co przykuło moją uwagę to kusza, powieszona na ścianie, nie obudowana w żadne plastikowe pudełko, pochodziła ona z XVII wieku i nawet wyryte miała na sobie imię i nazwisko właściciela. Fascynujące, przez tyle wieków wciąż wiadomo do kogo pochodziła…

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-21

Na ścianie także znajdowała się kopia mapy świata pochodząca chyba z XIV wieku, przedstawiająca płaską ziemię i trzy kontynenty: Afrykę po prawej stronie, mały, dziki kontynent, na południu Azję, ogromną i nieznaną, a na północy i zachodzie Europę, zaludnioną choć wciąż z pustymi nie odkrytymi terenami. Na samej górze natomiast znajdował się Chrystus patronujący światu. Na zakończenie właściciel browaru nawet zapowiedział wykupienie mszy u Cystersów za nas, piwnych blogerów. Prawdopodobnie była to pierwsza blogerska msza na świecie 😉

Zwiedzanie zakończyło się, wróciliśmy do sali i do rozmów. Tam czekała na nas…kolacja. Wszyscy żwawo częstowali się i dziękowali gospodarzom za rodzinną gościnność. Padający deszcz wepchnął nas do sali, ale spotkanie trwało w najlepsze, a w między czasie poszliśmy do browaru dorzucić chmiel do kotła. Niestety zdjęcia wyszły mi poruszone, choć została wrzucona połowa średniej wielkości żółtej miski. The Blogger ma mieć około 45 IBU. JerryBrewery zrobił nam zdjęcie grupowe!

the-blogger-warzenie-zdjecie-grupowe

Około 19 część szczyrzycka kończyła się, zdecydowana część ekipy wsiadła w wesoły autobus i ruszyła na dalsze wspólne biesiadowanie do Krakowa, reszta, w tym My wyruszyliśmy na Śląsk. Wracaliśmy przez Wieliczkę do autostrady, warunki powrotne nie należały do przyjemnych: znikąd przyszła jesień, silny deszcz i mgły.

the-blogger_warzenie-brokreacja-szczyrzyc_piwnakompania-wordpress-com-24

Podsumowując: wspaniały dzień, cholernie przyjacielscy ludzie, hektolitry smacznego piwa, genialna atmosfera przy warzeniu i oprowadzaniu, pyszne jedzenie. Nic dziwnego, że na myśl przychodziły skojarzenia z najlepszymi cechami szlacheckiej zagrody: gościnności i otwartości. Miejsce, tak magiczne jak Szczyrzyce, bezpieczny zakon, jesienne mgliste wzgórza potęgowały to wrażenie i sprawiały wrażenie jakbyśmy przenieśli się w czasie. Lepszej organizacji i weselszej kompanii wyobrazić sobie nie można, żal, że na prawdopodobne następne spotkanie trzeba czekać aż rok.

Piwna Kompania. 

 

Schwarzwald, Alzacja – Relacja

Nawet sobie nie zdajecie sprawy ile problemu przysporzyło mi wybieranie i selekcjonowanie zdjęć. Początkowo wybrałem ich, aż 78, z bólem jednak stwierdziłem, że ilość ta jest zbyt duża i ostatecznie udało mi się uszczuplić wersję do 56. Na tych zdjęciach zamierzam oprzeć swą opowieść o podróży po Niemczech, ale nie tylko. Dzięki dogodnemu położeniu campingu odwiedziliśmy także miasta położone po drugiej stronie Renu, we Francji.

trasa

Podróż rozpoczęliśmy od wyjazdu z Poznania do Norymbergi, miasta położonego w sercu Frankonii, regionu gdzie piwo jest esencją życia, a ilość regionalnych browarów na głowę jest podobno jedną z największych na świecie. Miasto obecnie znajduje się w Bawarii jednak przez wieki było osobnym politycznym bytem różniącym się przede wszystkim religią. Królował tu protestantyzm, który swe piętno zostawił w budowie kościołów i ich architekturze.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-2

Miasto posiada mury miejskie o sporej długości, gdzieniegdzie zachowały się do dziś także bramy miejskie. W czasie II wojny światowej Norymberga została praktycznie zrównana z ziemią, dlatego sporo budynków w centrum miasta wyróżnia się na tle historycznych zabytków. Zastanawia jednak fakt, że Doku-Zentrum , miejsce gdzie powstawał kompleks nazistów wg. fanatycznej wizji Hitlera praktycznie nie ucierpiał. Przewidziany był tam stadion, który miał pomieścić 400 tysięcy wiernych słuchaczy jednego dyktatora. Obecnie mieści się tam muzeum, które pełni rolę ostrzegawczą: pokazuje na jakich falach, tendencjach i hasłach naziści doszli do władzy. Ksenofobia, kłamstwo, rasizm, propaganda, zablokowanie sądów, powsadzanie swoich, nienawiść do obcych i inaczej myślących, hipokryzja…brzmi znajomo? Jednakże nie można miastu odmówić uroku, wysokie szachulcowe kamienice, bramy i mury obronne, a także kościoły prezentują się pięknie o każdej porze dnia i nocy (do północy na pewno, po tej godzinie w ramach oszczędzania wyłącza się podświetlenie zabytków).

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-1

Spacerując po mieście musieliśmy zajrzeć do starego mieszczańskiego browaru znajdującego się przy  Bergstraße 19. Warzonych jest tu sezonowo aż 10 piw, w zależności od pory roku, a wszystkie sprzedawane są w butelkach 1-litrowych. Najbardziej znanym jest Nürnberger Rotbier, piwo o mocno słodowym smaku z kojącą goryczką odczuwalną na końcu przełyku. Trunek jest dosyć szczodrze nasycony, zawartość ekstraktu w wysokości 13,5 % sprawia wrażenie lekkiego i wybitnie pijalnego. 

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-3

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-5

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-4

Spacer po mieście należy do przyjemnych, warto poruszać się zwłaszcza w okolicach murów miejskich, które w połączeniu z elementem wodnym stanowią bardzo ładną wizytówkę miasta. Polecam także wybrać się na Kaiserburg Nürnberg, wzgórze zamkowe,z którego roztacza się szeroki i piękny widok na miasto.

Jednak czas gonił i następnego dnia rano ruszaliśmy w dalszą podróż, do Lindau leżącego nad Jeziorem Bodeńskim. Po drodze napotykaliśmy na sporą ilość remontów na autostradach, zwężeniom nie było końca, na szczęście mimo tego ruch odbywał się dosyć płynnie. Po dotarciu na miejsce dało się wyczuć z miejsca inny klimat miasta, zdecydowanie bardziej południowy. Wytworzył się tu specyficzny mikroklimat, słońce ogrzewa stoki i okolice, a Alpy blokują odpływ ciepłej masy powietrza, dzięki temu w mieście mogą rosnąć palmy czy gdzieniegdzie pomarańcze. W centrum miasta zaznaczyła się także inna ręka, a mianowicie włoska. Mnóstwo pizzeri, kawiarń, Włochów i okiennice na domach sprawia wrażenie południowego miasteczka.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-7

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-9

Nad nabrzeżem funkcjonuje sprawny port, a tuż obok niego dworzec kolejowy oddalony od wody o zaledwie 200 metrów. Na trakcie wyrosło wiele knajpek i hoteli, wypełnionych turystami i mieszkańcami. Nocą zresztą  nabrzeże jest fenomenalnie podświetlone, latarnia morska wskazuje drogę statkom kursującym między brzegami niemieckimi, austriackimi i szwajcarskimi. Byłem pod niebywałym wrażeniem z jaką prędkością wpływały statki wycieczkowe do zatoki, nie raz byłem przekonany, ze skończy się wyrwą w burcie, a za każdym razem wychodziło, że kapitan wie co robi.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-10

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-8

Jednak czas naglił i dnia następnego o poranku wyruszyliśmy do docelowego miejsca na camping Steinach w Schwarzwaldzie. Region ten był najpóźniej zaludnionym terenem w Niemczech, poważne osadnictwo rozpoczęło się w nim dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Wcześniej tereny te znane były jako kryjówki rozbójników, złodziei, gęste lasy chroniły ich przed ręką kata. Duża część oryginalnych schwarzwaldkich lasów została wycięta po I wojnie światowej kiedy to drewno wycinali Francuzi w ramach reparacji wojennych, choć nie powinni. Przyczyną był brak pieniędzy po stronie niemieckiej.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-11

Osobiście region przypomina mi polskie Beskidy, choć doliny są tutaj zdecydowanie szersze, a drogi lepsze. Stolicą regionu jest Freiburg, miasto uniwersyteckie położone w pobliżu granicy z Szwajcarią i Francją. Miasto jest niesłychanie żywe i wielokulturowe, stare miasto jest ładne, ale brak mu jednego miejsca niesłychanie urokliwego. Między nimi trzeba przejść główną ulicą, która do najpiękniejszych nie należy mimo panującego porządku.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-12nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-13

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-14

W obecnej chwili część Katedry jest w remoncie, wnętrze jednak robi imponujące wrażenie. Witraże pochodzą z XIII wieku, a żywe i klarowne kolory w ciszy opowiadają o biblijnych scenach. Wieża katedry mierzy 116 metrów, jej gotyckie wykończenia powodują niekończącą się serię pytań: jak ludzie kiedyś byli w stanie coś takiego wykonać? Na zewnątrz można przyglądać się ogromnej ilości rzygaczy straszących prawie z każdej strony fasady. Ulicami miasta płynie także mały kanał, szerokości pół metra. Jest to charakterystyczny motyw dla miast tego regionu, można je spotkać w Bernie, a także w następnym odwiedzonym przez nas mieście w Staufen im Breisgau. Następna cechą, która łączy wspomniane szwajcarskie Berno, a Freiburg są wieże, prawie identyczne z niebieską tarczą zegarową.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-16

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-15

Po wyjechaniu z miasta skierowaliśmy się na południe do Staufen im Briesgau. Oddalone o mniej więcej 20 km. miasteczko zaparło dech w piersiach. Było niesłychanie urokliwe, piernikowe z artystycznymi detalami. Mnóstwo małych arcydzieł, które nie zmieściły się niestety w załadowanych zdjęciach uświetniało miasto. Co na mnie zrobiło wrażenie, zresztą nie tylko tutaj, to zaufanie jakim się darzą ludzie i chęć utrzymania porządku i czystości. Przykład? Czyste ulice, brak walających się śmieci i psich kup. Zaufanie? Beczki z butelkami win poustawiane na ulicach nie kusiły nikogo. Dbanie o detale? Kwieciste domy, przycięte winogrona na domach, żeliwne artystyczne szyldy,

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-18

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-19

Miasteczko zostało dosyć zniszczone w czasie nalotów wojennych jednak nie całe, pozostałą część odbudowano. Widać jednak, że mieszkańcy dbają o miasto, nawet w obejściach domostw można wypatrzeć (jakżeby inaczej) krasnale, beczki po winie przyozdobione winogronami, żeliwne stoliki i krzesła stojące przed bramami. Ze względu na region, w którym produkuje się wino prawie na każdym kroku można kupić je w firmowym sklepie lub skosztować w czasie degustacji. Obok na wzgórzu znajdują się ruiny zamku, do którego prowadzi droga pośród równo przyciętych winnic.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-20

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-21

Z góry roztacza się olśniewający widok na okoliczne winnice. Przy zachodzie słońca całość robiła fenomenalne wrażenie, najlepiej widok oddaje zdjęcie panoramiczne. W dole widać wiele miasteczek rozsianych nierównomiernie. Po przyjeździe na camping przystąpiliśmy do winnej degustacji, muszę dodać, że oddałem się na tym wyjeździe głównie kosztowaniu win. Region zobowiązuje!

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-23

Dzień następny przyniósł wyprawę na francuską stronę do Colmaru oraz Eguisheim. Oba miasteczka leżą w Alzacji, regionie miotanym przez wieki między Francją, a Niemcami. Miasteczko miało wiele miejsc, którym należy się zdjęcie, wybrałem jednak te najmocniej oddające klimat całości. Wiele kolorów, szachulców, języków na ulicach, a także nieco większego bałaganu aniżeli po niemieckiej stronie.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-24

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-25

Jedna z części miasta zwana jest małą Wenecją ze względu na kanał, który gęsto jest wykorzystywany przez łódki, a także wybudowane nad nim budynki. Tuż nad kanałem położone są kawiarenki, gęsto zaludnione i właśnie w jednej z nich udało się dorwać typowe alzackie danie czyli Flammkuchen. Zrobione jest na cienkim cieście (czyżby francuskim?), posmarowane śmietaną i posypane cebulą i boczkiem, a następnie zapieczone w piecu.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-31

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-30

Przy okazji musiałem także skosztować regionalnego wina, prawdopodobnie był to Edelzwickier. Delikatne, owocowe i odświeżające. Wprost na 30 stopniowy upał. Spacerując dalej wzdłuż rzeki trafiliśmy do mercady, która nie była zbyt duża, ale wyposażona solidnie. Udało mi się dorwać lokalne piwo wprost z Colmaru, nie spodziewałem się niczego wielkiego po nim i nie zawiodłem się. Smakowało tak jak wyglądało, dosyć kukurydziane w aromacie choć w czasie kosztowania dawało radę i zostawiało po sobie nutę radości.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-28nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-26

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-27

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-29

Na wspomnianym przed chwilą targu wypatrzyłem inne stoisko z piwami. Były tam trzy gatunki, niestety wydedukowałem tylko z jednego, że jest witbirem. Francuzi mają tą nieprzyjemną cechę, że nie potrafią bądź nie chcą rozmawiać w żadnym innym języku po za swym narodowym. Ich ostentacyjne zachowanie jest wredne, ekspedientka przy stanowisku nawet nie zadała sobie trudu by wytłumaczyć mi cokolwiek. Wybrane  jednak przez przypadek piwo okazało się wyśmienite.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-53

W notatniku zanotowałem: ,, Aromatyczny, wzniosły zapach, filigranowo cytrusowy i pszeniczny. Pachnie świeżością, letnimi zbiorami, nie zostawia złudzeń, że jego zadaniem jest odświeżenie. Smak wykwintnie delikatny, z nutą kwaskowatości na końcu, ale wymieszana ona jest z cząstkami polnych kwiatów. Delikatnie goryczkowy i perfumowany, czyżby kolendra?”. Chciałbym skosztować go ponownie, choć cena kręciła się koło 3,7 Euro za małą butelkę. Ewidentnie NIE-studenckie ceny!

Tego dnia mieliśmy zaplanowaną jeszcze jedną wycieczkę, do pobliskiego Eguisheim. Oddalone o zaledwie 6 km. zwaliło nas z nóg. Każda część wyglądała jakby została wybudowana z pierniczka dla Jasia i Małgosi, a co najciekawsze zakrzywiało rzeczywistość. Wchodząc do niego przez bramę ruszyliśmy wzdłuż domków, które się nie kończyły. Po pewnym czasie zacząłem się martwić ile to będzie trzeba wracać (stopy już bolały…), a tu nagle wyszliśmy dokładnie w miejscu, w którym zaczynaliśmy podróż.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-32

Miasteczko jest idealnie zachowane, wprost wyjęte ze średniowiecza, układ urbanistyczny nie uległ zmianom. Powykrzywiane domki zaprzeczają prawom fizyki, belki po tylu latach miałby prawo się zawalić, a jednak się trzymają. Na środku, na ryneczku znajduję się mały kościół, którego wnętrze przypomina bardziej stylem wschodnio-chrześcijańskie.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-33

 nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-35

Dodatkowo na ulicy można było spotkać wiele ciekawych np. kwietników, czy figurek przedstawiających wiedźmy. W odróżnieniu od Colmaru miasto było pozbawione turystów, spokojnie, prowincjonalne, bez cienia sztuczności. Istna sielanka. Z miasteczka, z parkingu odjeżdża kolejka wożąca turystów po okolicznych winnicach, położonych na stokach Wogezów, gdzie można dowiedzieć się o poszczególnych szczepach, a także zdegustować lokalnych wyrobów.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-34

Dzień dobiegł końca, choć przygoda z francuskimi akcentami nie. Następny dzień przyniósł nowe miasto, tym razem Strasburg. I powiem Wam, że nie wywarło na mnie wielkiego wrażenia. Może gdybym je widział jako pierwsze sprawiłoby lepsze wrażenie, jednak po wyjściu z parkingu ukazały się wszystkie wady dużych miast: brud, bałagan, zaniedbanie i podejrzani ludzi. Po tym przejściu udało się jednak dotrzeć do centrum gdzie ukazała się dziwna, nietypowa Katedra pw. Notre Dame.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-37

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-38

Nietypowa, gdyż z jedną wieżą. Ma ona , aż 146 metrów wysokości, druga choć planowana nigdy nie powstała. W połowie wysokości był dostępny taras widokowy, z którego roztaczał się widok na miasto, rozległe choć ma nie całe 270 tys. mieszkańców. Fasada przyozdobiona jest tysiącami rzeźb, większych i mniejszych, arcydzieło w pigułce. Do środka nie zajrzałem, kolejka była zdecydowanie zbyt duża. Zbudowana z czerwonych kamieni sprawiała wrażenie wykutej z lawy, gorące słońce wzmacniało ten efekt.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-39

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-43

Kręcąc się na uliczkach wokół katedry, które nie były głównym szlakiem turystycznym można było dostrzec absolutny brak turystów. I na jednej z tych uliczek spostrzegliśmy sklep z piwami! Wreszcie. Czym prędzej tam ruszyliśmy, witryna sklepowa przywitała nas sukienkami zrobionymi z puszek i z kapselków. Idealna kreacja dla kobiety każdego piwosza! Sklep nazywa się ,,Le Village de la Biere” i znajduję się przy  Rue des Frères 22. Kto będzie z Was w Strasbourgu polecam koniecznie ten adres.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-40nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-41

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-42

Piw w sklepie było mnóstwo. Zdecydowanie większa połać była poświęcona craftom, choć w dwóch szafkach były konerniaki z całej Europy, po za Polską (na końcu zamieniłem słowo ze sprzedającym i opowiedział, że od czasu do czasu mają Tyskacza bądź Żywca). Błąd jaki popełniłem, to założenie, że sprzedawca i tutaj nie będzie mówił po angielsku (nigdzie wcześniej tego nie robili…). Tudzież sam chodziłem i błądziłem nie mogąc się zdecydować na odpowiedni wybór, etykiety oczywiście zawierały francuskie nazwy (czy polskie piwa nie powinny mieć choć paru słów po angielsku? Ha, rzecz do poprawy!). Finalnie wybrałem jedno piwo wprost z Alzacji, a drugie jak później się przyjrzałem (myślałem, że też regionalny craft) wprost z Quebecu w Kanadzie. Poniekąd jest więc francuskie. Co istotne to fakt, że ceny małych (małych!) butelek piw oscylowały w przedziale 3,3-4,5 Euro. Nasze piwa w tym wypadku wypadają istotnie bardzo korzystnie. Recenzje obu tych piw w niedalekim czasie na blogu.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-44

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-45

Wizyta w sklepie dobiegła końca, czas naglił i było trzeba ruszać dalej. Na naszej turystycznej trasie mieliśmy jeszcze parę ciekawych miejsc do zobaczenia, jednym z nich była tama (chyba!), za którą rzeka Ren rozdzielała się na pięć mniejszych kanałów. Dzięki nim możliwa była żegluga, a komponent wodny wzmacniał pozytywy odbiór miasta. Nad kanałami ulokowało się mnóstwo knajpek, a na nabrzeżu odpoczywali ludzie. Sielanka. Jedynym elementem, który zaburzał ten widok byli w pełni uzbrojeni żołnierze i policjanci patrolujący ulicę, atmosfery strachu i paniki jednak wyczuć się nie dało.

Nowy dzień przyniósł zmianę miejsca pobytu: nadszedł czas pakowania i przejazdu na camping w Saarburgu. W drodze zatrzymaliśmy się w znanym niemieckim Ciechocinku czyli Baden-Baden. Po raz kolejny potwierdziła się moja teoria, że na sanatoria jeszcze jednak jestem za młody. Sennie, spokojnie, ułożenie. Tak można by podsumować miasto, które miało w ładną, schludną zabudowę, ale niczym nie zachwyciło. Jedynie o czym warto wspomnieć to ogrodzie, w którym oprócz palm rosną także bambusy i inne egzotyczne rośliny. Czyżby geotermalne źródła, aż tak podgrzewały tą okolicę?

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-54

Nasza trasa na miejsce docelowe prowadziła przez Francję, tak było najbliżej. Saarburg jest położony w pięknym miejscu, w dolinie między wzgórzami, które pokryte są winnicami. Cała dolina rzeki Saary, Mozeli, a także ogromna połać terenu nad Renem znana jest z wyśmienitych, głównie białych win. Jednym z miasteczek, koniecznie wartych odwiedzenia jest Bernkastel-Kues, położone tuż nad brzegiem Mozeli. Mieliśmy to szczęście, że odbywał się wtedy festiwal wina, miasteczko od natłoku ludzi i kapel drżało więc w posadach.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-47

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-48

Kapele, było ich co najmniej trzy rozlokowane w różnych zakątkach bawiły mieszkańców, a mi przyszło stwierdzić, że muzyka ludowa na obszarach Niemiec, Czech czy nawet Polski brzmi podobnie. Praktycznie wszystkie kamienice były ucieleśnieniem tego co szachulce mogą dać najlepsze: zakrzywianie praw fizyk, niekończąca się paleta barw i urok.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-49

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-50

Przechodząc pośród stoisk z winami nie dało się nie skusić chociaż na jedno wino, czasem dwa, albo trzy…nie dało się upić jeśli o tym pomyśleliście. Kieliszek mimo swej ceny około 2 Euro był wypełniony tylko w wielkości 100 ml. tak, dokładnie 0,1 litra. Dosyć biednie nalewali, a jako, żem student i poznaniak przyszło mi prędko policzyć, że korzystniej kupić butelkę w sklepie lokalnego wina i tak kosztować.

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-51

Wyprawa dobiegła końca, choć wieczór przyniósł kosztowanie piwa zakupionego w Baden-Baden. O mały włos o nim nie zapomniałem, na szczęście światło w lodówce przypomina o dobrociach. Było to ,,Schwarze Bier Amadeus” z browaru domowego umiejscowionego na głównym placu w mieście. Popełniłem jednak srogi błąd, zupełnie zapomniałem by zrobić zdjęcie samej restauracji i browarowi…na szczęście mają swoją stronę internetową (link powyżej na zielono).

nietylkopiwnepodroze_piwnakompania-wordpress-com-52

Piwo było lekkie, choć z nutami goryczy wyskakującej gdzieś na końcu kosztowania. A także smukłe w smaku, niezbyt nasycone co sprawiało wrażenie kremowego, palone słody były delikatne i nie gryzły się ze znikomą słodyczą. Generalnie dobre ku mojemu zaskoczeniu, obawy, że będzie przesłodzone i alkoholowe się nie sprawdziły!

Wyjazd dobiegał końca, tempo podróży, ilość chodzenia po krętych uliczkach i dojazdy do celów podróży były dosyć męczące. Na tyle, że przed ostatniego dnia podróży tylko zjechaliśmy kolejką do miasteczka nad, którym położony był nasz camping, do Saarburga. Jest to małe miasteczko wrzucone pomiędzy wzgórza winne, skały i rzekę. Malownicze krajobrazy najlepiej podziwiać z drogi wiodącej na wzgórze gdzie stację ma kolejka krzesełkowa. To jak, zachęceni do odwiedzenia kolejnego regionu Europy? 😉

Ilość przejechanych kilometrów: około 3200.

Wielkopolski Piwosz

saarburg_piwnakompania-wordpress-com

Brno i Morawy – Relacja

Doczekaliście się! Co prawda sprawozdanie ukazuje się trzy miesiące po spotkaniu trójki Piwoszy tj.: Morawskiego, Smakosza i Wielkopolskiego, ale przecież lepiej późno niż później. Będzie to nie tylko piwna relacja z odwiedzanych pubów i prezentacja smaków jakie dostarczały wypite piwa, ale będzie to przedstawienie całej podróży. Zaraz się okaże ile pamiętam z tamtego czasu…no to zaczynamy!

Wyprawa Czechy 4

Do Brna przybyliśmy późnym popołudniem po kilku godzinnej wyprawie z Chorzowa, przyjazd pociągiem zajmuje około 4 h. 30 minut (wyjazd z Katowic). W tamtym czasie nie było jeszcze pociągów regionalnych do granicy, można było dojechać tam tylko i wyłącznie EuroCity co uwierzcie, nawet ze studencką zniżką, bolało kieszeń (od nowego rozkładu jazdy wreszcie są pociągi regionalne do Bohumina!). Pierwszego wieczoru, po wcześniejszym rozpakowaniu się w mieszkaniu Piwosza Morawskiego poszliśmy na lekką krajoznawczą wycieczkę, szlakiem zabytków i piwa! Nie będę się rozpisywał dokładnie co widzieliśmy z tego względu, że musiałbym poświęcić na to osobny rozdział, a pewnie bym i tak pomylił co widziałem. Tylko krótko wspominając powiem Wam, że kamienice w centrum są naprawdę imponujące, odremontowane, fikuśne, z ogromną ilością zdobień, chodniki proste i czyste, lokale zapełnione. Zarówno zabytki państwowe jak i kościelne nie grzeszą skromnością i prostotą.

Wyprawa Czechy 3

Na pierwszy ogień poszliśmy do ,,Pegaza„, jest to najstarszy browar restauracyjny znajdujący się w stolicy Moraw, został założony w 1992 roku. Regularnie w karcie z tego co pamiętam serwuje cztery piwa: Světlý ležák, Tmavý ležák, Pegas Gold (specjalne półtmave piwo z 16 st. Plato) oraz Pšeničné pivo podawane z plasterkiem cytryny. Tamtego wieczoru wzięliśmy jednak piwo specjalne, które warzone jest określony czas, a potem zostaje zastąpione przez nowe okresowe piwo.

Wyprawa Czechy 2

Wyprawa Czechy 1

Był to ,,Monachijski Kellerbier” i do dziś pamiętam, że było wyśmienite z gruboziarnistą pianą, wolno opadającą z charakterystyczną ,,czapeczką” na środku tafli (trochę jak w Duvlu). Nie było słodkie tylko odświeżające, ale klasyczne. Jeśli się kiedyś pojawi od razu popędzę do Brna. Jedno z najlepszych piw piwnicznych jakie kiedykolwiek w życiu piłem.

Nasza wyprawa nie ograniczała się tylko do Brna, hospod i pubów, ale obejmowała całe Morawy. Wiedzeni ciekawością następnego dnia pojechaliśmy do jaskiń położonych w odległości około 40-50 km. od Brna. Poruszaliśmy się koleją, ichniejszym PKS (jaki był ładny i elegancki!) oraz w czasie ostatniego etapu podróży: na pieszo. Dotarliśmy do jaskiń noszących uroczą nazwę ,,Macocha”. Przemarsz korytarzami oraz przepłynięcie odcinka jaskini łódką zajmowałp około godziny. Cały kompleks robi piorunujące wrażenie, początkowo schodzi się co raz to niżej by dojść do podziemnej przystani skąd odpływało się ku grocie, a następnie ku wyjściu.

Wyprawa Czechy 5

Wyprawa Czechy 6

Gdy już człowiek zdążył się przyzwyczaić do zamkniętej, zimnej jaskini wtem nadeszło zdziwienie: ścieżka prowadziła do olbrzymiej groty, wyrwy u podnóża skał. Jeśli mnie pamięć nie myli w górę wysokość sięgała ponad 120 metrów, a w dół za sprawą małego stawu na zdjęciu poniżej, 30 metrów  w głąb ziemi. Obok był drugi staw z jeszcze większą głębokością sięgająca 50 metrów.

Wyprawa Czechy 7

Tereny ty były wielokrotnie zalewane przez pobliską rzekę, ostatni raz zaledwie w 2006 roku, poziom wody ponad dwukrotnie przewyższał wysokość dorosłego człowieka. Gdy czas zwiedzania dobiegł końca odczuliśmy lekką ulgę, po takim wysiłku pora coś zjeść, 4-5 kilometrowa podróż spacerem tylko wzmogła nasz głód. Czeska kuchnia jest stworzona do picia piwa, tłusta co wzmaga pragnienie, ale jednocześnie nie powoduje szybkiego uderzania do głowy. Pamiętam, że zamówiliśmy wtedy trunek z dużego browaru, ale inną, specjalną wersję…cholera, nie pamiętam niestety tej nazwy. Ten pyszny obiad zjedliśmy w Hospodzie ,,U Golema” w Blansku, w pobliżu stacji kolejowej.

Wyprawa Czechy 8

Po powrocie do Brna i szybkiej regeneracji poszliśmy do piwnych lokali, niestety część zdjęć jest dosyć poruszona i nie nadaję się do prezentacji (moja genialna pamięć nie pozwoliła mi wziąć statywu…). W pierwszej kolejności udaliśmy się do knajpy gdzie serwowano piwo z browaru ,,Richard„, lokal ten znajduje się na ulicy Údolní 7, w dzielnicy Brno – Střed. Onegdaj Piwosz Morawskiopisywał w ,,Piwnym Telegramie” wrażenia z kosztowania bodajże Svetlego Lezaka. Postanowiłem wziąć jego pszenicznego kuzyna i doskonale pamiętam, że zwyczajnie się zawiodłem. Nie miało w sobie ni krzty kremowości, goździka czy banana, nawet zastanawiałem się czy na pewno ma związki z pszenicą, a to ze względy na jego przejrzystość. Zobaczcie sami na zdjęciu poniżej. Sam lokal nie sprawiał wrażenia komfortowego, wystrój i meble nie pasowały do całości, ilość stolików na metr kwadratowy była zbyt duża.

Czechy 30

Czechy 31

Po wypiciu niezbyt wyrafinowanego piwa szybkim krokiem udaliśmy się do kolejnej knajpy, a mianowicie: ,,Pivni Staj” znajdującego się na ulicy Veveří 325/38. Tym razem nadzieje były duże, sam lokal sprawiał już wrażenie bardziej przystosowanego do podawania smaczniejszych piw, a to ze względu na ceglane, łukowate sklepienie. Mam słabość do lokali, które urządzone są w starym stylu.

Czechy 33Czechy 32

Zasiadając do ławy ujrzeliśmy tablicę z szczegółowo wymienionymi piwami, po głębszej analizie, tak by mieć pewność, że się nie sparzymy wybraliśmy ,,Poutnika 12′ Horky”. Piana była grubo ziarnista, gęsta i stanowiła szczelną powłokę. Smak był wyrazisty i czesko-chmielowy, rześki z lekkim posmakiem jakby owsa. Cena również była przyjemna dla portfela, za dobre piwo w pubie przyszło zapłacić równowartość około 5 zł. Można? Można. Całe szczęście, że nie wzięliśmy ,,Policki 11″, jak później się okazało w czasie kosztowania jest tego kompletnie nie warta.

Czechy 34Czechy 35

Trzecim i ostatnim lokalem jaki odwiedziliśmy była ,,Modra ruze” znajdująca się na ulicy ,,Kounicova 2„. W knajpie było gwarno, tłoczno i zdecydowanie najbardziej duszno ze wszystkich odwiedzonych tego wieczora. By móc się ochłodzić postanowiliśmy wziąć ,,Zitni Specjal”. Panująca wewnątrz temperatura przypominała tą z letnich pól, dlatego zbożowy przysmak miał schłodzić zgrzane głowy. Niestety jak się parę chwil później okazało rozczarowało nas, gdyż było ciężkie, słabo pijalne i z posmakiem nieświeżego zboża. Zamiast efektu odświeżenia spotkał nas efekt zamulenia i sprawnym marszem pomaszerowaliśmy do domu oszczędzając na biletach komunikacji miejskiej (robiliśmy tak każdego wieczora, także o poranku…łącznie w ten sposób w kieszeni zostało około ~200 KC-32 zł,-)

Wyprawa Czechy 10

Wyprawa Czechy 11

Przyszedł poranek, dzięki Bogu nie ciężki i nadszedł czas na nową podróż. Tego dnia nasz piwny przewodnik zabrał nas do zamku ,,Pernstejn”. Drogę pokonaliśmy pociągami regionalnymi i mikroregionalnymi ( opowieści o czeskiej kolei to temat na osoby artykuł).

Czechy 37

Zamek jest imponujący, był tłem dla wielu filmowców w tym podobno dla ,,Van Helsinga”. Jego budowa sięga końca XIII wieku, a w czeskiej historii ma ważne miejsce. W czasie potopu szwedzkiego zdołał się obronić, nawet masywne machiny oblężnicze nie zdołały go zniszczyć choć stracił balkon. W zamku obowiązuje zakaz robienia zdjęć wnętrza, szkoda, gdyż ma oryginalny, pierwotny charakter. Hol, dziedziniec są dosyć zniszczone i zapuszczone lecz sala reprezentacyjna dla gości robi wrażenie.

Wyprawa Czechy 13

Wyprawa Czechy 14

Wyprawa Czechy 15

Wyprawa Czechy 16

Po długim powrotnym spacerze postanowiliśmy wejść do restauracji położonej w pobliżu stacji kolejowej. Serwowali tam piwo marki ,,Pernstejn”. Z początku wydawało się przyjemnie i smakowite, z czasem jednak robiło się przyciężkawe, także z powodu wygazowania się. Nie była to najlepsza inwestycja za, którą przyszło za chwilę zapłacić. Co najlepsze wspólnie udało nam się uzbierać wymaganą kwotę rozliczając się z kelnerką co do czeskiego grosza. Mało brakowało, a resztę dnia spędzilibyśmy na zmywaku…

Czechy 36

Pozostałą część dnia spędziliśmy na zwiedzaniu Brna, kościołów, zabytków, uliczek, a sam wieczór przy fantastycznej fontannie mieniącej się kolorami i napisami z wody! Tego wieczoru raczyliśmy się burczakiem czyli młodym, białym , morawskim winem. Jest wyśmienite, słodkie i mocne oraz może powodować uczucie ciężkości na żołądku. Ale warto się nim uraczyć.

Wyprawa Czechy 18

Wyprawa Czechy 19

Przyszedł przedostatni dzień naszej morawskiej wyprawy, tego dnia wybraliśmy się do Vranovic oraz Znojmo. Vranovce leżą w pobliżu Austrii, stąd już rzutem kamieniem do południowych helmutówm. Co ciekawe nad horyzontem doskonale widać gdzie leży Wiedeń i jego lotnisko z powodu ilości samolotów nad horyzontem. Miasteczko jest urocze, klimatyczne, a zamek na wzgórzu robi fenomenalne wrażenie. Tym większy był nasz smutek gdy spostrzegliśmy się, że ilość gotówki w portfelu nie pozwala na jego zwiedzanie. Musiało przecież starczyć na piwo w Znojmo, pamiątkę dla mej niewiasty, powrót do Brna i Poznania. Tak, jesteśmy studentami🙂 .

Czechy 38

Wyprawa Czechy 20

Pod wieczór pojechaliśmy do Znojmo, urokliwe miasto, z bogatą historią położone między wzgórzami z biegnącą w dole rzeką. Jedyny duży minus to znak komunistycznej przeszłości pod postacią prostokątnej bryły zasłaniającej częściowo wieże ratusza.

Wyprawa Czechy 21

Wyprawa Czechy 22

Wyprawa Czechy 23

Naszym celem było znalezienie nowego mini browaru, powstałego zaledwie trzy miesiące wcześniej (pub istniał, ale nie warzyli piwa). Problem w tym, że nie mieliśmy pojęcia gdzie jest ani jak się nazywa. Rzecz z początku niemożliwa stała się możliwa dzięki pomocy uprzejmego strażnika miejskiego. Tak trafiliśmy do ,,Pivnicy u Sneka” przy ulicy  Zelenářská 1

Wyprawa Czechy 24

Wyprawa Czechy 25

Było to najbardziej klimatyczne miejsce w jakim byliśmy w czasie naszej całej wyprawy, może to ze względu na zmęczenie (dużooo chodziliśmy), upał, poszukiwania lokalu, lekkie uczucie notorycznego głodu- wszystko to razem powodowało, że gdy usiedliśmy przy ławie z piwem w ręce, odetchnęliśmy szczęśliwi. Wnętrze miało charakter piwnicy, mroczność izby dopełniała to wrażenie, a przyjemny chłód i stare pamiątkowe tablice wprowadzały sielankowy nastrój. Odnośnie piw, na szczęście opisałem je na bieżąco na tablicy na facebooku jakie wtedy kosztowaliśmy, posłużę się oryginalnym wpisem.

Wyprawa Czechy 27

,,Zamowilismy trzy różne trunki by móc się wymienić kuflami jak i opiniami. Piwo smakosza ,,Snekova 12″ zdecydowanie najładniej pachniało, nawet pomimo swej delikatności muskało nozdrza chmielem, rześkim i aromatycznym. Trunek Piwosza morawskiego ,,Podzbansky Granatovy Special” barwa przypominał piwa marcowe, a zapachem dopiero co upieczony żytni chleb! Miało się wrażenie wąchania kwasu chlebowego. W smaku był dosyć kwaśny i przyciężkawy. Jednak zaskakująco pijalny! Natomiast moje piwo ,,Zlaty Jozef Tmavy” posiadało intrygującą nutę zapachową przypominająca, świeży, aromatyczny tytoń. Zdaniem smakosza, tytoń wiśniowy. W smaku musiałem usilnie doszukiwać się nut palonego słodu czy lekkiej kawy, goryczy w zadnym wypadku nie doświadczymy. Piwo Smakosza na samym końcu kosztowania miało metaliczność”.

Czechy 37

Wyprawa Czechy 26

Żałuję po raz kolejny, że nie miałem statywu, gdyż powyższe zdjęcie jest niewyraźne, a zawiera bardzo ciekawe informacje. Jest to mapa czeskich browarów z okresu międzywojennego. Podobno wtedy było ich więcej niż w obecnym czasie.

Mając jeszcze niecałą godzinę do powrotnego autobusu postanowiliśmy pójść do pobliskiego pubu noszącego nazwę ,,Max William” przy ulicy U brany 1. Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam nic o ich smakach oprócz tego, że moje ,,Svetle 11″ było najlepsze z całej trójki tj. ,,Vidensky Lezak i Poltmave”. Lokal miał całkowicie inny charakter aniżeli poprzedni pub, ale również było przyjemnie. Miejsce miało nowoczesny charakter z mnóstwem drewnianych, jasnych akcentów.

Wyprawa Czechy 28

Wyprawa Czechy 29

Następnego dnia tuż przed wyjazdem wstąpiliśmy na chwilę do piwnego sklepu w centrum Brna ,, Pivoteka u Modreho Lva” położonego przy ulicy Veselá 26/28. Co prawda bardziej w celach turystycznych aniżeli zakupowych, a to z powodu cholernie ciężkiego plecaka i małej ilości pieniędzy, ale obowiązek spełniłem i trzy piwa kupiłem, które już mieliście szansę na blogu zobaczyć. Były to: ,,Otakar” oraz ,,Konrad Vratislavicky Ale„.  Jedno gdzieś bez oceny musiałem skosztować🙂

Wyprawa Czechy 31

Wyprawa Czechy 30

Wyprawa na Morawy była bardzo udana, sam powrót też stanowił dla nas atrakcję, a to ze względu na odliczoną ilość gotówki na bilet kolejowy. Jak się później okazało, zbyt małą kwotę🙂 Zabrakło nie wiele, ale gdyby nie Pani konduktor (serdecznie pozdrawiam!) i wyrozumiałość dla studenckiego życia, zostalibyśmy w Zebrzydowicach ze Strażą Graniczną.

No to moi drodzy, kogo zachęciłem do wyjazdu na Morawy?🙂

Wielkopolski Piwosz.