Archiwa tagu: poznań

Biały Amerykanin – Psotnik & Piwna Strefa

Miło patrzeć jak lokalne inicjatywy rosną w siłę! A jak uwarzą coś wspólnie i wyjdzie z tego genialne piwo to nie zostaje nic innego jak zaprosić na konsumpcję – przed Wami połączone siły Browar Psotnik oraz Piwna Strefa. Na zdrowie 🙂

Reklamy

20 piw, które musisz spróbować na Poznańskich Targach Piwnych.

Szybka subiektywna lista nad czym warto się pochylić jeżeli wybieracie się na Poznańskie Targi Piwne, które rozpoczynają się już w najbliższy piątek!  Na miejscu będzie można spróbować, aż 640 różnych piw, które zostały uwarzone przez 102 browary. Ilość premier wyniesie, aż 63. Zatrzęsienie ziemi…trudno będzie to ogarnąć na miejscu, stąd pomysł by w miarę szybko stworzyć listę, która będzie mym GPSem, latarnia morską na wzburzonym morzu, iskierką jasności pośród wiecznego mroku. Jednym słowem: przewodnikiem po targach. Do zobaczenia! poznanskie-targi-piwne-2016_piwnakompania-wordpress-com2

  1. The Blogger (Premiera) – Cherry Smoked Pepper Rye Wood Aged Strong Ale – 18,5°Blg – 8% z Brokreacji. Czyli cudny twór przy, którego warzeniu miałem szczęście brać udział. Relacja TUTAJ!
  2. Imperialny Nafciarz – Imperial Whisky Rye Brown Porter – 24°Blg – 11% z Brokreacji. Pierwszy Nafciarz był wybitny, pora sprawdzić czy imperialna wersja może być lepsza!
  3. The Gravedigger Red Wine Barrel Aged – RIS – 24°Blg – 10,3% z Brokreacji. Kolejne piwo od chłopaków, ale ciężko się oprzeć, gdy oferta jest tak bogata. Wino także uwielbiam, połączenie tych dwóch trunków w tak szlachetny sposób może zrodzić dzieło godne mistrza Komudy.
  4. Naked Mummy – Pumpkin Ale – 16°Blg – 6,2% z AleBrowaru. Jesień to najlepsza pora by kosztować dyni. Najlepiej pod każdą postacią.
  5. Hop Sztos (Premiera)-Brak stylu, ale mnie intryguje. Dotychczas kosztowanie piwa z BeerBrosa były naprawdę smaczne (PS IPA oraz Smoked on the Porter)
  6. Toruniak (Premiera) – Piernikowe – 15°Blg – 5,7% z Big Chilla. Zaledwie nie dawno kosztowałem od nich piwo Imperial Saison, które było złe…ale Piernikowe piwo do mnie przemawia. Bardzo.
  7. LILITH (Premiera) – Russian Imperial Stout – 24°Blg – 10%. Kolejna nadzieja rozbudzona świetnym piwem, a mianowocie Zojerem Kazbekiem.
  8. Lager 60 niepasteryzowane (Premiera), niefiltrowaneLager – 14°Blg – 6,2% z browaru Niechanowo. Lubię próbować lagery w wykonaniu rzemieślniczym, chciałbym by ktoś udowodnił, że z tego stylu można zrobić COŚ.
  9. Kwas Eta (Premiera) – Pumpkin Sour z Pinty. Kwas i dynia? Kupuję to!
  10. Cud Malina – Stout z Malinami – 13°Blg – 5% z browaru Podgórz. Brzmi przyjemnie, przepyszne owoce i Stout? To  musiało się udać.
  11. RIS 28 (Premiera) – Russian Imperial Stout – 28°Blg – 12,5% z browaru Raduga. Wiem, następny RIS. Ale jak nie próbować, gdy browarnicy tak warzą? A to piwo ma moc i może sponiewierać. Pora się przekonać.
  12. Przerwa Kawowa (Premiera) – Kawowy Extra Stout – 19°Blg – 7,5% z browaru Zakładowego. Cóż, nie ukrywam, że jest to subiektywna lista i jest tu dużo ciemnych piw. A Bumelant był cholernie dobry.
  13. Retriever Weizen – ciemna pszenica – 12°Blg – 4,5% z browaru restauracyjnego Złoty Pies. Ciemna pszenica potrafi działać cuda, chętnie poznam ją w polskim wydaniu, a nie w niemieckim.
  14. Kiwi and Lime Gose – Gose – 10,5°Blg – 4,2% z Piwnego Podziemia. Styl ten potrafi dać obfite plony, warto podjąć się wyzwania.
  15. Buba Extreme Jack Daniels BA (Premiera) – quadrupel – 32°Blg – 16% z Szałupiw. Pozycja, której przegapić nie mogłem. Trunek, który sam jeden może zwalić z nóg. Wpierw zadzwonię po ambulans.
  16. Movembeer (PIWO TARGOWE) – Sour kolonialny – 7,8°Blg – 3% z browaru Wąsosz. Czuje, że mnie zadziwi, bardzo pozytywnie.
  17. Smoke On The Cider (Premiera) – cydr półwytrawny leżakowany w dymionej beczce – 4,5% z Uncle and Nephew. Czuję, że przekonam do tego nawet swoją niewiastę! Egzotyczne połączenie.
  18. Qurdupel z beczki po winie leżakowany 2 lata (Premiera) – Quadrupel z browaru Chmielarium. Robi się ciekawie, kolejne piwo z winnej beczki. Trzeba porównać!
  19. Hop Dylann (Premiera)– Imperial IPA z browaru Hopium. Coś czym będę otrzeźwiał po kosztowaniu RISów 😉 Wuchta chmielu zawsze jest interesująca.
  20. Desitka – Desitka – 10% – 4,3% z Peruna. Klasyczna czeska 10? Brzmi smacznie, oby wykonana po czesku!

Wielkopolski Piwosz

Brovaria, Poznań.

Lokalnie czyli najlepiej, z wizytą w poznańskiej Brovarii.

20141219_160644

Mieści się na poznańskim Starym Rynku w kamienicy na ścianie od Pl. Wolności. W zeszłym roku przeszła gruntowny remont i modernizację co uczyniło ją jeszcze bardziej przyjazną do kosztowania piwnych łakoci. Obecnie pojawiły się już piwne ogródki, ale ze względu na panującą aurę może to skończyć się dodatkową ilością wody w kuflu ze względu na silnie zacinający pod kątem śnieg oraz grad. Zdecydowanie polecam rozgościć się we wnętrzu, które swoim nowoczesnym wyglądem zadowoli gusta piwoszy. W ,,Menu” znajdziemy także coś na ząb co w tym sensie znaczyć będzie porządny posiłek, ale za jeszcze porządniejszą ceną. Jeżeli dysponujecie nadmiarem gotówki w portfelu na pewno nie będziecie żałować decyzji o zamówieniu posiłku. Przechodząc do meritum felietonu należy wreszcie mi wspomnieć o piwach, które są specjalnością tej restauracji. Dostępne są w dwóch wersjach: 0,3 oraz 0,5. Do wyboru mamy cztery gatunki piwa są to: pszeniczne, pils(zdjęcie po lewej stronie), miodowe oraz tzw. bomba chmielowa czyli lokalna IPA( zdjęcie po prawej stronie).

                      20150326_16511220150326_160117

Ichniejsza IPA na pewno Was zadziwi gdyż zostawia po sobie nieprawdopodobnie długo wyczuwalny gorzki smak zakrawający niestety po dłuższej chwili wręcz o nachalność. Nie każdemu może przypaść to do gustu, ale fani mocnych chmielowych trunków na pewno będą zachwyceni. Dodam jeszcze, iż mi osobiście przeszkadzała ta nachalność, smak tego piwa czułem na długo jeszcze po skończeniu gdy już zacząłem smakować Pilsa. Także polecam wziąć Chmielową Bombę jako drugi wybór. Warto również dodać, że piwo, które przecież ważone jest na miejscu ma prawo różnić się trochę w smaku między poszczególnymi tankami. Jej ciemny kolor rzeczywiście odnosi się do smaku, jest ciężka, ale też świeża zapewne dzięki obecności cytrusowych wątków. Na pewno jest inna niż jakikolwiek IPO-wy trunek. Zapach to istna cisza przed burzą, świeże cytrusowe aromaty wprowadzają kosztującego w stan błogości.

Należy wspomnieć o bardzo istotnym fakcie jakim jest zawartość alkoholu w piwach z Brovarii. Cóż prawda jest taka, że już po jednym zaczyna lekko szumieć w głowie, a algorytm spożytego piwa rozkręca się z każdym łykiem. Nie jeden z kelnerów zapewne miał ubaw gdy klienci starają się w końcowej fazie przesiadywania w tym lokalu zamówić specjał z karty czyli tzw. ,,Trzy szyszki”. Uwierzcie, nazwa jest naprawdę zdradliwa. Są to trzy małe piwa 0,2 serwowane w pięknych szklanicach na drewnianej podstawce. Spróbujcie ją wymówić po trzech dużych piwach, ubaw gwarantowany. Odchodząc na chwilę od Pilsa o, którym jeszcze nie rzekłem ani słowa chciałbym wspomnieć o obsłudze, która rzetelnie przykłada się do swojej pracy i zawsze uśmiechem i uprzejmym poganianiem namawia klientów do zakupienia następnego trunku. Podam przykład jak kelner namówił mnie oraz kumpla by wziąć jako ostatnie piwo duże zamiast owych ,,Trzech szyszek”. Zostaliśmy namówienie metodą na dumę gdyż w odpowiedzi na wygłoszoną przez nas prośbę o te małe końcowe piwka zostaliśmy przegadani, że dla takich dżentelmenów jak My innych niż duże nie ma prawa nam podać i to zwyczajnie nie przystoi siedzieć przy małym kufelku. Jako, że z asertywnością miewam problem, kumpel też, zwłaszcza w temacie piwa daliśmy się przekonać.

b3Źródło: Źródło: 
http://www.brovaria.pl/data/cataloguec/ZLS00NTgyODEtQnJvd2FyMDMuanBn.jpg

Wracając do Pilsa streszczę się w paru słowach gdyż smaki miałem na tyle wymieszane, że jestem w stanie opisać je krótko, ale zacnie: wyśmienite. Nazwa ,,Pils” nie ma nic związanego z tym rodzajem piwa jakiego się spodziewacie zobaczyć. Lekko mętne, orzeźwiające jak grad za oknem i kojące pragnienie tak starannie jak nachalny urzędnik szukający kruczków na podatników. Mówiąc krótko, acz zwięźle jeżeli kiedyś uda Wam się trafić w to miejsce to zamówcie to piwo, koniecznie. Na wynos można również zamówić 3 litrową beczkę piwa! Kosztuje ona 45 zł, a więc opłaca się takową kupić i częstować siebie samego, ewentualnie gości w domu tym wspaniałym trunkiem. Natomiast jeżeli spodobałoby się Wam szkło z, którego pijecie jest możliwość zakupienia kufli( z wystawy nie ze stolika!).

Na koniec wypadałoby wspomnieć o cenie, zatem wynosi ona 7 zł/0,3 L oraz 10 zł/0,5 L, a ,,Trzy szyszki” kosztują 15 zł. Prostym rachunkiem widać, że opłaca się brać większe kufle i dłużej cieszyć się ich raczeniem. Piwo jest warte swej ceny w, końcu w pakiecie dostajemy możliwość usadowienia się w samym centrum miasta oraz podejrzenia z bliska jak wyglądają tanki, a przede wszystkim dostajemy wysoką jakość produktu.

Wielkopolski Piwosz

Strona restauracji: http://www.brovaria.pl/

20150326_175132

Lot Chmiela i Piwna Stopa

Lot Chmiela i Piwna Stopa.

Sobotni wiosenny wieczór to najlepszy moment by wybrać się do ulubionych knajp. Wiele razy mierzyłem się z napisaniem relacji z odwiedzanych pubów, ale często bywało tak, że ochota do robienia zdjęć malała wprost proporcjonalnie do ilości wypitego dobrego piwa. Tym razem wreszcie jest inaczej!

Lot Chmiela ul. Żydowska 4, Poznań. 

PS27

PS24

Pierwszą knajpą, którą odwiedziłem z swym piwnym aparatem był ,,Lot Chmiela” w Poznaniu na ul. Żydowskiej. Wnętrze sprawia wrażenie nie poukładanego, zmieszanego tysiącami różnych szpargałów, które razem tworzą przyjazną przestrzeń do kosztowania. Zdecydowanie najmocniej rzuca się w oczy podest z dwoma fotelami, który obstawiony jest gramofonem, maszyną do szycia, która robi za stół, a witryna pubu robi za podest do trzymania zakurzonych butelek po piwie. Zresztą zobaczcie co jeszcze znajduję się w pobliżu najbardziej dziwnego miejsca w knajpie!

PS21

PS25

Pub jest wąski, ale naprawdę długi, a co ważne posiada ogródek oraz piwnice. Mimo niepozornego zatłoczonego wejścia, zmieści się w nim naprawdę solidna ilość osób. W sezonie letnim właśnie ogródek jest najbardziej pożądanym miejscem w pubach, ten zakotwiczony między otaczającymi kamienicami, przyozdobiony żarówkami znanymi z amerykanskych filmów z ponczem, sprawia wrażenie przyjaznego i kameralnego. Zacienione miejsca dadzą ochłodę w upalne dni, a piwo craftowe czekające w kranach zapewni ochłodę.

PS22

PS23

Kranów nie ma oszałamiająco dużo, mieści się ich zaledwie 8, ale dla spragnionych inności znajdzie się szeroki wybór na półkach uginających się od butelek. Jako, że na kranach ¾ piw stanowiły te przeze mnie kosztowane postanowiłem wziąć ,,Marynkę” z browaru Wąsosz, która do tej pory umykała mej uwadze. Nie bez obaw, do tej pory nawet craftowe pilsy stanowiły dla mnie nie lada rozczarowanie, wziąłem najlepszą ilość piwa dla konesera 0,33 i zanurzyłem usta. Piwo okazało się takie jakie powinno być, delikatne i nie wychylające się w żaden sposób ponad nie zdrowe normy. Nie było w nim nadmiaru słodu, jedynie w aromacie delikatnie miałem wrażenie wyczuwalnej zbyt dużej ilości słomy. Lekka gorycz majestatycznie muskała me podniebienie i dała odczuć przyjemny odcień gorzkości, naszej polskiej Marynki.

PS20

PS19

Ogólnie wywarło na mnie dobre wrażenie, ale bez szału mówiąc krótko. Po całej piwnej rewolucji, która przetacza się przez kraj, ciężko wysilać się na wyszukiwanie specjalnych doznań od zwykłego pilsa, jednak Wąsosz udowodnił, że ten gatunek można też uwarzyć bez nachalnego odczucia kukurydzy. Piwo, które widzicie obok (duże szkło) to Kraftwerk Steam Time: on jest wyborny pod każdym względem. (Piwo kumpla)

PS18

PS26

Piwna Stopa ul. Szewska 7, Poznań. 

PS17

PS16

PS13

Następnym lokalem przeze mnie odwiedzonym była ,,Piwna Stopa” miesząca się na ul. Szewskiej. Tego wieczoru miała w niej miejsce premiera piw z browaru Setka: Gose Rabarbar, Curacao Witbier oraz Redneck: Single Hop Cascade Pils. Lokal, nie raz przeze mnie odwiedzany, zawsze sprawia wrażenie przyjacielskiego i luźnego, atmosferą nieco przypominającą dawną ,,Setkę” na Św. Marcinie. Belgijski, tłoczny klimat dopełnia gwar tłumu i ściany przystrojone obrazami, podkładkami pod piwo, wielkimi ceramicznymi kuflami oświetlonymi pół jasnym światłem.

PS14

PS15

PS10

Komu mało ma możliwość wyjścia na ogródek, na którym można zamówić burgera czy specjalnego hot-doga z rusztu. Na powietrzu znajdują się ciężkie drewniano-żeliwne krzesła upchane pod parasolami Lindemansa, a całości dopełniają kapele, które umilały świętowanie 2-ich urodzin pubu (bez okazji też występują).

PS12

PS11

PS7

Tym razem grała kapela ,,Outsider”, która dawała z siebie wszystko i wychodziło jej to świetnie, można było usłyszeć największe przeboje ,,Dżemu” (aż noga sama drżała w rytm!) oraz piosenki, których niestety nie znam lub nie pamiętam (tak, piwa też robiły swoje plus wszechobecny gwar). Kameralny koncert zdecydowanie na duży plus, idealne dopełnienie urodzin ,,Piwnej Stopy”. Na kranach spoczywała zdecydowanie większa ilość piwa, która znikała naprawdę szybko, w sobotę przecież ludzie zawsze są bardziej spragnieni. Pierwszym obranym przeze mnie piwem był ,,Rabarbar” z Setki.

PS1

Rabarbar

Był on niebywale rześki i harmonijny w smaku, prosty, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nuty rabarbaru naprawdę ciekawie łączy się piwem i nie powiedziałbym, że połączenie to może być, aż tak dobre! Zero słodyczy, zero złych aromatów i smaków, które kłóciłyby się z całością trunku, a dzięki temu idealnie wpasowuje się w klimat ciepłych dni. Seweryn, człowiek Setka, zdradził, że do produkcji piwa zużyli około 42-50 kg rabarbaru. Jednocześnie wrócił temat piwa ,,Madagaskar”, które jak pamiętam urywało mi wszystko co mogło, a nie zostało ku mojemu zdziwieniu tak dobrze odebrane przez innych blogerów. Chwała jednak ludziom, którzy je docenili i kupowali na potęgę. Toczyliśmy również ciekawą dysputę na temat ciemnych piw: porterów i RIS-ów i ponownie, ku mojemu zaskoczeniu Seweryn mówił, iż rynek ciężko, niczym moja droga wątroba, przyjmuje te gatunki piw. Biorąc pod uwagę sukcesy oraz kunszt polskich piwowarów tworzących wszelakie odmiany ,,ciemniaków” do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia.

PS9

PS6

Gdy skończyło się rabarbarowe orzeźwienie czym prędzej poszedłem po następne piwo, wybór padł na ,,Petronelkę” z browaru Szałpiw. Głównym niecodziennym składnikiem, który odgrywał pierwszoplanową rolę był jałowiec. Najsilniej wyczuwalny był w aromacie, można było odnieść wrażenie jakby mieliło się go w moździerzu, natomiast w smaku już łączył się w tak popularną ostatnimi czasy kwaskowatością i następująca po sobie delikatną goryczą. Jednocześnie siła jałowca nie zostawiała miejsca dla cytrusów: grejpfruta i pomarańczy, oba te aromaty kuliły ogon i nie wchodziły w drogę temu leśnemu aromatowi. Smaczne piwo choć moim zdaniem kwaskowatość była zbyt silna i nie zawsze dobrze współgrała z jałowcem. Oba składniki mogłyby być bardziej zbilansowane jednak piwo zapisuje na plus! Kolejna abstrakcyjna nowość piwnej rewolucji skosztowana.

PS8

Jednym z ostatnich piw kosztowanych tego wieczora był Black IPA z browaru Nepomucen. Przyznaje, kubki smakowe mogły być przytępione po tak różnych smakach, zwłaszcza, że w między czasie wleciało jeszcze jedno piwo, na którego nie szczęście nie mogę przypomnieć sobie nazwy. Jednak co zapamiętałem z Black IPA to fakt, że odstawał od stylu zwłaszcza w zapachu: mało cytrusowy, nie spotkało mnie takie zaskoczenie jak przy Hopus Jumno z Pinty i jednocześnie mało palony.

PS2

PS4

Jednym słowem: był znacznie delikatniejszy i możliwe, że dzięki temu przystępniejszy dla szerszej publiczności. Chwilę po godzinie 22 grę zakończył zespół ,,Outsider”, choć o młodej godzinie to jednak cisza nocna na danym obszarze obowiązuje już właśnie od 22. Kto z Was nie miał jeszcze okazji przybyć do obydwu lokali, niech czyni to czym prędzej, warto zwłaszcza latem!

Wielkopolski Piwosz 16.05.16