Archiwa tagu: płatki dębu

Komes Porter Bałtycki z płatkami dębowymi

Aromat mnie intryguje, krzyżują się w nim nutu jakie lubię czyli lesistość, poczucie, że faktycznie miało do czynienia z drewnem, a także posmak wiśni znajdującej się gdzieś na końcu zapachu. Co mi do gustu za bardzo nie przypadło to słodycz, wyczuwalna i panosząca się nad szkłem, ma ona taki tmavy, czeski charakter (nie specjalnie cenię sobie czeskie ciemne piwa…). Smak stara się być już bardziej wyrafinowany, z dominującymi elementami paloności, ale także kwasowości znanej z kaw, która momentami zdaje się zbyt silna.

komes-porter-z-platkami-debowymi_piwnakompania-wordpress-com-2

Apogeum smaków nadchodzi jednak ze słodyczą, jest ona jak ostatni wers w poemacie, wieńczy i doprawia dzieło, nadaje mu charakter i wyznacza ostatnią myśl. I ja ten smak, mimo paru zastrzeżeń, kupuję! Barwy także nie ma nazbyt porterowej, ciemniejsze niż tmave wciąż mimochodem do niego się upodabnia. Piana z początku drobna i kremowa znika dosyć żwawo zostawiając po sobie krater żyjący bąbelkami na samym środku piwa.

Zapach 8;

Smak 7,5 (na dłuższą metę staje się męczący…)

Wygląd 7;

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: 7,5 zł.-

komes-porter-z-platkami-debowymi_piwnakompania-wordpress-com-3

Reklamy

Blame Canada

Wyczytując z etykiety ile potrzebowałbym potrafić rzeczy, gdyby to piwo nie zadowoliło mnie, począłem rozmyślania – tak, już przy półce wzbudziło to we mnie ekspresowe pociągi myśli, promy uniesień nad brzydotą piękna naszego świata oraz szybowce zadumy. Trunek ów sprawił, że mój wewnętrzny ogród wyobrażeń (odnośnie piw ) nie tyle zakwitł, co raczej stracił rozum, pogrążony w chaosie niezdrowego wzrostu – niczym za sprawą magi szalonego druida. By nie upaść pod ciężarem moich oczekiwań robiłem wszystko, by ochłonąć nim odkorkuję ten antałek z piwnym ekwiwalentem kanadyjskiego syropu klonowego. Do samego momentu, w którym usłyszałem dźwięk nadginanego kapsla wydawało mi się, że taki stan osiągnąłem – jednakże ów odgłos z mocą Gimli’ego dującego w rohański róg pozbawił mnie złudzeń.

piwnakompania_Blame_Canada_0`

Chciałem być zmiażdżony przez to piwo, chciałem by ono było krasnoludzkim toporem a ja: orkowym łbem. Moje rozmyślania przerwał mi zapach lasu – żywego, z entami, w których żyłach płynie żywica. I pośrodku tej puszczy nieprzeniknionej wędzarnia, z właścicielem lekko woniejącym whiskey, żującym laskę wanilii, która to łączy wszystkie zapachy w jeden – będąca tym, co spaja je wszystkie w całość urzeczywistniając widok wykreowany w naszej wyobraźni. Języku, Wyrocznio Ty moja, co na Twojej skromnej połaci stworzył ów brunatny, czarny a wstydliwie nieprzepuszczający światła trunek? Podczas karczemnej bójki wybiłem łbem dziurę w beczce z resztkami whiskey. Upojony nocą począłem ją lizać – frenetycznie kwaśne drzazgi, tak kawowe, że bardziej miażdżyły mój organ poznawczy aniżeli tylko go nakłuwały. Gdy już ochłonąłem po pierwszym, ekstatycznym doznaniu na mój język spłynęła gęstą kroplą ona: whiskey połączona z gorzką czekoladą. Niefortunnie alkoholowa, zachłannie dębowa, z wiodącą rej oleistością. I znów niebotycznie kawowa kwaśność, podszyta żywicznym orzeźwieniem. Smaki nie mieściły się wprost na moim języku – chciały go rozerwać, rozszarpać na strzępy. Nie, tego piwa nie pija się łatwo – jest skomplikowane, tajemnicze i zdawkowo odsłania swoją duszę, smak po smaku. Jest ono jak najlepszy rozmówca, który wymaga nieustannej atencji, skupienia oraz pomyślunku, który za owe nagradza konwersacyjnymi, niebanalnymi dywagacjami kipiącymi od treści, będącymi przeciwieństwem rozmowy-wymiany informacji. Jest ono jak mój wymarzony, rzeczywisty Auguste Dupin – ze wszystkimi jego zaletami i wadami.

piwnakompania_Blame_Canada_04

Zapach 10;

Smak 9 (jednak ten alkohol);

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Tabakiera, Gliwice;
  • Cena: 8,30zł.

piwnakompania_Blame_Canada_03