Archiwa tagu: piwo kraftowe/polski kraft

Underwater

Z lubością sięgnąłem po ten trunek, raz po raz odkrywam, że ,,Saison” to mój ulubiony gatunek piwa, który wciąż jest dla mnie tajemnicą. Nad jego taflą unosi się przepiękny, aromatyczny zespół zapachów, na przodzie wyczuwam uwodzącą me zmysły kolendrę tańczącą płomienne tango z grejpfrutem. Nie często miewam, że ciężko mi odstawić kufel z pod nosa i z pod ust, a w tym wypadku już niemal się z nim zrosłem. Co przykuwa mą uwagę to odcień migdałów w tle zapachu, fascynująco sprężyście dostosowuje się do zmysłów, a jego współpraca z chmielami przebiega idealnie. W smaku dominuje łaskocząca podniebienie gorycz z aromatami kolendry, znakomity duet tworzy nawet trio z naturalną kwaskowatością. Trudno zebrać mi myśli, składne zdania, mnogość smaków przytłacza, wspomnieć trzeba o goździkowym posmaku co do, którego pewności nie mam, ale, ale…po prostu spróbujcie. Intryguje mnie fakt, że jak na tak małą objętość alkoholu 5,7 % jest on całkiem dobrze wyczuwalny. Wyglądem przypomina mandarynki, najdojrzalsze, najsmakowitsze, ogromnie cieszy me oko swą mętnością. Jedynie piana gdzieś zniknęła, zaraz po nalaniu urosła do wielkości półtora palca, ale systematycznie się rozpadała, aż nie zostało nic…

Underwater_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 7,4 zł,-

Underwater_piwnakompania.wordpress.com 3

10 hops

Wczytując się w jaskrawą, mocno różową etykietę można spostrzec, że w piwie zastosowano aż dziesięć odmian chmielu. Po tej informacji można by się spodziewać, iż całokształt trunku ułoży się przez zeń w eksplozję chmielu pod każdą postacią. Wtem następuje małe rozczarowanie, zapach unoszący się z nad tafli trunku jest…obojętny. Oczywiście zmysły odczuwają przyjemnie łaskoczące nuty chmielowe, ale są one płaskie aromatycznie tzn. brak im świeżości, cytrusowości. Ośmielę się zanotować, że po zamieszaniu zawartości i wnikliwemu powąchaniu uciekają z piwa aromaty zgniłych owoców, a dokładnie pomarańczy. Jego smak natomiast nie ujmuje niczym specjalnym, po łyku tego trunku nie da się wykrzyczeć w niebiosa ,,Eureka”, co najwyżej można rzec ,,No ok, ale gdzie smak?”. Nie zrozumcie mnie źle, goryczka jest odczuwalna, ale zdecydowanie jest zbyt jedno torowa, niezmienna, płytka i pusta…zwłaszcza przez pierwsze 4 sekundy kosztowania. W owym bezsmakowym czasie na języku pojawia się uczucie jakbym przez przypadek ,,zjadł” perfumy. Dopiero po dłuższej chwili nadchodzi gorycz,jej przysłowiowe pięć minut trwa nawet parę chwil. Barwą swą przypomina słabą miedź, nie wzruszoną przez bąbelki, które znikają zdecydowanie za szybko. Jedynie piana zasługuje na wspomnienie, z początku wydaje się, że zniknie prędko, ale myliłem się co do niej. Jest w kufelku do końca kosztowania.

Zapach 5;

Smak 6;

Wygląd 8;

Ogólnie 6,5.

Wielkopolski Piwosz

10 hops_piwnakompania.wordpress.com

Jak na użycie aż 10 chmieli wprost zza oceanu, czym twórcy chwalą się już w nazwie, jest ono zaskakująco nijakie. Zapach, jaki rozniósł się po otwarciu butelki – na ten jeden, magiczny moment kiedy jeszcze szepce kapsel – okazał się być oszałamiająco wręcz chmielowy. Szkoda, że po nalaniu zmienia się niczym kobieta po zaślubinach – do nawet dusząco nieprzyjemnego. Wyczuwam coś naprawdę niepożądanego: farbę. Jest ono mętnawe, miedziane : niby wszystko na miejscu, włącznie z łądniutką, drobnoziarnistą, przypruszoną i kremową pianą, ale kolory są wyblakłe, mało w nich słońca, brak w nich radości – przygaszone niczym Polak na jesień ( czemu mam wrażenie, że i na każdą inną porę roku? ). Gdy piwo się uleży zapach  wzbogaca się o nutkę kolendry, niby nowa fryzura żony, której zmiana jest tak znikoma, że niezauważenie jej jest nieuniknione. Goryczka należy już do tych wyrafinowanych, które wdają się w polemiczne dysputy z językiem: czasem słoneczna, czasem pieprzna, raz nawet morelowa czy kolendrowa. Co łyk język zaskakiwany jest czymś nowym, jakby te 10 chmieli wyskakiwało w różnych kombinacjach zza wolniutkich bąbelków. Niewątpliwie to smak byłby jego największą zaletą, gdyby nie jedna, zadziwiająca cecha: jest ono nieprzyzwoicie łatwe do spożywania – dziką jest przyjemność z którą opróżnia się kufel. Po raz pierwszy suma składowych jest wyższa niż rzeczywista ich wartość. Witamy w fizyce piwnej.

Zapach 6;

Smak 8;

Wygląd 7;

Ogólnie 8,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8,5 zł,-

10 hops_piwnakompania.wordpress.com 2

Mandarin

Królewski mandaryński trunek zawitał dziś w me strony, przestrzegając ściśle dworskiej etykiety przywitałem się z nim zarówno godnie jak i po przyjacielsku. Przykładając razy kilka kluka do szklanki, spostrzegłem prędko, iż wywiera pozytywny wpływ na me zmysły, które zaprzątają sobie głowę nowo falowymi chmielami, podkreślającymi przede wszystkim świeżość. Jednocześnie występuje w nim nuta stęchlizny, wśród piwnej tablicy aromatów stanowi na szczęście jej niewielką część. Układ smaków niczym mapa ulic krzyżuje się nie przewidywalnie co rusz zaskakując swą dobrocią niczym król obdarowujący poddanych chlebem przed Świętami. Jednak tak jak cyniczność króla wydającego skromną część swego majątku na rzecz poddanych, tak cynicznie postępuje nad zwyczaj wyrazista kwaskowatość, choć pożądana, powinna być bardziej wyrafinowana. Goryczka jest zdecydowana i świeża, zaznacza się najmocniej po bokach i z tyłu języka, nie pozwala o sobie zapomnieć nawet gdy ręka odpoczęła już porządnie od trzymania szklanicy. Jego wygląd miłosiernie mętnawy tuli piwosza i przypomina najlepsze bałtyckie bursztyny. Pianka osadza się na ściankach, ale największa część, co nie znaczy duża, osadza się na tafli piwa. Drogi królu, więcej pokory i pracy, pora utemperować swój charakter i zmienić dla dobra obywateli.

Zapach 8;

Smak 7,75

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com 2

Moje, liczne, podróżnicze marzenia zbiegają się w jedno, kulminacyjne miejsce – drewniane, przesuwne drzwi z prześwitującą warstwą ozdobnej bibuły, drewniane podłogi oraz przestrzeń pod kotatsu oraz zielona herbata w pięknym, glinianym kubku. I kwitnącą wiśnią za oknem. Ten trunek jest piwnym przedsmakiem takiej chwili, w której owładnięty przyjemną, mętną gorzkością herbaty oraz jej orzeźwiającym zapachem zachwycać się będę pięknem, mam nadzieję nie tylko, opadających płatków kwiatów. Teraz opiewam dziwaczność zapachu, mogącą konkurować z pokręceniem Japonii – cytrusowe nuty chmieli niemal tak pięknych jak biel ramienia, odsłoniętego przez yukatękobiety nalewającej sake, tańczą na równi z wędzonymi aromatami szynki. Nie można zapomnieć o boskiej woni niezaparzonej zielonej herbaty ( wiedzcie, że zaparzona ma inny zapach ). Rozkosz jaka spłynęłaby na mnie podczas spożywania naparu w przedstawionych wyżej okolicznościach jest tylko odrobinę większa niż próbowanie tego ” marzenia we flaszce”. Na mym języku kołysze się delikatna, herbaciana gorycz – roślinna, świeża i odmładzająca, będąca niczym trzepot rzęs. Dalej: orzeźwienie cytrusem i goryczą, będące intensywniejsze, niczym trzepot wachlarza. I jak zza wachlarza wystają morelowe oczy, tak znad piwa uśmiecha się piana, lejąc się niczym zrzucana yukata o przypruszonym kolorze jaśminu. Nad ranem zostałem sam z policzkiem ozdobionym śladem całusa cytrusowej pogoryczy, z którym zostałem podziwiając resztki piany na pustym szkle.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Delikatesy Jagoda ,,Sklep Polski”
  • Cena: 10 zł,-

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com

American IPA

Murykańskie piwo nadleciało z transportem widocznym na etykiecie, przyjaźń polsko-amerykańska kwitnie, wymiana myśli technicznej i recepturowej jest tak duża jak nigdy wcześniej w historii. I jak to zazwyczaj ze słowiańską duszą bywa, coś poszło nie tak. Może piwowarzy Koreba idą przez życie z sentencją jaką wypowiada mój szwagier, a mi czasem zdarzy się powtórzyć pod nosem ,,jakoś to będzie”. Wszystko z tego powodu, iż piwo nie pachnie amerykanską IPĄ, a to ze względu na unoszący się nad taflą trunku aromat imbiru. Pierwsze moje skojarzenie padło na Ginger Beard, jednak zapach ten nie jest tak intensywny jak w tamtym piwie. Oprócz tego odnajduję również aromat kolendry i świeżych cytrusowych chmieli, wydających mi się słonecznie ciepłe. W smaku jest niebywale delikatne jak na ten gatunek, goryczka przeciąga się leniwie, ale nic z tego nie wynika. Mimo wszystko przez swą nietypowość jest ono pijalne, widać to po mej szklance. Jednocześnie odczuwam w nim muskająca me podniebienie kolendrę, wspomniany wcześniej imbir daję wrażenie nie kończącej się opowieści. Barwą swą piwo przypomina bardziej ALE, niskie nasycenie potęguje to wrażenie, a piana słabo leżakuje na ściankach szklanki. Pomysł dobry, przywieziony wprost zza oceanu pomysłów, ale wykonanie słowiańskie. Koreb, jakoś to będzie.

Zapach 5;

Smak 5,5;

Wygląd 6

Ogólnie 5.

Wielkopolski Piwosz

Amercian Beer_piwnakompania.wordpress.com 2

Do Walmartu wjechał, poruszając się na elektrycznym wózku inwalidzkim, z którego koszyka dumnie powiewała ‚murikańska flaga, a w zaraz za nim, w pogoni za strzelającymi z pseudorury wydechowej dolarami, wspierając się na balkoniku szła starsza pani w moherowym berecie, na którego przedzie wyszyła flagę Polski. Pierwszy pachniał syropem klonowym, którego butelkę miał wytatuowaną na ramieniu wielkości Teksasu. Babulinka pachniała miodem lipowym. I trochę starą szafą. W Walmart’cie przeceniali właśnie syrop klonowy więc sklep wyglądał jak jego wielkie morze. Tylko lampy tworzyły ciepłą poświatę nad półkami z miodowoczerwonym oceanem, wyglądając jak piana, co więcej wysoka i o ładnym kolorze. Zwarli się w śmiertelnym uścisku – chcieli dokładnie ten sam pojemnik.

-Proszę pani – kalecząc angielski ‚murikańskim akcentem zaczął mężczyzna – w moim kraju cenimy sobie syrop, ale jeszcze bardziej gorycz orzeźwiającą, nie to co u Was! – babulinka rozsierdziła się i zaskrzeczała wiedząc, że orzeźwienie w goryczy jest w Polsce obecne, ale nie w Łasku – My mamy tradycję! – przeciągnęła słój na swoją stronę – nie będzie u nas nowomodnego, morelowego posmaku! Polskie piwa muszą zionąć piwnicą. To wasze wymysły ta perfumowaność! – wykrzyknęła, a słoik poszybował w górę i efektownie rozbił się, maczając wszystko w słodkim i drzewnym smaku. Piękna jest współpraca narodów, ale tym razem, tak jak ów słoik, legła w gruzach. Próbą wepchnięcia Polskości ( co daje nam miodowy zapach oraz mało orzeźwiającą gorycz ) oraz źle pojmowanej Ameryki – skupieniem się na jej ‚murikańskiej stronie ) perfumowane i silnie chemiczne nuty w smaku )

Zapach 6;

Smak 5;

Wygląd 8;

Ogólnie 6.

Smakosz śląski

  • Cena 7 zł,-

Piwniczne

Sam zapach zwiastuje, że mamy do czynienia z nietypowym piwem, piwowar dotrzymał słowa i ilość użytego chmielu jest zaledwie marginalna. Niestety, niezależnie jak bardzo bym się starał w zapachu odnajduję maleńką ilość płatków dębowych, a zdecydowanie większą ilość świeżej, dopiero co otwartej puszki kukurydzy. Na szczęście aromat ten utrzymuje się tylko parę chwil po nalaniu, proces napowietrzania wpływa pozytywnie na odbiór całości zapachu. Będąc przyzwyczajonym do powszechnej ilości goryczki w piwie, zupełnie nie mogę odnaleźć się w tych słodowych czeluściach, błądzę niczym chłopak niosący torby z ciuchami za swą niewiastą, ale szczęśliwie jak w każdym wypadku kiedyś znajdzie się wyjście. Akurat w tym wypadku, błądzę celowo, przyjemnie lekka słodycz na przemian wraz z dębowym aromatem opanowuje mniej jak maniactwo wyprzedaży. Nie ukrywam, że jest ono dla mnie smaczną odmianą, jest zaprzeczeniem zasady, że każda ilość chmielu zawsze będzie lepsza od takiego trunku. Jest niefiltrowane co powiększa wrażenie, że przebywało z dębem, choćby krótki czas. Barwa czerwonawo- brązowa błogo wypełnia ciecz, tylko piana niezbyt chętnie zostaje na tafli, mocniej trzyma się ścian kufelka.

Zapach 7,5;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

Piwniczne_piwnakompania.wordpress.com 2

Próbowaliście kiedyś uwędzić banana? Jeżeli odpowiedzieliście twierdząco to: albo jesteście zapalonymi wędzarzami, albo kłamczuszkami. Smak tegoż kończyłby rozmowy o tym co czuję na języku, gdyby nie ukłucie świeżości oraz niemalże dziwniejsze od wspomnianego owocu – drewniany posmak, z którym nas zostawia. O ile smak wędzonego banana jest… ciekawy, to zapach byłby siarczystym policzkiem, takim wymierzonym skórką. Piwo ma woń słodów, ale bogatą – nie głupio-słodką, tylko wytrawną, bo tańczą tam stare drewno, perfumy rodem z belgii oraz garam masala. Nutka garam masali i to w słodowym piwie, w których coś ponad słodycz jest nie bywałe, a zapach owej przyprawy zakrawa o cud, ba jest nim. Królestwem słodów jest wygląd, konsystencja i prezencja syropu z rantem uśmiechu piany – wszystko w kolorze mocnej, zielonej herbaty i odcieniach mętności. Prezentuje się niczym najwspanialszy pałac w Słodowym Państwie. Może i panuje weń bezgoryczewie, ale rząd sklecony ze słodów, wody i dębu włada krajem lepiej niż niejeden król Gorycz. Trwaj i rozwijaj się, o Słodowe Królestwo. Chwała Tobie i niech Lubrow będzie z Tobą.

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Stragan w Gdańsku;
  • Cena: 9,-.

Piwniczne_piwnakompania.wordpress.com

Miętolina

Cudowne to piwa, które w prosty sposób są w stanie przenieść mnie do wspomnień z dzieciństwa. Mianowicie mam na myśli chwile gdy ukradkiem podbierało się miętowe bonsy z dziadkowej wazy, szczelnie ukrytej przed oczami młodych ejbrów. Trunek ten pachnie cudownie, wręcz tymi miętowymi cukierkami, uwalniającymi swój aromat zaraz po rozpakowaniu. Wspomniane cukierki nie oddają jednak całości zapachu, znajduje się w nim bowiem skomplikowany układ kolendry i cytrusowych aromatów, harcujących wściekle jak diabły przy piekielnym kotle. W smaku prócz wspomnianych zapachowych elementów układanki odnajduje   delikatnie finiszującą słodycz, która poganiana jest przez kwaskowatość uzyskana z pomarańczy. Całość jest niebiańsko harmonijna, układa się rozkosznie na całej połaci języka. Jedynie o czym zapomnieli piwowarzy to piana, jest nikła i znika absolutnie chwile po nalaniu. Barwa przypomina  zielona herbatkę parzona przez Smakosza.

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski Piwosz

Miętolina_piwnakompania.wordpress.com 2

Pociąg ze stacji Lubrow do Miętolina wjedzie na tor pszeniczny przy peronie jasnym.  Skład jest objęty całkowitą świeżością.  Pociąg przez Morelowy Kolor oraz Mocną Zieloną Herbatę, uwaga pominięto stację Piana. Następnie przez Kolendrowo Zapachowe, Skórkę Pomarańczy oraz stację boczną: Miętę Polną. Dłuższy postój oczekiwany w miejscowości Smak. Pociąg przejeżdża przez dzielnice: Kolendrowo, Morelowo, Cierpkość Skórki Pomarańczy oraz stację na żądanie ( chodzi oczywiście o najmniej wyczuwalny ze smaków, na języku pojawia się na dobre kilkanaście sekund po łyku.) Miętowo. Proszę nie nadużywać trunku nawet mimo jego niestosownej łatwości w konsumpcji. Życzymy miłej piwnej podróży!

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

Miętolina_piwnakompania.wordpress.com

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Kram w Gdańsku
  • Cena: 9 zł,-

Nayerbane

Piwo spożywane w tak przyjemnych okolicznościach jak kosztowanie go u stóp bazyliki mariackiej ze swą niewiastą zapada w pamięć i mimowolnie wywołuje pozytywny uśmiech na facjacie. Doszukiwanie się już w zapachu nut yerby mogłoby rozczarować gdyby ktoś usilnie szukał tylko jednego zapachu i wg. niego oceniał całość trunku. Owszem jest ona wyczuwalna, ale ginie pod ciężarem świeżych, lekkich chmieli stanowiących o postaci piwa. To nieprawdopodobne połączenie rodzi jeszcze jeden zapach, a mianowicie aromat świeżego drewna ze sklepu. Ktoś kto dopiero transportował takie drewno wie jak pachnie, uwierzcie! Smak komponuje się w zgrabną i imponującą całość, co najmniej tak dobrze jak gra artystów ulicznych wygrywających znane przeboje na swych zużytych instrumentach. Wreszcie w nim możemy zaznać many płynącej z yerby, uwalniającej absolutnie w pierwszej fazie kosztowania swą moc. Po tym pierwszym zaskoczeniu nadchodzi fala goryczki, delikatnie jakby słodkawej, muskającej dzielnie świeżością me podniebienie. Mogłaby ona jedynie wyrażać więcej mocy, goryczy, trzymającej w uścisku gardło piwosza. Kwaskowatość daje o sobie znać jak ładna pogoda w ostatni dzień urlopu czyli tuż na finalnym kosztowaniu trunku. Jego barwa jest herbaciana, ale z tą różnicą, że nie jest ani trochę przeźroczyste, wspaniale mętne przepuszcza małą część świetlnych promyków. Najmniej przeobrażeń doznaje piana, z początku wielkości dwóch palców na sam koniec zmniejsza się do wielkości jednego, małego palca.

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Nayerbane_piwnakompania.wordpress.com 3

Jeszcze nie spróbowałem tego piwa i drżę w strachu w obawie przed połączeniem dwóch moich koników: IPY i yerby. Boję się, że moje wymagania są zbyt wysokie, wyobraźnia zbyt idealistyczna a umysł zbyt sceptyczny by przyjąć coś bezkrytycznie. Jestem w strachu przed rozumem rozkładającym wszystko na czynniki pierwsze i doszukującym się wszędzie niedociągnięć.

Wącham.

Początkowo krzywię się w niezrozumieniu: pachnie, raczej śmierdzi, czerwoną herbatą Pu-erh – czyli po trosze tanimi gumowymi dmuchanymi zabawkami i skarpetkami. Zaciągam się raz jeszcze, pełen nielogicznego optymizmu i uśmiecham się. Do mych nozdrzy dolatuje zapach cytrusów, moreli, dobrego tytoniu oraz karmelu. I yerba siedząca nieśmiało w tyle ze swoim lekko duszącym aromatem – tak dobrze mi znanym zapachem domu, wieczora i książki.

Biorę łyk.

Zanurzam się w trzech rodzajach goryczy. Czubek języka pieści yerba, pobudzając mój mózg do działania. Dalej zaskakująco pieprzna, pieszcząca środek języka gorzkość i wreszcie cytrusowe orzeźwienie. Nie! Jest coś jeszcze! Trawa cytrynowa wyczuwalna jak w naparze. Pociągam raz jeszcze a tornado smaków uspokoiło się, pozwalając co rusz innemu smakowi wypłynąć, odtańczyć swój hipnotyczny układ i odejść. Zostaję z posmakiem podobnym do pierwszego zaparzenia yerby – mocna, mętna gorycz i roślinne orzeźwienie. Jestem oszołomiony.

Spoglądam.

I to, co widzę przyprawia mnie o dreszcze. Barwa herbacianej esencji patrzy na mnie. Ja podziwiam. Piana, niczym pianka na espresso, mruga do mnie osiadając na ściankach. Ja zachwycam się. Mętność otacza mnie nie pozwalając ujrzeć zzań świata. Ja wiem. Wątpliwość odchodzi. Rozum nie dopatrza się wad. Odrzucam sceptycyzm, drżącą ręką odstawiam kufel, a długopis składam przed kartką. Myślę. Pogrążam się w zadumie.

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Kram w Gdańsku
  • Cena: 9 zł,-

Nayerbane_piwnakompania.wordpress.com