Archiwa tagu: piwo kraftowe/polski kraft

Piotrek z bagien

Ładnych parę lat temu polską stronę internetu zalała fala popularności na czeską piosenkę z przed ładnych kilkudziesięciu lat. Wiedziecie już o czym mówię? Tak o Józku z Bagien zwanym w języku południowych sąsiadów,,Jozin z Bazin”. Dziś w kufelku przy mnie stoi bagienny wytwór, ale jest on mniej śmieszny niż jego czeski odpowiednik. O moim odczuciu decyduje przede wszystkim jego zapach, który wzmocniony energią amerykańskich chmieli zaskakuje swą świeżością oraz wytrawnością uzyskaną dzięki drożdżom. Jeżeli miałbym szukać w nim wyziewów bagiennych to me myśli skłoniłyby się by tak ocenić alkohol wyskakujący z poza wytrawnego zapachu. Przechodząc wpierw do wyglądu ze względu na uciekającą w zastraszającym tempie zawartość kufelka, notuje pospiesznie, iż barwą swą przypomina ciemną pomarańcz wymieszaną z miedzianą poświatą. Piany za wiele ów potworek nie straszny nie posiada, ale jej resztki zostają na szkle i w trakcie przechylania do ust uśmiechają się przyjaźnie. Jego smak to wspomnienie zapachu, ale z większym naciskiem na gorycz, która ogólnie rzecz ujmując za mocna nie jest. Śmiem jednak wątpić, że jest troszkę wyższa niż cyfra 25 podana przez producenta. Jego niskie nasycenie powoduje, że piwo sprawia wrażenie delikatnego, kremowego. Mimo swej niewielkiej mocy posmak goryczy utrzymuje się zaskakująco długo na języku mieszając się pospiesznie z orzeźwieniem niesionym cytrynowym uniesieniem. Na samym końcu pojawia się lekka słodycz, ale szybko jest zastępowana przez ukryty w nim alkohol. Potworzysko to nie jest, ale zmora i owszem( portfela na pewno!) konkurencyjnych trunków.

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

Piotrek z bagien_piwnakompania.wordpress.com 2

Po zakończeniu ślubu pięknej Belgijki i Amerykanina o szerokiej szczęce zostałem sam na sam ze swoimi przemyśleniami. Czy coś z tego mariażu wyjdzie? Po całej pięknej a kolorowej ceremonii ślubu, na której dominowały bursztynowe czy miedziane odcienie oraz dodatki ze przydymionej pienistej bieli, można by wysnuć nieśmiałe przypuszczenie, że i owszem. Co więcej pomimo, że weselisko odbyło się w Polsce, co mój wewnętrzny patriota przyjął z zachwytem, nie było naszych przywar: towarzystwo okazało wstrzemięźliwe od alkoholu, dzięki czemu nie było go czuć w powietrzu ani widać na stołach, a i nie podano kukurydzy w żadnej formie – uniknięto nawet najmniejszych faux pas. Sala balowa, nawet zza uchylonych drzwi, pachniała cytrusami, drogimi tytoniem i belgijskimi perfumami oraz słonecznie: morelami. Gdy już zasiedliśmy do uginającego się stołu podano nam trunek, którego smak zapamiętałem najbardziej z całego weselicha, głównie ze względu na idealny niemal balans między pieprzną goryczą w stylu brytyjskich mistrzów ale, a cytrusową gorzkością pełną orzeźwienia. Nie zapomnę także owych nut banana, morelowego tytoniu i belgijskiej kremowości. Ciężko mi wymienić inny trunek, który tak pieczołowicie zajmował się całością języka – od jego uwodzonego przez morelowo-tytoniowy smak czubka, poprzez boki poddawane pieprznym igraszką, przez środek upojony kremowością, na końcu pełnym cytrynowo-orzeźwiającej goryczki skończywszy. Widząc, czy raczej smakując, ten trunek nagle stałem się pewny, że ów mariaż będzie szczęśliwy i zrodzi wspaniałe dziecię.

Wygląd 9;
Smak 10;
Zapach 10;
Ogólnie 9,5.
Smakosz śląski.
  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań;
  • Cena: ok. 8,-.
Piotrek z bagien_piwnakompania.wordpress.com

Reklamy

Wrężel WIPA

Sam moment kosztowania trunku, czas oczekiwania na pierwszy w życiu nowy smak potrafi człowieka zaskoczyć jak może on ekscytować. Połączenie mojej ukochanej pszenicy i najlepszych chmieli nie może się nie udać. Wariacja zapachów wyskakujących z nad tafli trunku uprzejmie zaprasza do tanga i nie daje się prowadzić. Dzika kolendra wyczuwalna zarówno w zapachu jak i smaki decyduje o niepowtarzalności tego piwa, a cytrusowa świeżość miesza się grzecznie z dojrzałą, lekko bananową słodyczą pszenicy. Orgia zapachów. Czy takie samo zaskoczenie ilością zapachów w jednym miejscu odczuwali europejscy marynarze docierający po raz pierwszy na hinduskie targi? Aż trudno uwierzyć by podawana wartość IBU 72 była prawdziwa, dzieje się tak dlatego, że w pierwszym momencie gorycz nie jest zbyt wyrazista. Zmienia się to prędko, z każdym oddechem i wypowiadanym słowem piwosz czuję gorycz wciskającą w krzesło, rozlewająca się nieprawdopodobnie równo po całym języku. W całej tej ogromnej strukturze smaków, pszenica gubi się, jest nie śmiała, ale daje o sobie troszkę znać w momencie gdy bąbelki pulsują równo w przełyku. Równocześnie kwaskowatość wychyla się nie śmiało, ale szczypie ona w część języka. Wyglądem swym przypomina mętny bursztyn owiany piaskiem pod postacią słabej pianki. Jedyne czego bym oczekiwał to fakt posiadania właśnie większej ilości piasku…Kończąc ten wpis muszę rzec, że chyba odkryłem swój nowy, ulubiony gatunek piwa.

Zapach 9,5;

Smak 9,5;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

Wrężel_piwnakompania.wordpress.com 2

Nie ukrywam, że jest to połączenie mojego ulubionego gatunku piw z tym niekoniecznie ukochanym. Połączenie tak dziwne, że nie wiedziałem czego się spodziewać – ciężkiego, barylastego banana pszenicy, czy skocznego cytrusowego chmielu. W zapachu rządzi cytrus, którego imię to chmiel. Tylko nikła, kolendrowa nutka zdradza, że nie jest to regularna IPA. Co więcej, przy odpowiednio głębokim wciągnięciu powietrza, można doczuć się nut perfumowanych belgijskich piw. Zaskakujące! Znaczna mętność do spółki z miodowym kolorem nie mówią za wiele – tak mogłaby wyglądać zarówno IPA jak i pszeniczne. Zdradza się z kolei piana, której ziarna są grubsze aniżeli te „bananowe”. Jej kolor jednakże pozostaje bielutki, co jest domeną pszenicy. W smaku dominuje goryczkowate orzeźwienie, które jednak zaburzone jest momentami przez słodycz banana. Brak tutaj nut o mniejszej amplitudzie smaku aniżeli rzeczona cytryna, co sprawia, że dość szybko się nudzi. Kolendra, która zmieniała zapach, tutaj jest niewyczuwalna – oddała się chyba we władanie obierzłemu bananowi. Nie zrozumcie mnie źle: to najlepsze pszeniczne piwo jakie piłem, ale jak na IPĘ jest bardziej niż przeciętne.

Wygląd  7,5;
Smak 7;
Zapach 9;
Ogólnie 7,5.
 
Smakosz śląski
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8 zł,-

Wrężel_piwnakompania.wordpress.com

Szajba

Toż to zaskoczenie odmalowało się na mej twarzy gdy spostrzegłem, iż piwo to jest zacnie nietypowe. Stało się tak za sprawą krótkiego zdania umieszczonego pod nazwą piwa, a mianowicie ,,na punkcie chilli”. Z uporem maniaka szukam śladów na etykiecie potwierdzających me przypuszczenia dotyczące wykorzystanego do produkcji trunku słodu pszenicznego. Po zamieszaniu kufelka ulatniają się z niego aromaty wytrawnego banana, trącanego tu i ówdzie nieśmiałym karmelem. W między czasie gdy sprawnie staram się przelać poskręcane jak jelita me myśli na wirtualny papier, piwo stoi w kufelku i czeka na kolejne powąchanie. I tu mnie zaskakuje: jest mało wyraziste. Nadrabia ono zdecydowanie jednak swym smakiem, który łaskocze, kuje w gardziel i rozgrzewa na całej długości przełyku niczym najwytrawniejszy alkohol. Co równie piękne to fakt odczuwania ostrości na wargach, a nieświadome oblizanie się tylko zwiększa poziom tych smaków. Całość współgra z pszenicą, której podobno w piwie nie ma. Gdy wydaję się, że poezja smaków dobiega końca wtem wkraczają bąbelki, które niosą na swych plecach pikantność i ponownie dają piwoszowi wiele radości. Także wyglądem przypomina pszeniczne dary, ale nie utrzymuje w swej strukturze piany, która od samego początku była tak nikła, że aż ze wstydu przepadła. Kolor jest bursztynowy, lekko karmelowy i mętny.

P.S później doczytałem, że jest to gatunek piwa Roggenbier, a to samo w sobie znaczy,że ma pszeniczną podstawę.

Zapach 8;

Smak 10;

Wygląd 7,5;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

Szajba_piwnakompania.wordpress.com 2

Nie ukrywam, że, pomimo niemalże kosmicznego wyboru, to piwo zwróciło moją uwagę w sposób dwojaki pierwsza była pin-up’owa i komiksowa niewiasta ( użycie takiego słowa jest oksymoronem – wszak trzyma ona kij do baseball’a ), która złapawszy mnie za oko nawet nie myślała puszczać oraz dodatek boskiego chilli. Pomimo powierzchowności mojego wyboru nie był on nie tylko całkowicie, ale i w żadnym stopniu nietrafionym. Jako maniak ostrości, czy właściwie endorfin przezeń wywoływanych, niemożliwym było, by to piwo nie zdołało mnie zadowolić. Powiem więcej – jest ono tak chilli, że u mniej odpornych może wywołać katar. Idealnie ową ostrość balansuje przyczajony czekoladowy banan. Jakież to wykwintne połączenie: gorzka czekolada z dodatkiem chilli nie jest wszak dziełem przypadku a raczej pewnej ręki belgijskiego mistrza. Udziwnienie owo obarczono jeszcze barwnym gwarowym opisem, czym ugłaskano i zachwycono mnie po raz wtóry. Czasami jednak zdarzyło się piwowarom wziąć mnie pod włos. Dwa razy, by być konkretnym,  w dodatku wynikające ze zboczeń mych rozlicznych. W nos uderza niezośnie słodki banan – dość ciężki, barylasty – w niczym nie przypominający piękności z pałką w ręku czy uśmiechu szatana ( papryczek chilli). Szczęśliwie, przy przeboleniu forpoczty, przed oczami stają świeżutko umyte papryczki chilli i kolendra. Pin-up’owa panna nie zaspokoiła także mojej żądzy piany: bodł mnie w oczęta jej oczywisty brak – nie wypada to piwu o takiej mętności czerwieni wpadającej w brąz. Piwo jest więc całkowitą przeciwnością butelki – zwycięża wnętrzem, nie zachwycając zewnętrzem. W kategorii dziwności, czyli dla mnie najistotniejszej, zajmie zaszczytne miejsce pierwsze, a jeżeli coś będzie próbowało je zdetronizować zajmie się nim ostra Panna z Kijem.

Wygląd 7;

Smak 10;

Zapach 7;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 7,40 zł,-

Szajba_piwnakompania.wordpress.com

Piknik z dzikiem

Wreszcie udało mi się nalać i ocenić w spokoju ten wytrawny trunek. Do tej pory z powodów smakowych i z powodu młodzieńczego zachwytu wypijałem to piwo nie bacząc na degustacje, wciągało mnie w taki wir doznań smakowych, iż jedynie koniec butelki był w stanie mnie z niego wyciągnąć. Onieśmielony własnymi dokonaniami nalałem wlałem je do schłodzonego szkła i zamilkłem. Wir, istny cyklon bąbelków i piany, wariacji kolorów i aromatów rósł w siłę na mych oczach. W porę zahamowałem proces nalewania i żadnej kropli nie uroniłem. Jego kolor przypomina złocistą, dojrzewającą pomarańcz. Drobne bąbelki poruszają niesfornymi cząstkami osadu, lgnącymi do rantów pokala. Pełni kompozycji dopełnia piana, z początku silna i sprężysta z czasem jednak przeistaczająca się w skromniejszą postać, ale dostojną jak wąs angielskiego lorda. Swym aromatem pozwala dotknąć wrót biblijnego ogrodu Eden. Jest zdecydowanie rześki, cytrusowy, ale i z domieszką smacznej słodyczy: tak mogłoby pachnieć powietrze. Co zaskakuje to fakt, że zapach przewiduje me odczucia związane ze smakiem. Ma w sobie pewną belgijska nutę, zapewne alkoholową, która pieści me gardło. Jednocześnie jego gorycz wpasowuje się idealnie w mą potrzebę odczuwania smaku, w drugiej/ trzeciej sekundzie smakowania ściska jak student swego kebaba w nocy, gardło i przełyk, odpuszczając po chwili dopiero na rzecz alkoholu. Lekka słodycz i kwaskowatość delikatna jak muśnięcie palcem przez anioła, wyskakują za winkla i rozdzielają te dwa główne smaki. Podsumowując jeśli kiedyś będzie miał mi urosnąć gzub, to tylko od tego piwa.

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 10

Smak 10;

Wygląd 10

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Belgia/Polska
  • Kupione: Festiwal Piwa w Starej Rzeźni,Poznań
  • Cena: 10 zł,-

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com

Grodziskie: dymione pszeniczne

Piwo z mych wielkopolskich krain. Reaktywowany browar zaczął nie produkować lecz tworzyć bo inaczej ująć tego nie można,tworzyć to dzieło. Jego zapach odzwierciedla wspaniały wędzony aromat…szynek. Jest on bardzo delikatny, kapitalnie inny niż cokolwiek innego. Smak natomiast utwierdza mnie w jego specyficzności. Piwowarom udało zamknąć się w butelce smak czystego aromatu wędzenia. Nie uświadczymy w nim ni grama alkoholu. Gorycz jest podstępna i bardzo lekka, dopiero po dłuższej chwili można ją wyczuć. W drugiej fazie smaku odczuwam w nim lekką kwaskowatość, jest to kolejny smak oprócz goryczki, który jest niesłychanie delikatny. Wygląd jest dziwny, odymione, wędzone piwo powinno być innego koloru niż złocistej cytryny. Jednocześnie bardzo słabo gazowane i mętne. Co zaraz po nalaniu do kufelka może Was zaskoczyć to piana, która jest potężnie bujna i gęsta, wręcz ciężka. Wyśmienita.

Zapach 9;

Smak 8,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

P1250794a

Nie rozumiem dlaczego tak mało piwny zapach sprawia mi tak dużo przyjemności – nie jest on typowy, a wędzony niby szynka. Nie czuć też, na szczęście, upiornego pszenicznego słodu. Tylko gdzieś tam, z tyłu toczy się barylasty, gruby banan – nie potrafię tego określić dokładnie, ale jest on taki „ogniskowy”.  Próbowałem to piwo już kilka razy i na śląsku i w wielkopolsce – za każdym razem smakowało inaczej. U mnie było doskonale goryczkowe a jednocześnie lekkie i orzeźwiające. W landzie z którego pochodzi było z kolei zbyt słodkie i pszeniczne. Cały czas pozostawało przyjemne oraz dziwaczne – wyczuć można wędzenie nawet w smaku – odkrywać wszystkie nuty, które zostawia na języku to istna zabawa. Frajdą jeszcze od poprzedniej większą jest nalewanie go do szklanki – piana wprost wybucha, zaskakując objętością i konsystencją drożdżowego ciasta. Jest ona po prostu spektakularna pod każdym względem inna od wszystkiego, co do tej pory widziałem. Zdecydowanie gorzej jest z barwą : cytrynowo-zielonkawy i na domiar złego rozwodniony kolor nie zachęca, ale również nie odrzuca. Jest półprzeźroczysty zarówno w przenośni jaki i w rzeczywistości.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 6;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Stara Rzeźnia Poznań;        Selgros.
  • Cena: 5,-;        2,69,-.

P1250795a

Hop Ottin’ IPA

W ostatnim czasie naszła mnie ochota na skosztowanie amerykańskiego piwa. Stało się to pod wpływem piwa ,,Samuel Adams”. Szczególnie mi zasmakowało i stwierdziłem, iż muszę koniecznie zdobyć kolejne z lądu, który odkrył Kolumb. W tym celu wybrałem się do ,,Centrali Piwnej” w Poznaniu. Trafiłem idealnie na moment gdy Pan podnosił kraty blokujące drzwi. Cóż, scena musiała wyglądać zabawnie bo zjawiłem się nagle jak tylko zaczęły się owe kraty podnosić. Spośród wszelakich różności zdecydowałem się na tego amerykańskiego osadnika. W IPAch uwielbiam wywąchiwać aromat unoszący się z nad kufelka,ich orzeźwienie i stanowczość w zapachu powodują, iż moja aparycja zyskuje na uśmiechu. W tym przypadku nie jest inaczej, chmielowość tego piwa uspokaja duszę, wprowadza mnie w stan skupienia. Brnąc dalej w wzniosłe słowa rzekłbym, iż wprowadza duszę w wyższy stan radości. Jego smak uderza gniewnie w drugiej i trzeciej fazie kosztowania. W pierwszym wymienionym przeze mnie momencie smak określiłbym jako zjawiskowy, ponownie uspokajający, ale złudnie. Określenie ,,cisza przed burzą” zostało wymyślone by móc uściślić właśnie takie momenty. Na podniebieniu zaczynają wariować chmiele użyte do produkcji piwa. Są one przyjemnie gorzkie i powodują lekkie cierpnięcie języka. Wygląd tego dalekiego przybysza określiłbym mianem kandyzowanej skórki pomarańczowej. Przez cały czas bąbelki pną się ku górze, piwo niestrudzenie produkuje ich nieskończoną porządną ilość. Piana z początku jest bujna, ale po chwili osiada na tafli i wygląda jak przyprószona ziemia pierwszym słabym śniegiem.

P1250345a

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: USA
  • Kupione: Centrala Piwna w Poznaniu
  • Cena: 12,5 zł,-

P1250343a