Archiwa tagu: piwa rzemieślnicze

Squeezer z browaru Deer Bear

Rabarbar i morele wydają się połączeniem trochu ekstrawaganckim. Jednak tutaj na nich nie poprzestano i podstawą jest kwaśne piwo z dodatkiem płatków owsianych. Kończąc rzeknę Wam, że ma zaledwie 2,8 % alkoholu. Brzmi kusząco, nieprawdaż?

  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 8 zł.-
  • Browar Deer Bear: Squeezer.

Relacja z Beergoszczy 2017

Prawie byśmy nie dojechali, ale ostatecznie udało się! Zeszłoroczny festiwal Beergoszcz zrobił na mnie pozytywne wrażenie przede wszystkim przestrzenią, wystawcami i temperaturą. Od tegorocznej edycji oczekiwałem jeśli nie więcej to na pewno tyle samo. A czy doczekałem się? Zapraszam do lektury!

Beergoszcz festiwal 2017 2

Na wejściu co nas zdziwiło to…pustka. Godzina nie była wcale taka wczesna, było koło 14, a hala wręcz prosiła się o entuzjastyczny tłum. Nie, nie jestem fanem tłumów, ciasnoty, gorąca, ale puste stoiska na początku nie robiły najlepszego wrażenia. Będąc przygotowanym we własną listę ,,10 piw, których musisz spróbować na Beergoszczy” udałem się do stoiska browaru Piekarnia Piwa. Pełen nadziei poprosiłem o nalanie Coffee APA i mimochodem spytałem się o płatność kartą. Niestety okazało się, że XXI wiek na stoisko Piekarni Piwa nie dotarł…dobrze, że Pani na liczydle nie odliczała reszty. Musiałem zrezygnować z piwa i udać się do tych stoisk gdzie płatność karta była możliwa (ostatni papierowy piniondz poszedł na wejście). Odliczyłem ostatnie drobniaki i z radością stwierdziłem, że na jedno piwo na stoisku bez karty starczy. Szybko trafiłem pod strzechę browaru Golem, który częstował swą premierą, a mianowicie ,,Atomowym Morświnem”.

Beergoszcz festiwal 2017 3

Atomowy Morświn z browaru Golem 15,5 Blg., 6,5 % alk., pachniał wyraziście i nieco zaskakująco. Wyraziście, gdyż czuć było cytrusy i tropik, ale zaskakującym elementem był aromat hmm…cebuli, czosnku? Dziwnie nieco, a w smaku jak dla mnie, było gorzej. Gorycz na umiarkowanym poziomie, solidna słodowoś, a także lekka słodycz gdzieś na końcu przegrywały ze smakiem…gumy. Nie gumy balonowej, ale gumki recepturki. Przeszkadzało mi to i tylko nieznacznie zanikało w czasie kosztowania. Zawiodłem się.

Beergoszcz festiwal 2017 5

Dzień upływał pod znakiem regularnych spotkań i wykładów (ekstra sprawa). Nagłośnienie nie starczało na całą halę i było nieco zagłuszane przez…muzykę lecącą z boku. Trochę dziwnie, że nikt tego nie kontrolował. Degustując niespiesznie Morświna usiedliśmy na przeciwko sceny przysłuchując się wywodom piwowarów, od prawej reprezentanci: Browar Largus, Karuzela, Golem, Czarna Owca, Nepomucen. Prowadzący dzielnie zadawał pytania próbując wyciągnąć z piwowarów jak najwięcej, ale trzeba przyznać, że sztuka ta nie była wcale prosta. Większość Panów zgodnie uznała, że w tym roku rządzić będą piwa owocowe. Zobaczymy!

Beergoszcz festiwal 2017 6

Beergoszcz festiwal 2017 7

Drugim kosztowanym przeze mnie piwem był: Greetings From Heaven z Brokreacji 16 % Blg., 6,2 % alko,. Byłem niezmiernie ciekaw tego piwa, gdyż mam zamiar w najbliższym czasie uwarzyć piwo z dodatkiem igieł sosny, świerku czy jodły. A właśnie w tym piwie możecie je znaleźć (oprócz świerku). Przechodząc do piwa; aromat zdawał się być zbyt kawowy i czekoladowy, dominował nad wątłą nutą leśnych zapachów, które tylko czasem trochę mocniej wyskoczyły z nad tafli piwa. Smak przypominał mi mocną kawę, która mieszała się z intensywną goryczą i słodowością, która jest na naprawdę wysokim poziomie. Momentami dochodziła do tego kwaskowatość i to na jej falach dolatywały filigranowe leśne posmaki.

Beergoszcz festiwal 2017 8

Beergoszcz festiwal 2017 9

Piwny wazon powoli się opróżniał, a ja myślałem już o następnym zawodniku. Wybór padł na piwo Top Secret 16 % Blg., 6,5 % alk., z browaru Osowa Góra, do którego stoiska zostałem zaproszony. Nazwa nawiązuje do bunkru przeciwatomowego odkrytego w pobliskim Tryszczynie, jego powierzchnia wynosi, aż 500 m2, a schowany jest pod ziemią na głębokości 4 metrów. Obecnie znajduje się tam Muzeum Ściśle Tajne, które współpracowało z browarem przy produkcji tego piwa. Barwa jak na klasyczne IPA wydaje się nieco za mocno bursztynowa, ale nie można odebrać jej uroku, gdyż w szkle prezentuje się pięknie. Piwo było wytrawne, ale idealnie goryczkowe z umiarkowanym nasyceniem, bardzo pijalne i smaczne. Aromat zostawiał jednak nieco do życzenia; zbyt mało amerykański z wybijającymi się nutami karmelu. Czułem tam także aromat mokrego siana. Więcej chmielu na aromat Panowie, a będzie idealnie 🙂

Beergoszcz festiwal 2017 10

Postanowiliśmy usiąść i posłuchać wykładu/felietonu Łukasza Matusika z Piwolucji o tym jak nie zachęcać znajomych do picia piw kraftowych. Trzeba oddać Łukaszowi, że zgromadził sporą publikę, która żywo reagowała na prezentację i zainteresowaniem przysłuchiwała się następnym aspektom. Brawo Łukasz, świetna robota 🙂 Dużym plusem festiwalu w Bydgoszczy jest ilość miejsca i swoboda jego zmieniania. Krzesełka, a także worki z sianem/leżaki starczały dla wszystkich chętnych i jeśli chciało się chwilę odpocząć o hałasu można było się udać w dalszy kąt hali, albo wyjść na zewnątrz na trawę. Za to ogromny plus, ma to swój klimat.

Beergoszcz festiwal 2017 12

Przed ostatnim degustowanym przeze mnie piwem był Kwassitropic z browaru BeerBros 8 % Blg., i 3 % alko,. z owocami tropikalnymi. Nie zawiodłem się, po raz kolejny BeerBros pokazał klasę. Piwo było pyszne i odświeżające, tropiki wyzwalały radość chwili i co najlepsze piło się je jak wodę. Smak wciągał jak dżungla; posmak mango, marakui, lekkiego ananasa, kwaskowatości na idealnym poziomie, a także pszenicy powalał. Barwa zamglona, intensywnie słomkowa, słoneczna w najlepszym wydaniu…piwo godne polecenia bez zawahania.

Beergoszcz festiwal 2017 14

Beergoszcz festiwal 2017 15

Nasz czas na festiwalu zbliżał się do końca, a wraz nim ostatnia degustacja. Wybór padł na RIS Rye Whisky Barrel Aged z browaru Nepomucen czyli D-Tonacja 22 Blg., 8,2 % alk., który jako jedyny po mojej prośbie został nalany w ilości 0,2 (szacun). Wszystkie wcześniejsze piwa nalewane były w ilości 0,3 i nic się z tym nie dało zrobić. Ciekawe, a nalewane z beczki 😉 Wspominam o tym dopiero teraz, ale mówiąc szczerze za to duży minus dla browarów, mała rzecz, a byłaby przydatna. Przechodząc do meritum spieszę Wam rzec słów parę o piwie, a mianowicie: aromat zdaję się znaleźć swoje optimum gdzieś między czekoladą, palonością, smukłą beczunią wyczuwalną pod postacią ciemnych owoców. Śmiem w teraz to wątpić, ale miałem wrażenie, że czuję wanilię. Nie była zbyt wyraźna i ewidentnie potrzebowała temperatury by ujrzeć światło dzienne. Smak był w sam raz, nie zbyt mocarny, ale jednocześnie nie wodnity. Kawusia, a także czekolada rządziły, ale dochodziła także delikatna kwaskowatość. Paloność na umiarkowanym poziomie.

Beergoszcz festiwal 2017 16

Na zewnątrz stacjonowały food trucki; z burgerami, pizzą, tortillą i donutami. Było w czym wybierać, mi osobiście najbardziej podszedł burger o pięknej nazwie CZIZAS, naprawdę smaczny.

Beergoszcz festiwal 2017

Wnioski? Mimo pozytywnych wrażeń związanych z kosztowanymi piwami jest parę mankamentów, które kuły w oczy. Przede wszystkim:

  1. Brak możliwości płatności kartą na całkiem sporej ilości stoisk
  2. Nie możność kosztowania piw w ilościach 0,2. Na PTP można było, w zeszłym roku na Beergoszczy także.
  3. Frekwencja wystawców. Nie pamiętam dokładnie ile było w zeszłym roku browarów, ale odnoszę wrażenie, że było ich więcej. Czyżby znak czasów?

Podzielacie moje opinie czy jesteście odmiennego zdania? Dajcie znać na facebooku 😉

Snapchat-74654470

 

Quo vadis crafcie?

Pomysł na felieton pojawił się w mej głowie w ciągu ostatniego tygodnia, w czasie największego szału wypuszczania na rynek wypucowanych, odszpicowanych RIS-ów, Porterów czy innych zacnych piw. Ostatnie wynalazki polskich piwowarów zniewalają, ekstrawaganckie dodatki, co najmniej roczne leżakowanie, wymrażanie! Któż by o tym pomyślał jeszcze dwa lata temu? Rewolucje mają to do siebie, że toczą się szybko, a nasza piwna, rozwija się w zawrotnym tempie. Jestem zachwycony tym jakie owoce ona wydaje i jaką kreatywność wzbudza wśród piwowarów. Ale jednocześnie nasuwa mi się także pytanie: co dalej?

W zeszłym roku premierę miało ponad 1500 piw. Rekord, bez dwóch zdań. Szczyt, ale problem w tym, że kiedyś musi nastąpić spadek. I są pewne sygnały, że następuje hamowanie na rynku. Rynek piwa w Polsce jest nasycony, to czy segment piw rzemieślniczych urośnie będzie zasługą oderwania części tortu od piw koncernowych. Jednocześnie nasuwa się pytanie czy obecne spowolnienie gospodarcze odciśnie swe piętno na browarach rzemieślniczych, w czasie ostatniego kryzysu gospodarczego zapoczątkowanego przez upadek banku Lehman Brothers w połowie września 2008 roku, nie mieliśmy jeszcze browarów rzemieślniczych. Trudno szacować co stanie się jeśli takowy kryzys nadejdzie? Nie mówię o tak srogiej powtórce jaka miała wtedy miejsce, wszystko wskazuje na to, że obecne spowolnienie ma przyczyny wewnętrzne, jednak nie można ich bagatelizować.

Mogę tylko się domyślać, ale piwa craftowe przeważnie kupują ludzie o zasobniejszych portfelach, klasa średnia i wyższa. Kupują, bo mogą sobie na to pozwolić. Na klasie średniej opierają się wielkie gospodarki, jest ona motorem napędowym, wyznacznikiem trendów konsumpcyjnych. Jednocześnie jest najbardziej narażona na spadki zasobności portfeli; czy to przez podwyżki cen towarów konsumpcyjnych codziennego użytku, czy przez chujową politykę rządu, która nie wprost, ale np. poprzez podatki od banków, marketów, cięcie ulg podatkowych, znoszenie limitu odłożonych składek do ZUS-u powoduje zmniejszanie zasobności kont i portfeli. Nadzieja, że lato będzie ciepłe i ruch w sklepach się zwiększy. Gdy zaczynają się jakiekolwiek niepewności na rynku przeciętny konsument rezygnuje z dóbr niepotrzebnych do przeżycia; tną wyjścia do kina, podróże czy przestają kupować drogie wina i piwa. I teraz najciekawsze: czy konsument piwa rzemieślniczego przestanie je kupować i przerzuci się na tańsze odpowiedniki czy będzie je cały czas kupował, ale rzadziej? Jedno jest pewne, gdy zajdzie taka sytuacja browary będą musiały ciąć produkcję.

Wydaje mi się, że pytanie jest zasadne, gdyż w czasie ostatniego kryzysu browary koncernowe musiały zmniejszać produkcję, miało to miejsce w czasie pierwszej fali kryzysu między 2008, a 2010 rokiem (rozpatruję sytuację na rynku polskim). Druga fala kryzysu w piwnej branży została niezauważona, gdyż zbiegła się z Euro 2012, a okres ten jak wiadomo był złoty dla browarów. Nie wszyscy sobie zdają sprawę, ale szacuje się, że branża piwowarska oraz cały łańcuch dostaw czyli rolnictwo, marketing, usługi, produkcję opakowań, produkcję sprzętów i maszyn, a także transport wytworzyły wspólnie 205 000 miejsc pracy, generując wpływy do budżetu około 9,9 mld. złotych. W Unii Europejskiej istnieje około 6500 browarów, zatrudnienie w branży oraz do niej przyległych wynosi 2,3 mln. osób, a wpływy z podatków sięgają 43 mld. Euro.

Wracając do pytania ,,co dalej?” należy także wziąć pod uwagę zmieniające się trendy konsumenckie. Na samym początku wspominałem o tym, że browary przyzwyczaiły nas do nowości, co raz to ciekawszych i imponujących. Zastanawiam się gdzie jest granica kreatywności piwowarów, czy będą w stanie wciąż oferować piwa potrafiące zaspokoić ciekawość i pragnienie kosztowania czegoś nowego. Konsument w miarę kosztowania staję się co raz bardziej wybredny, nie wierzycie? Zazwyczaj, gdy ktoś kupuje auto i zmienia je za parę lat kupuje…lepsze, chcąc poprawić swój status, komfort. Sam nie raz się na tym łapie, że szukam czegoś zupełnie odstającego od dotychczas kosztowanych przeze mnie piw, marudząc lekko pod nosem, gdy nowy browar oferują klasyczną IPĘ. Nie w tym rzecz, że przestanę kupować craftowe piwa i zacznę przygodę z koncerniakami racząc się ich ,,smakiem”. Po prostu będę ich pił mniej. A inni? Mam nadzieję jednak, że rzemieślnicze wyroby obronią się same i będą zdobywać nowe grono odbiorców.

Kolejnym aspektem, który może się pojawić, ale nie musi, jest problem z dostawami. Zobaczcie jak wiele składników jest importowanych ze Stanów, Unii…co by się stało gdyby nagle na te towary dorzucić np. cło w wysokości 40 %? Nie mówię, że zdarzy się to w ciągu roku czy dwóch, ale taka sytuacja jest możliwa. Jeszcze parę krajów zostanie pochłoniętych przez populistów chcących się odgrodzić od wszystkich i problem z handlem pozbawionym cła może stać się faktem.

Oczywiście to tylko moje gdybania, nic nie musi stać się faktem, a nawet wszystko może potoczyć się inaczej. Kto wie, może branża craftu okaże się odporna na jakiekolwiek działania wewnętrzne oraz zewnętrzne i będzie rozwijać się dalej tak samo dynamicznie i kreatywnie? Szczerze tego Wam i sobie życzę.

Wielkopolski Piwosz

Saison: Kuźnia Piwowarów 2016

Jak zawsze spóźniony –  stary konkurs, stary rok, stary…stary… Nowości, nowości nam trzeba! A jakby tak pozostać trochę poza swoim czasem? Spóźnić się. Zgubić.

Używać słowa schadzka, by wyśmiać wyświechtaną i koszmarnie pustą randkę. Pozostać w miejscu, mimo fal uderzających zewsząd – ni to z upartości, ni to z idealizmu tlącego się gdzieś pod dawno pogrzebanymi częściami jestestwa.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_02

Broda tego piwa jest – jak każdego szanującego się trunku – mięsista, wytrwała niczym idee rewolucjonistów. Złamana biel – niczym flaga poddania, zadeptana wojskowym, brutalnym, posłusznym buciorem, tuż nad esencją słonecznej moreli. Niczym wspomnienie umierającego rewolucjonisty – o stronach rodzinnych, gdzie babcia robiła morelowe ciasto, z owoców jak późne lato.

Nos jest ciężki jak jego (tego rewolucjonisty) oddech. Jak jego przepełnione tęsknotą, żalem oraz przerażeniem serce. Dżem z pomarańczy – lekko podfermentowany, nic dziwnego, jego żona zawsze zostawiała go na parapecie, a on powtarzał, żeby tego nie robiła. Mocne i sprężyste, niczym odrzut karabinu, chmiele – zwyczajowo przed szereg wybija się Citra. Końcówka jest dziwna – jak jednorożec, niby majak agonalny – przyprawa do zup.

Wypowiada ostatni raz imię ukochanej, smakuje je – czuje pomarańcze, znów, uśmiecha się. Kwaśność ich oraz gorycz – świeżość jak pocałunek wśród pól i wiatru. Znów ciężar, wszak umiera, ale chłepce owe litery, jej brzmienie – o poranku i na wieczór inne. Gdy wschodzi słońce, jest jak kwaśna, nieskrępowana radość. Podczas zachodu staje się ciężka, przepełniona zmęczeniem, wrażenia wylewają się z niej jak banan rozlewa się na języku.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_03

Koniec. Ostatni dech, złapany przez nieistniejącą śmiertkę. To było dobre życie – myśli. Ulatuje z niego te spostrzeżenie, unosi się do gwiazd w formie spokoju istoty, która już nie istnieje.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Galeria Alkoholi Wielbłąd;
  • Cena: 8,50 zł.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_01

The Butcher #vlog

Trzecia recenzja już wjechała na youtube’a i prosi się o obejrzenie! Tym razem degustuję brokreacyjnego rzeźnika. Jak smakuje parę miesięcy po pierwszym kosztowaniu? Koniecznie zobaczcie!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany
  • Cena: ~ 8 zł.,-

 

Burgundowy Łowca

Unosić się – tuż nad powierzchnią tego trunku – to byłby cud. Zjawiskowy, oniryczny i niestety odrobinę, tycią, maluczką, nutową, nieznaczną, serowy. Drewniany i wytrawny niczym dębowa, kapitańska noga rzeźbiona przez samego Michała Anioła – czy nawet przez jego muzę. Są boskie owoce, w których objęciach traci się ogrom słodu i ciężar, jaki barokowe zdobienia potrafią za sobą zostawiać.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_02

Wąchać je, to jak przechadzać się po łące pełnej kwiatów, co wonieją świeżością wina (bez okropnego zapachu fermentacji owoców), po łące pełnej zbóż, co suchością i ciężarem, które składa na ich barki świat, ciężarem wyżywiania, ciężarem roli, zioną. Jak wolny od trosk bezkres takiej łąki – wsiąkać i bez końca zakwitać na nowo. Dużo w nim także owoców, moreli, co leżą podwieszone pod sufitem z nieba, na przeźroczystych półmiskach utkanych wprost z intensywności przeżycia. Spacer po nieskończonym urywa się w miejscu, gdy przyjdzie nam się napić z tego kielicha podstawionego przez rusałki – smak jest bardziej ulotny, jego delikatna kwaśność oraz słodycz sprawia, że od podłoża odrywają się stopy. Brakiem alkoholu, ukryciem jego doskonałym, wyrastają skrzydła. I ze skrzydłami spadać przychodzi – serowy posmaczek na samym końcu urzeczywistnia to piwo.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_04

Pomimo machnięć, wysiłku, potu – na próżno – zbliża się bezkresna, mordercza ziemia. Już wyciąga ramiona, by objąć po wieki, a tu barwa – przepiękna, mroczna, mętna, głęboko-bursztynowa – tworzy pianę, która ratuje przed śmiercią. To ona nas obejmuje, zostawiając grunt w rozczarowaniu. Po upadku okoliczny krajobraz uległ zmianie – wszystko to okazało się być maskaradą. Kłamstwem wypowiedzianym w ucho, słodkim przekłamaniem – teraz są serowe pagórki, równie bezkresne. Mdłe. Nijakie.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_03

Chcąc rzucić się w objęcia piany, na powrót o wszystkim zapomnieć i wzlecieć może raz jeszcze – brak tego wszystkiego zatrzaskuje wieko, bam. I nicość – nie taka, która zapewnia spokojny komfort, tylko ta z dozą niepokoju. Bo została na łące tylko serowa pustać, bo lotu wzbraniają ulepione syropem okowy, bo piana zniknęła, gołą barwę zostawiając. Wszystko niknie – wilk w skórze owcy, okazuje się być owcą. Owcą zagubioną pośrodku niczego.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Chmielobrody, Katowice;
  • Cena: ~12zł;