Archiwa tagu: pełne

Brackie

Zastanawialiście kiedyś jak to jest się przenieść w jednej chwili do podziemi zamkowych? Wcale tego nie oczekiwałem, a stało się to gdy niesiony chęcią poznania nowego koncernowego wyrobu zanurzyłem kluka w przestrzeni kufelkowej. Piwnica ta schowana jest głęboko za zamkowymi lochami, gdzie nie dochodzą żadne radosne promyki słońca, gdzie drewno niegdyś dumne i mocne cieszyło ludzkie oko, obecnie dogorywa z każdą wzrastająca cząstką wilgoci. W owych przestrzeniach pochowane są worki ze słodem, zapach ten dominuje zarówno w tej zapomnianej części piwnic jak i w aromacie piwa, który wraz z długością stania w kufelku zmienia swą odczuwalność. Niestety zapach ten podszyty jest czymś niewłaściwym, co wyraźnie wyczuwam na końcu wwąchiwania się z tylu nosa. Gdybyście kiedyś postanowili zakraść się tych podziemi, potrzebne będą Wam klucze, tak skrupulatnie schowane u boku kloszarda. Jeśli jakimś cudem byście zaczęli żuć te klucze poczujecie jednocześnie smak piwa. Absolutnie nieprawdopodobne jak kunsztownie można połączyć metaliczność z kwaskowatością podszytą goryczką, która stara się z całych sił zawładnąć piwoszem by nie skupiał się na jego mankamentach.  Barwa choć ciemniejsza nie potrafiła zatrzymać przy sobie pianki, która na samym początku zapowiadała się na solidną, mocno zbudowaną jednak jak zjawa w niejednym zamku, ukazuje się tylko nie licznym.

Zapach 6;

Smak 3,5;

Wygląd 5;

Ogólnie 4,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

Powinien  być wpis Smakosza, ale…sam mnie namówił na skosztowanie trunku, którego dostać później nie mógł! Zbiegiem okoliczności ja akurat je dostałem, także musicie kibicować Smakoszowi by szukał wytrwalej!

Brackie_piwnakompania.wordpress.com

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Cieszyn
  • Cena: Otrzymane w podarunku.

Brackie_piwnakompania.wordpress.com 3

Łomża Export

Jakoś często ostatnimi czasy mam tą nieprzyjemność ( jak się później okazuje) kosztować piwa, które ,,kiedyś” (określenie to w mych ustach odnośnie testowanych piw urasta do miana symbolu) smakowało zdecydowanie lepiej. Jak na obiektywnego piwosza przystało wcale nie chciałem pamiętać, że browar ten należy do Van Pur-a, nie chciałem pamiętać, że to koncern, który niszczy umysły rodaków równie skutecznie co ,,Trudne Sprawy” czy inny rzetelny i realistyczny program. Jego zapach odrzuca mnie i niepokoi słynną cząstką Van Pur-a. Coś na kształt kukurydzy imaginuje mi się w umyślę, jednak warzywa bonduelle lubię mieć na talerzu, a nie w kuflu. Rozczarowanie wzrasta z każdym haustem. Pierwszy łyk zawiera w sobie wspomniana cząstkę, która bezlitośnie przypomina skąd pochodzi to piwo. Dopiero następny łyczek, który biorę ze strachem na plecach pozwala choć troszkę ucieszyć się z delikatnego chmielu i słodu. Jednak nawet ta krótka radość nie przysłoni obrazu pospolitości, taniośći, a wreszcie van puratowości. I cóż rzec mogę o jego wyglądzie? Jakimi wzniosłymi słowami mógłbym opisać piwo, którego wygląd przypomina mi pospolitego dresa w 20-letnim BMW-u? Dlatego rzeknę krótko: szczerbaty (złocisty) łysy (bez piany), bez bicepsów (bąbelków).

Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.

Zapach 2;

Smak 1,5;

Wygląd 0;

Ogólnie 1,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

P1250784a

Żadnego, oczywiście prócz przyjacielskiego, upadku nie ogląda się przyjemnie. Jeszcze gorsze jest upodlenie na miarę wykupienia przez taki cud stworzenia jak Van Dur ( brzuszny ) i obserwowanie lubianej marki staczającej się w otchłań koncernowości. I na cóż błyskotliwy językowo reklaming, gdy piwo przeszło operację uvanpurzającą – z pięknej Wioli przekształciło się w wąsatego Janusza. W zapachu tak perfidnie chemiczna, że przyprawia mnie o mdłości. Mamy, zda się, szczęście, że nie buchają znad niej fioletowo-zielone opary – niczym znad probówki w Tomie i Jerrym. Odczyn pH zbliża się do zera – zarówno w woni jaki i w smaku. Przyprawiło mnie ono o nielichą zgagę, co dla mnie dobitnie świadczy o sztuczności i nieszczerości twórców – większość piw koncernowych zostawia mi piekło w przełyku do przemyśleń. Wygląd dobitnie tymbarkowy – piana? A co to? Ulubiony kolor? Przezroczysty! Bąbelki? Były, ale odeszły, pierony. Aż łezka się w oku kręci, gdyż przy końcu kufelka nie czuję już piwa – w ogóle nic już nie czuję, oprócz słoności łez i osadu, które zostawia po sobie Ł. Parafraza, a co mi tam uwulgarnię, aż pcha się na usta: Łomża – mały browar, ale piwo robią tam naprawdę ch..we.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 0;

Ogólnie 0,(6).

(w skali piw koncernowych)

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Chata Polska, lokalne delikatesy;
  • Cena: 3,09 zł,-, 2,39,-.

P1250785a

Asahii

Kraj kwitnącej wiśni. Ojczyzna automatów z brudną damską bielizną, a także bogatych w omackowanie potworów ściągających tąże z nastoletnich dziewczynek. Ląd pełen yukat i kimon, ale także pracoholików i neet-ów. Teren zawulkaniony, trzęsący się jak galareta, ale także obwity w owoce morza i dziwa potrawowe. Miejsce wyrobu Asahii. To wszystko odnosi się do jednej nazwy – Japonia, jak tu jej nie kochać? Rozwiawszy kwestię umiłowania ojczyzny „chińskich bajek”, trzeba zadać sobie pytanie, czy ten wspaniały kraj był w stanie urodzić równie zacne piwo? Gdy tak patrzę na trunek, spokojnie mrugający do mnie zza grubego szkła kufla, mam wrażenie, że tak. Przyjemna, bogata barwa, w której nie widać koncernowości. Zadziwiająco duża piana, zachowująca się nieprzyzwoitą ilość czasu, do spółki z żwawymi bąbelkami sprawiają, że nie chce się oderwać odeń oczu. Widok takowy wzbogacany jest jeszcze przez efekta natury zapachowej, roznoszące się w okolicy kufla. Woń jest kwintesencją tego, co nazwałbyś egzotycznością – nie przytłacza intensywnością, ale niczego podobnego nie przyszło mi wąchać! Smak także nie należy do typowych – jest wyrazisty jak ostrze katany, a gorycz można nazwać ciepłą – rozlewa się bowiem po całości języka. Ogromny plus za nutę w smaku, której nie jestem w stanie rozszyfrować, czy nawet przybliżyć Czytelnikowi. Dobrze zbilansowano tutaj kwasotę i gorycz, doskonale zakamuflowano prostotę słodu i dodano TO COŚ! Japonia – nie wnikaj!

DSC01025

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,8.

Smakosz śląski

  • Cena: 6,49,-
  • Kupiono: Sellgros;
  • Kraj pochodzenia: Japonia (Nippon).

DSC01098

Bydgoskie

Nie chciałem być uprzedzony, ale niestety jakoś tak wyszło. Może to przez etykietę i ten szczerbaty napis ,,jasne pełne”. Jakoś poczułem dreszcz na plecach, gdy przyjrzałem się tej sentencji. Żeby nie dać się oszukać uprzedzeniom, dałem piwo do spróbowania osobie postronnej(bez pokazywania butelki). I jak się okazało miałem rację. Zapach jak to w niewyszukanych pilsach, pospolity i dosyć obojętny na uczucia piwosza. Dominujący słód, ale wyróżniający się słabością swego aromatu. Gdy nadszedł moment spróbowania, chciałem wierzyć, że będzie lepiej. Niestety i tym razem się zawiodłem. Pierwsze skojarzenie jakie nasunęło mi się po skosztowaniu to nazwanie go na głos ,, o, cholera to stara szafa cioci Kaziuli”. Smak nie jest wyszukany, pospolicie pospolity tak bym to określił. Słód i goryczka prześcigają się nawzajem o palmę pierwszeństwa. W mojej rodzinie funkcjonuje określenie na zjawiska niewytłumaczalne np. gdy coś samo spadnie, że to wszystko przez ,,tego od Kaziuli” czyli ducha. Mam nadzieję, że ,,ten od Kaziuli” nie będzie na mnie zły i nawiedzał za to, że określiłem to piwo mianem starej szafy. Jedyny plus tego piwa, że alkohol robi swoje i smak po chwili kosztowania nie staję się tak dokuczliwy. Przebiegli producenci! W wyglądzie jest ponownie, aż do bólu pospolity, złocisty kolor zostaje sam bez piany, która zanika strasznie szybko.

Zapach 2;

Smak 1,5;

Wygląd 2;

Ogólnie 1,5.

Wielkopolski Piwosz

P1240857a

Testowanie Bydgoskiego było dla mnie przeżyciem przedziwnym, bo oto, po obejrzeniu filmu na poziomie trudnych spraw pomieszanych ze swego rodzaju propagandą religijną przyszło mi wypróbować owe piwo. Myślałem, że nic nie może być gorsze od wymienionej zakały kinematografii, ale ta zielona etykieta, do spółki z równie zielonym napisem,  bardzo szybko udowodniła mi, że się mylę. Wrażenia zapachowe już starczyłyby za skuteczny odstraszacz na piwoszy – nieprzyjemna woń zatęchłej piwnicy, w której ktoś kiedyś składował podgniłą trawę. Co gorsza do tego zapachu nie dało się przyzwyczaić, doszło więc do tego, że z obrzydzeniem brałem kolejny łyk, nierzadko wstrzymawszy powietrze. Zmilczałem zniewagę, jaką trunek obluzgał mój nos i podszedłem niezrażony do degustacji – smak tego piwa okazał się nie być taki jak zapach – był inny – nie lepszy, ale mniej piwniczny, a bardziej trawiasty. Trochę jakby jakiś pustelnik podał mi wywar z chwastów, który rzekomo ma być lekarstwem na wszystko.  Rozpaczliwie próbowałem znaleźć coś, co mógłbym pochwalić – spojrzałem więc na kufel… i nic. Tępota wyglądu tylko dopełniała moje przekonanie – Bydgoszcz, Bydgoszcz, brzydgoszcz.

Zapach 1;

Smak 0;

Wygląd 2;

Ogólnie 1.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Lidl(dobroci tygodnia regionalnego)
  • Cena 2,89 zł ,-

P1240858a

Atlantis

Zapach tak intensywny, że wylewał się znad kufla i otaczał owy boskim kręgiem. A była to woń potężna jak Stonehenge i również pierwotna. Można weń wyczuć płonące ognisko i ustawiony nieopodal gliniany dzban pełen gryczanego miodu. Otula degustatora ciepłem domowego ogniska oraz przywodzi mu na myśl polowania na mamuty. Wąchając je ma się wrażenie bycia herosem, który dopiero co powalił tygrysa, a jego ramię wciąż jeszcze ciepłe jest od posoki. Takie samo jest też w smaku: wyważono tu ciężką chmielowość i słód – jak w najdroższym toporze. Jego wnętrze jest silne i pełne typowych, intensywnych smaków, które najlepiej komponowałyby się z kuflem owiniętym skórami. Oprócz wojowniczego serca, piwo również z aparycji podobne jest do woja – ciężki, pełny kolor, mętność – niczym zaschnięta krew ofiar – oraz dumna piana. I wszystko z nutą gryczanego miodu. Czego prawdziwy wojownik może chcieć więcej?

P1220672a

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 9,5 (najlepsze słowackie piwo)

Smakosz śląski

  • Cena: 1,80€;
  • Kupione: sklep z regionalną żywnością na Słowacji;
  • Kraj pochodzenia: Słowacja.

P1220670a

Flensburger Pilsener

Butelka wraz z nadrukiem tego piwa wygląda wspaniale. Już tak mam, że gdy widzę statki na etykiecie piwa przed oczami staję mi obraz średniowiecznej Europy, portów pełnych ludzi i dzikości zapachów, gotyckich budowli z czerwonej cegły. Tak mi te myśli krążą, że stwierdzam iż zapach tego piwa jest piękny. Aromat chmielu wybija się na pierwszy plan i nie pozwala innym zapachom wydostać się ponad tafle piwa. W smaku już to połączenie rozmywa się, a to z powodu wahań jakie ze sobą niesie gdyż w pierwszym łyku niczym Tatarzy rujnujący średniowieczne kresy Rzeczpospolitej przychodzi goryczka, która momentalnie zastępowana jest przez kwaskowatość. Znika ona tak szybko jak się pojawiła, a na jej miejsce wchodzi taranem mocny aromat chmielu.  Odnoszę wrażenie, że przypomina mi trochę Perłę Export. Wygląd mnie martwi…jest typowo ,,szwagrowy”. Czyżby piwo z wąsem? Słoneczność jest dynamiczna, rozświetla kufelek. Piana znika prędko, utrzymuje się tylko na rantach tafli piwa.

P1240294a

Zapach 8;
Smak 7;
Wygląd 4;
Ogólnie 7.
Wielkopolski Piwosz 

 

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Jever
  • Cena: około 0,90 €,-

P1240290a

 

Pelikan gnieźnieński

Zapach jest przytłaczający, z słodowo-browarniczym aromatem. Jakby obok stały pełne kadzie warzącego się piwa, które tylko czekają na dokończenie pracy przez mistrza piwowara. Jednakże jest on troszkę męczący, jakby techniczny? Śmiesznie się złożyło, że  oboje ze Smakoszem wspominamy swoich dziadków w jedym wpsie, ale właśnie mianem technicznego mój dziadek określa wszelakie zapachy roztworów, które w czasie pracy uleją się z maszyn. W smaku jest delikatnie gazowany,kwaskowy z małą ilością goryczki. Zawarte jest w nim coś co odróżnia go od innych piw, wyróżnia się tym jakby…aptekarskim aromatem. Kojarzycie ten specyficzny zapach gdy tylko przekroczycie próg apteki? Tak to czuję. Co mi w nim przekszadza to alkohol, który mógłby być bardziej zamaskowany. Wygląd jest prosty,tradycyjny, złocistość aż razi po oczach, piana z początku jawi się jak śnieg w grudniową noc jednak zanika zdecydowanie za szybko.

Zapach 4;

Smak 4;

Wygląd 6;

Ogólnie 4,5.

Wielkopolski Piwosz

 P1240417a

Z czasów młodości mój dziadek pamięta najlepiej dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest musztra w wojsku, a drugą pity na przepustce Pelikan. Jakże się rozpływał, gdy tylko ktoś nieopatrznie przywołał nazwę tego drapieżnego ptaka. Piwo to w oczach moich urosło do wartości świętej i nietykalnej. Jakimże zaskoczeniem obarczyła mnie sklepowa półka, gdy mym oczom ukazał się srebrny napis: „Pelikan”. Czym prędzej spakowałem do koszyka i przywiozłem do dziadka. Otworzyliśmy je wspólnie, i z namaszczeniem przystąpiliśmy do degustacji. Bałem się tylko ujrzeć na twarzy krewnego wyraz rozczarowania. Nie wywołał go jednak zapach, ten, mimo swojej toporności i przedziwnej techniczności, jest znośny, a z czasem nawet przyjemny. Zdolnym spowodować uśmiech okazał się być kolor. Ciemnozłote tryby w zegarku, których barwy zostały dobrane przez mistrza z iście poetycką precyzją. Cień rozczarowania rzucił dopiero smak, pozbawiony goryczki czy słodu i niestety również charakteru. Jednakże dziadek zadowolony z delikatności piwa, z łezką w oku, odstawił kufel.

Zapach 6;

Smak 5;

Wygląd 7;

Ogólnie 6.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Ziemowit” Społem w Gnieźnie
  • Cena: 2,32 zł,-

P1240411a