Archiwa tagu: paskudne

Sen APAcza z Biedronki #vlog

Czy APA za 4 złote może być dobra? Przede wszystkim: czy naprawdę będzie to APA? A może jednak klasyczny spowszedniały, niepijalny pils? Czy to piwo godne Biedronki? Jeżeli tak okaże się, że te wszystkie crafty są o kant dupy i żłopią z nas tylko piniondze! Wszystkim chodzi ino o nasze kieszenie, Grażyna wychodzimy!

  • Cena 4 zł.,-

 

 

Reklamy

Tyskie Niepasteryzowane

Uwielbiam się pastwić nad koncerniakami, złymi rzecz jasna. A to daje mi pole do popisu, nieprawdopodobnie duże! Problem w tym, że niektóre piwa dobijają się same, słów już nie potrzeba. Wystarczy wdech, który świadczy o niepohamowanej emalii żrącej mi nos przemieszanej z kukurydzą naszprycowaną GMO, z pod której dopiero ledwo co można wyczuć coś co miałoby przypominać chmiel. Pomyślicie może, że chmielenie na zimno wyjdzie dopiero w cudownym smaku! Choćbyście się starali niepomiernie nie ma na to najmniejszej szansy, co najwyżej napotkacie gbura Janusza pchającego się w tramwaju jak słodycz i kukurydza w mym przełyku dostarczone tam wprost z butelki. A chmiel? Nie tym razem. Coś na kształt lekkiej goryczki się pojawi, ale znika zaraz po tym jak zostanie stłamszone przez smak kwasu i tony koncernowości. Żenua. Uciekam czym prędzej z tramwaju udając się wprost pod prysznic na odkażenie!

Zapach 1;

Smak 1;

Wygląd 0;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com

Jest bardziej „chmielowe” niż brat złoty jak TDI na passacie. Zapytacie co oznacza to „nowomodne” zimne chmielenie dla tyskacza? Otóż, już śpieszę z odpowiedzią, krótką, bo ni mniej, ni więcej niż cierpkość jaką czujesz gdy piany z płynu do mycia naczyń się nałykasz i zmieszasz ją z pestycydem.  Jest obrzydliwe kukurydziane w nosie, śmierdzi szmatami oraz najpodlejszym „amelinum”, takim, którego nawet do budowania EN57 zostało odrzucone jako „złej jakości”. Gdy zapaskudzi mi przełyk zostawia za sobą zgagę. KUKURYDZA!

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 2

*rzucam mikrofon*

*kończę roast*

Pytacie o ocenę? Okrągła jest. Nie dzieli się przez nią. Zerem jest.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena: ~ 3 zł.-

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 4

Cechowe Stout

Van Potworku, nawiedziłeś mnie także i tego wieczora. Lęki i strachy przed Tobą olbrzymie, nie wielbiące Cie legendy urosły do rozmiarów mitycznego trojańskiego konia! I cóż zostawisz po sobie? Nie wstyd Ci, że po raz kolejny w me progi przychodzisz z rękoma pełnymi kukurydzy, że nawet już nie maskujesz swego Van Pur-owego pochodzenia? Nie jesteś niczym innym jak jedną z Trzech Koron, zabarwioną tylko dla niepoznaki palonym słodem, z dosypką białego jak zęby dentysty, cukru. Czy zastanawiałeś się jakie krzywdy poczynić możesz Januszowi? Rujnujesz mu portfel bezczelny zbirze! Zrzuć swą etykietę, oddaj skradzione piniondze i przywdziej ukochaną etykietę Trzech Koron. Następnie wróć grzecznie na Statoila, ustaw się w najniższym rzędzie półek i czekaj na swych wielbicieli, przyjdą lub przyczłapią się na czworaka.

P.S Zapraszam do opisu Trzech Koron– zapach identyczny, smak prawie ten sam, z tą małą różnicą zaznaczoną w opisie, a wygląd tak typowy jak niedzielny podkoszulek.
Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com 3
Zapach 1,5;
Smak 1;
Wygląd 3;
Ogólnie 1;
Wielkopolski Piwosz 
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena:~ 2,8-3 zł,-

Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com

Tatra Mocne

Usłyszałem kiedyś ciekawą teorię, bodajże u Kopyry, że mocne wersje koncernowych trunków są najbardziej pijalne. A to ze względu na tłumiący pozostałe inne paskudne smaki, alkohol. Najwyższa pora obalić tą tezę! Ułatwi mi to dzisiejszy gość z Podhala, Pan Tater. W naszym niedzielnym cyklu naprawdę nie chodzi o to, że z lubością niczym czarownik wbijamy szpilę w laleczkę (butelkę) vodoo, a o rzecz bardziej przyziemną: sprawdzenie czy wszystkie popularne koncerniaki są nie pijalne. Już na początku przekonuje się, że zapach górala jest nieprzyjemnie ostry, cholernie ciężko wyczuć w nim jakąkolwiek cząstkę, która mogłaby być sprawiać przyjemność. Powiem Wam, że jest wręcz to niemożliwe,od samego zapachu moja ukochana babcia zamroczyłaby się i zaczęła kiwać głową raz w górę, raz w dół…Sentencja na etykiecie głoszącą, że ma ,,bogaty smak” jest mniej więcej tak samo ironiczna jak fototapeta z książek u narodowego Mariana. Płynę z prądem alkoholu, uderzyłem głową w skałę wystającą z górskiego strumienia i mamrocząc coś pod nosem, posuwam się bezwiednie ku końcowi, ku wodospadowi, ku następnemu łykowi…byłem przekonany, że to mój koniec, upadek z takiej wysokości w masie wody, która mnie wepchnie pod skały może się skończyć tylko w jeden koszmarny sposób. Wtem na skale dostrzegłem Pana Tatrę, wskazywał on na butelkę w mojej ręce, którą o dziwo ciągle kurczowo trzymałem. Pokazywał bym wziął jeszcze jeden łyk, w panice, nie rozumiejąc co robię, zaufałem mu. Krztusząc się lekko raz wodą, raz z ogłupienia ilością Tatry zacząłem spadać w dół, wtedy znienacka jak brzoza na lotnisku wyskoczyła mi myśl: nie ukryty alkohol w Tatrze rozluźnił mi wszystkie mięśnie, przeżyję! Tak też się stało. Miast rozbić się o skały, tylko się o nie otarłem, rozluźnione ciało dopasowało się do kształtu kamienia zagłady. Nic nie czułem, nawet majestatyczne fale zniknęły, dokładnie tak jak piana na tafli trunku…

P.S Pisząc prędkie podsumowanie, trzeba oddać dwie sprawy: nie wali kukurydzą, nie jest kwaśne. Alkohol naprawdę tłumi to co było beznadziejne. Co nie znaczy, że je polecam…
Zapach 2,5;
Smak 2;
Wygląd 3;
Ogólnie 2,5.
(w skali piw koncernowych)
Wielkopolski Piwosz
Tatra piwnakompania.wordpress.com 2

Obelix wpadł do kociołka z magicznym wywarem jak był mały – ten baca z Tater wpadł do kotła z gorzałą. Przepalanką, by być bardziej precyzyjnym. Co więcej, nie był to kocioł, tylko opakowanie po emalii, bo trochę owej chemicznej, rozpuszczalnikowej woni zostało. W sumie nie przeszkadza ona za bardzo, bo umieramy nim zdążymy ją poczuć – śmierdzi alkoholem oraz przepalonym słodem. Nie wierzyłem sam sobie, gdy nie wyczuwałem kukurydzy, ale sprawdzałem ( narażając się na stały uraz powonienia ) kilka razy i nie zastałem tam paskudnej kolby z herbu koncernu. Jedynie metaliczność przeżyła zalanie spirytusem. To co zostało z bacy, gdy już go wyłowili było jeszcze brzydsze niż baca zwyczajny ( nie mocny ). Brak piany to już norma, ale ten wygląd nie zasługuje nawet na to jedno zdanie! Jest tak paskudnie sztuczno-czerwonawy, a przy przechylaniu przezroczysty, że nazwanie go barwą jest potwarzą dla tego słowa – co najmniej w takim stopniu jak nazwanie tego piwem dla Nektaru Bogów. Gdy zapytali się bacy co czuł, gdy pływał w wiadrze po farbie nie odpowiadał, tylko wlepiał beznamiętnie wzrok w przestrzeń. Doszedł do siebie dopiero na łożu śmierci i powiedział wciąż jeszcze łamiącym się głosem:

– Sam alkohol, zgagę, która trzyma mię do dzisiaj oraz przepalony cukier z chemiczną nutką rozpuszczalnika. – po czym zaszlochał i umarł.

Zapach 0;

Smak 0;

Wygląd 0;

Ogólnie 0.

Smakosz śląski

Tatra piwnakompania.wordpress.com
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena 2,49 zł,-

Krakowiak Pils

Krakowski smog… psiakrew… smok. K! Po pierwszych minutach kontaktu z tym piwem przestałem być pewny. Wiadomo, że Kraków jest miastem pięknym, ale zanieczyszczonym – co więcej z tym piwem jest bardzo podobnie: wygląd pozostaje wybitnie mętny, jak krakowskie powietrze, ale jego barwa zachowuje piękno krakowskich sukiennic i rynku. Przecudowny kolor, miodowy oraz mętny, ale pochylony pokazuje ! zieloną ! podszewkę. Zapach również można by było przyrównać do smogu: jest zatęchły i nieprzyjemny. Co więcej posiada cechy technicznego oraz wydaje się przeperfumowany – ogólnie zdecydowanie zbyt ciężki. Smakowi daleko do przyjemnego – przeraża ciężarem oraz tępotą czy mechanicznością goryczy. Najbardziej dał mi się we znaki osad, jaki osiada na języku – przydałaby się maska, by owego smogu tego trunku pozbawić. Szkoda, że krakowski smok pozostał smogiem odzwierciedlając stan miasta.

DSC01178

Zapach 3;

Smak 2;

Wygląd 7;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Sprezentowane.

DSC01184

Lech Pils

Całe szczęście, że dostępne tylko w Wielkopolsce. Tak powinno brzmieć zakończenie, a tu jak u Hichcooka główna akcja na wejściu. Wszystko z powodu zapachu, który odrzuca na samym wejściu dość dramatycznie i ekstremalnie, nie mam nawet ochoty wspinać się na wyżyny cudotwórstwa. Można o nim co najwyżej rzec, że jest parszywie kukurydziane i alkoholowe, tak pachnie Poznań po meczu. Smak odzwierciedla zapach co do joty, treści goryczkowej się w nim nie doszukamy, chyba, że byśmy zajadali się piołunem. Aż strach pomyśleć, że zawodnicy Lecha po wygranym sezonie mogliby w nagrodę spodziewać się beczki owego trunku, nic dziwnego, że mieliby ochotę na sabotaż. Barwa okropnie żółta, w kieszeni sędziego butelka wyglądałaby idealnie. Co dziwne to piana, która zatacza swe kręgi na całej połaci trunku, chyba zapomnieli jej spieprzyć.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 3;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com 2

Nie ma nic bliższego mojemu sercu niż metal, parafrazując Bane’a: „I was born by it, molded by it,  I didn’t see anything else than metal until I was already a man; by then there was nothing to me but metal”.  Piwa są przestrzenią, a przynajmniej powinny być, która metaliczności jest pozbawiona – nasza kochana ‚cool’ marka ma to ewidentnie w nosie i to tak głęboko jak ja mam w nim metaliczność po ledwie otwarciu Lecha Pilsa. Pachnie jakby całą kolbę kukurydzy rozetrzeć dwiema sztabami żelaza. Nie oferuje nic ponad kwasotę, którą chce podkreślić kwaśność min po meczach. Może i jest piana, niczym dumnie trzymany nad głową, biały szalik, ale dzierży go nie kto inny niż wymoczkowaty Seba, o skórze koloru chorobliwej, chemicznej żółci, wpatrzony w przestrzeń między bramkami swoim „inteligiętnym” wzrokiem. Wykrzywia twarz bardziej niż spotkanie Wiernych Fanów Klubu i odebranie od nich darmowego podarku: dwóch prostych i kopniaka pod żebra na odchodne. Ciosy ręką to kukurydza i metaliczność, żebrom dostało się od zgagi i będą nam dokuczać przez resztę wieczoru. Piwo jest doskonałym zobrazowaniem Ekstraklasy ( wybaczcie, ale nie będę nikogo reklamował, ponieważ JA mam coś, co nazywamy godnością ) – można, ale po co?

Zapach 0;

Wygląd 4;

Smak 0;

Ogólnie 2;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: (Wielko)Polska;
  • Kupione: Piotr i Paweł;
  • Cena: 2,59,-.

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com

Pirackie

Powiem Wam otwarcie i szczerze, że karma istnieje i wraca, nawet nie spodziewalibyście się jak szybko. Minutę po tym jak wybrałem z lodóweczki to marynarskie piwo, huknąłem się jakżeby inaczej w dopiero co wyleczony łokieć, efektów kuracji już w czasie tego pisania nie odczuwam. Podchodząc już z większym respektem do mocy jaką w sobie ma ten trunek przystąpiłem do oceny. Jakżeby mogło być inaczej na myśl przychodzą skojarzenia z repertuarem Santiano, które od paru dni wstawiamy na naszego fanpejdża. Słowa ,, Es gibt nur wasser” zamieniłbym na ,Fur Gluck wir haben wasser”, a to wszytko z powodu smaku nie przynoszącego chluby nazwie piwa. Pierwszy posmak nie zwiastuje sztormu chemicznego posmaku niesionego na fali parszywego alkoholu wymieszanego z taką ilością goryczki jaką można by uzyskać po wylaniu kadzi i napełnieniu jej jeszcze raz. Płytki, niczym zachodnie wybrzeże Belgii po odpływie posmak wywołałby krzywy uśmiech na twarzy korsarza. Jego wypalone od taniego rumu gardło ścisnęłoby się mocno, a skóra smagana solą i wiatrem popękałby nieznośnie. Nawet słowa ,,Frei wie der Wind” nie brzmią zbyt wyraziście przy tym zapachu o, którym można powiedzieć, że wali kukurydzą jak załoga po miesięcznej żegludze, co by jednak być sprawiedliwym, jest ciut lepiej niż w Tatrze. Wygląd jest tak złoty jak zęby parszywego pirata, jednak co jest tajemnicą tego piwa to fakt, że posiada piankę, która o dziwo, zostaje do końca. ,,Gott muss ein Seemann sein”, oby, miej w opiece dobry Boże piwowarów, którzy pakują to piwo na pokład łajby.

Zapach 2;

Smak 1,5;

Wygląd 4;

Ogólnie 2.

Wielkopolski Piwosz

Pirackie_piwnakompania.wordpress.com 2

Z oddali, mimo niespotykanie wzburzonego i spienionego morza o barwie końskiego szczochu, dostrzec można było statek z czarną flagą. Pomyślałbyś – piraci! I przesunął ster na prawą burtę ( podobno laickie to stwierdzenie, ale jakże poetyckie ) w panicznym odruchu ucieczki. A jednak z bocianiego gniazda wykrzyknięto: czarna bandera z kukurydzą! Czy raczej czaszka z kukurydzą jako uśmiechem. Statek podpłynął bliżej rozsiewając zapach popcornu, po pokładzie walały się wesołe, żółte drobinki, a pijani w sztok piraci – tak upojeni, że sam ich widok zostawiał w ustach smak alkoholu – łapali żółte nasiona, a złapać ich nie mogli, bo dla nich ruszały się szybciej aniżeli pchły. Pośród wszystkich dumnie stał tylko, znany wszystkim z floty Jego Koncernowej Mości: kapitan Zgaga. I dzierżył w zębach kolbę kukurydzy udającej uśmiech. Dawno tak szybko nie płynął żaden okręt, jak pruł nasz – uciekając przed kukurydzianymi piratami.

Musi tutaj pojawić się cytat z Santiano, czy raczej parafraza, którą wykrzyczał bym piwu prosto w twarz ( jeżeli by jej nie straciło podczas próby ) : „Seine Heimat war die Kukurydza”.

Zapach 0;

Smak 1;

Wygląd 4;

Ogólnie 2.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Jagoda” Sklep Polski
  • Cena: 1,98 zł,-

Pirackie_piwnakompania.wordpress.com