Archiwa tagu: niefiltrowane

Noteckie Niefiltrowane

Przypominając sobie ostatnie spotkanie z ciemnym noteckim, które zrujnowało moje spojrzenie na ten browar, poczułem lekkie swędzenie na karku , prawdopodobnie z powodu emocji. Aromaty unoszące się z nad tafli rozpalają płomień nadziei, chlebowe oraz miodowe połączenie współgrają zaskakująco dobrze z komórkami drożdży. Przynajmniej tak imaginuje sobie w głowie tą współpracę. Mianowicie zapach rozrasta się raz za razem dorzucając nowe nuty, w tej chwili wyróżnia się słód, kwaskowaty co prawda, ale kompletny i przyjemny. O charakterze piwa stanowią goryczkowe nuty, uderzające w tylną część podniebienia na samym końcu kosztowania, uprzednio zostawiając pole do popisu dla lipowego miodu. Nawet chwil parę po przełknięciu gorycz daję o sobie znać, drapie delikatnie w podniebienie. Barwą swą przypomina letnie promyki słońca, przypruszone dalekimi cirrusami zabierającymi część gorących strumieni światła. Niestety piwowarom zabrakło już czasu na pochylenie się nad problemem braku piany.

Zapach 8;

Smak 7;

Wygląd 7;

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski PiwoszNoteckie niefiltrowane_piwnakompania.wordpress.com 3

Po spróbowaniu – a tym samym roztrzaskaniu swoich o nim wspomnień – ciemnego noteckiego bałem się tej paskudnej, zielonej etykiety niemiłosiernie. Niestety słusznie. Żelek Haribo ( obecny w ciemnym bracie ) uciekł po pobiciu mojego języka zostawiając mnie z metalicznością oraz płatkami kukurydzianymi – wąchanie go dostarcza jednak tyle cukru co litr koli ( odkryłem tym samych cechę dość typową dla piw z Gontyńca ). „Kokakolopodobny” wygląd, pozbawiony piany zmienił tylko kolor, na wpadający w chorobliwą zieleń miodowy oraz mętnawy. Pozostał jednak mało przyjemny a niepomiernie sztuczny i robiony na siłę – mam wrażenie, że mętność jest dodana, nienaturalna. Paskudna, nieznośna słodycz ciemnego trunku odeszła ( dzięki niech będą Stwórcy ) zastąpione i pełną osadu, i ciepłą, i kukurydzianą goryczą. Jest także obecna, choć już nie chwyta za gardło z taką mocą, owa niepożądana słodycz. Szczerzy kły zza przyjemnej goryczy, czekając na chwilę nieuwagi – atakuje szybko jak wąż ( ten żelkowy ). I jest równie niebezpieczna ( dla jakości piwa ).

Zapach 3;

Smak 5;

Wygląd 4;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

Noteckie niefiltrowane_piwnakompania.wordpress.com

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena: około 4 zł,-
Reklamy

Karpfen Weisse

Jak oceniać i patrzeć na piwo, które ma na etykiecie karpia? Co tkwiło w zamyśle piwowara by dać na etykietę wizerunek karpia? Możliwe, że piwowarzy są rybakami i to zaciekłymi! Jego zapach jak dla mnie jest zbyt kwaśno-pszeniczny. Wyczuwam w nim zbyt mocną słodycz, troszkę nad zbyt wyrazistą. Co ciekawe po tak silnym pszenicznym aromacie spodziewałbym się tego samego w smaku, ale zupełnie nie ma tej powtarzalności. Jest zaskakująco…mydlane! Aromat pszenicy rozmywa się i w pierwszym momencie kosztowania nic zupełnie nas nie zaskakuje. Spotyka mnie nie mniejsze zaskoczenie gdy na horyzoncie dostrzeżemy potwornie smolistą, ciężką chmurę, która wygląda jakby Mordor skrył się w jej odmętach. Jednak gdy wiatr ją przywieje okazuje się, że popada z niej mżawka. Po chwili dopiero na języku wyczuwam pszeniczno-bananowy aromat. Na samym końcu kosztowania wyczuwam kwaskowatość wymieszaną z alkoholem, nie jest to najlepsze połączenie. A to ze względu, że ginie w tym połączeniu letni aromat pszenicy. Wygląd jest zadziwiający mętny, wygląda jak herbata ! Ma nieprzejrzysty wygląd, lekko dębowy i ciemno bursztynowy kolor. Piana jest przyjemnie gęsta, kremowa, opada powoli.

Zapach 6,5;

Smak 7;

Wygląd 9;

Ogólnie 7.

Wielkopolski PiwoszDSC01306

Są takie zapachy, które przywołują natychmiast obrazy: na zapach drożdżowego ciasta przed oczyma staje mi babcine mieszkanie i słynne skądinąd:” nałóż sobie jeszcze wnusiu”, to piwo również opatrzone jest wonią, która bardzo silny przywołuje obraz: paczkę kopalnioków (to nie wie cóż to, ten nie z Vaterlandu)(dla niewtajemniczonych są to pewnego rodzaju „landrynki” ale ich istota jest znacznie ponadto określenie). Co zaskakujące, oprócz wspomnianych wcześniej „szkloków” , nie da się wyczuć weń niczego więcej – mało w nim piwa a morze słodyczy i kwaśności. Ma się wrażenie nadstawiania nosa nad zepsutym lub źle sfermentowanym trunkiem. Przynajmniej nie zalatuje karpiem (baco! Dalej cię pamiętam<szlocha w ciemności>), ale zadajmy sobie pytanie czy brak takiego minusa w zapachu można policzyć za plus? Starając się pozostać niewzruszony, ucałowałem ową rybkę – w nadziei, że w księżniczkę się zmieni. Przed mymi oczyma stanął książę i spoliczkował (choć uderzeniu bliżej było do sierpowego) alkoholem. Nim odwrócił się na pięcie, z całej siły, aże mu żyły na łydkach owiniętych pończochami wyszły, zaaplikował mi uderzenie w jądra – pełne bezmyślnej kwasoty a ciężkie, że do dziś je czuję. Na koniec, wierzcie lub i nie, zupełnie niepotrzebnym oblał się rumieńcem wykańczając mnie słodyczą nie na miejscu. Podniosłem wzrok, spodziewając się brzydala jakich mało na tym świecie i… zdziwiłem się niemało, bo przystojny (jak na kogoś, kto rybą był chwilę temu) – cera koloru herbaty z cytryną, wpadająca w czerwień a miła dla oka! I owe bialutkie włosy, niczym piana, gęste i sztywne. Do tego szczery uśmiech, gdyby tylko nań patrzeć, jak w kufelku szczerzy się z gracją – i nie kopie smakiem, i nie zalatuje na kilometr. Zakończmy ów absurdalny wywód i dajmy spokój księciu : piwo z karpiem na etykiecie nie może być normalne a skoro trunek inny takiż i opis drogi Czytelniku.

Za uszkodzenia psychiki doznane podczas wyobrażania sobie zajścia całego nie ponoszę odpowiedzialności. Przed użyciem skonsultuj się z lokalnymi browarami lub szwagrem.

Zapach 3;

Smak 2;

Wygląd 9;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga ( dzięki uprzejmości bester Freund)

DSC01308

Stiegl Paracelsus Zwickl

Jakim jestem szczęściarzem, iż mam regularną możliwość kosztowania trunków o, których można tylko pomarzyć przemierzając pobliskie lub nawet dalsze bardziej wyrafinowane sklepy. Stąd zawsze rozbujane są moje nadzieje, że trafiam na najwspanialsze skarby Jej Królewskiej Mości. Od tej myśli już krótko do postaci James’a Bonda, który zawsze Jej służył. Zastanawia mnie fakt co on by na to piwo powiedział. Mi natomiast nasuwają się najpierw skojarzenia, że to piwo ma niezwykle delikatny wachlarz aromatu. Aż do zakręcenia się w głowie muszę wwąchiwac się w taflę trunku by je wyczuć! Gdy ta sztuka już mi się powiodła skosztowałem zapachu przypominającego mi miód. Jednocześnie wyczuwam w nim onieśmielony zapach słodu. Już go kiedyś gdzieś czułem! Pamięć ma ulotna i zawodna i nawet za możliwość zagrania statysty w filmie o Bondzie, nie przypomnę sobie. Delikatnie w oddali odczuwam posmak pszenicy, jest on jednak bardzo nie wyraźny. Ogólnie swym smakiem przypomina postawę małego skromnego dziecka( nomen omen takim byłem w dzieciństwie), które nie chce przeszkadzać, przez chwile to robi, a moment później się wycofuje. Jest bardzo proste w smaku, na początku uderza w język fala bąbelków napędzanych przez kwaskowatość by po chwili zamienić się w lichą goryczkę, która ma słabą wolę i poddaję się nachalnemu dresowi: alkoholowi. Dosyć to dziwne gdyż piwo ma tylko 5 %, ale me skrupulatne oko dostrzega prostą do zrozumienia niemczyznę ,,100 % biologisch”. Jednak ogólny wydźwięk smaku jest pozytywny. Może to przez powracające odczucie wspomnianego wcześniej miodu. Co jednak najbardziej cieszy me oko to wygląd. Złociste, ale dojrzałe i nie przejrzyste gdyż było niefiltrowane. Piana znika dosyć prędko, jej pół centymetrowe zakole osadza się na brzegu kufelka. Jej kolor jest muśnięty odrobiną złota. Podsumowując, zarówno Bond jak i ja wypilibyśmy raz jeszcze to piwo, ale składamy piwowarom jedną prośbę nie do odrzucenia: popracujcie nad zapachem i jego wyrazistością.

P1250483a

Zapach 6;

Smak 7,5;

Wygląd 8,5

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Austria
  • Kupione: Wiedeń ( dzięki uprzejmości Piwosza Morawskiego oraz Jego wybrance)

P1250489a

 

Cechowe pszeniczne

Wokół kufelka jak mgła na bagnach wczesną wiosną rozsiewa się aromat wiejskiej pszenicy, a także egzotycznego letniego banana. Ale jest coś, na samym kocu wąchania co wyróżnia to piwo spośród innych, niezwykłe połączenie kwaskowatości i słodyczy. Dwa przeciwstawne zapachy walczą o względy piwosza. Zadziwiające, ale nigdy wcześniej nie było tak wyczuwalne. Ta interakcja smaków wychodzi im przyzwoicie. Smak jest dostojny, lekki zarazem. Początek kosztowania to wyniosłość niczym spojrzenie cara na swój lud. Wraz z kosztowaniem piwa narasta wrażenie odczuwania kłosów pszenicy na języku. Smaczne, letnie, soczyste. Słodycz dojrzałych lipcowych kłosów uwydatnia dodatkowo zapach świeżości, fali bryzy na podniebieniu. Wygląd jest uroczo nieprzejrzysty, cech piwoszy pszenicznych trzyma ostry rygor jakości piwa! Piana delikatnie kremowa, znika średnio szybko, jednakże powinna zostać dłużej. I co warto dodać piwo pochodzi z koncernu Van-Pur, który wg. mnie produkuje jedne z gorszych piw(jak można produkować ,,Trzy Korony Mocne?)…i jak to możliwe, że mi zasmakowało?

Zapach 7;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

Wielkopolski PiwoszP1250135a

Nieufność można postopniować na kilkanaście przedziałów, mniej lub bardziej rozległych czy skrajnych. Jednakże podejrzliwość ostateczna, to taka z jaką traktuje się piwa z tak swojsko przechrzczonej „Biedry”. Tak więc rozedrganymi palcy sięgnąłem po ów, cechujący się (wybaczcie próbę żartu) paskudną etykietą trunek ulokowany w stosach między porozrzucanym papierem toaletowym o melodyjnej nazwie oraz Jedynym Słusznym Piwem. Otwarłem je z pełną obaw głową, więcej wątpliwości dorzucił zapach, jaki doleciał spod kapsla: wybitnie metaliczny, jakbym wąchał piwo umieszczone w puszcze, aniżeli dumnej butelce. Zebrawszy się na odwagę wziąłem pierwszy, koneserski łyk i z mych ust wyrwał się okrzyk… nie jest źle. Nic dodać, nic ująć. Jest ono zbyt kwaśne, ale daleko mu do nieznośności. Trochę zbyt alkoholowe, ale daleko mu do „3 Koron”. Piwo wyróżniające się tylko nijakością. Na tak przeraźliwy brak charakteru nie cierpiał nawet Nicolas Cage w jakiejkolwiek roli. Im dalej w las, czy może w cech, tym gorzej – trunek nabiera zapachu gumy balonowej i smaku wykrzywiającego twarz. Tylko wygląd stoi tu na przyzwoitym poziomie, ale, stłamszony horrorem całości, blednie i gaśnie już po kilku łykach. Nawet hipnooczy „Biedry” nie zmuszą mnie do ponownego zakupu tego, za przeproszeniem, piwa.

Zapach 3;

Smak 2;

Wygląd 7;

Ogólnie 3.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: otrzymane w prezencie od mojej pięknej niewiasty (dostępne w Biedronce)
  • Cena 3 zł,-

P1250133a

 

Franziskaner Hefeweissbier

Zapach jest obłędny. Wszystkie aromaty w nim się znajdujące biją się mężnie o względy piwosza. Sam jego zapach już potwierdza nam iż jest on perfekcyjnie kremowy. Bierze się ona z połączenia dojrzałej pszenicy oraz banana, który co prawda mógłby być delikatnie słabszy. Co ciekawe odnoszę wrażenie, że wyczuwam w nim aromat rozmarynu! Nie jestem pewien czy dokładnie jest to ten aromat, poniekąd niespotykany w piwie, ale znajduję się w nim pewna, właśnie to wymyśliłem, ale lesistość. Smak jest nad wyraz kwaskowaty, ale na szczęście dzięki tej kremowości staję się ona przyjemna, a nie nachalna. Mnich na etykiecie pilnuje czystości tego piwa i chwała mu za to. Jednak jak dla mnie ten smak alkoholu mógłby być ciut słabszy, jednak jest to tak mało przeszkadzające, że nie będzie wpływało to na ocenę. Wygląd to gracja godna mistrzów teatralnych. Zabójczo mętny i nie przejrzysty, tajemniczy jak odgłosy skrzypiącego drewna wśród ciemnych i mrocznych pokoi. Kolor ciemno złocisty, jakby roztwór piasku z nad morza.

DSC01006

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga ( dzięki uprzejmości bester Freund)

DSC01007

Cerna Hora Velen

Nigdy wcześniej nie widziałem piwa pszenicznego z tego browaru także ze zdziwieniem, ale i z radością podszytą pewną ekscytacją spojrzałem na ten trunek. Aromat już mnie zastanowił gdyż pod wstępna przykrywką znajomego zapachu lekkiej pszenicy i przyjemnego banana odsłoniła się interesująca nuta zapachów. Odnoszę wrażenie, iż czuć najpierw delikatnie muskaną letnim słońcem pszenicę, ale gdy po chwili aromat ten odparuje na jego miejsce zachodzi kwaskowatość i jakby gorzkość. Gorzki aromat w zbożowym piwie? Element rzadki jak płaski brzuch u proboszcza!  Z początku w smaku jest bardzo podobne do innych piw z tego gatunku, ale bardzo szybko intensywny smak zanika i uderza zbyt mocny alkohol wymieszany jakby z lekkim miodem…intrygujące połączenie. I po chwili również nietypowy smak w tym gatunku gdyż jest tu goryczka, niespotykana zbyt często. Wygląd jest słoneczno bananowy, ale lekko zaśniedziały, mętny. Chociaż, aby jego wygląd należał do pięknych brakuje kremowej piany, która szybko zanika i nie zostaje po niej ślad po krótkim odcinku czasu…

P1250016a

Zapach 7,5;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Kupione: Brno(Kaufland)
  • Cena: 12,90 KC(około 2,25 zł)

P1250017a

Weiheller Keller

Aromat tego piwa przywodzi mi na myśl Pilsa z poznańskiej Brovarii(restauracja posiadająca własny mały browar) na Starym Rynku. Jego zapach to wspaniały zapach dojrzałego chmielu, dotkniętego promieniami letniego słońca, które grzało radosne szyszki. Ich aromat szczególnie wyczuwalny jest chwilę po wlaniu go do kufelka, później się przerzedza. Smak to szczególne połączenie goryczki wraz z dojrzałą kwaskowatością. Odnoszę wrażenie jakby w butelce była zamknięta cytryna, która teraz z całą mocą oddaje swój smak. Fala goryczki jest wzrastająca, a jej najmocniejsze uderzenie przychodzi parę chwil po skosztowaniu. Co ciekawe piwo jest kremowe, dosyć niespotykana sprawa dla jasnych piw. Wygląd jest cytrynowy, ale wspaniale mętny, nieprzejrzysty. Piana nie jest zbyt bujna, ale za to długo utrzymuje się na powierzchni,a za pomocą wstrząśnięcia kufelka szybko wraca na swe miejsce.

Zapach 8,5;

Smak 9,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

DSC01037

Niemcy nieodzownie kojarzeni są ze swoim ulubionym powiedzeniem: „Ordnung must sein!”. Podłóg tego układają sobie nie tylko życie, ale także bibeloty na półkach oraz dziecięce fryzury. Rzeczony porządek wyczuwalny jest aż nadto w zapachu – spośród nut: chmielowej, kwaśnej i, zaskakująco orzeźwiającej, drożdżowej żadna nie śmie wychylić się poza narzuconą przez stojącego obok niemca-piwowara-pożądkofila. Tworzy to połączenie zgoła harmonijne, ale nijakie – zabrakło tutaj temperamentu. Ze smakiem jest już lepiej – ewidentnie trunkowi udało się uciec spod reżimu i dominuje w nim początkowe orzeźwienie, które potem ustępuje miejsca goryczy – pieszczącej drugi (po brzuchu) najważniejszy mięsień piwosza. Krańce języka odczuwają ową moc, natomiast środek rozpływa się pod kaskadą orzeźwienia. Pomimo początkowego zgrzytu ze zbyt uporządkowanym zapachem, ów lubujący porządek „niemcuch” nie był w stanie zepsuć wyglądu – jest on wybitnie mętny, zaopatrzony w zabójczo dużą pianę, która osiada na całej długości kufla, goszcząc nań nawet po opróżnieniu zawartości. Kolorytu dodaje dostojna barwa, która z całą (prócz zapachu) resztą tworzy idealną kompozycję.

Zapach 7;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione:Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund)

DSC01041