Archiwa tagu: niedziela ze szwagrem

Perła Export

Nie często się zdarza bym oceniał koncerny i zapewne ma passa trwałaby dalej, ale akurat tak się złożyło, że piwo samo wleciało mi w dłoń. Postanowiłem usiąść przy porządnym prawdziwym kuflu, a nie wymuskanym, fikuśnym szkle co za wazon mogłoby robić. Perła leży w nim wyśmienicie.

Reklamy

Tyskie Niepasteryzowane

Uwielbiam się pastwić nad koncerniakami, złymi rzecz jasna. A to daje mi pole do popisu, nieprawdopodobnie duże! Problem w tym, że niektóre piwa dobijają się same, słów już nie potrzeba. Wystarczy wdech, który świadczy o niepohamowanej emalii żrącej mi nos przemieszanej z kukurydzą naszprycowaną GMO, z pod której dopiero ledwo co można wyczuć coś co miałoby przypominać chmiel. Pomyślicie może, że chmielenie na zimno wyjdzie dopiero w cudownym smaku! Choćbyście się starali niepomiernie nie ma na to najmniejszej szansy, co najwyżej napotkacie gbura Janusza pchającego się w tramwaju jak słodycz i kukurydza w mym przełyku dostarczone tam wprost z butelki. A chmiel? Nie tym razem. Coś na kształt lekkiej goryczki się pojawi, ale znika zaraz po tym jak zostanie stłamszone przez smak kwasu i tony koncernowości. Żenua. Uciekam czym prędzej z tramwaju udając się wprost pod prysznic na odkażenie!

Zapach 1;

Smak 1;

Wygląd 0;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com

Jest bardziej „chmielowe” niż brat złoty jak TDI na passacie. Zapytacie co oznacza to „nowomodne” zimne chmielenie dla tyskacza? Otóż, już śpieszę z odpowiedzią, krótką, bo ni mniej, ni więcej niż cierpkość jaką czujesz gdy piany z płynu do mycia naczyń się nałykasz i zmieszasz ją z pestycydem.  Jest obrzydliwe kukurydziane w nosie, śmierdzi szmatami oraz najpodlejszym „amelinum”, takim, którego nawet do budowania EN57 zostało odrzucone jako „złej jakości”. Gdy zapaskudzi mi przełyk zostawia za sobą zgagę. KUKURYDZA!

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 2

*rzucam mikrofon*

*kończę roast*

Pytacie o ocenę? Okrągła jest. Nie dzieli się przez nią. Zerem jest.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena: ~ 3 zł.-

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 4

Alkoholica Beer’em All

Łezka w oku zdołała mi się zakręcić na samą, nostalgiczną czcionkę. Przywiodła ona piękne wspomnienia, kiedy to, jeszcze dziecięcym, umysłem stanąłem przed wrotami prowadzącymi do krainy metalu. James Hatfield wprowadził mnie w rozległe pielesze królestwa ostrego grania. Cóż za piękna etykieta, parafrazująca jakże wybitną, pamiętną płytę ( wielkiej jeszcze wtedy ) Metallici. Nalałem oczekując czegoś przynajmniej tak dobrego jak Kill’em All – nie byłem na tyle odważny by pragnąć geniuszu elektryzującego Master of Puppets, ale chciałem uniknąć rozczarowania na miarę Przeładowań… I co? Piwowarowie kierowali się zasadą: ” Mama she has told me well” i nie skasztanili nic; może poza pianą ( której brak jak starej, dobrej metaliczy ).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jedno może podpadać pod paszkwil na miarę Garage – kwasota której ukłucie, niczym nieczysty zgrzyt struny po progu, zwiastowało koncern. Jednak  dalsza część solówki pozostaje zaskakująco potężna. Intensywna gorycz sprawia, że ręce same układają się w „diabełki”.  Piwo posiada nuty szatańskiej moreli i demonicznego tytoniu – tym smakom, co stwierdzam ze zdziwieniem ( w końcu koncern ), oddałbym duszę – gdybym miał jeszcze jakąś na zbyciu ( wszak bycie szatanistycznym metalowcem zobowiązuje ). W kolorze, zaskakująco przyjemnym, mętnym i bąbelkującym,  dopatrzeć się można brzoskwini i moreli – szkoda, że zabrakło tutaj ciemniejszych, czerwonawych nut, by piwo mogło fade to black. W zapachu dominuje niepożądana słodycz – jak Britney supporująca Metallica’e, ale nie wszystko może być idealne w koncernowym trunku, bo, z definicji, przestałby być koncernowy. Pozostaje zanucić  what I’ve felt i zamknąć piwo w szufladkę oceną zwaną, której metal od zawsze stara się wymknąć.

Zapach 6;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,8;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Carefour;
  • Cena; 3,99;
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okocim Mocne

Znużeni po całym dniu harowania, wracacie do domu. Wita Was myśl, że wreszcie odpoczniecie, zrelaksujecie się, w między czasie przekąsi się coś smacznego. Wtem dopada Was myśl ,,cholera, nuda. Codziennie moje życie po powrocie wygląda tak samo”. Tym krótkim wstępem zilustrowałbym zapach tego piwa, pospolity i nudny, na dłuższą metę nużący. Tak jak elementem pocieszającym w codzienności bywa czytanie o tym co złego się wydarzyło bliźniemu, tak w tym aromacie taką rolę spełnia bursztynowy słód, który uniemożliwia wyczucie jakiejkolwiek kwaskowatości. Rolę ciepłych domowych kapci spełnia tutaj smak, jednakże do nich miło się wraca, a do tego smaku mimo tego, że w ogóle koncerniaków pozytywnie się wyróżnia, nie wrócę. Nie ma w nim nic krzty ekscytującego, słód nuży jak kolejny życiowy dowcip Strasburgera, typowa nudna goryczka nie ekscytuje jak pierwsze taneczne obroty Maseraka, a alkoholowy posmak jest tak skutecznie chroniony jak prawdziwy wiek Ibisza. Mówiąc kolokwialnie, dupy nie urywa, ale jednocześnie nie przeszkadza. Martwiłem się, że moje podniebienie przeora TV wódka lub inny rozpuszczalnik, a tymczasem czuję lekki gorąc spływający w dół żołądka. Jego wygląd pasuje do całości, jest przewidywalny, ale nie kompromitujący. Resztki piany osadzają się na tafli niczym kurz na muzealnym pomniku, lada chwila przyjdzie obsługa i posprząta, a czysta glaca będzie świecić po oczach.

Zapach 5;

Smak 5;

Wygląd 5;

Ogólnie 5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

DSC01692

Do oceny tego piwa wystroiłem się w idealnie doń pasujący, starosłowiański strój: dresowe spodnie z lampasem ( nie jestem godzien nosić ich więcej niż jeden ), kołczan prawilności ( w którym to skryłem „pierdzący” undergroundową muzyką telefon ), czapkę „wpierdolkę” oraz podkoszulek do bicia żony – myślałem, że przywdzianie takiego odzienia spowoduje, że znajdę się bliżej zrozumienia tego trunku. Czapeczkę przesunąłem dalej od czoła i powąchałem. Stwórcy niech będą dzięki, że miałem lekki katar gdyż piwo jest przerażająco alkoholowe, wypalające włosy w nosie aromaty przypalonego słodu polanego wódką. Znów kompletny brak, niczym w zębów w uśmiechu Seby, możliwości na odczucie czegokolwiek innego – nawet na długo po wylaniu reszty piwa prześladował mnie ten zapach. Jednakże strój zrobił swoje i wskoczyłem na głęboką wodę – spróbowałem – spadłem z wysokości przykucu na krawężniku, do poziomu przysiadu nie na krawężniku. Piwo wykrzywiło nawet moją słowiańską mordę ilością alkoholu, kwasoty oraz wódkowego ciepła rozlewającego się po przełyku i żołądku. Już wiedziałem, pomimo ograniczeń związanych z nakryciem głowy ta myśl wpadła do skołatanego umysłu: piekło w przełyku zgagą zwane już mnie dziś nie opuści. Trunek nawet gorzki nie był tylko cierpki a jego cierpkość tak ogłupiająco alkoholowa, że pojawił się na mym udzie kolejny lampas mocy. Spojrzałem się na kufelek – znów z mozołem wspiąłem się na krawężnik i usiadłem w dumnym ( dwulampasowym ) przykucu – piana jest obecna i nie jest ona niczym mydliny, tylko osiada na trunku dobitnie sztucznie czerwonym, sztucznie wzbogaconym, sztucznym niczym złota keta na mej szyi i złoty zegarek na mym ręku.

Zapach 1;

Smak 0;

Wygląd 2;

Ogólnie 0.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: gdziekolwiek ( choć najlepiej nie );
  • Cena: ~3 zł!.DSC01693

Tatra Mocne

Usłyszałem kiedyś ciekawą teorię, bodajże u Kopyry, że mocne wersje koncernowych trunków są najbardziej pijalne. A to ze względu na tłumiący pozostałe inne paskudne smaki, alkohol. Najwyższa pora obalić tą tezę! Ułatwi mi to dzisiejszy gość z Podhala, Pan Tater. W naszym niedzielnym cyklu naprawdę nie chodzi o to, że z lubością niczym czarownik wbijamy szpilę w laleczkę (butelkę) vodoo, a o rzecz bardziej przyziemną: sprawdzenie czy wszystkie popularne koncerniaki są nie pijalne. Już na początku przekonuje się, że zapach górala jest nieprzyjemnie ostry, cholernie ciężko wyczuć w nim jakąkolwiek cząstkę, która mogłaby być sprawiać przyjemność. Powiem Wam, że jest wręcz to niemożliwe,od samego zapachu moja ukochana babcia zamroczyłaby się i zaczęła kiwać głową raz w górę, raz w dół…Sentencja na etykiecie głoszącą, że ma ,,bogaty smak” jest mniej więcej tak samo ironiczna jak fototapeta z książek u narodowego Mariana. Płynę z prądem alkoholu, uderzyłem głową w skałę wystającą z górskiego strumienia i mamrocząc coś pod nosem, posuwam się bezwiednie ku końcowi, ku wodospadowi, ku następnemu łykowi…byłem przekonany, że to mój koniec, upadek z takiej wysokości w masie wody, która mnie wepchnie pod skały może się skończyć tylko w jeden koszmarny sposób. Wtem na skale dostrzegłem Pana Tatrę, wskazywał on na butelkę w mojej ręce, którą o dziwo ciągle kurczowo trzymałem. Pokazywał bym wziął jeszcze jeden łyk, w panice, nie rozumiejąc co robię, zaufałem mu. Krztusząc się lekko raz wodą, raz z ogłupienia ilością Tatry zacząłem spadać w dół, wtedy znienacka jak brzoza na lotnisku wyskoczyła mi myśl: nie ukryty alkohol w Tatrze rozluźnił mi wszystkie mięśnie, przeżyję! Tak też się stało. Miast rozbić się o skały, tylko się o nie otarłem, rozluźnione ciało dopasowało się do kształtu kamienia zagłady. Nic nie czułem, nawet majestatyczne fale zniknęły, dokładnie tak jak piana na tafli trunku…

P.S Pisząc prędkie podsumowanie, trzeba oddać dwie sprawy: nie wali kukurydzą, nie jest kwaśne. Alkohol naprawdę tłumi to co było beznadziejne. Co nie znaczy, że je polecam…
Zapach 2,5;
Smak 2;
Wygląd 3;
Ogólnie 2,5.
(w skali piw koncernowych)
Wielkopolski Piwosz
Tatra piwnakompania.wordpress.com 2

Obelix wpadł do kociołka z magicznym wywarem jak był mały – ten baca z Tater wpadł do kotła z gorzałą. Przepalanką, by być bardziej precyzyjnym. Co więcej, nie był to kocioł, tylko opakowanie po emalii, bo trochę owej chemicznej, rozpuszczalnikowej woni zostało. W sumie nie przeszkadza ona za bardzo, bo umieramy nim zdążymy ją poczuć – śmierdzi alkoholem oraz przepalonym słodem. Nie wierzyłem sam sobie, gdy nie wyczuwałem kukurydzy, ale sprawdzałem ( narażając się na stały uraz powonienia ) kilka razy i nie zastałem tam paskudnej kolby z herbu koncernu. Jedynie metaliczność przeżyła zalanie spirytusem. To co zostało z bacy, gdy już go wyłowili było jeszcze brzydsze niż baca zwyczajny ( nie mocny ). Brak piany to już norma, ale ten wygląd nie zasługuje nawet na to jedno zdanie! Jest tak paskudnie sztuczno-czerwonawy, a przy przechylaniu przezroczysty, że nazwanie go barwą jest potwarzą dla tego słowa – co najmniej w takim stopniu jak nazwanie tego piwem dla Nektaru Bogów. Gdy zapytali się bacy co czuł, gdy pływał w wiadrze po farbie nie odpowiadał, tylko wlepiał beznamiętnie wzrok w przestrzeń. Doszedł do siebie dopiero na łożu śmierci i powiedział wciąż jeszcze łamiącym się głosem:

– Sam alkohol, zgagę, która trzyma mię do dzisiaj oraz przepalony cukier z chemiczną nutką rozpuszczalnika. – po czym zaszlochał i umarł.

Zapach 0;

Smak 0;

Wygląd 0;

Ogólnie 0.

Smakosz śląski

Tatra piwnakompania.wordpress.com
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena 2,49 zł,-

Brackie

Zastanawialiście kiedyś jak to jest się przenieść w jednej chwili do podziemi zamkowych? Wcale tego nie oczekiwałem, a stało się to gdy niesiony chęcią poznania nowego koncernowego wyrobu zanurzyłem kluka w przestrzeni kufelkowej. Piwnica ta schowana jest głęboko za zamkowymi lochami, gdzie nie dochodzą żadne radosne promyki słońca, gdzie drewno niegdyś dumne i mocne cieszyło ludzkie oko, obecnie dogorywa z każdą wzrastająca cząstką wilgoci. W owych przestrzeniach pochowane są worki ze słodem, zapach ten dominuje zarówno w tej zapomnianej części piwnic jak i w aromacie piwa, który wraz z długością stania w kufelku zmienia swą odczuwalność. Niestety zapach ten podszyty jest czymś niewłaściwym, co wyraźnie wyczuwam na końcu wwąchiwania się z tylu nosa. Gdybyście kiedyś postanowili zakraść się tych podziemi, potrzebne będą Wam klucze, tak skrupulatnie schowane u boku kloszarda. Jeśli jakimś cudem byście zaczęli żuć te klucze poczujecie jednocześnie smak piwa. Absolutnie nieprawdopodobne jak kunsztownie można połączyć metaliczność z kwaskowatością podszytą goryczką, która stara się z całych sił zawładnąć piwoszem by nie skupiał się na jego mankamentach.  Barwa choć ciemniejsza nie potrafiła zatrzymać przy sobie pianki, która na samym początku zapowiadała się na solidną, mocno zbudowaną jednak jak zjawa w niejednym zamku, ukazuje się tylko nie licznym.

Zapach 6;

Smak 3,5;

Wygląd 5;

Ogólnie 4,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

Powinien  być wpis Smakosza, ale…sam mnie namówił na skosztowanie trunku, którego dostać później nie mógł! Zbiegiem okoliczności ja akurat je dostałem, także musicie kibicować Smakoszowi by szukał wytrwalej!

Brackie_piwnakompania.wordpress.com

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Cieszyn
  • Cena: Otrzymane w podarunku.

Brackie_piwnakompania.wordpress.com 3