Archiwa tagu: craft

Saison: Kuźnia Piwowarów 2016

Jak zawsze spóźniony –  stary konkurs, stary rok, stary…stary… Nowości, nowości nam trzeba! A jakby tak pozostać trochę poza swoim czasem? Spóźnić się. Zgubić.

Używać słowa schadzka, by wyśmiać wyświechtaną i koszmarnie pustą randkę. Pozostać w miejscu, mimo fal uderzających zewsząd – ni to z upartości, ni to z idealizmu tlącego się gdzieś pod dawno pogrzebanymi częściami jestestwa.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_02

Broda tego piwa jest – jak każdego szanującego się trunku – mięsista, wytrwała niczym idee rewolucjonistów. Złamana biel – niczym flaga poddania, zadeptana wojskowym, brutalnym, posłusznym buciorem, tuż nad esencją słonecznej moreli. Niczym wspomnienie umierającego rewolucjonisty – o stronach rodzinnych, gdzie babcia robiła morelowe ciasto, z owoców jak późne lato.

Nos jest ciężki jak jego (tego rewolucjonisty) oddech. Jak jego przepełnione tęsknotą, żalem oraz przerażeniem serce. Dżem z pomarańczy – lekko podfermentowany, nic dziwnego, jego żona zawsze zostawiała go na parapecie, a on powtarzał, żeby tego nie robiła. Mocne i sprężyste, niczym odrzut karabinu, chmiele – zwyczajowo przed szereg wybija się Citra. Końcówka jest dziwna – jak jednorożec, niby majak agonalny – przyprawa do zup.

Wypowiada ostatni raz imię ukochanej, smakuje je – czuje pomarańcze, znów, uśmiecha się. Kwaśność ich oraz gorycz – świeżość jak pocałunek wśród pól i wiatru. Znów ciężar, wszak umiera, ale chłepce owe litery, jej brzmienie – o poranku i na wieczór inne. Gdy wschodzi słońce, jest jak kwaśna, nieskrępowana radość. Podczas zachodu staje się ciężka, przepełniona zmęczeniem, wrażenia wylewają się z niej jak banan rozlewa się na języku.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_03

Koniec. Ostatni dech, złapany przez nieistniejącą śmiertkę. To było dobre życie – myśli. Ulatuje z niego te spostrzeżenie, unosi się do gwiazd w formie spokoju istoty, która już nie istnieje.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Galeria Alkoholi Wielbłąd;
  • Cena: 8,50 zł.

piwnakompania_saison_kuznia_2016_01

Burgundowy Łowca

Unosić się – tuż nad powierzchnią tego trunku – to byłby cud. Zjawiskowy, oniryczny i niestety odrobinę, tycią, maluczką, nutową, nieznaczną, serowy. Drewniany i wytrawny niczym dębowa, kapitańska noga rzeźbiona przez samego Michała Anioła – czy nawet przez jego muzę. Są boskie owoce, w których objęciach traci się ogrom słodu i ciężar, jaki barokowe zdobienia potrafią za sobą zostawiać.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_02

Wąchać je, to jak przechadzać się po łące pełnej kwiatów, co wonieją świeżością wina (bez okropnego zapachu fermentacji owoców), po łące pełnej zbóż, co suchością i ciężarem, które składa na ich barki świat, ciężarem wyżywiania, ciężarem roli, zioną. Jak wolny od trosk bezkres takiej łąki – wsiąkać i bez końca zakwitać na nowo. Dużo w nim także owoców, moreli, co leżą podwieszone pod sufitem z nieba, na przeźroczystych półmiskach utkanych wprost z intensywności przeżycia. Spacer po nieskończonym urywa się w miejscu, gdy przyjdzie nam się napić z tego kielicha podstawionego przez rusałki – smak jest bardziej ulotny, jego delikatna kwaśność oraz słodycz sprawia, że od podłoża odrywają się stopy. Brakiem alkoholu, ukryciem jego doskonałym, wyrastają skrzydła. I ze skrzydłami spadać przychodzi – serowy posmaczek na samym końcu urzeczywistnia to piwo.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_04

Pomimo machnięć, wysiłku, potu – na próżno – zbliża się bezkresna, mordercza ziemia. Już wyciąga ramiona, by objąć po wieki, a tu barwa – przepiękna, mroczna, mętna, głęboko-bursztynowa – tworzy pianę, która ratuje przed śmiercią. To ona nas obejmuje, zostawiając grunt w rozczarowaniu. Po upadku okoliczny krajobraz uległ zmianie – wszystko to okazało się być maskaradą. Kłamstwem wypowiedzianym w ucho, słodkim przekłamaniem – teraz są serowe pagórki, równie bezkresne. Mdłe. Nijakie.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_03

Chcąc rzucić się w objęcia piany, na powrót o wszystkim zapomnieć i wzlecieć może raz jeszcze – brak tego wszystkiego zatrzaskuje wieko, bam. I nicość – nie taka, która zapewnia spokojny komfort, tylko ta z dozą niepokoju. Bo została na łące tylko serowa pustać, bo lotu wzbraniają ulepione syropem okowy, bo piana zniknęła, gołą barwę zostawiając. Wszystko niknie – wilk w skórze owcy, okazuje się być owcą. Owcą zagubioną pośrodku niczego.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Chmielobrody, Katowice;
  • Cena: ~12zł;

Pol!zei

Dostrzegacie to szaleństwo na etykiecie? Choć wydaję się nieprawdopodobne by łączyć słowa ,,szaleństwo” i nrdowski radiowóz można pomyśleć, że zamysłem piwowarów było przygotowanie nas na zaskoczenie płynące ze smaku. Nie musiałem zrobić łyku, wystarczyło, że trunek bezwiednie spłynął na połać mej jamy ustnej, a do kubków smakowych przedarł się słony, intensywny smak.

polizei_piwnakompania.wordpress.com 5

Zaskoczenie nie zdążyło osiągnąć zenitu, a napłynęła kolejna doza dziwności jaką funduje kwaśność! Wkręca się w umysł i zawiązuje na nim węzły szoku, zmysły pogubiły się w ilości zaprzeczających sobie informacji, finalnie jednak dobiega jedna myśl: smakuje mi. Echem tych smaków pozostaje owocowość rezonująca zarówno w aromacie jak i smaku, a przyjmująca postać agrestu, odległego smaku dzieciństwa. Barwę ma blado żółtą, emanującą nie jako bielą przyprószoną popiołem, który osiadł na tafli piwa. Czy po takim obrazie całości nadal uważacie, że szaleństwo i nrdowski radiowóz to oksymoron?

polizei_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 9;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Są takie czynności, których wykonanie jest uznawane za obsceniczne, niedopuszczalne lub tylko niestosowne – takim byłoby posolenie sobie piwa. Jakie larum zostałoby podniesione, a jakie kary wymierzone gdyby ktoś tak ostentacyjnie, bezwstydnie i nadęcie wsypał sobie zawartość podręcznej solniczki wprost do piwa. Nawet mój wrodzony, posunięty do granic możliwości spokój nie uchroniłby mnie przed wybuchem atomowej złości – uchowaj tego człowieka Wielki Potworze Spaghetti, bo jak mówiła pewna światła persona: ” Nie masz-li rzeczy straszniejszej nad gniew człowieka spokojnej natury”. Twórcy, przeczytawszy mój wywód nie tyle nie uciekli, ale nawet nie ugięli się – z dumą najwyższą a niepomierną, bez słów podsunęli tylko bliżej butelkę.

polizei_piwnakompania.wordpress.com

Spodziewając się morskiego zapachu „Bacy Mocnego”, wykrzywiłem się w dandysowskim grymasie niezadowolenia, a tu zaskoczenie. Małom nie zleciał z fotela – precle ze sporą ilością soli, jak wąchanie dopiero otwartej lajkonikowskich paluszków, nuty owocowe: to agrest, to jabłkowa świeżość skórki – niby przechadzka po sadzie, który rosa bierze we władanie. Koniec to kwiat jakowy, którego jeden cudnie aromatyczny egzemplarz zwieńczał ów sad. Frenezja orzeźwinna i ekstaza inności! Prawdziwa walka na szablę i rapier między ciekawskimi, odkrywczymi nozdrzami a tajemniczą rosą. Urwałem agrest, cały skąpany w aromatycznej, słonej rosy – znaczy się spróbowałem ten twór: początkowy szok, wszak czubek języka to sól morska jak skroplona bryza, jak skóra syreny – tak miła, słona i gładka. Wnet okazuje się, że mityczna panna nosi agrestowy olejek, cała jest jak ten zielony owoc: kwaśność wschodzącego słońca zrównoważona morską, chłodną solą, okraszona kolorem niczym życie i upojnością niczym ożywczy smak. Wyglądem: złamane piękno nieprzeniknionego słońca, mrozem, chłodem, morzem, solą. Piękna, smaczna, wonna. Piękności! Z niebios ty, czy z piekieł rodem?

polizei_piwnakompania.wordpress.com 4

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,3.

 

Black Bicz

Po recenzji Orgasmatron’a schowałem wewnętrznego zboczeńca (może i na tyle płytko, żeby nie raził w oczy – wystarczyła jednak jedna chwila spędzona we wspólnej wyobraźni a moja perwersyjna natura wyłaziła na światło dzienne). Gdy zobaczyłem na półce Black Bicz wiedziałem, że będzie mój – artefakt to wszak na miarę władczej buławy wykolejeńców. Gotowi? Mnie ślinka już cieknie bynajmniej nie tylko w oczekiwaniu na doznania smakowe.

Ciemność. Jedyne, co widzę to ciemność. Zanurzony w bezkresie skupiam się na innych zmysłach i omal nie tracę rozumu z wszechogarniającej mnie rozkoszy: tak jak zanurzony jestem w ciemności, tak skąpany jestem w zapachowym sztormie na tym żywicznym morzu, płynę na liściu laurowym, brnę przed siebie uderzany falami morelowego tytoniu, z których każda ma grzywę z kremowej pianki espresso. Prawie wybucham płaczem, gdy zapach odchodzi razem z dźwiękiem kufla odstawianego na deski stołu. Kocham być drażniony w taki sposób. Nad wyraz delikatnie zostaję pozbawiony opaski, lecz moje oczy dalej widzą tylko ciemność, nieprzeniknioną i gęstą. Jednak czuję na sobie ciepło a na moich ustach ktoś składa pocałunek – mimo iż nie widzę, mogę rzec, że są to brązowe usta. Zaskoczony delikatnością odkrywam, że tym razem nie zostałem spętany – rozkosz uderzająca do głowy sprawia, że próbuję pochwycić całującą. Zostaje delikatnie acz stanowczo obezwładniony – to twarda i zabójcza gorycz. Czując ciężar kolan na przedramionach szarpię się otumaniony doznaniami. Uspokaja mnie dopiero kolejny pocałunek, nawet utrwala mnie w bezruchu. Smakuje morelami, ale jest drapieżnie goryczkowy. Na języku tańczą mi żywice z czekoladą, ale są absurdalnie kremowe. Wreszcie wyczuwam tak mocną, że aż gęstą, kawę, której przyjemna gorzko-kwasota łechce mnie w samą przysadkę mózgową – pomija język, neurony i mnie samego. Do tego wszystkiego uścisk wcale nie zostaje zwolniony, wywołując u mnie pomruk niby chimery kota ze zboczeńcem, chwyta mnie za gardło.

Black_Bicz_piwnakompania_03

Gdy doszedłem do siebie dalej widziałem tylko ciemność, która wywołała dreszcz niepokoju i podniecenia. Udało mi się kątem oka dostrzec, jak wybiega ubrana w piękną, jedwabną suknię koloru piaskowej burzy i zwiewności piany. Uciekła a do mnie wolno, niczym entuzjazm skapujący powoli na rzeczywistość, docierały jej nieliczne przytyki: wyczuwalna w oddechu nuteczka alkoholu oraz odrobinę przesadzona kwaśność.

Zapach 9,9;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena: ~9zł;
  • Kupiono: „Dobry Chmiel” Katowice.Black_Bicz_piwnakompania_02