Archiwa tagu: ciemne

Angel of Temptation z browaru Kingpin [Imperial Baltic Porter]

Środek tygodnia, więc pora ruszyć z kopyta. Jak prezentuje się Imperialny Porter Bałtycki z Kingpina? Wyścig na mocniejsze, tęższe piwa trwa w najlepsze jak zaprezentuje się Anioł  z Kingpina?

Reklamy

Porter z wiśnią z Kormorana

Nie ukrywam, że podstawowa wersja Porteru z Kormorana nie należy do moich faworytów. Czy sok z wiśni jest w stanie to zmienić? Szał był zobaczmy czy słusznie. Zapraszam do drugiej pozycji wybranej w głosowaniu.

  • Browar Kormoran, Porter z Wiśnią.
  • Kupione: Piwna Strefa, Poznań Kościuszki.

Dobranoc z browaru Za Miastem

Owsiany Stout- czyli połączenie, które przywodzi na myśl ciemne, krótkie dni i chęć leżakowania przed kominkiem z miłym muzycznym akcentem. Dobrze, że się dzieje iż oprócz potężnych RISów można dostać lżejszą, ale równie intrygującą propozycję.

P.S Dobrze, że nagrałem zawczasu. Wracam w przyszłym tygodniu.

  • Browar Za Miastem
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań

Imperial Stout Whisky Oak Chips z browaru Wrężel.

Zimniej za oknem więc można już otworzyć mocniejsze piwa, na początek wziąłem na próbę trunek z Wrężęla. Czy płatki dębowe zrobią z piwa sztosa? Byłby to skok w nadprzestrzeń w wykonaniu Wrężela, kibicuje mocno!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Alkoshop Gniezno, Roosevelta
  • Cena: ~ 14 zł.-

Apollo 19 [Smoked Porter] z browaru Setka.

A gdyby tak rzucić to wszystko i odlecieć w…kosmos? Browar Setka sprawę ułatwia i zaprasza na odlot z ich wędzonym Porterem. Będzie się działo!

 

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 10 zł.-

 

Miss Big Foot z browaru Birbant

Dziś na gościnnych występach, po raz pierwszy na kanale, Smakosz Śląski. Dawno nie widziany jegomość oraz ja degustujemy piwo Miss Big Foot z browaru Birbant. Jest to kooperacyjne piwo uwarzone z poznańskim pubem Piwna Stopa. Jak wypadł ten wędzony stout? Posłuchajcie naszych niewybrednych dywagacji!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: ~ 9 zł.-
  • Browar Birbant: Miss Big Foot.

Pallicho

Dawno już pogrzebałem bycie pewnym czegokolwiek. Pochowałem twierdzenia, nawet nie zachowując żałoby – zapakowałem do pudełka po zapałkach i odprawiłem im pogrzeb pająka niegodny. Teraz, nawet gdy na końcu zdania pojawia się kropka, tonę w pytaniach. Wcale nie takich górnolotnych, takich zahaczających o sens wszechrzeczy i wszechmyśli (choć te zadaję, zadawałem i będę zadawać) – też nie takie przyziemne, o przyszłość, o jutro, o to co z tą Polską. Odpowiedzi na te pytania również zostały już sformułowane w stosach książek o płonących utopiach, o błędnych myślowo dystopiach czy w satyrach przesiąkniętych mądrością śmiejącego się przez łzy. To pytania o piękno spędzają mi sen z powiek, bo tak trudno jest mi je formułować – dokopując się do głęboko skrytego uroku można go spłoszyć barbarzyńskim pytajnikiem. Ukracając te herbatystyczne wywody, jest jeszcze jedno pytanie, które dzisiaj, w ten pełen wytchnienia od przeklętej gwiazdy dzień, utopiony w naparze co złoty jest w środku i przy tym piwie tak innym, zrodziło się w mojej głowie: czy nie zamieniłem tego miejsca w myślodsiewnię dla biednej, umęczonej pod dziewięcioma głosami głowy? Następnie: czym jest dla mnie piwo? Czy tym pięknem widocznym wszem i wobec – tylko doskonałością smaków, rzemiosłem a nie sztuką? Nie. W mojej walce z wiatrakami, by „usztukowić” życia Obywatelek i Obywateli, na brodę Odyna i siedmiu muz moich Wianki, nie! To jest miejsce na wywody, które budzi spożywane piwo – swoim smakiem, swoją duszą i ukrytym pięknem. Czy prawdziwą krasę można zaleźć tylko skrzętnie schowaną? Umiłowałem sobie właśnie te, tajemnicze, schowane pod korzec piękno, cud patrzenia z innej, własnej strony – moja odpowiedź więc brzmi: tak?piwnakompania_PALICHO_05piwnakompania_PALICHO_04

Piwo, które było żyzne w pytania – tak jednym słowem opisałbym ten trunek. Co to za smak, ta kwiatowa gorycz z nutami wiśni oraz lekko przypalonego karmelu? Tafla napoju milczała, nawet nie wymownie, tylko tak… jak to piwa mają w zwyczaju, gdy nie jest się szalonym. Jak zmieściło się w Tobie tyle frenetycznie upalonych ziaren kawy – palonych razem z pieprzem i papryczką chilli (tak dziwnie ostro-pieprzna była to gorycz w pierwszej fazie przełykania)? Trunek puszcza nieśmiałe oko w moim kierunku?

piwnakompania_PALICHO_02piwnakompania_PALICHO_01

Nie, to tylko bąbel piany zamienił się w muzyczne „pyk”. Jakim cudem piwowarowie wpakowali i zjednoczyli w czerni trunku kakao oraz grejpfrut (tak, gorycz i kwaśność niczym z tego cytrusa oraz końcówka z wanilią oraz czekoladą 90%)? Etykieta wcielająca się w Lemmy’ego tak dosadnie, że niemal będąca zaklęciem wskrzeszenia, pozostaje nieruchoma. Dlaczego i jak, mój nos bombardowany jest i karmelem i kakao i wanilią i pomarańczą? Wydawało mi się, że trunek ledwo wstrzymuje uśmiech, walczy z kącikami ust uciekającymi w górę. Jakby cieszył się moim procesem odkrywania piękna. Rozochocony wwąchuję się i pytam dalej: drzewo? Nie, sam sobie odpowiadam. Beczka, też nie… nawet nie pytam tylko błądzę po własnym umyśle (jakże częsta praktyka!) Ziemia? Blisko, blisko. To coś ordynarnie dziwacznego: pokropiona delikatnie szczypiącym alkoholem ziemia, w którą ktoś wbił beczkową klepkę. Piwo wybucha śmiechem istoty, która poszukując piękna właśnie je znalazła. Zagwozdkowo i urokliwie. Lemmy, oj Lemmy – jakiego doczekałeś się epitafium, ty przepity bałamutniku, z głosem jak warkot silnika pracującego na whiskey.

piwnakompania_PALICHO_06

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Tabakiera, Gliwice;
  • Cena: 9zł.