Archiwa tagu: chmiel

Basior z browaru Łąkomin [American Barley Wine]

Wasza ulubiona recenzja? Piątkowa! W tym radosnym dniu testuje Basiora z Browaru Łąkomin. Styl, który uwielbiam i szanuję niosący wraz z sobą to co najlepsze w krafcie. Jak poradził sobie mały leśny browar?

 

Reklamy

Iunga #vlog

Dziś na warsztacie wytwór browaru Baba Jaga, polski single hop, a mianowicie Iunga. Nazwa wzięła się od chmielu użytego do produkcji. Intrygująca sprawa: czy polski chmiel jest w stanie zdziałać cuda i stworzyć niebagatelne piwo? Czy słód pilzneński nie zdominuje tak delikatnego piwa? Sprawdźcie.

P.S Pamiętajcie by w ustawieniach zmienić jakość na najlepszą!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~8 zł.-

Pora na Chmielesfora

Japonia, dla niewtajemniczonego, paskudnego laika, który nawet nie pomyśli, by zajrzeć pod płaszczyk zdziwaczenia oraz teleturniejów, Japonia jest dziwna, niezrozumiała – niektórzy nawet zdają się głaskać dumnego Japończyka po głowie, bo wydaje się im taki głupio-dziwny. Gdyby jednak zejść pod ten płaszczyk Kraj Kwitnącej Wiśni nie okaże się bynajmniej mniej dziwny – zaczniemy jednak dostrzegać przyczyny, a niektórzy (ekhm) mogą dać się porwać temu cudownemu morzu dziwów, fetyszy oraz popkultury jednorożce kolorowością zawstydzającej (ta ostatnia daje mi wysypkę). To piwo też może zrazić – chmiel zachowuje się na języku niczym kwiatowo-owocowa oraz żywiczna, ale także jakby papierowa aberracja. Gorycz jest sucha niczym Sencha przed zaparzeniem, szeroka jak ramiona zapaśnika Sumo, słodowa jak kadź z sake, ale w tym wszystkim śliczna i zwiewna, niemalże pochwytując eteryczną rześkość yukaty. Gdy je wącham przywodzi mi na myśl naukę kaligrafii Kanji – zapach starego papieru, tatami oraz zielonej herbaty. Budzi mnie, z mojego snu, nieproszona, miodowa słodycz – bardziej pasująca do obrzydliwego ‚Muricańskiego bungalow’a aniżeli do domu w stylu starojapońskim, w którym byłem wcześniej.

piwnakompania_pora_na_chmielesfora_02

To piwo roztacza spokój płynący z miarowego uderzenia bambusowej miarki, ale także jest jak pełne pasji, malowane pędzlem dla jej podkreślenia, stawianie znaków Kanji. Świeże jak pąk wiśni – gdyby podążać za japońską namiętnością, pokładaną w przyrodzie. Ciekawe. Intrygujące. Inne. Proste jak pawilon herbaciany. Skomplikowane jak pawilon herbaciany. Implikuje myślenie. Niesie filozofię i zgodnie z zen wykłada ją w prostych słowach. Wzbudza mnie ze snu i pozwala w niego zapaść. Nuty grejpfruta oraz kwiatów oraz słodkiego, pełnego słońca owocu oraz czegoś, co zdefiniowałbym jako cicha, stara mądrość płynąca z książek. Na języku. Wzruszam ramionami, bo nie wiem, co powiedzieć. Rozkładam ręce, bo widzę niedoskonałość jakichkolwiek słów. Pomilczmy trunku. Zamknijmy się i niech mówi noc.

Smakosz śląski

piwnakompania_pora_na_chmielesfora_01

Pan IPAni

Mozaikowa etykieta napawa mnie myślą, którą postaram się wykorzystać w owej recenzji…aromaty ukryte w tym piwie tworzą nieskrępowaną stylową mieszankę układającą się wokół siebie w jeden, nieprawdopodobnie pijalny gatunek piwa. Tak jak w witrażach kawałeczki szkła leżące obok siebie różnią się od siebie wariacją barw, tak tutaj leżące jak w mozaice smaki i zapachy emanują wielorakością. Na pierwszy plan wybija się cytrusowa świeżość, która została wymieszana z słodyczą pszenicy oraz mango! Ekscytuje mnie świadomość, że smak i zapach stanowią jedność, co w jednym to w drugim, wszystko koncertowo złączone jest jak nity w Golden Gate. Także woń słodów odnajduje swe miejsce, jednak na podniebieniu czuć coś jeszcze czego w aromatowi jednak brak: gdzieś w tle są znane mi z czeskich piw smaki radości, ten charakterystyczny posmak na końcu języka. Całość udekorowana jest zwinną goryczą nie stanowiąca wcale o sile tego piwa, jest jedną z siedmiu głów tego pozytywnego, genialnego wręcz potwora! Barwa jego nie byle jaka bo słomkowa, ale nieprzejrzyście cudna, jakby w szklanicy objawił się najlepszy niemiecki weizen kosztowany na polu tuż przy rozstaju dróg…I uwierzcie moi drodzy, żaden demon nie zapędziłby się na TO skrzyżowanie, wszystko co mroczne zostałoby prześwietlone przez słomkową radość kosztowania.

Pan IPAni_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 7,5 zł.,-

Pan IPAni_piwnakompania.wordpress

 

Mandarin

Królewski mandaryński trunek zawitał dziś w me strony, przestrzegając ściśle dworskiej etykiety przywitałem się z nim zarówno godnie jak i po przyjacielsku. Przykładając razy kilka kluka do szklanki, spostrzegłem prędko, iż wywiera pozytywny wpływ na me zmysły, które zaprzątają sobie głowę nowo falowymi chmielami, podkreślającymi przede wszystkim świeżość. Jednocześnie występuje w nim nuta stęchlizny, wśród piwnej tablicy aromatów stanowi na szczęście jej niewielką część. Układ smaków niczym mapa ulic krzyżuje się nie przewidywalnie co rusz zaskakując swą dobrocią niczym król obdarowujący poddanych chlebem przed Świętami. Jednak tak jak cyniczność króla wydającego skromną część swego majątku na rzecz poddanych, tak cynicznie postępuje nad zwyczaj wyrazista kwaskowatość, choć pożądana, powinna być bardziej wyrafinowana. Goryczka jest zdecydowana i świeża, zaznacza się najmocniej po bokach i z tyłu języka, nie pozwala o sobie zapomnieć nawet gdy ręka odpoczęła już porządnie od trzymania szklanicy. Jego wygląd miłosiernie mętnawy tuli piwosza i przypomina najlepsze bałtyckie bursztyny. Pianka osadza się na ściankach, ale największa część, co nie znaczy duża, osadza się na tafli piwa. Drogi królu, więcej pokory i pracy, pora utemperować swój charakter i zmienić dla dobra obywateli.

Zapach 8;

Smak 7,75

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com 2

Moje, liczne, podróżnicze marzenia zbiegają się w jedno, kulminacyjne miejsce – drewniane, przesuwne drzwi z prześwitującą warstwą ozdobnej bibuły, drewniane podłogi oraz przestrzeń pod kotatsu oraz zielona herbata w pięknym, glinianym kubku. I kwitnącą wiśnią za oknem. Ten trunek jest piwnym przedsmakiem takiej chwili, w której owładnięty przyjemną, mętną gorzkością herbaty oraz jej orzeźwiającym zapachem zachwycać się będę pięknem, mam nadzieję nie tylko, opadających płatków kwiatów. Teraz opiewam dziwaczność zapachu, mogącą konkurować z pokręceniem Japonii – cytrusowe nuty chmieli niemal tak pięknych jak biel ramienia, odsłoniętego przez yukatękobiety nalewającej sake, tańczą na równi z wędzonymi aromatami szynki. Nie można zapomnieć o boskiej woni niezaparzonej zielonej herbaty ( wiedzcie, że zaparzona ma inny zapach ). Rozkosz jaka spłynęłaby na mnie podczas spożywania naparu w przedstawionych wyżej okolicznościach jest tylko odrobinę większa niż próbowanie tego ” marzenia we flaszce”. Na mym języku kołysze się delikatna, herbaciana gorycz – roślinna, świeża i odmładzająca, będąca niczym trzepot rzęs. Dalej: orzeźwienie cytrusem i goryczą, będące intensywniejsze, niczym trzepot wachlarza. I jak zza wachlarza wystają morelowe oczy, tak znad piwa uśmiecha się piana, lejąc się niczym zrzucana yukata o przypruszonym kolorze jaśminu. Nad ranem zostałem sam z policzkiem ozdobionym śladem całusa cytrusowej pogoryczy, z którym zostałem podziwiając resztki piany na pustym szkle.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Delikatesy Jagoda ,,Sklep Polski”
  • Cena: 10 zł,-

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com

Ottakringer Wiener Original

Biorąc pod uwagę wspaniale zapowiadający się napis ,,Wiener Original” spodziewałem się czegoś niezwykłego i szczególnie jednorazowego. Czegoś tak oryginalnego jak wyobrażenie Mozarta wpadającego w zachwyt w czasie zajadania się czekoladowymi kuleczkami ze swym portretem na opakowaniu. Jednak dosyć szybko zorientowałem się, że me nadzieje są dosyć płonne. Ma bardzo wyrazisty zapach, słodowy i równocześnie posiada w sobie nutę ciężkości. Współgra to dobrze z całością i pozytywnie zaskakuje. Odnoszę wrażenie, że piwo ma rozdwojoną wyobraźnie gdyż ma problem w zdecydowaniu się czy jest koncernowe czy jednak bardziej regionalne. Pierwsza fala smaku należy do koncernowości, jest alkoholowe i kwaśne, ale z zaznaczeniem lepszej, nie koncernowej goryczki. Jest ona co prawda tłem wydarzeń, ale siła jej oddziaływania wzrasta z każdą chwilą. Zostaje ona w przełyku dłuższą chwilę. Kolorem zaś przypomina szncyla wiedeńskiego. Mocniej złocisty, ale słabo gazowany z pianą, która bujnie utrzymuje się przez chwilę, a następnie rozpada się na większe połacie białego puchu. Zanim człek zdąży się zastanowić jaki rodzaj to piwo reprezentuje, zdąży zauważyć wzrastający z czasem poziom słodyczy na języku. Ostatecznie nie odważę podjąć się owej decyzji gdyż piwo nie dało mi jednoznacznej odpowiedzi.

P1250800a

Zapach 6,5;

Smak 6;

Wygląd 5,5;

Ogólnie 6.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Austria
  • Kupione: Wiedeń (dzięki uprzejmości Piwosza Morawskiego oraz Jego wybrance)

P1250796a

Leffe Royale

Jeśli jakikolwiek Król miałby wątpliwości jakie piwo wybrać na wystawne przyjęcie muszę Jaśnie Pana poinformować, że nie musi już tym największym zmartwieniem dnia zaprzątać sobie głowy. Nazwa przecież zobowiązuje! Tytułów królewskich nie posiadam, szlacheckich również, ani jakichkolwiek innych uprawniających mnie do pisania przed imieniem skrótu tytułu. Jakie szczęście, że nie owe tytuły uprawniają nas do kosztowania takich trunków. Inaczej przegapiłbym taki cudownie wyrazisty pszeniczny zapach. Współgra on w jednej szarży z alkoholem, który solidnie wierzga w mym umyśle. Zapach jest kwaskowaty z wyraźną nutą orzeźwienia i jednocześnie po zamieszaniu w kufelku ujawnia się słodko pszeniczny aromat. Gdy wydaję się, że na tym koniec jeśli myśli się o zapachu, to w tym momencie muszę Was zaskoczyć. Ujawnia się jego owocowa naturalność, ogrzana soczystymi promieniami słońca. Natomiast w smaku jest dwulicowe, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W momencie przepływania przez moją gardziel odnoszę wrażenie, że nie kosztuję piwa, a wlewam sobie do gardła drobne ziarenka pszenicy. Bardzo szybko ewoluują one jednak w chmielową zaskakującą gorycz, która jest efektem połączenia trzech różnych rodzajów chmielu. Niestety jego mankamentem jest silnie wyczuwalny alkohol, który odnosi się wrażenie, że został dolany przez nadwornego ,,Szwagra”. Jego wygląd jest iście królewski i godny stołów najwyższych szlacheckich dostojników. Złoto bursztynowy kolor mruga radośnie za sprawą dużej ilości bąbelków. Piana eksploduje po nalaniu do kufelka, ale opada z umiarkowaną siłą i przyjemnie osadza się na rantach kufelka.

Zapach 9;

Smak 8;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

 P1250362a

Przy wypowiedzeniu słowa: „piwo” przez myśl mogą przelecieć tysiące skojarzeń, ale chyba nikomu nie skojarzy się ono z arystokratycznym stołem, uginającym się pod ciężarem bogactwa. Widzielibyśmy w tym miejscu raczej oklepane wino, lekkiego szampana, czy inny „zacny” trunek. Leffe’go natomiast nie powstydziłby się, a wręcz miałby czym się chwalić, ów hrabia – nie chodzi tu o butelkę, a bardziej zawartość. Ta aż wydaje się być przezłocona – barwa jest ciemniejsza, ale nie słodowo-głupia, tylko bogata i pełna. Lekko matowa a nade wszystko złota – takim samym osadem przypruszona jest piana. Widziałem już brązowawe, czerwonawe i perłowobiałe zwieńczenia piwa, ale złotego nigdy! I nie jest ona ani sztywna czy duża, ale osiada dostojnie brzegi pokalu będąc tym samym ukoronowaniem wyglądu – wpadającej w czerwień złotości barwy. Zachwyt hrabiego nad barwą mógłby się szybko ulotnić, gdyby trunek pachniał słodem – tym z rodzaju prostych i nieznośnych. Tak jednak nie jest, woń zdominowana jest przez kwaśność gruszek. Ma w sobie również owocowe nuty na miarę białego wina, które tańczą dostojnie dygając w kierunku prostego a przyjemnego pszenicznego banana. Do jego uwarzenia użyto wszak także słodów pszenicznych. Całość jednak nie jest orzeźwiająca, a raczej, niczym sala balowa, pozorna i perfumowana. Ma się wrażenie całkowitego otoczenia przez ów zapach – kotary pełne winnej powoni, zaduch ludzi upstrzonych gruszkami oraz orkiestra grająca jeden, bananowy utwór. Jeżeli zapach jest salą balową, smak byłby miejscem do tańczenia – na języku piwo odstawia istne harce. Wyczuć można wszystko: od goryczy, wybitnie ciepłej i niejednostajnej, przez mocno odczuwalną mętność po alkohol. Przeważa tu jednak ów słodowy podryg, który, trzymany w ryzach dobrego wychowania, pozostaje wytrawny.

Zapach 9;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski;

  • Kraj pochodzenia: Belgia;
  • Kupione: Selgros;
  • Cena: 12,80,-.

P1250372a