Archiwa tagu: brno

Brno i Morawy – Relacja

Doczekaliście się! Co prawda sprawozdanie ukazuje się trzy miesiące po spotkaniu trójki Piwoszy tj.: Morawskiego, Smakosza i Wielkopolskiego, ale przecież lepiej późno niż później. Będzie to nie tylko piwna relacja z odwiedzanych pubów i prezentacja smaków jakie dostarczały wypite piwa, ale będzie to przedstawienie całej podróży. Zaraz się okaże ile pamiętam z tamtego czasu…no to zaczynamy!

Wyprawa Czechy 4

Do Brna przybyliśmy późnym popołudniem po kilku godzinnej wyprawie z Chorzowa, przyjazd pociągiem zajmuje około 4 h. 30 minut (wyjazd z Katowic). W tamtym czasie nie było jeszcze pociągów regionalnych do granicy, można było dojechać tam tylko i wyłącznie EuroCity co uwierzcie, nawet ze studencką zniżką, bolało kieszeń (od nowego rozkładu jazdy wreszcie są pociągi regionalne do Bohumina!). Pierwszego wieczoru, po wcześniejszym rozpakowaniu się w mieszkaniu Piwosza Morawskiego poszliśmy na lekką krajoznawczą wycieczkę, szlakiem zabytków i piwa! Nie będę się rozpisywał dokładnie co widzieliśmy z tego względu, że musiałbym poświęcić na to osobny rozdział, a pewnie bym i tak pomylił co widziałem. Tylko krótko wspominając powiem Wam, że kamienice w centrum są naprawdę imponujące, odremontowane, fikuśne, z ogromną ilością zdobień, chodniki proste i czyste, lokale zapełnione. Zarówno zabytki państwowe jak i kościelne nie grzeszą skromnością i prostotą.

Wyprawa Czechy 3

Na pierwszy ogień poszliśmy do ,,Pegaza„, jest to najstarszy browar restauracyjny znajdujący się w stolicy Moraw, został założony w 1992 roku. Regularnie w karcie z tego co pamiętam serwuje cztery piwa: Světlý ležák, Tmavý ležák, Pegas Gold (specjalne półtmave piwo z 16 st. Plato) oraz Pšeničné pivo podawane z plasterkiem cytryny. Tamtego wieczoru wzięliśmy jednak piwo specjalne, które warzone jest określony czas, a potem zostaje zastąpione przez nowe okresowe piwo.

Wyprawa Czechy 2

Wyprawa Czechy 1

Był to ,,Monachijski Kellerbier” i do dziś pamiętam, że było wyśmienite z gruboziarnistą pianą, wolno opadającą z charakterystyczną ,,czapeczką” na środku tafli (trochę jak w Duvlu). Nie było słodkie tylko odświeżające, ale klasyczne. Jeśli się kiedyś pojawi od razu popędzę do Brna. Jedno z najlepszych piw piwnicznych jakie kiedykolwiek w życiu piłem.

Nasza wyprawa nie ograniczała się tylko do Brna, hospod i pubów, ale obejmowała całe Morawy. Wiedzeni ciekawością następnego dnia pojechaliśmy do jaskiń położonych w odległości około 40-50 km. od Brna. Poruszaliśmy się koleją, ichniejszym PKS (jaki był ładny i elegancki!) oraz w czasie ostatniego etapu podróży: na pieszo. Dotarliśmy do jaskiń noszących uroczą nazwę ,,Macocha”. Przemarsz korytarzami oraz przepłynięcie odcinka jaskini łódką zajmowałp około godziny. Cały kompleks robi piorunujące wrażenie, początkowo schodzi się co raz to niżej by dojść do podziemnej przystani skąd odpływało się ku grocie, a następnie ku wyjściu.

Wyprawa Czechy 5

Wyprawa Czechy 6

Gdy już człowiek zdążył się przyzwyczaić do zamkniętej, zimnej jaskini wtem nadeszło zdziwienie: ścieżka prowadziła do olbrzymiej groty, wyrwy u podnóża skał. Jeśli mnie pamięć nie myli w górę wysokość sięgała ponad 120 metrów, a w dół za sprawą małego stawu na zdjęciu poniżej, 30 metrów  w głąb ziemi. Obok był drugi staw z jeszcze większą głębokością sięgająca 50 metrów.

Wyprawa Czechy 7

Tereny ty były wielokrotnie zalewane przez pobliską rzekę, ostatni raz zaledwie w 2006 roku, poziom wody ponad dwukrotnie przewyższał wysokość dorosłego człowieka. Gdy czas zwiedzania dobiegł końca odczuliśmy lekką ulgę, po takim wysiłku pora coś zjeść, 4-5 kilometrowa podróż spacerem tylko wzmogła nasz głód. Czeska kuchnia jest stworzona do picia piwa, tłusta co wzmaga pragnienie, ale jednocześnie nie powoduje szybkiego uderzania do głowy. Pamiętam, że zamówiliśmy wtedy trunek z dużego browaru, ale inną, specjalną wersję…cholera, nie pamiętam niestety tej nazwy. Ten pyszny obiad zjedliśmy w Hospodzie ,,U Golema” w Blansku, w pobliżu stacji kolejowej.

Wyprawa Czechy 8

Po powrocie do Brna i szybkiej regeneracji poszliśmy do piwnych lokali, niestety część zdjęć jest dosyć poruszona i nie nadaję się do prezentacji (moja genialna pamięć nie pozwoliła mi wziąć statywu…). W pierwszej kolejności udaliśmy się do knajpy gdzie serwowano piwo z browaru ,,Richard„, lokal ten znajduje się na ulicy Údolní 7, w dzielnicy Brno – Střed. Onegdaj Piwosz Morawskiopisywał w ,,Piwnym Telegramie” wrażenia z kosztowania bodajże Svetlego Lezaka. Postanowiłem wziąć jego pszenicznego kuzyna i doskonale pamiętam, że zwyczajnie się zawiodłem. Nie miało w sobie ni krzty kremowości, goździka czy banana, nawet zastanawiałem się czy na pewno ma związki z pszenicą, a to ze względy na jego przejrzystość. Zobaczcie sami na zdjęciu poniżej. Sam lokal nie sprawiał wrażenia komfortowego, wystrój i meble nie pasowały do całości, ilość stolików na metr kwadratowy była zbyt duża.

Czechy 30

Czechy 31

Po wypiciu niezbyt wyrafinowanego piwa szybkim krokiem udaliśmy się do kolejnej knajpy, a mianowicie: ,,Pivni Staj” znajdującego się na ulicy Veveří 325/38. Tym razem nadzieje były duże, sam lokal sprawiał już wrażenie bardziej przystosowanego do podawania smaczniejszych piw, a to ze względu na ceglane, łukowate sklepienie. Mam słabość do lokali, które urządzone są w starym stylu.

Czechy 33Czechy 32

Zasiadając do ławy ujrzeliśmy tablicę z szczegółowo wymienionymi piwami, po głębszej analizie, tak by mieć pewność, że się nie sparzymy wybraliśmy ,,Poutnika 12′ Horky”. Piana była grubo ziarnista, gęsta i stanowiła szczelną powłokę. Smak był wyrazisty i czesko-chmielowy, rześki z lekkim posmakiem jakby owsa. Cena również była przyjemna dla portfela, za dobre piwo w pubie przyszło zapłacić równowartość około 5 zł. Można? Można. Całe szczęście, że nie wzięliśmy ,,Policki 11″, jak później się okazało w czasie kosztowania jest tego kompletnie nie warta.

Czechy 34Czechy 35

Trzecim i ostatnim lokalem jaki odwiedziliśmy była ,,Modra ruze” znajdująca się na ulicy ,,Kounicova 2„. W knajpie było gwarno, tłoczno i zdecydowanie najbardziej duszno ze wszystkich odwiedzonych tego wieczora. By móc się ochłodzić postanowiliśmy wziąć ,,Zitni Specjal”. Panująca wewnątrz temperatura przypominała tą z letnich pól, dlatego zbożowy przysmak miał schłodzić zgrzane głowy. Niestety jak się parę chwil później okazało rozczarowało nas, gdyż było ciężkie, słabo pijalne i z posmakiem nieświeżego zboża. Zamiast efektu odświeżenia spotkał nas efekt zamulenia i sprawnym marszem pomaszerowaliśmy do domu oszczędzając na biletach komunikacji miejskiej (robiliśmy tak każdego wieczora, także o poranku…łącznie w ten sposób w kieszeni zostało około ~200 KC-32 zł,-)

Wyprawa Czechy 10

Wyprawa Czechy 11

Przyszedł poranek, dzięki Bogu nie ciężki i nadszedł czas na nową podróż. Tego dnia nasz piwny przewodnik zabrał nas do zamku ,,Pernstejn”. Drogę pokonaliśmy pociągami regionalnymi i mikroregionalnymi ( opowieści o czeskiej kolei to temat na osoby artykuł).

Czechy 37

Zamek jest imponujący, był tłem dla wielu filmowców w tym podobno dla ,,Van Helsinga”. Jego budowa sięga końca XIII wieku, a w czeskiej historii ma ważne miejsce. W czasie potopu szwedzkiego zdołał się obronić, nawet masywne machiny oblężnicze nie zdołały go zniszczyć choć stracił balkon. W zamku obowiązuje zakaz robienia zdjęć wnętrza, szkoda, gdyż ma oryginalny, pierwotny charakter. Hol, dziedziniec są dosyć zniszczone i zapuszczone lecz sala reprezentacyjna dla gości robi wrażenie.

Wyprawa Czechy 13

Wyprawa Czechy 14

Wyprawa Czechy 15

Wyprawa Czechy 16

Po długim powrotnym spacerze postanowiliśmy wejść do restauracji położonej w pobliżu stacji kolejowej. Serwowali tam piwo marki ,,Pernstejn”. Z początku wydawało się przyjemnie i smakowite, z czasem jednak robiło się przyciężkawe, także z powodu wygazowania się. Nie była to najlepsza inwestycja za, którą przyszło za chwilę zapłacić. Co najlepsze wspólnie udało nam się uzbierać wymaganą kwotę rozliczając się z kelnerką co do czeskiego grosza. Mało brakowało, a resztę dnia spędzilibyśmy na zmywaku…

Czechy 36

Pozostałą część dnia spędziliśmy na zwiedzaniu Brna, kościołów, zabytków, uliczek, a sam wieczór przy fantastycznej fontannie mieniącej się kolorami i napisami z wody! Tego wieczoru raczyliśmy się burczakiem czyli młodym, białym , morawskim winem. Jest wyśmienite, słodkie i mocne oraz może powodować uczucie ciężkości na żołądku. Ale warto się nim uraczyć.

Wyprawa Czechy 18

Wyprawa Czechy 19

Przyszedł przedostatni dzień naszej morawskiej wyprawy, tego dnia wybraliśmy się do Vranovic oraz Znojmo. Vranovce leżą w pobliżu Austrii, stąd już rzutem kamieniem do południowych helmutówm. Co ciekawe nad horyzontem doskonale widać gdzie leży Wiedeń i jego lotnisko z powodu ilości samolotów nad horyzontem. Miasteczko jest urocze, klimatyczne, a zamek na wzgórzu robi fenomenalne wrażenie. Tym większy był nasz smutek gdy spostrzegliśmy się, że ilość gotówki w portfelu nie pozwala na jego zwiedzanie. Musiało przecież starczyć na piwo w Znojmo, pamiątkę dla mej niewiasty, powrót do Brna i Poznania. Tak, jesteśmy studentami🙂 .

Czechy 38

Wyprawa Czechy 20

Pod wieczór pojechaliśmy do Znojmo, urokliwe miasto, z bogatą historią położone między wzgórzami z biegnącą w dole rzeką. Jedyny duży minus to znak komunistycznej przeszłości pod postacią prostokątnej bryły zasłaniającej częściowo wieże ratusza.

Wyprawa Czechy 21

Wyprawa Czechy 22

Wyprawa Czechy 23

Naszym celem było znalezienie nowego mini browaru, powstałego zaledwie trzy miesiące wcześniej (pub istniał, ale nie warzyli piwa). Problem w tym, że nie mieliśmy pojęcia gdzie jest ani jak się nazywa. Rzecz z początku niemożliwa stała się możliwa dzięki pomocy uprzejmego strażnika miejskiego. Tak trafiliśmy do ,,Pivnicy u Sneka” przy ulicy  Zelenářská 1

Wyprawa Czechy 24

Wyprawa Czechy 25

Było to najbardziej klimatyczne miejsce w jakim byliśmy w czasie naszej całej wyprawy, może to ze względu na zmęczenie (dużooo chodziliśmy), upał, poszukiwania lokalu, lekkie uczucie notorycznego głodu- wszystko to razem powodowało, że gdy usiedliśmy przy ławie z piwem w ręce, odetchnęliśmy szczęśliwi. Wnętrze miało charakter piwnicy, mroczność izby dopełniała to wrażenie, a przyjemny chłód i stare pamiątkowe tablice wprowadzały sielankowy nastrój. Odnośnie piw, na szczęście opisałem je na bieżąco na tablicy na facebooku jakie wtedy kosztowaliśmy, posłużę się oryginalnym wpisem.

Wyprawa Czechy 27

,,Zamowilismy trzy różne trunki by móc się wymienić kuflami jak i opiniami. Piwo smakosza ,,Snekova 12″ zdecydowanie najładniej pachniało, nawet pomimo swej delikatności muskało nozdrza chmielem, rześkim i aromatycznym. Trunek Piwosza morawskiego ,,Podzbansky Granatovy Special” barwa przypominał piwa marcowe, a zapachem dopiero co upieczony żytni chleb! Miało się wrażenie wąchania kwasu chlebowego. W smaku był dosyć kwaśny i przyciężkawy. Jednak zaskakująco pijalny! Natomiast moje piwo ,,Zlaty Jozef Tmavy” posiadało intrygującą nutę zapachową przypominająca, świeży, aromatyczny tytoń. Zdaniem smakosza, tytoń wiśniowy. W smaku musiałem usilnie doszukiwać się nut palonego słodu czy lekkiej kawy, goryczy w zadnym wypadku nie doświadczymy. Piwo Smakosza na samym końcu kosztowania miało metaliczność”.

Czechy 37

Wyprawa Czechy 26

Żałuję po raz kolejny, że nie miałem statywu, gdyż powyższe zdjęcie jest niewyraźne, a zawiera bardzo ciekawe informacje. Jest to mapa czeskich browarów z okresu międzywojennego. Podobno wtedy było ich więcej niż w obecnym czasie.

Mając jeszcze niecałą godzinę do powrotnego autobusu postanowiliśmy pójść do pobliskiego pubu noszącego nazwę ,,Max William” przy ulicy U brany 1. Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam nic o ich smakach oprócz tego, że moje ,,Svetle 11″ było najlepsze z całej trójki tj. ,,Vidensky Lezak i Poltmave”. Lokal miał całkowicie inny charakter aniżeli poprzedni pub, ale również było przyjemnie. Miejsce miało nowoczesny charakter z mnóstwem drewnianych, jasnych akcentów.

Wyprawa Czechy 28

Wyprawa Czechy 29

Następnego dnia tuż przed wyjazdem wstąpiliśmy na chwilę do piwnego sklepu w centrum Brna ,, Pivoteka u Modreho Lva” położonego przy ulicy Veselá 26/28. Co prawda bardziej w celach turystycznych aniżeli zakupowych, a to z powodu cholernie ciężkiego plecaka i małej ilości pieniędzy, ale obowiązek spełniłem i trzy piwa kupiłem, które już mieliście szansę na blogu zobaczyć. Były to: ,,Otakar” oraz ,,Konrad Vratislavicky Ale„.  Jedno gdzieś bez oceny musiałem skosztować🙂

Wyprawa Czechy 31

Wyprawa Czechy 30

Wyprawa na Morawy była bardzo udana, sam powrót też stanowił dla nas atrakcję, a to ze względu na odliczoną ilość gotówki na bilet kolejowy. Jak się później okazało, zbyt małą kwotę🙂 Zabrakło nie wiele, ale gdyby nie Pani konduktor (serdecznie pozdrawiam!) i wyrozumiałość dla studenckiego życia, zostalibyśmy w Zebrzydowicach ze Strażą Graniczną.

No to moi drodzy, kogo zachęciłem do wyjazdu na Morawy?🙂

Wielkopolski Piwosz.

Reklamy

Krusnohor

Osioł czy żyrafa? Do tej pory się zastanawiam i wciąż nie wiem. Tak samo niepokoją mnie myśli czemu taki zwierz wylądował na etykiecie wyglądający jak z bajki dla dzieci? Nie od dziś wiemy, że Czesi mają nieco inne podejście do picia piwa, niektórzy mówią, że rodzą się oni z kuflem w ręku. A może piwowarom chodziło o skojarzenie żyrafa–>ciepło–>pragnienie–>summer ALE.

Krusnohor_piwnakompania.wordpress.com 2

Krusnohor_piwnakompania.wordpress.com 5

Zostawiając z boku me rozmyślenia pędzę do opisu odczuć związanych z kosztowaniem, a te są naprawdę pozytywne. Jak na letnią edycję ALE ma silną gorycz, intensywnie objawiającą się w czasie, gdy ostatni łyk rozkosznie dociera do żołądka. I nie zmienia ona absolutnie odbioru całości, można je uznać za co najmniej tak pijalne jak wodę, bez cienia wątpliwości ugasi pragnienie choćby człek szedł przez niezmierzoną pustynię. Jeśli tak jak aromat piwa pachnie mityczna oaza widziana przez skatowanych od żaru wędrowców nie dziwię się, że byli w stanie porzucić plany o dalszej podróży i osiedlić się w zielonej wyspie. Nuty świeżych mandarynek i grejpfrutów rozświetlają i tak już jasny krajobraz oazy, a z połączenia tego wyłania się nawet nuta ziołowości, charakternie ubrana w kożuszek orzeźwienia.

Krusnohor_piwnakompania.wordpress.com 3

W barwie wyłania się jeszcze jeden owoc, dla którego podróżnik byłby skłonny porzucić dotychczasowe życie, a mianowicie brzoskwinia. Jest ona wzorcowo brzoskwiniowata, z delikatnym rumieńcem z boku szklanicy, na pochwałę zasługuję także piana silnie tkwiąca na posterunku. Jeśli kiedykolwiek będę szedł przez pustynię wierzę, że mym oczom ukaże się prawdziwa oaza z owym piwem, a nie diabelska fatamorgana.

Krusnohor_piwnakompania.wordpress.com 4

  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Kupione: Od Piwosza Morawskiego: sklep przy rynku Brno (dowiem się jaki!)

Gejza

Ach, cóż to miał być za opis, cóż to była za celebracja…na warsztat piwowarski wziąłem piwo otrzymane od Piwosza Morawskiego (tego co już od dawna się leni i nie pisze!). Trunek przywędrował wprost ze Słowacji z przy restauracyjnego browaru.

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 5

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com

Zanim jednak udało nam się wspólnie zasiąść przy stole by skosztować piwo minęły ponad trzy tygodnie i niestety trunkowi nie wyszło to na dobre. Tuż po nalaniu do szkła mym oczom ukazał się widok w pierwszej chwili piękny: mroczne piwo z przysadzistą, trwałą pianą. I to mnie zaniepokoiło, piana była nienaturalna, niepasująca do stylu i w zapachu kwaśna. Obawy potwierdziły się przy pierwszym porządnym hauście, o mało co nie dostałem skurczu mięśni w policzkach. Kwaskowatość była tak stanowcza , że wykrzywiała każdy napotkany kubek smakowy w pałąk,  a ślepia uciekały w bok zostawiając mnie z przedziwnym wyrazem twarzy. Mimo tak bogatego składu, który możecie oglądać na zdjęciu poniżej,  nie zostało z niego nic…po za kwasowością.

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 2

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 6

Niebywale żal mi, że tak skończyła się historia tego piwa, żadne zabiegi nie były już w stanie mu pomóc, ale mimo jego końcowego smaku wspólnie ze Piwoszem dokończyliśmy trunek. Nie pozostaje mi nic innego jak wybrać się na miejsce, wprost do restauracyjnej sali!

Geiza Wywar_piwnakompania.wordpress.com 4

  • Kraj pochodzenia: Słowacja
  • Kupione: Piwosz Morawski 

Kocour Pale Ale

Kocia natura jest zmienna, przynajmniej prawidłowe koty mają tą cechę. Mój Chodzik, którego zdjęcia mieliście okazję zobaczyć podczas recenzji KaaafinAPY, jest niezmiennie wariatem. Czy dzień, czy noc, czy właśnie je, czy właśnie patrzy ze swej kuwety – zawsze z oczu bije jedna cecha: szaleństwo. I własnie takie jest to piwo, w Polsce wpisałoby się w nurt nowofalowych zmian, ale ono moi drodzy pochodzi z Czech, z raju piwnych konserwatystów. Z kraju gdzie piwo jest tańsze niż woda, a domowe jedzenie wszyscy spożywają w hospodach, a nie w domu. Tak, uwielbiam Czechy! I cieszy mnie fakt, że doczekałem się porządnej, treściwej goryczki, ale co ciekawe z nutą czeskiego smaku na końcu przełyku. Mój tył języka ugina się jak ławka w licheńskim kościele, pręży się, ale niesiony wiarą nie łamie się…umacnia mnie z każdym łykiem i przyzwyczajam do dobrego. W aromacie jest zdecydowanie bardziej słodowe aniżeli goryczkowe, także w tym aspekcie zachowano czeskość. Jednak w smaku słód jest bardziej ukryty i tylko wychyla się słabo, jak kieliszek w ręku prawie-abstynenta. Barwą przypomina późne słońce, okraszone pomarańczowymi rozbłyskami, mieniące się odcieniami jesieni. Wyłącznie chmury cirrus pod postacią pianki przykrywają tafle piwa i okalają szklanice co raz to mocniej, zwiastując porządnego cumulonimbusa, który ujawni się po zamieszaniu kufelka.

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski PiwoszKocour_piwnakompania.wordpress.com 3

  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Otrzymane od Piwosza Morawskiego

Kocour_piwnakompania.wordpress.com

 

Konrad Vratislavicky Ale

Na tle czeskiej lagerowej braci wyróżnia się już na samym wstępie zaskakującym palonym słodem, pochodzącym z wyższych cenowych sfer. W aromacie wita mnie dojrzała espresso, co zaskakujące między nimi odnajduję nuty jodłowca, co dziwne to odświeża, nie zamula. Moje zdziwienie jest tym większe, że ciemne piwa mają raczej właściwości grzejące, przytłaczające. Nie przypomina typowego ALE, raczej plasuje się między ciemnym pełnym, a stoutem. W pierwszej fazie kosztowania jest delikatne, muska przełyk piwosza, a następnie nadchodzi (niestety) fala wyczuwalnego alkoholu, a po nim zaraz nieustępliwa gorycz, zapuszczająca korzenie w tylnej części języka i przełyku. Nawet pomimo tego, że aromat alkoholu w każdej postaci mnie odrzuca, ten czeski przypadek wypada nadzwyczaj dobrze. Czyżbym został odurzony najznakomitszą włoską kawą? Jej w tym trunku nie brakuje. Gdy odurzenie mija można stwierdzić, iż jego barwa pozwala rozpoznać w sobie barwę wiśniowego soku, uzyskanego z późno letnich owoców. W takim towarzystwie nie mogło zabraknąć piany, która w wysokości pół centymetra osiada jak letni promień słońca na wiśni.  Promień ten nie znika, gdyż zamienia się w wytrawny, burgundowy kolor piwa.

Zapach 9,25;

Smak 9;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,75.

Wielkopolski Piwosz

konrad_piwnakompania_03

Notatki o piwie i zapisywane sny mają jedną wspólną cechę ( jedną oczywistą, bo przy niektórych trunkach można dostąpić idyllicznego wniebowstąpienia umysłu ) – są one strasznie chaotyczne. Widziało mi się to piwo jako wojownik, obleczon w skórzyska, z facjatą umaczaną w posoce oraz z dwuręcznym młotem trzymanym beztrosko i bez wysiłku w jednej z owłosionych łap.  He-man, tylko bez durnej fryzury, różu i jednorożców. Pierwsza, a zarazem najbardziej wyczuwalna, nuta w zapachu zdawała się potwierdzać zgoła inny, mniej nachalny, chłodniejszy rodzaj męskości: zapach drogiego śliwkowego tytoniu. Dalej kawowy rodzaj kremowości – podszyty ową specyficzną i będącą jak najbardziej na miejscu kwaśnością. I wreszcie coś zupełnie dziwacznego, ale zadziwiająco satysfakcjonującego: kukułki pozbawione słodyczy. Epatująca zaprawionym w bojach wojownikiem etykieta przegrała z tajemniczym jegomościem o chłodnym spojrzeniu, powoli ćmiącego cygaretkę. Gdy przyszło mi z nim rozmawiać, spróbować, początkowo obyło się bez niespodzianek: palone słody, wędzenie oraz kawowość. Wyrachowanie zgodne z wyglądem. Jednakże im dłużej ciągnąłem konwersację, tym milszy i cieplejszy w obejściu widział mi się Konrad. Korzenna gorycz i piernikowy finisz oraz pałętająca się tu i ówdzie śliwka – przypomniały mi o domu i rodzinnych stronach. Jedną tylko manierę miał pan Konrad, która oddzieliła go od rozmówcy doskonałego: długo utrzymująca się kwaśność ( jak zbyt gorzka czekolada ). Mimo przeprowadzenia rozmowy dalej, gdy patrzyłem się w jego stronę, pozostawał tajemniczy: w cieniu stoutem mi się widział, a w słońcu czerwonością ale się wykazywał. Tylko fryzura nienaganna, doskonale osiadająca na ściankach szklanki piana, była rzeczą stale niezmienną w tym indywiduum z Czech.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Czechy;
  • Kupione: Sklep przy rynku, Brno
  • Cena: 36,6 CZK( około 6,1 zł,-)

konrad_piwnakompania_02

Otakar

Jeżeli wrota mej pamięci i skojarzeń mnie nie mylą nazwa trunku nawiązuje do króla czeskiego Ottokara II. Gdyby to skojarzenie okazało się prawdziwe rzekłbym, iż naród czeski okrył się hańbą (taką hańbą jak zazwyczaj eksponuje szalony Antek!) nazywając ten podły trunek imieniem jednego z najwspanialszych swych władców. Bo czy królewski trunek powinien pachnieć gumą, taką podłą,tanią, wręcz rękawiczkami lekarskimi? Gdy się uleży aromat ten zanika, ale nie cieszcie się, pachnie już podrzędną, modyfikowaną kukurydzą, może aromat ten nawiązuje do tygodniowego niemytego króla, miałoby to pewien, historyczny sens. O smaku można powiedzieć, że powinien być i jest, ale jest to kukurydza. Z czasem pojawia się gorycz wymuszona jak śmiech paziów i poddanych na nieśmieszny, cebulacko-januszowy żart króla. Szaty tegoż władcy mają odcień nędznego złota, ale złota! Przynajmniej tak sądzi dwór. Tylko jegomość ma świadomość, iż to tombak zakupiony od przejezdnych Cyganów. Tak jak upadły monarchie od swej pychy i egoizmu tak upada to piwo w mych oczach i zastanawiam się jakim błaznem być musiałem gdy smakowało mi Hradebni…(blisko końca daty ważności, zaledwie 2,5 tygodnia)

Zapach 2;

Smak 2,5;

Wygląd 2;

Ogólnie 2.

Wielkopolski Piwosz

otakar_piwnakompania_2

Krótka to będzie recenzja, krótsza niźli dekret nienawidzonego władyki. Ogłaszam co następuje:

Od teraz smak to tylko perfumowane nuty cierpkiej goryczy, która osadza się diabelskim nasieniem w całej paszczęce i przełyku, by zniszczyć wam resztę wieczoru swoimi zepsuto-kukurydziano-alkoholowymi podszeptami.

Po wieczność od dnia dzisiejszego w nozdrzach nie będziecie czuć nic innego niż przeperfumowane słody, chmiele najpodlejsze z podłych oraz lakier. Nosy poddane koncernowym torturom wysławiać będziecie gdy oczy wasze płonąć będą.

Wzrok umierać będzie pod natłokiem szczynowatości, przezroczystości i nijakości. Nawet obecność piany będzie dla was klątwą, bo przypominać wam będzie, że to co widzicie twórcy usiłują nazywać piwem.

Podpisano:

Otakar Policka

Zapach 1;

Smak 2;

Wygląd 0;

Ogólnie 1.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Kupione: Brno (specjalistyczny sklep z piwami)
  • Cena: 18,90 CZK (około 3,2 zł,-)

otakar_piwnakompania_3

Louny

Z góry drodzy czytelnicy uprzedzić bym Was chciał, że ten wpis do najdłuższych należeć nie będzie. Czy ta informacja spowoduje radość czy smutek w Waszych sercach zostawiam już do własnej oceny. Trudno mi nawet wykrzesać z siebie słów parę o jego walorach i wadach, a to z powodu blokady, która wyzwolona jest we mnie z powodu braku jakiegokolwiek zapachu…Do mego nosa przebija się i owszem słód, ale jest on delikatny, nie zawiera w sobie porządnego uderzenia jakiegokolwiek zapachu po za wspomnianym słodem. Smak jest równie nijaki, zaskakuje aż nadto swą obojętnością. Zachowuje się jak sprzedawczyni w wiejskim sklepie, ubrana w typową PRL-owską kieckę pytająca się grzecznie na wejściu ,,Czego chciał?!”. Nadzieją ratująca człeka w takiej wsi jest Pekiaes niosący kaganek oświaty z większego miasta, a w tym piwie rolę kaganka spełnia wątła goryczka nadchodząca w ostatniej chwili. Wadę na, którą należy zwrócić uwagę to metaliczność występująca zarówno w zapachu jak i smaku. Barwą swą niestety przypomina sok jabłkowy, z tą różnicą, że bąbęlkuje, choć nie za długo…

PKS-ie nie odjeżdżaj!
Zapach 4;
Smak 5;
Wygląd 4;
Ogólnie 4,5.
Wielkopolski Piwosz
Louny_piwnakompania.wordpress.com 2

Lekkie, czeskie piwa mają dla mnie jedną, ale leżącą u podstaw swojej koncepcji wadę: są lekkie. Owszem ma to działanie zbawienne gdy zamawiamy je po wepchnięciu w siebie góry knedlików, ale pite bez towarzystwa nadmiaru jedzenia, klimatu czeskiego przybytku jest takie… No właśnie jakie? Niby wszystko ( prócz piany, której absolutny brak ) w miarę na miejscu, może i pachnie zgniłymi różami, może i zostawia lekko koncernowy posmak ( taka kwasota będąca tylko preludium do zgagi ), może i jego gorycz jest nikła i jakaś taka przygaszona, ale jest lekkie. I w przedstawionych wyżej okolicznościach sprawiłoby się idealnie, ale samo w sobie jest nijakie. Czeska karczma, która miała być do niego dodatkiem okazała się częścią konieczną – jak uczeń, który już dawno przerósł mistrza.

Zapach 3;

Smak 4;

Wygląd 5;

Ogólnie 3,8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Czechy;
  • Podarek od Morawskiego Piwosza.

Louny_piwnakompania.wordpress.com