Archiwa tagu: belgia

Powidz [Belgian Golden Strong Ale] – Browar Szałpiw

Browar Szałpiw dalej w swoim stylu leci przez kraft co jakiś czas wypuszczając belgijskiego przedstawiciela w regionalnym wydaniu. Dopadłem pięknie brzmiącego Powidza i opowieść o nim na etykiecie mnie urzekła. A zawartość? To już druga bajka i o niej w recenzji.

  • Kupione: Piwna Strefa, Poznań Kościuszki.

Reklamy

Belgijka na Trzecim z browaru Maryensztadt [Belgian Triple]

Recenzja z zaskoczenia! Miał być materiał specjalny, ale coś nie zagrało, efekty będą w przyszłym tygodniu. Dziś natomiast miłe, a wręcz przemiłe zaskoczenie z browaru Maryensztadt czyli belgijski Tripel.

Stella Artois

Miewam takie chwile gdy otwierając, któryś z piwnych trunków wiem, że nie będzie łatwo czegoś naskrobać. Myśli nie trzymają się razem, palce błądzą i mylą się co sekund kilka, piwo się wygazowuje i wena twórcza nadejść nie może. Najczęściej stan taki zwany odmóżdżeniem bądź zamuleniem nachodzi w czas kosztowania trunku nijakiego. Do takich na pewno zaliczyć możemy tego przedstawiciela. Jego zapach nie zaprząta mi myśli, jest obscenicznie wątły i rozwodniony. Gdy nadzieja uchodzi jak ostatni ,,typowy PKP” do Międzylesia nadchodzi wybawiciel pod postacią zapachowej goryczki. Co intrygujące miewam odczucie, iż drobna część tej goryczki zapożyczona została z Perły. W smaku na próżno spodziewać się rewolucji. W prologu kosztowania na języki rozlewa się lekkie chmielowe odczucie, jednak dominuję tutaj alkohol. Na samym końcu pojawia się zaskakujące uczucie słodyczy, ale słodyczy do zaakceptowania. Najtrudniej doszukać mi się pozytywów obserwując je od góry do dołu. Trunek jest wręcz przezroczysty! Lekki odcień żółci krzywdzi me oczy, zniechęca do wpatrywania się w nie. Choć SOL-a nie przypomina, aż tak bardzo to jednak zaczynam odczuwać stres z powodu wspomnienia piwa, które wyglądało jak niemieckie białe wino. Czyżby belgijscy piwowarzy osiągnąć chcieli cel jakim jest kolor tamtejszych frytek? Jeśli tak, są perfekcjonistami.

Stella Artois_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach ;

Smak 2,5;

Wygląd 1;

Ogólnie 2,5

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Belgia
  • Kupione: nihuhu nie pamiętam
  • Cena: 5-6 zł,-

Stella Artois_piwnakompania.wordpress.com 3

Piotrek z bagien

Ładnych parę lat temu polską stronę internetu zalała fala popularności na czeską piosenkę z przed ładnych kilkudziesięciu lat. Wiedziecie już o czym mówię? Tak o Józku z Bagien zwanym w języku południowych sąsiadów,,Jozin z Bazin”. Dziś w kufelku przy mnie stoi bagienny wytwór, ale jest on mniej śmieszny niż jego czeski odpowiednik. O moim odczuciu decyduje przede wszystkim jego zapach, który wzmocniony energią amerykańskich chmieli zaskakuje swą świeżością oraz wytrawnością uzyskaną dzięki drożdżom. Jeżeli miałbym szukać w nim wyziewów bagiennych to me myśli skłoniłyby się by tak ocenić alkohol wyskakujący z poza wytrawnego zapachu. Przechodząc wpierw do wyglądu ze względu na uciekającą w zastraszającym tempie zawartość kufelka, notuje pospiesznie, iż barwą swą przypomina ciemną pomarańcz wymieszaną z miedzianą poświatą. Piany za wiele ów potworek nie straszny nie posiada, ale jej resztki zostają na szkle i w trakcie przechylania do ust uśmiechają się przyjaźnie. Jego smak to wspomnienie zapachu, ale z większym naciskiem na gorycz, która ogólnie rzecz ujmując za mocna nie jest. Śmiem jednak wątpić, że jest troszkę wyższa niż cyfra 25 podana przez producenta. Jego niskie nasycenie powoduje, że piwo sprawia wrażenie delikatnego, kremowego. Mimo swej niewielkiej mocy posmak goryczy utrzymuje się zaskakująco długo na języku mieszając się pospiesznie z orzeźwieniem niesionym cytrynowym uniesieniem. Na samym końcu pojawia się lekka słodycz, ale szybko jest zastępowana przez ukryty w nim alkohol. Potworzysko to nie jest, ale zmora i owszem( portfela na pewno!) konkurencyjnych trunków.

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

Piotrek z bagien_piwnakompania.wordpress.com 2

Po zakończeniu ślubu pięknej Belgijki i Amerykanina o szerokiej szczęce zostałem sam na sam ze swoimi przemyśleniami. Czy coś z tego mariażu wyjdzie? Po całej pięknej a kolorowej ceremonii ślubu, na której dominowały bursztynowe czy miedziane odcienie oraz dodatki ze przydymionej pienistej bieli, można by wysnuć nieśmiałe przypuszczenie, że i owszem. Co więcej pomimo, że weselisko odbyło się w Polsce, co mój wewnętrzny patriota przyjął z zachwytem, nie było naszych przywar: towarzystwo okazało wstrzemięźliwe od alkoholu, dzięki czemu nie było go czuć w powietrzu ani widać na stołach, a i nie podano kukurydzy w żadnej formie – uniknięto nawet najmniejszych faux pas. Sala balowa, nawet zza uchylonych drzwi, pachniała cytrusami, drogimi tytoniem i belgijskimi perfumami oraz słonecznie: morelami. Gdy już zasiedliśmy do uginającego się stołu podano nam trunek, którego smak zapamiętałem najbardziej z całego weselicha, głównie ze względu na idealny niemal balans między pieprzną goryczą w stylu brytyjskich mistrzów ale, a cytrusową gorzkością pełną orzeźwienia. Nie zapomnę także owych nut banana, morelowego tytoniu i belgijskiej kremowości. Ciężko mi wymienić inny trunek, który tak pieczołowicie zajmował się całością języka – od jego uwodzonego przez morelowo-tytoniowy smak czubka, poprzez boki poddawane pieprznym igraszką, przez środek upojony kremowością, na końcu pełnym cytrynowo-orzeźwiającej goryczki skończywszy. Widząc, czy raczej smakując, ten trunek nagle stałem się pewny, że ów mariaż będzie szczęśliwy i zrodzi wspaniałe dziecię.

Wygląd 9;
Smak 10;
Zapach 10;
Ogólnie 9,5.
Smakosz śląski.
  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań;
  • Cena: ok. 8,-.
Piotrek z bagien_piwnakompania.wordpress.com

Leute Bokbier

Przypominając sobie piwa, które dane mi było spróbować w swoim życiu stwierdzam, że motyw zwierząt jest powszechnie wykorzystywany wśród producentów piw. Choć tutejszy kozioł patrzy mniej psychicznie i spojrzenie w jego oczy nie skończy się utratą duszy jak w przypadku ,,Kozla” to spojrzenie w te oczy napawa człowieka chęcią rywalizacji. W jego zapachu wyróżnia się przede wszystkim lekka przypalana słodycz wyróżniająca się kwiecistą nutą, a gdzieś w oddali o me czujki zapachowe obijają się aromaty karmelu. W swym smaku charakteryzuje się co raczej nie spotykane w ciemnych piwach, delikatnością. W pierwszym momencie gdy kozioł wtoczy na me podniebienie beczułki trunku wyczuwam w nim goryczkę wzrastającą wraz z słodyczą, która wyskakuje niespodziewanie jak debet na koncie gdy ma się zamiar płacić za zakupy. Goryczka ta utrzymuje się najdłużej w tylniej części przełyku gdzie wtrąca się słaba kwaskowatość. Wygląd jest dosyć intrygujący gdyż jest czerwono-brązowy! Hm jak na ciemne piwo niespotykane połączenie. Co ważne, piana jest solidna i uparta. Gdy tylko zacznie Wam znikać z kufelka wystarczy zamieszać zawartością i cieszyć się jej widokiem na nowo. Na koniec muszę jednak wspomnieć o mocy ukrytej w tym trunku. Test z kamuflażu zdałaby celująco, jedynie efekt uboczny pod postacią lekkiego szumu w głowie daję o tym znać.

Leute bokbier_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 7;

Smak 7,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Belgia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia belgijskiego)
  • Cena: około 4 zł.

Leute bokbier_piwnakompania.wordpress.com 3

Piknik z dzikiem

Wreszcie udało mi się nalać i ocenić w spokoju ten wytrawny trunek. Do tej pory z powodów smakowych i z powodu młodzieńczego zachwytu wypijałem to piwo nie bacząc na degustacje, wciągało mnie w taki wir doznań smakowych, iż jedynie koniec butelki był w stanie mnie z niego wyciągnąć. Onieśmielony własnymi dokonaniami nalałem wlałem je do schłodzonego szkła i zamilkłem. Wir, istny cyklon bąbelków i piany, wariacji kolorów i aromatów rósł w siłę na mych oczach. W porę zahamowałem proces nalewania i żadnej kropli nie uroniłem. Jego kolor przypomina złocistą, dojrzewającą pomarańcz. Drobne bąbelki poruszają niesfornymi cząstkami osadu, lgnącymi do rantów pokala. Pełni kompozycji dopełnia piana, z początku silna i sprężysta z czasem jednak przeistaczająca się w skromniejszą postać, ale dostojną jak wąs angielskiego lorda. Swym aromatem pozwala dotknąć wrót biblijnego ogrodu Eden. Jest zdecydowanie rześki, cytrusowy, ale i z domieszką smacznej słodyczy: tak mogłoby pachnieć powietrze. Co zaskakuje to fakt, że zapach przewiduje me odczucia związane ze smakiem. Ma w sobie pewną belgijska nutę, zapewne alkoholową, która pieści me gardło. Jednocześnie jego gorycz wpasowuje się idealnie w mą potrzebę odczuwania smaku, w drugiej/ trzeciej sekundzie smakowania ściska jak student swego kebaba w nocy, gardło i przełyk, odpuszczając po chwili dopiero na rzecz alkoholu. Lekka słodycz i kwaskowatość delikatna jak muśnięcie palcem przez anioła, wyskakują za winkla i rozdzielają te dwa główne smaki. Podsumowując jeśli kiedyś będzie miał mi urosnąć gzub, to tylko od tego piwa.

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 10

Smak 10;

Wygląd 10

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Belgia/Polska
  • Kupione: Festiwal Piwa w Starej Rzeźni,Poznań
  • Cena: 10 zł,-

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com

Piraat

W akompaniamencie przepięknych przebojów Santiano postanowiłem skosztować to piwo. Niestety żadnej łajby akurat nie miałem, morza też, także poprzestałem na pirackim piwie i szanciarskich hitach. Kontemplując nad kuflem zauważyłem, że zaczynam odczuwać skutki wwąchiwania się w tafle piwa. Co najmniej jakbym dostał rapierem przez głowę. Połączenie aż 10,5 % alkoholu sponiewiera już powietrze wokół kufelka. Przytłacza on nawet inne składniki tegoż trunku, które w nim wyczuwam, a są to przykładowo lekkie słodkie zioła, oraz świeżość wymieszana z lekką nutą przypalonego słodu. Zarzut, który odważyłbym się mu postawić to, że jest lekko perfumowane. Moc alkoholu jest przytłaczająca, można go porównać do kapitania pirackiej łajby: ostry, kulawy, szczerbaty, ale sprawiedliwy i silny. ,,Es gibt nur Wasser, Wasser, Wasser überall…”. Przypominają mi się słowa piosenki i już wiem, że w takiej chwili piłbym je chętniej niż ową wodę. Przytłoczone nuty słodyczy i jakby kolendry wiosłują ile sił w wątłych rękach, ale przegrywają z oceanem alkoholu. Z początku wygląd jest stłumiony przez pryzmat sporej, przyjemnej piany. Z biegiem czasu zanika ona co raz mocniej, ale osadza się na brzegu szkła i na środku, uszlachetniając jego wygląd. Barwa jego jest miedziana, mieniąca się w świetle rozkosznie. Bąbelki przez cały czas pulsują raptownie i puszczają oko do piwosza. W ich cichym krzyku dało się usłyszeć ,,za burtę łajdaki, czarno brody Herr Alkohol wyniszczy nas prędzej niż szczury wyżrą zapasy portowych sucharów”. Poważnie. Posłuchajcie sami.

Zapach 6;

Smak 5;

Wygląd 8,5

Ogólnie 6

Wielkopolski Piwosz

P1250826a

Są pewne cechy, bardzo skądinąd charakterystyczne, które sprawiają, że na pierwszy rzut jakimkolwiek zmysłem da się poznać piwo pochodzące z kraju frytek na smalcu opatrzonych majonezem – powonienie uwodzi perfumowane dostojeństwo, wzrok pieści jasna oraz pienista zawartość, a smak pozostaje niepozorny mimo swojego woltarzu. Czy i korsarz spełnia wymienione powyżej warunki, mogąc być tym samym zaakceptowanym do zacnego grona „belgów”? Przyzwyczajonych do długich, wieloaspektowych odpowiedzi zaskoczę – owa bowiem, jest krótka: nie. Przeczy swojemu pochodzeniu sam zapach – tylko wąchany z bardzo daleka przypomina ( powtarzam: przypomina ) dostojeństwo swoich krewniaków. Rozczarowanie ma formę banana, na domiar złego zaprawionego koszmarną ilością słodu oraz ( co jest niewybaczalne ) alkoholu już w samej woni. Uparci a wytrwali mogą się dopatrzeć dość pozornego, zabłąkanego chmielu na podszewce wspomnianego przeperfumowania. Niewybaczalność obecności alkoholu, drażniącego nos, możecie znieść zatykając nozdrza albo łapiąc katar – nie przeskoczycie natomiast procentów szczypiących język. Dobrze słyszeliście – ci Belgowie nie potrafili ukryć ( obecnego w niebagatelnej dziesięcio i pół procentowej ilości ) etanolu. Tworzy on, w połączeniu z kwaśnością, ciężką i nieprzyjemną warstwę, uprzykrzając się chcącym wynajdywać nuty pszeniczne, ryżowe oraz bananowe w samym smaku. Panowie Belgowie strzelili sobie w kolano fermentując to piwo aż do momentu dziesięć-i-pół – ma ono niebagatelny, wielowymiarowy i owocowy smak – zabity przez bezduszny etanol. Wystarczy powiedzieć, że nawet przy takich przeszkodach byłem w stanie wyczuć nuty anyżu czy goździków – i czułem je dopóty, dopóki C2H3OOH, niby armia czerwona, nie zdeptało wszystkiego buciorami. Równie mało belgijska jest barwa – tutaj jednak nie da się tego policzyć za minus, nawet pomimo przystojności krewniaków, ten korsarz mógłby stawać z nimi w szranki i wyjść zeń zwycięsko. Jest inny – pełny, czerwonawo – bursztynowy, opatrzony w, pełną czerwonego osadu a gęstą, pianę. I przyjemnie mętny. Połowa mniej procentów, a mierzylibyśmy się z czymś niebanalnie innym i pysznym, za co moglibyśmy wychwalać kraj z nieudolnie narysowaną flagą Niemiec.

Zapach 5;

Smak 5;

Wygląd 9;

Ogólnie 6.

Smakosz Śląski 

  • Kraj pochodzenia: Belgia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia belgijskiego)
  • Cena: około 4 zł.

P1250821a