Archiwa tagu: APA

Labirytm [APA] – Browar Nepomucen [Browarnia Lidla]

Nieplanowane recenzje potrafią zaskakiwać – tylko pytanie jakim efektem? Drugie w tym tygodniu piwo z browaru Nepomucen złapane w Lidlu, sklepie powszechnym jak komary wiosną. Czy warto po te piwo wpaść do sklepu? Sprawdzam.

  • Kupione: Browarnia Lidla
  • Cena: 7 zł.-

BieszCzadowe APA&Z plastrem miodu- porównanie.

Posługując się sprytnie nawiązaniem do przeklimatycznej etykiety piwa rzekłbym, że smak wykazuje wiele podobieństw do diabelskich uroków. Ot, niepozorny smak nie zwiastujący żadnej gorzkości życia całkiem sprawnie przeistacza się z bezbarwnego, ślamazarnego demonka w goryczkowatego potoworka, który mimo swej ogólnej słabizny i braku charakteru długo daje się odczuwać w przełyku. W dość dziwaczny i niekoniecznie przyjemny sposób.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 9

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 4

Wspomniany demonek mimo szczerych dobrych (złych) chęci nie zostawia po sobie dobrego wrażenia. Na etykiecie nie dostrzeżemy nazwy chmieli, ich brak jest niepokojący, a mój amatorski smak jest w stanie co najwyżej stwierdzić słód pale nadający mu coś z typowego brexitowca. Jednakże jeśli miałaby to być APA to potrzebny byłby aromat ameryaknów, a uwierzcie: piwo nie zionie, prawie niczym. Pachnie co prawda, ale tak słabo i wątło, że można się przerazić czy czasem nie straciło się czucia.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 2

Dzięki Bogu w pobliżu zawsze mam Tatrę dzięki, której testuje swój węch: jeśli przestanie mi śmierdzieć, a zacznie smakować rzucam tą robotę! Wyglądem nawet nie próbuje czarować, jest jak diabeł znużony swą powtarzającą się nieskończoną codziennością (,,znów grzeszą, znów trzeba karać, odpocząć nie dadzą”), a petentów czekających w kolejce tylko przybywa. Zostawiając niuanse z boku. ciemno złote praktycznie bez piany.

Zapach 1; Smak 3; Wygląd 6; Ogólnie 3,5.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 6

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com

Drugie piwo przeze mnie kosztowane jest absolutnie inne od poprzednika i na wejściu już wpasowuje się w swój styl, pachnie naturalnie i mocno ciemnym miodem! Umysł prędko odleciał w niebyt przypominając sobie coroczne festiwale słowiańskie w Gnieźnie, gdzieś tam musiałem kosztować pewien niebywale zapadający w pamięć miód pitny. Wspomnienie objawiło mi się tak jasno jakbym sam oberwał piorunem od wściekłego Zeusa.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 7

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 3

Smak nie jest skomplikowany, czysto miodowy i co najważniejsze nie słodki. Piwo jest absolutnie poprawne, wygrywa dzięki prostocie, nie udawaniu czegoś czym nie jest. Nawet piana trzyma się lepiej, choć skromnie to wytrzymuje całą sesję zdjęciową i zostaje do końca. Zastanawiam się jakby smakowało to piwo w połączeniu z cytrusowymi chmielami, czy powstałoby kombo nie do wypicia czy może weszlibyśmy na nowy poziom craftu? Podsumowując jednak: piwo jest proste i dobre, diabły z Bieszczad idźcie tą drogą!

Zapach 7; Smak 7; Wygląd 9; Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Nihuhu nie wiem, gdzieś w Rzeszowie.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 8

Gentleman APA

Pośród wielorakości i różnorodności trunków człek wydaje się czasem zagubiony, przytłoczony widełkami smaków i aromatów, w takich momentach z ulgą można uciec do gatunków już znanych jak dziury na ścieżce do domu. Fakt porównanie do dziur na drodze może nie wydawać się fortunne, nikt nie lubi potykać się o dołki i kamienie ryzykując upadkiem, złamaniem, a w momencie spaceru z butelką piwa co najgorsze, zaryzykować jego wylaniem. Jednak wierze, że każdy z Was nie raz wracał styrany, po długiej podróży do własnego, swego: domu. Do swego łóżka, jakżeby inaczej sedesu, w takich momentach nawet te wspomniane dziury powodowały uśmiech na twarzy. Tak jest ze mną i z tym piwem, mimo naszej wieloletniej znajomości między gatunkowej wciąż ma sobie nuty, które urzekają. Estrowe angielskie aromaty przesiąknięte cudownymi słodami tworzą kompozycję, na którą składają się dodatkowe słoneczno-ziołowe aromaty. Usilnie kojarzy mi się on z upalnymi wakacyjnymi wieczorami, spędzanymi na letniej działce. Finezja karmelowych cząstek przenosi się do smaku i gra tam jedną z głównych ról, oprócz niej toczy się bitwa o wpływy między kwaskowatością piekącą na czubku języka, goryczą przewijająca się przez połać gardła, a także nutami alkoholu wyskakującego niespodziewanie zza winkla. Nazwa piwa aż za bardzo zobowiązuje, gdyż bardziej kojarzy mi się z angielskim ALE aniżeli z APĄ, nasz Gentleman nie znajduje się pod wpływem kolonialnych smaków. Duszę widoczną w barwie także ma brytyjską, bursztynową z okalająca ją pianą na górze niczym peruki w Izbie Gmin. I choć mimo zmieniającego się wciąż świata, pędzącego w nierównym wyścigu są rzeczy niezmienne jak przykładowa brytyjska FIVE o’clock. Tak ja mimo pędu będę z niezmierną radością wracał do tego piwa.

Gentelman APA_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 9;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~6 zł.

Gentelman APA_piwnakompania.wordpress.com 3

Movembeer Herbal APA

Ostatnio mam poważny problem z APA’mi, może nie tyle pożarłem się z nimi śmiertelnie, co przeżywamy lekki kryzys znajomości stanów późnych: przejedliśmy się swoim towarzystwem i obydwoje, w swojej dufności sądzimy, że wiemy już o sobie wszystko. Od niebagatelnych roków pół zbywamy się więc szybkim, zdawkowym pozdrowieniem, które wyrywa serce dopiero po kilkunastu krokach, po kilkunastu sekundach łapie za organ i wyciska łzy – wszak kiedyś prowadziliśmy niekończące się rozmowy, dysputy oraz przerzucaliśmy się wyzwiskami. Każda następna APA zostawia mnie z obrzydliwie oklepanym, nudnym, szarym oraz brejowatym stwierdzeniem, którego szczerze nienawidzę a często wytaczam mu wojnę na życie oraz bohaterską śmierć: „ To co było nie wróci już”. Wiem, brzmi jak tekst Kristofera K. lub innej Marysieńki: frazes rodem z kiczowatej karuzeli czy kolorowego jarmarku. Wróćmy jednak do mojego APA’owego zjazdu absolwentów:


piwnakompania_movembeer_herbal_APA_02

Nasze ponowne spotkanie miało wszelkie znaki nieba oraz ziemi, by mogło zostać nazwane katastrofą. Ba! Istna apokalipsa niezręczności, niepozbawiona nie-wybuchów niezręcznej ciszy. Epatowała nicością, pustką brakiem czegokolwiek – ot parę cytrynowych zdań, wymiana bezsensownej gatki szmatki: zbyt zamulającej kolendry oraz sucha wymiana faktów, niby ten osad, który osiada na całości gardła, podniebienia i języka. I tak rozstaliśmy się. Nie było niegdysiejszych rozmów o tematach dla odmiany ciekawych – brak zaskoczenia orzeźwieniem: nie to, że go nie było, tylko doznałem go już zbyt dużo; brak zachwytu innością goryczy, bo, uchowaj Wielki Potworze Spaghetti, nie jest już inna. Jest…taka, jak wszystkie inne; jest jak mundurek domów mody, który nosi prawie każda samica; jest jak odpowiedź na pytanie: co robisz w wolnym czasie? „Yyy… Spotykam się z przyjaciółmi, słucham muzyki i modlę się o pokój na świecie”. Wreszcie nic w nim nie sprawia mi przyjemności: zapach zatęchły, przekolendrzony oraz sztucznie perfumowany; na języku osiada przesadzoną zieleniną kolendry – płynem do mycia naczyń oraz ową nudną goryczą; gdy na nie patrzę tęsknie do chwil radosnego uwielbienia nowości zza oceanu, bo we mnie nie zostało z niego już nic. Nawet taka odrobina, by pochwalić ów mętny, słoneczny oraz miodowy kolor – na usta ciśnie mi się najsmutniejsze ze słów, które można wykrzyczeć staremu przyjacielowi w twarz: któryś z nas się zmienił. To koniec. Wyszedłem ledwo powstrzymując płacz, ale uśmiechałem się do ciepłych wspomnień.

Zapach 3;

Smak 4;

Wygląd 4;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: ~9zł.

piwnakompania_movembeer_herbal_APA_01

Ale Mozaika

Gdzie, w dobie nowatorskich podejść, nieuczęszczanych ścieżek oraz przecierania piwnych dżungli miejsce na typową APĘ? Czy nie opiliśmy się kapitalistycznymi chmielami o niepowtarzalnej cytrusowości? Zaprzeczam temu zawsze, gdy tylko otwieram kolejną, wyaromaconą amerykańskimi szyszkami butelkę i zamieram w oczekiwaniu na bukiet doznań i bombonierkę zaskoczeń. Niektórzy mogliby rzec, że jestem łatwy w swoim ubóstwieniu wysokochmielonych gatunków, zaprzeczam więc, dumnie prężąc pierś: nie wystarczy chmiel by mnie zadowolić – potrzeba nietuzinkowości, nuty szaleństwa oraz manieryzmu dziwactwa. I tutaj właśnie wchodzi (anty)bohater dzisiejszego dnia: Ale mozaika. Gdyby mości panowie w arafatach drzewiej sklecali mozaiki równie ciekawe jak to piwo, już dawno by o nich zapomniano i zastąpiono je kasetonami. Wszystko w tym trunku jest przeciętne, nudne i nijakie – oczywiście, gdybym spróbował je na długo przed moją smakoszowską karierą ukląkłbym, waląc czołem o posadzkę i wysławiał pod niebiosa. Lecz dzisiaj… jest po prostu takie, jak kwardylion innych, nowofalowych trunków. Odcień goryczy? Cytrusowy, bardzo mocno osiadający na tyle języka, trzymając go swoimi napakowanymi, cytrynowymi imadłami. Niczym nie zaskakuje, niczym nie wychodzi przed szereg. Ot, typowy szary Obywatel, typowego szarego Tworu, przez hipokrytów nazywanego szumnie państwem. Gorzej jest z chemicznym zapachem, który nie urzeka przedwiecznym tańcem chmielu, słodu i piwowara. Kojarzycie jak pachną pestycydy na cytrynie? Jeżeli tak, to wiecie jak pachnie to piwo. Barwa znika, tonąc w swojej przeciętności – słomkowy, mętny i lekko miodowy kolor, który zniknie z pamięci nim przełkniesz następny łyk. I z tego wszystkiego tylko piana ma jakieś ambicje, oblepia, niczym boskie pnącze, ścianki szklanki nawet po zniknięciu trunku. Jakoś tak smutno mi się zrobiło, bo pijąc je poczułem się równie nijako. Nienawidzę miałkości – gdyby mnie tylko obrzydziło, nic bym nie rzekł, zmilczałbym, zniósł obelgę. Takiego przeciętniaka jednak znieść nie mogę, każda część mojego ciała wrze od ognia gniewu. Oj, Redenie, bo się pogniewamy.

ale_mozaika_piwnakompania_01

Zapach 3;

Smak 5;

Wygląd 5;

Ogólnie 4,5;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkocholi;
  • Cena: 6,30,-.

ale_mozaika_piwnakompania_03

KaffinAPAaaa

Było kiedyś takie lato kiedy to wybrałem się ze swoim najbliższym kuzynostwem do sklepu we wsi, droga nie była krótka. Prowadziła przez las, pole i ściernisko. Po dotarciu do upragnionego celu spragnieni napojów chłodzących, oczywiście słodzonych, ale także tanich ze względu na miernotę pieniężnych funduszy (cholera, przez tyle lat wiele pod tym względem się nie zmieniło) kupiliśmy napoje. Ów znany Wam Smakosz zakupił wtedy olbrzymią butelkę, ponad 2 litrową, zielonego gazowanego płynu w ekstrawaganckiej cenie 1,5 zł. Ledwo co ją wtedy dźwigał chłopaczyna, ale w końcu nikt mu nie kazał tego brać. Pewnie się zastanawiacie po co ten wstęp i gdzie w tym sens! Aha, już przechodzę do sedna. Ten zielony napój pachniał identycznie jak to piwo, świeżo po nalaniu do kufla. Gdzieś w tle wciąż utrzymuje się ten aromat i za nic w świecie nie chce zniknąć. Co wącham tą limonkę, cofam się do przeszłości. Nawet murykańskie chmiele postanowiły schować się w cień i dać za wygraną, w końcu z mocą zielonej limonki nie można konkurować. W smaku tajlandzki cytrus również nie ustępuje, miesza się na przemian z chmielami, a wysokie nasycenie potęguje ich odczuwanie. Co fascynuje to fakt, że piwo jest zachwycająco kremowe i delikatne, nie wżyna się w język, a balsamicznie opływa go i masuje chmarą bąbelków. Kwaskowatość wyczuwalna na języku także nie powoduje uczucia odrzucenia, jej poziom stanowi o błogim odświeżeniu. Barwą przywodzi mi na myśl prze dojrzałą pomarańczę,jakby nawet lekko wysuszoną. W swej skromności jest uwodząco nieprzejrzyste, a także radosne gdyż na tafli trunku tworzy się mała, poszarpana piana, która formuje się w nieregularne kształty.

Zapach 7,5;

Smak 9,25;

Wygląd 9,25;

Ogólnie 9.

Wielkopolski PiwoszKaffinaapa_piwnakompania.wordpress.comKaffinaapa_piwnakompania.wordpress.com 4

Miałem niejednokrotną ( a nawet wielokrotną ) okazję obcować sam na sam lub w dowolnej kombinacji z trawą cytrynową ( w wszelkiego rodzaju suszach, herbatach itp. ) i nie ukrywam wiążą się z nią mieszane uczucia: za każdym razem miałem wrażenie, że zamiast nieść świeżość jaką posiadał zapach, w smaku powoduje niezrozumiałe rozwodnienie. Być może chodziło o stężenie tego składnika, nie wiem, ale nie byłem w stanie znaleźć mieszanki z rzeczoną trawą, która by mnie zadowoliła – aż do teraz. Zastanawiam się: dlaczego tak jest, bo przecież piwo jest wybitnie lekkie, mało goryczkowe oraz zaskakująco naparowe – posiada więc cechy, których nie nazwałbym ulubionymi. A tu zaskoczenie: zawartość szklanki znika w zastraszającym tempie, niczym yerba po nieprzespanej nocy. Gorycz piwa jest dziwna, nazwałbym ją goryczą skórki cytryny czy bardziej: limonki, co jeszcze dziwniejsze, osobliwe bardziej niż świebodziński „dżizas”, mimo swojej delikatności pozostaje głęboka, wytrawna. Radość mogą z niej czerpać więc i roznegliżowani panowie na plaży, miłośnicy shotów jak i piwosze zaprawieni w bojach, których facjatę przyjemnie wykrzywiło już nieraz +100 IBU – u tychże piwo również nie wyglądałoby w ręce nie na miejscu czy jak brat bliźniak zza Berlińskiego Muru: wszystko na miejscu. Piana, która dzielnie zostaje na brzegach szklanki, wybitnie ciemno-morelowy kolor z powalającą mętnością oraz cudowne, miedziane refleksy szepcące między agresywnymi bąbelkami. W tym wszystkim odstaje zapach: również związany z limonkami, ale w najdziwniejszy ze sposobów. Jego chemiczny zapach przywodzi na myśl pestycydy, tak często odczuwane na skórkach cytrusów, co rzutuje na ogólny odbiór piwa, jak na ogólny odbiór człowieka rzutuje wytatuowany na czole znak adidas. Piękny to trunek, ciekawy smakiem ale niemiłosiernie utrudnia nam chwile rozkoszy, zionąc wprost w nasze nozdrza oddech niczym płyn do mycia naczyń.

Zapach 5;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena:~ 7,5 zł,-

Kaffinaapa_piwnakompania.wordpress.com 2