Archiwa tagu: American Stout

Salvador

Latynoski uwodziciel o bogatym aromacie kawy zagościł na mym piedestale, wyposażony został w bujną, zbitą pianę koloru beżowego. Wyglądem przywodzi na myśl mleczną piankę zakrywająca taflę południowego cappuccino, lecz tak jak ona potrafi zniknąć niespodziewanie tak i tutaj dwu-centymetrowa pianka rozpada się znienacka.

salvador_piwnakompania-wordpress-com-3

W tle zapachu odbywa się jakiś fikuśny taniec, w dużej mierze jest on dla mnie nie zrozumiały, gdyż oprócz cudownej , mrocznej palonej kawy obezwładniającej mój nos wydobywa się z wnętrzności wymyślny bukiet francuskiego sera. Szanuje te rolnicze produkty z mocy serca i mimo pewnego zawahania czy to, aby na pewno dobre połączenie wraz z upływem czasu rozpoczyna się we mnie proces uzależnienia od tego ekscentrycznego zapachu.

salvador_piwnakompania-wordpress-com-4

Dobroć smakowa ujawnia się pod postacią dwóch dojrzałych czynników: kawy, a także posmaku gorzkiej czekolady. Gdzieniegdzie przeskakuje mi na języku posmak wanilii, delikatnej wymieszanej jak w mleczku waniliowym spożywanym w dzieciństwie. Spytacie, a co kwaskowatością? Spieszę z odpowiedzią. Jest, nie gra pierwszych skrzypiec, ale odznacza się wyraźnie chwilę po przełknięciu. Nie ma wielkiej mocy i całe szczęście, nie lubię kwaśnych kaw.

salvador_piwnakompania-wordpress-com-2

Spodziewana gorycz nadchodzi falami, nie spieszy się, ale dzięki temu nie znika chybko. Zostaje i grzeje goryczką, pomaga przetrwać jesienny ziąb, dzięki niemu staję się lokalnym znachorem, leczę się za pomocą kawowego Stouta. Takich medykamentów nie odmówiłbym, nigdy.

Zapach 8,75;

Smak 9,25;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Browar Wąsosz

 

Reklamy

Two on the road

Jak jednym ( wiem, jak nikt, że to mało, ale niech tam) słowem skwitować podróż wzdłuż włoskiego wybrzeża w klasyku nad klasyki – Garbusie? N… E… Aż zaczęło mi wirować w głowie – toż to sprzeczność sama w sobie: zamknąć miriady odczuć, zdarzeń, setki kilometrów, dwie nieskończoności miarowego warkotu jeden-trzy litrowego silnika, trzy wiadra wschodów rześkości i cztery zachodów ogniskowego ciepła. Jak? Spytajcie to piwo: odpowie pomijając części lekkie, skupiając się na nocnych biwakach wypełnionych palonym drewnem, świeżą bryzą nadoceanicznego księżyca, zapachem, smakiem oraz estetyką espresso wypitego we włoskiej, upakowanej między koślawy bruk, kawiarence oraz goryczą, jaką czujesz płacąc tam za benzynę.

piwnakompania_2ontheroad_04

W smaku taka podróż byłaby kremowa, kwaśna jak kawa, gorzka jak wysokoprocentowa czekolada. I rześkość północnej bryzy. Na samo wyobrażenie, które niesie trunek aż trzęsę się, oczekując na dźwięk garbusowego silnika, na klakson krzyczący: „bierz kostkę i jedziemy!”. Dalej jest zapach wnętrza samochodu niesiony przez piwo. Prócz czekoladowo-kawowych Wunderbaumów jest wszechobecne, oceaniczne orzeźwienie, które po takiej podróży wsiąknęło w tapicerkę, fotele oraz w garbusią duszę. No i ten nieszczęsny niby-rozpuszczalnik (ledwo wyczuwalny) ukochany w starych samochodach, będący ich specyficznym, jedynym w swoim rodzaju zapachem ( stare maszyny są jak ludzie, prócz duszy posiadają osobowość, kaprysy oraz rzeczony, charakterystyczny zapach ) – w piwie jest on, eufemistycznie rzecz ujmując, niepożądany. Wszystko jest tu jednak na miejscu – brak awarii pośrodku niczego, smaczku każdej podróży. Brak spotkanej włoskiej familii, zapraszającej na sutą, rodzinną kolację. Spełnia oczekiwania, ale, ze względu na brak tych niezaplanowanych wydarzeń, nierzeczywiste. Jak wyidealizowana opowieść, napisana przez niedoświadczonego, zdolnego gimnazjalistę.

piwnakompania_2onroad_02

Zapach 6;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 6.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: ~8zł.

piwnakompania_2onroad_03