Piwny Telegram

Toulavý Kocour-,,Kocour Ležák”

W odróżnieniu od Piwosza czy Smakosza jestem człowiekiem piwnej codzienności. Znaczy to, że też bardzo lubię przeróżne piwne ciekawostki i może czasem nawet dziwności i eksperymenty. Jednak w życiu codziennym chce wypić sobie dobre piwko, które nie kosztuje majątku, jest smaczne i można go wypić na wieczór więcej niż dwie, trzy sztuki i nie być kompletnie pijanym. Dlatego w swej piwnej codzienności wole piwa lekkie, lagery czy piwa pszeniczne i tylko od święta wypije sobie IPE, Stout’a czy tez inna ALE albo Koźlaka. Tym razem z kolegami gościliśmy w bardzo fajnej restauracji „Toulavý kocour”, gdzie poza smacznymi burgerami (sprawdziliśmy!) podają tak samo smaczne piwa. Wybór jest nie zły, chociaż większość piw pochodzi z jednego browaru – „Kocour” ( po pl.Kot). Kocour jest browarem młodym- powstał w 2007 roku w miejscowości Varnsdorf (która pomimo niemieckiej nazwy lezy w Czechach), tuż przy granicy z Niemcami. Browar to wykorzystał i ściśle współpracuje z niemieckim browarem ” Bergquell Brauerei Löbau”,  producentem np. Lausiter porter. Sam Kocour produkuje naprawdę sporo rodzajów piw ( chyba 28, ale wielka cześć z tego jest produkowana okazjonalnie czy np. raz w roku. Reszta , to 8 rodzajów jest produkowana przez cały rok). Jednym z tych, że piw jest Kocour Ležák, którego sobie zamówiłem. I trzeba tu powiedzieć, że zadowolony bylem od samego początku, bo piwo , które dostałem miało bardzo fajną, gęstą , ale jednakże delikatna i lekka piankę, która się ładnie utrzymywała przez cały czas, i która zostawiała wąsik po napiciu. Złoto-brązowy kolor piwa także prezentował się szlachetnie i elegancko nie pozostawiając wiele do życzenia. Zapach raczej lekki, przyjemnie słodkawy, nie słaby, ale też nie gwałtowny. Czuć w nim trochę cynamonu, trochę karmelu i trochę więcej chmielu. A sam smak…dosięgnął prawie zenitu. Zgodnie z zapowiedzią woni, piwo na początku wydawało się słodkawe by później pokazać, że w nim piwowar chmielu nie oszczędził i gorzka końcówka utrzymywała się na języku mieszając z delikatnością karmelu i świeżością jęczmiennego słodu. Cóż takiego nie bylem w stanie utrzymać w kufelku zbyt długo i parę chwil później  musiałem zamawiać następnego Kocoura!

DSC_0017

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,5;

  • Restauracja: Toulavý kocour
  • Cena: 39 CZK (około 7 zł.-)

Piwosz Morawski

Browar Ježek- ,,Telčský Zachariáš” z miasta Jihlava.

Zanim dzisiaj zacznę opisywać same piwo, które tym razem spróbowałem w jednej z morawskich hospod, chciałbym coś opowiedzieć o niej samej. Czy była jakaś szczególnie piękna? Miała bardzo fajny wystrój ? Nic z tych rzeczy drogi czytelniku. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała inaczej niż wiele innych w centrum tegoż miasta. To czemu o niej pisze ? Otóż w tym pubie wprowadzano bardzo ciekawy pomysł. Dokładniej mówiąc- nie ma tam stałych cen piwa. Hospoda ta nazywa się w tłumaczeniu „Piwna giełda” a dokładnie tak tez działa. W każdym stoliku jest zbudowany ekranik z oferta piwną i ceny wahają się dokładnie według tego co ludzie akurat kupują- jak na prawdziwej giełdzie. Jeśli jakieś piwko akurat jest popularne to z każdym jego kupnem śrubujesz jego cenę w górę, natychmiast tym samym obniżasz cenę wszystkich pozostałych. A tak mają czasem miejsce sytuacje, kiedy jedno piwo kosztuje 4 zł. i inne 8 zł. i godzinę później ich ceny mogą być dokładnie odwrotne. Tylko i wyłącznie według tego, które się akurat cieszy większym zainteresowaniem publiczności. Ceny zmieniają się co kilka sekund, wiec naprawdę trzeba polować na niepowtarzalne okazje 🙂
Ja aczkolwiek byłem całym pomysłem zafascynowany, nie chciałem czekać, aż jakieś piwko spadnie poniżej dajmy na to 3 zł. ( aczkolwiek i to się czasem zdarza) a kupiłem jedno za 4,5 zł. Nazywało się „Zachariáš”  ( z browaru Ježek) ku czci pewnego XVI wiecznego szlachcica, który postarał się o rozwój miejscowej gospodarki ( w tym oczywiście browarnictwa). Piwo to prezentowało się bardzo ładnie już od samego początku. Wspaniały, złocisty , prawdziwie szlachetny kolor z dumnie siedzącą pianką. Z pianką , która tak samo dumnie jak na początku trzymała się elegancko cały czas. A to bardzo lubię i cenie. W tym już widać, ze to napój starannie uwarzony, daleki wszelkiej produkcji koncernowej, robiony wręcz z miłością starego, doświadczonego piwowara.
Zapach jego prezentował się podobnie jak wygląd. Niczego nie narzucał, elegancki taki prosto…z natury. Nie czuć w nim gwałtownego alkoholu, jak w taniej puszce, ani mocnego „chemicznochmielopodobnego” zapachu. Nic z tych rzeczy. Zapach tego piwa był jak lekki letni wiatr, który nie robi zimna, tylko świeżość. Lekki, lecz przyjemny. Może mógłby być jednak delikatnie bardziej mocny.
A sam smak ? Tylko potwierdził domniemaną jakość tego trunku. Na początku delikatnie chmielowy smak, który tylko powolutku zmienia się w coraz słodszą nutkę i bardzo długo trzyma się na końcu języka.
Panie i panowie , to jest to !
To jest piwo na cały wieczór !

ježek pivo

Zapach 7;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

  • Cena w restauracji: 27 KC ( około 4,5 zł).

Hauskrecht- ,,11″

Tym razem, po dłuższej przerwie powstałej z powodu egzaminów  na uniwersytecie i dużej ilości czasu spędzonego w pracy dorywczej, postanowiłem zrobić dla Was ocenę dwóch piw naraz. Dwóch zupełnie rożnych piw od dwóch rożnych producentów, z rożnych części mojego kraju i z zupełnie rożną tradycją warzenia tego magicznego napoju…

Pierwszy piwo jest z małego i bardzo młodego browaru brneńskiego. Browar ten ma dopiero roczek, powstał w 2014 roku. Nazywa się (trochę jakby po niemiecku) Hauskrecht i piwko, które mi było dane spróbować jest to ichni „11”. Trzeba powiedzieć, że na pierwszy rzut oka wygląda praktycznie idealnie ( na zdjęciu tego niestety nie widać ), ale kolor jest złocisty, bardzo przyjazny i pełny, pianka wysoka i pewna, całość naprawdę  zachęca do spróbowania.

Kiedy już przesuniemy się od patrzenia do wąchania, to poczujemy bardzo specyficzny zapach, który mi się kojarzył z ciastem drożdżowym. Przyjemny, lekko słodkawy i na ogol miły. Po prostu aromat ciasta.

Natomiast smak jest zupełnie inny-bardzo wyrazisty i mocny. Silnie gorzki. Nawet trochę za bardzo jak dla mnie. Jednak nie jest on rozczarowaniem, bo nie jest aż przesadnym. Od razu widać, że mimo wszystko jest on nie zwyczajnym i ciekawym, chociaż nie dla każdego. To jest po prostu piwo dla prawdziwych koneserów, bo nie każdy jest w stanie docenić głębokość jego goryczki. Jednak ten kto to potrafi, ten nagrodzi to piwo swoim szacunkiem.

11015328_1061291143885144_1595888732_n

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Piwosz Morawski 

  • Cena w restauracji: 32 KC (około 5,2 zł)

Svijany,- ,,450 ležák”

Natomiast drugie  piwo zamówione w tejże restauracji pochodzi z browaru Svijany leżącego na północy Czech. To browar starszy dokładnie o 450 lat od Hauskrechta, produkujący piwo już od 1564 roku. I własnie z okazji 450-tych urodzin, została w zeszłym, jubileuszowym roku uwarzona limitowana warka piwa o nazwie „450 ležák”. Piwo dostajemy w eleganckich kuflach z cienkiego szkła. Ma bardzo wysoka pianę i niesamowity, szlachetny złocisty kolor, którym od razu mówi nam, ze tu będziemy mieli do czynienia z prawdziwym szlachcicem wśród piw. Zapach jest świeży i silny, lecz nie przesadnie-generalnie bardzo przyjemny. Po powąchaniu zostaje nam już tylko go skosztować i się porządnie napić. Smak jest intensywny, na początku silnie gorzkawy, lecz z czasem coraz słodszy z zupełnie słodkawym końcem gdzieś w tle języka, gdzie bardzo długo się trzyma. Daje nam okazję do wykorzystania go w pełni i odczuwania długiego relaksu przy każdym następnym kufelku. To piwo zupełnie innej kategorii niż ,,Hauskrecht”, a chyba mu łatwiej będzie znaleźć fanów wśród zwykłych piwoszy-byle by szybko, bo tego rodzaju trunku chyba już nie będą sprzedawać długo…

11016634_1061291163885142_1312174842_n

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Piwosz Morawski

  • Cena w restauracji: 34 KC ( około 5,6 zł)

Richard- ,,Světlý ležák 12″

Następne piwko z małego lokalnego przy restauracyjnego browaru. Browar ten o nazwie „Richard” powstał w Brnie w 2004 roku, a jego piwa można kopic tylko w kilku rożnych miejscach. Własnie to, co w tego typu małych browarach lubię najbardziej- człowiek musi się bardziej postarać, by je odnaleźć, wysilić się nieco więcej niż zwykle pójść do jakiegoś Lidla i kupić pierwsze lepsze piwko. Bo ten rodzaj piw jest na tyle czcigodny, ze nie potrzebuje wielkiej reklamy i eksportu do supermarketów .Swoich smakoszów sobie zawsze znajdzie. I oni są w stanie w jego poszukiwaniu pojechać całe kilometry. Tylko dlatego, żeby móc skosztować następne cudo powstające pod rękoma jednego lub dwóch prawdziwych entuzjastów tego trunku…
A tak i ja pojechałem i po kilkudziesięciu minutach wstąpiłem do nie wielkiej i prostej gospody, w której można było sobie coś dobrego zjeść i czegoś dobrego się napić. Piwa było kilku rodzajów- od pszenicznych po miodowe. Jednak tego dnia miałem ochotę na coś bardziej zwykłego i zamówiłem sobie Lagera. Muszę powiedzieć, że już w momencie, kiedy go kelnerka położyła na stół poczułem silną sympatie do tego wytworu. Oglądając kufel z czymś takim już czułem, że smak nie może być zły. Kolor mi się bardzo podobał, złocisty, delikatnie nie przejrzysty-dokładnie tak, jak lubię. Pianka fajnie się trzymała i to przez cały czas- następny punkt, który sobie bardzo cenie. Kiedy to dzieło sztuki zbliżyłem do nosa, żeby powąchać poczułem lekko orzeźwiający zapach, nieco podobny do pszenicy, bardzo przyjemny, naturalny, nie za silny. A kiedy wreszcie napiłem się tego piwa, przekonałem się, że moje pierwsze zdanie nie było mylne. Smak był po prostu ekstra, własnie tak go sobie zanotowałem. Łagodny, delikatnie orzeszkowy, ale całkiem długo trzymający się na języku. To jest to ! Tak jak dla mnie powinno wyglądać piwo ! Chyba nie było ono najlepsze , jakie w życiu piłem (dlatego zostawię sobie rezerwę w punktowaniu) ale jedno z lepszych na pewno tak !

Richard A 10811956_10202763142511123_748542097_n

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Piwosz Morawski

  • Cena w restauracji: 32 KC(około 5,2 zł)

Líšeňský pivovar- ,,Marvan”

Drugie piwo, które Państwu chciałbym przedstawić nazywa się Marvan i jest ono (nie)typowym przedstawicielem Lagerów. Muszę przyznać, ze od samego początku to piwo prezentowało się nieźle, ba nawet dosyć zachęcająco. Przede wszystkim bardzo mnie tutaj zadowalała pianka, która fajnie się trzyma, piękny złocisty kolor, nieco przypominający nam jesień obecną w pełni na dworze. A właściwie nie tylko na dworze. W przeciwieństwie do miejscowego pszenicznego, które kojarzy mi się z latem, ciepłem i młodzieńczą energią, lager jest jakby starszy ,dostojniejszy, bardziej elegancki. Nie ma energii lata, ale jest posiada dostojeństwo jesieni…Zapachem jednak pokazuje, że ani ono nie jest jakimś umierającym , nudnym trunkiem. Pachnie naprawdę świeżo z nutka cytrusów, którą być może złapało od pszenicznego z sąsiedniej beczki. Smak na początku bardzo wyrazisty, przyjemny, czuć w nim posmak orzeszków. Jednak po chwili znika, aby zaraz się pojawić w zdecydowanie słodszej formie, gdzie na tle języka i w tym kształcie trzyma się całkiem długo.

Líšen-marvan10822709_10202763142271117_458744312_n

Wygląd 7; ( podoba mi się bardzo, jednak nie odróżnia się zbyt od innych podobnych piw tego gatunku )

Zapach 7;

Smak 8;

Ogólnie 8.

  • Cena w restauracji: 29 KC(około 4,5 zł)

Piwosz Morawski

Líšeňský pivovar – ,,Pšeničné”

Tym razem zawitaliśmy z kolegami do innego małego browaru na obrzeżach Brna gdzie również znajduję się przyjazna restauracja. Tutaj zamówiliśmy sobie dwie piwka, które Wam zaprezentuje. Najpierw opisze miejscowe pszeniczne. Już na pierwszy rzut oka wygląda ono bardzo nie zwykle i inaczej niż piwa tego rodzaju, do których jestem przyzwyczajony. Wygląd jest po prostu bardzo ciekawy, aż nie wiem co o nim myśleć. Kolor jest jasny i wyraźny, ale piwo samo totalnie nie przejrzyste. Z jednej strony ta barwność mi się podoba, ale z drugiej kojarzy mi się z mocno kolorowymi napojami dla dzieci. Za duży minus jednak uważam piankę, która na początku prezentuje się fajnie, ale bardzo szybko upada i praktycznie znika…Od tego momentu już naprawdę czuje się jakbym pił lemoniadę. Zapach najpierw wydaje się przyjemny i orzeźwiający jednak w momencie kiedy zdejmiemy z szklanki cytrynę zapach mocno traci na swojej wartości. Smak też jest niezwykły, jakby kwaskowo-słodki, trochę kojarzy mi się z cytrynowym radlerem. Powiedziałbym, że to jest właśnie fajne piwo na lato. Ogólnie  mi smakowało, ale mnie nie zachwyca.

Janko piwo

Wygląd 8;( za oryginalność)

Zapach 7;

Smak 7;

Ogólnie 7.

  • Cena w restauracji: 33 KC(około 5,5 zł)

Piwosz Morawski

Pegas- ,,New Zealand”

Na samym początku nie chciałbym już robić reklamy, ale muszę powiedzieć, że piwa tej marki należą do moich ulubionych. Próbuję go w pięknej restauracji, gdzie piwo powstaje prawie przed oczami gości, a nie można go kupić nigdzie indziej. Bez znaczenia jest fakt czy zamawiamy pszeniczne piwo lub ichniego pilsnera- zawsze będzie to ekstraklasa. Poza czterema stałymi rodzajami piw, które są warzone na miejscu, od czasu do  czasu pojawią się w karcie nowe piwo. Jest to tzw. specjał, który jest tymczasowy, a nawet bardzo tymczasowy, gdyż gdy goście wypiją całą warkę( co z reguły nie trwa więcej niż kilka dni) piwo już się więcej nie pojawia. Piwoszom zostają jedynie wspomnienia- dokładnie takie odczucia mam z moim piwnym przyjacielem kiedy to przy stole wspominamy Bavorsky Lezak. Piwo to pojawiło się rok temu, a gdy je wspominamy na języku pojawia nam się ślina, a w oczach łzy, że już go nie ma. Kiedy zobaczyliśmy tegoroczny specjał musieliśmy go zamówić.

Piwo tak jak podpowiada nazwa warzone jest z nowozelandzkiego chmielu według tajemniczej receptury ludzi z Antypodów. Kolor już na początku mnie oczarował! Tak pięknie barwnego piwa już dawno nie widziałem. Prawdziwie królewski złoty kolor zapowiada, że jest to napój godny stołów pańskich. Piana jest dumna, wysoka i trzyma się długo(czego po długiej sesji fotograficznej nie widać). Zapach jest przyjemny, słodki z zaskakująca nutą cytrusów. Po takim początku naprawdę chce się go spróbować. Jednak już po pierwszym łyku przychodzi ogromne zaskoczenie. To piwo smakuje absolutnie inaczej niż się spodziewałem. Po tak słodkim zapachu nie  spodziewałbym się silnej goryczki w smaku. Przy kosztowaniu bowiem człowiek przenosi się do tajemniczej krainy Władcy Pierścieni, pięknej i monumentalnej lecz twardej i niegościnnej. Dokładnie takie jest to piwo- tajemnicze i nie gościnne. tak jak przyroda, która otaczała ludzi tworzących to piwo. O słodkim i przyjaznym zapachu cytrusów rosnących w Nowej Zelandii, ale o gorzkim smaku, niebezpiecznych i wrogich nowozelandzkich gór. Goryczka trzyma się bardzo długo.  W życiu nie piłem tak gorzkiego piwa. Zostało ono stworzone dla ostrych ludzi z ostrej przyrody, a nie dla mnie- chłopaka z miasta. Być może dlatego nie jestem w stanie docenić tego trunku, którego po ciężkiej pracy napije się nowozelandzki farmer. Jak dla mnie ta goryczka kojarzy się z Mordorem…

10721024_10202560199597677_1201496217_n

Zapach 7;

Smak 5;

Wygląd 9;

Ogólnie 6.

  • Cena w restauracji: 38 KC(około 6 zł)

Piwosz Morawski 

Cerna Hora- ,,Matouš”

Te piwo zdecydowałem się spróbować tylko dlatego, że jego producent, średniej wielkości browar Černá Hora, reklamował go ciekawą promocją. Jednego dnia we wszystkich gospodach i restauracjach oferował go za jedyne 10 koron ( w przeliczeniu 1,5 zł ). A to już jest nawet na czeską gospodę bardzo tanio. Z napięciem oczekiwałem co to będzie…
Wygląd  piwa nie jest szczególnie ciekawy, po prostu zwykły pilsner. Niczym  nie zachwyca, ale język piwosza i tak nabiera ochotę na łyk tego płynnego chleba. Wąchając go możemy dostrzec typowy dla tego rodzaju słodowy zapach. Jednak aromat ten jest na tyle słaby, że trzeba zanurzyć nos prawie w samej piance. Gdy to uczynimy wreszcie możemy się ( i z nosem od pianki) napić tego cuda.
Po pierwszym łyku jednak stwierdzam, że do cudu ma ten produkt naprawdę daleko. Sam smak odpowiada mdłemu zapachowi. Próbuję ponownie  by tylko poczuć i znaleźć coś wyrazistego w tym piwie. Ale niczego takiego nie ma. Po prostu zwykle piwo bez duszy. Nie zachwyci, ale też nie zasmuci. Po ciężkim dniu może być dobrym kolegą – szczególnie kiedy zdecydujemy się na niego nie jako pierwszy trunek do kosztowania, ale trochę później, kiedy język piwnego degustatora jest  trochę zmęczony.

matopuš_n

Zapach 6;

Smak 5;

Wygląd 7;

Ogólnie 6.

Piwosz Morawski

Z zaszczytem i radością chciałbym Wam zaprezentować coś niezwykłego, coś autentycznego wprost zza naszej południowej granicy. Życie nie zawsze nam pozwala korzystać z dobrodziejstw płynących z szeroko pojętej integracji europejskiej, ale zamierzamy Wam to ułatwić. Jako, że na tym blogu z szczerością płynącą z serca dzielimy się z Wami fascynacją wspólną kulturą piwną Europy, chcemy poszerzać naszą wiedzę i zarażać ją innych. Jakże podniosłe są momenty kiedy to na drodze życia dane nam jest spotkać kogoś o takiej samej fascynacji, ale mieszkającego po drugiej stronie Sudetów.

Myślę, że spełniło się marzenie ludzi, którzy w latach powojennych tworzyli Zjednoczoną Europę. Dzięki Nim każdy z Nas ma swój mały heimat w, którym to najlepiej jest spędzać piątkowe wieczory z rodziną, znajomym przy kufelku dobrego piwa. Ale jednocześnie wiemy, że ludzie wychowani w tej samej kulturze europejskiej choć mówią w innym języku, mieszkają daleko, mają te same potrzeby jak my. Pragną tego samego spokoju i szczęścia, ale bez poczucia egoizmu.

Serdecznie zapraszamy Was na relacje zamieszczane przez naszego czeskiego korespondenta!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

By piło się różnorodniej

%d blogerów lubi to: