Archiwa kategorii: Stout

Cechowe Stout

Van Potworku, nawiedziłeś mnie także i tego wieczora. Lęki i strachy przed Tobą olbrzymie, nie wielbiące Cie legendy urosły do rozmiarów mitycznego trojańskiego konia! I cóż zostawisz po sobie? Nie wstyd Ci, że po raz kolejny w me progi przychodzisz z rękoma pełnymi kukurydzy, że nawet już nie maskujesz swego Van Pur-owego pochodzenia? Nie jesteś niczym innym jak jedną z Trzech Koron, zabarwioną tylko dla niepoznaki palonym słodem, z dosypką białego jak zęby dentysty, cukru. Czy zastanawiałeś się jakie krzywdy poczynić możesz Januszowi? Rujnujesz mu portfel bezczelny zbirze! Zrzuć swą etykietę, oddaj skradzione piniondze i przywdziej ukochaną etykietę Trzech Koron. Następnie wróć grzecznie na Statoila, ustaw się w najniższym rzędzie półek i czekaj na swych wielbicieli, przyjdą lub przyczłapią się na czworaka.

P.S Zapraszam do opisu Trzech Koron– zapach identyczny, smak prawie ten sam, z tą małą różnicą zaznaczoną w opisie, a wygląd tak typowy jak niedzielny podkoszulek.
Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com 3
Zapach 1,5;
Smak 1;
Wygląd 3;
Ogólnie 1;
Wielkopolski Piwosz 
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena:~ 2,8-3 zł,-

Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com

GimbOgraj

Nie wiem od czego tu zacząć, taki dzień nastał, że wszystko mi się miesza, a dodatkowo wybrałem Gimbograja. Gdzieś w tej dziczy umysłu pozwoliłem sobie odpłynąć, zrelaksować i zapaść się w otchłań zapachu. Ba, zostałem przez zeń wprowadzony w odmęty smaku, dałem się im poprowadzić potulnie i zrozumieć to co mają do przekazania. A jest tego naprawdę sporo! Zaczynając od delikatnie wyczuwalnych polskich chmieli, które zostały wkomponowane jak nuty w zeszyt Beethovena, a przechodząc kolejno do aromatów kawy i czekolady. Ten kto odpowiedzialny jest za wykreowanie takich połączeń może wygodnie rozsiąść się w fotelu i rzec: tak, jestem mistrzem. Milkstout jest taki jaki być powinien, delikatny choć nierozwodniony, gładki choć z ziarnistością kawy, wciągający i bezczelnie pijalny. Bywają takie chwytające za serce chwile gdy pite piwo z upływem czasu przybiera postać niechcianą, co najmniej tak mocno jak konieczność bycia miłym dla współobywatela, ale w tym trunku tego nie uświadczycie. Jest ono tak harmonijne jak początki typowych murykańskich filmów gdy sąsiad wesoło kosi trawę i popija sikacza, a dzieciaki sprzedają lemoniadę na wyprzedaży garażowej. Tak jak w takich filmach, tak w tym piwie: fajerwerków nie znajdziecie, ale jeśli chcecie poczuć murykańską wolność lat 90-tych, ubierać się jak Backstreet Boys i wyjadać masło orzechowe palcem ze słoika: kupcie je, a na pewno nie pożałujecie! Doświadczając lekkiej słodyczy w smaku nie ma się ochoty go odstawić, tylko przychylić szklanicę mocniej do ust. Drugoplanowej paloności nie da się opisać, trzeba ją poczuć, ewentualnie zobaczyć jakie uczucia wyzwala choćby tak jak to przedstawia Nicolas Cage. Przewrotna polska dusza szuka momentu do, którego miałaby się doczepić…i wiecie co? Brakuje mu oryginalności. Ale czy to błąd czy zaleta oceńcie już sami…

Zapach 9;

Smak 9,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz 

Gimbograj_piwnakompania.wordpress.com

Przez muszlę gramofonu sączył się lepki, kiczowaty jazz, który wypychał ciszę wprost za mnogość ciężkich kotar. Przygrywający na odosobnionym fortepianie mężczyzna w stroju lokaja starał się, jak mógł, by ożywić nuty pochodzące z bezdusznego, czarnego krążka. Odłożone, już nie palące się cygaro oraz szklanka z whiskey, w której lód już dawno odszedł w niepamięć, mogły złożyć przysięgę o realności, włożonego w dodanie życia, wysiłku. W owym dniu, na który patrzyłem przez ciągle opróżnianą, grubodenną szklankę, nie przykładałem do tego żadnej wagi – mój wzrok skupiał się na odzianej w czerń, w zjawiskową, kawową sukienkę – tu i ówdzie wystarczająco odważną, tam i gdzieniegdzie skrywającą, przez co wzmagającą apetyt – kobiecie. Jej piękne oblicze, z kremowo – blond fryzurą, odbijało się w martini, które spożywała. Zaproponowałem papierosa, skwitowała krótkim, oszczędnym zaprzeczeniem.

– Nie mam nic wspólnego z paleniem – głos miała równie zdarty i dojrzały, co grająca w tle płyta. Jej duszące perfumy trochę mnie otrzeźwiły – gdyby nie one wpadłbym w sidła owej czarnej wdowy, nim zdążyłbym się zaciągnąć. Zatrzasnąłem papierośnicę, wciągnąłem nocny dym do płuc – i nie odczułem palenia, tylko przedziwną słodycz i kwaśność – posłała mi zabójczy jednostronny, zwodniczy uśmiech i dobiła rzęsiastym oczkiem. Odłożyłem papierosa i przybliżyłem twarz do twarzy, patrząc w ciemne oczy. Sposób, w jaki się uśmiechnęła, mogłem odczytać tylko jednorako: doskonała pewność. Odpowiedziała pocałunkiem, trochę zbyt kwaśnym, słodkim, ale porażająco kremowym oraz na swój sposób, w całej dziecinadzie jaką odgrywaliśmy, dojrzałym. Nim się obejrzałem świt przebił się przez zaparowane szyby, pieszcząc nas swym mlecznym światłem. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że wszystko skończyło się zbyt szybko, że mogłem jeszcze porozkoszować się czasem wypełnionym późnonocnym jazz’em – problem tylko w tym, że nie chciałem. Zbyt duża była to pijalność.

Zapach 7;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,3.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ?
  • Cena: ~7,5 zł.

Gimbograj_piwnakompania.wordpress.com 3

Madagaskar

Ostrzegali mnie by nie wyprawiać się samemu w madagaskarskie lasy. Ostrzegali by nie uschnąć będę musiał wziąć więcej koncerniaków do plecaka. Nie posłuchałem. Flora staję się co raz gęstsza i tajemnicza, fauna odkrywa przede mną swe niebezpieczne oblicze, a epoka koncerniaków w mym umyśle i plecaku, skończyła się lata temu. Brnąc co raz dalej, żyłem nadzieją, że pewnego dnia dotrę nad mityczną oazę wypełnioną fenomenalnym piwem. Myśl o tym powodowała, że każdy następny krok był możliwy, a strach przed nieznanym ustępował wrodzonej ciekawości. Gdy mrok już zapadł i ciemność przykryła bezkresny las, a współczesną pewność siebie, wspieraną przez naukę, zastąpił nocny szmer historii, mitów i czarów doznałem objawienia. W czasie snu pokazało mi się miejsce gdzie serwują piwo harmonijne i delikatne, ale jednocześnie frapujące złożonością. W miejscu tym nie skąpili kardamonu, oparli na nim całe swe dzieło, które uwikłane zostało w czasie powstawania w znajomość z grzesznie pyszną wanilią. Duet nadawał energii i pasji, tworzył idealny klimat dla wędzonki, śliwki, które korzystając z dogodnych warunków zagnieździły się w trunku. Jednak przykazanie piwowara było proste i czytelne: wasza współpraca ma przebiegać stabilnie, bez wariacji i nadęctwa, każdego ma być po równo, idealnie do smaku. Składniki posłuchały swego stwórcy i podzieliły się rolami, ale tworząc jedno zjawiskowo dobre piwo. Na pamiątkę nocy w, którą nastąpiło objawienie, trunek przybrał barwę ciemną, mroczną wkomponowującą się idealnie w całość obrazu. Zbudziłem się. I już wiedziałem gdzie iść, w którą stronę. Kompas wskazywał kierunek: Setka.

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 3

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 4

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 5

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł,-

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com

Podróże Kormorana: Coffee Stout

Zdarzyło się Wam kiedyś pomylić tak dobitnie, że skwitowaliście to tylko niemym: pac ręki o czoło. Jak z resztą zauważyliście, celowy był to brak pytajnika w tym pseudo pytaniu retorycznym – każdy wszak odpowie twierdząco. Ja pomyliłem się dziś w taki sposób –  nie byłem w stanie odróżnić tego piwa od kawy. Jakby, jakimś magicznym sposobem mój świeżo zakupiony kufel zamieniał piwo w kawę! Cóż, przynajmniej wrzucony do wody idzie, zgodnie z prawidłami fizyki, na dno. Do takich wniosków doprowadził mnie nie jeden, nie dwa a aż trzy zmysły. Węch aż wrzeszczał – „Toż to kawa, tylko zimna, ale palona i odrobinę zwariowanie orzechowo-karmelowa”. Wzrok twierdził, że nie może się mylić – nic wszakże nie jest równie czarne, kremowe, nieprzejrzyste oraz nic, ale to najzupełniej w świecie nic! nie posiada owej zabójczej, zbrązowiałej i zaczerwienionej i zkremowionej pianki rodem z espresso. Smakowi nie zgadzała się tylko temperatura i, choć nikłe to obecne, bąbelki. W swojej nonszalancji stwierdził więc, bez cienia, ba, bez półcienia wątpliwości, że jest to kawa. A to ptak drapieżny, zatoczył podróżnicze koło i w nóżkach przytaszczył dziwacznego, kawowego oraz wyśmienitego Coffe Stouta wyrwanego z objęć skrzata w zielonym kubraczku.

DSC01401

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Makro;
  • Cena: 6,-.

DSC01392

Turbo Geezer

Zastanawialiście się czasem jak to jest się przenieść do pokoju zapachowych marzeń? Mi to się nie zdarzyło, aż do tej pory. Trudno znaleźć mi inne odniesienie w jaki inny sposób mógłbym połączyć aromat świątecznego kompotu, wędzarni, śliwki i mocnej espresso. Co dziwniejsze wszystkie te zapachy łączą mi się w obraz, który pojawił się w mojej głowie gdy zbiór zapachów zatańczył w nosie gorące tango, a mianowicie w obraz wieczoru nad wodą w upalny wieczór. Gdzieś w tle poczułem taki aromat, zadziwiające. Podróżując w umyśle smaku muszę znów pozwolić sobie na przeniesienie się w świat porównań do, których pewności nie mam, ale w który prowadzi mnie intuicja. Bogactwo odczuwanych smaków zniewala z nóg, burżuazyjna kawa i wędzarnia co najmniej z krakowskiego kredensu łączy się piekącą goryczką. Całość daję wrażenie jakby jadło się powietrze ze starych pubów gdzie drewno przesiąknęło mnogością trunków wylewanych na nie przez wieki używania, a atmosfera zwilgotnienia przesiąknęła przez butelki. Natomiast dłuższe wpatrywanie się w kolor piwa może powodować wrażenie bycia ślepym, jest to co najmniej tak przerażające jak przeżycie tego na własnej skórze. Sam największy z Upadłych nie powstydziłby się smolistego koloru, a znając przewrotność ciemnych mocy, kusiłby ludzi do jego picia. Tak jak obrączka kształci skórę na palcu, tak cieńka obwódka beżowego okręgu otacza piwo. Na koniec rzec należy, że piwo mogłoby diabłu przynieść odwrotny skutek od zamierzonego, już tłumaczę dlaczego.

Dawne niemieckie przysłowie prawi ,,Kto pije dobre piwo, dobrze śpi. Kto dobrze śpi, nie grzeszy”. Lepszego podsumowania tego grzesznie pysznego cuda nie znajdę.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

Turbo Geezer_piwnakompania.wordpress.com 2

Ty, który nie widziałeś Tego trunku, nieświadomżeś co to Ciemność, co to czerń od Hadesu ciemniejsza, nad którą roznosi się mgła o barwie bieli przypruszonej żółcią czasu. Nie wiesz nic o przerażeniu, które miesza się z pokusą i podnieceniem, jeżeliś nie patrzył w te odmenta. Obcy wędzony boczek, czekolada oraz piękno kawy tym, którzy nie zaciągnęli się otchłanią wędzoności i upalenia kawowego ziejącego od mroku. Ci, którzy nie nadstawili nozdrzy nic nie wiedzą o wzbogaceniu, o zapachowej podszewce wanilii. Ty, który nie zanurzyłeś się w rzece ciemności nie poznasz kremowości jej nurtu, jaką daje wanilia, paloności, jaką daje jej ukochane espresso. Na nic Ci będą słowa, póki nie przekonasz się co to Istota doskonałej kawy i, że leży ona w kwaśno-kremowej gorzkości. Biedni, którzy nie poznają czym wędzenie i, że Istotą jego dym i drzewo będące w pełnej synergii. Bo oto moje oczy ujrzały ciemność nieprzeniknioną i wiedziałem, że to jest dobre. Lewa moja dziurka kłóciła się z prawą, by rozstrzygnąć liczne jak gwiazdy zapachy – i w jednym ciągle były zgodne, jak nigdy nie są zgodne: to jeszcze nie był koniec. Spróbowawszy byłem bliski wędzarni. Byłem wędzarnią, jak i ona była mną, lecz bardziej byłem espresso dopio niż wędzarnią. Wanilia sprowadziła harmonię, a ja wiedziałem, że Stout stał się moim ideałem.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł,-

Turbo Geezer_piwnakompania.wordpress.com

Oberschlesien

Potwornie czarne jak płuca synów śląskich trunek szokuje barwą, smoliste i nie przejrzyste sponiewiera zmysł wzroku. Zamieszanie kufelka powoduje, iż uwalnia się większa ilość piany, która w spokoju przyjmuje barwę beżową, a po zakręceniu zawartością przybiera postać pomarańczowo- brązową. Aromatem przywodzi na myśl ciężkie, gęste jesienne powietrze płynące nad post górniczym regionem, pełne sadzy i wędzonych nut szynek wymieszanych z tlącym się drewnem. Pachnie na tyle wybornie, że aż ma się ochotę zanurzyć w smolistej głębi zapachów, ciężko to wyrazić, ale odnoszę wrażenie jakbym włożył głowę do komina od huty. Trudno uwierzyć, że najlepsze dopiero przychodzi z momentem przechylenia szklanicy do ust, całość rozpada się na miliony asfaltowych kawałeczków. Rzadko kiedy nie przeszkadza kwaskowatość, tu jednak pasuje jak kilof w ręku górnika, podkreśla ona wyraźnie czarną wytrawność, powoduje wręcz porządne pierdolnięcie w ustach piwosza. Na samym początku kosztowania najsilniej odczuwam na czubku języka, co zadziwiające, słoność. W późniejszym czasie ona staję się mniej odczuwalna, zapewne zanika ona pod ciężarem wędzenia i palenia, które usilnie gryzie w krtań. Sól ziemi czarnej zrodziła niebanalne piwo…

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

oberschlesien1_piwnakompania

Wreszcie znalazłem napój czarny, jak moja dusza. Stwierdzić, że to piwo jest ciemne to jak wymierzyć policzek dumie twórców. Trunek ten ma właściwość otchłani: jeżeli skupiasz nań wzrok, on w ciebie wbija swoje ślepia. Czekałem tylko aż pojawią się dwa, czerwone opale – niby oczy bestii, tam gdzieś między koroną pana piekieł koloru pianki z espresso a mrokiem. Spodziewałem się piwa gęstego smakiem niczym smoła, ale jest on niemal niezauważalnie rozwodniony. Co dziwniejsze, zamiast napisu „Ty, który wchodzisz żegnaj się z nadzieją”  wraz z potężnym imadłem palonej goryczy wita nas sól. Koniec pierwszego łyku pozostawia posmak morza. Potem jest już typowo dla piekieł: palenie, kawowa kremowość, mocne akcenty wędzenia oraz zakwas. Przy kolejnych haustach ( nie: łykach – piwo pochłaniałem w zastraszającym tempie ) palce same układają się w szatański symbol zjadaczy kotów. Jest ono tak wyraziste i ostre jak metalowe gitary, miażdżące miałkość. Tego trunku nie interesują trendy, ma w dupie nasze zdanie, ale dzięki temu nie da się przejść koło niego obojętnie. Zauroczyło mnie właśnie dzięki tej bezkompromisowości. Pochyliłem się nad smolistym trunkiem i… znalazłem się w domu. Ciepło domowego ogniska bije z zapachu: skórki razowego chleba, kawy oraz gorzkiej czekolady. Oszołomiony znów patrzę w otchłań, smakuję piekło a wącham dom. To piwo oddaje w jakiś sposób mnie: człowieka zbudowanego z niepasujących do siebie elementów. Zagościło w moim sercu niczym potężny gitarowy akord a próby wyproszenia go ukrócił krótko: środkowym palcem.

Zapach 9,5;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,9;

Smakosz śląski

oberschlesien2_piwnakompania

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Wielbłąd, Chorzów.
  • Cena: 10 zł,-

Black

Piwowarzy wymyślający nazwę ciemnego piwa popisali się nie lada kreatywnością określając ciemne piwo zaskakująca nazwą ,,Black”. Odchodząc jednak sprawnym krokiem od niuansów spieszę zameldować, iż zapachem onieśmiela, zawstydza i gdybym był strusiem wbiłbym głowę w piasek. Jest intensywnie kawowe, falami docierają przyjemne lekko kwaskowate nuty świeżo zaparzonej kawy. Gdyby tego Wam było mało, podzielę się z radosną wieścią, że ów trunek zawiera w sobie zapach gorącej gorzkiej czekolady. Smakiem przypomina aktora teatralnego, który co sztuka zmienia swój wygląd, a to z tego względu, iż jest kremowo delikatne z muskającą przełyk pianką. Tak, ścieli ona wręcz przełyk! Jest przyjemnie orzechowe z przypalanymi nutami kawy i słodu, ale co najciekawsze odświeżające i gorzkie zarazem w ostatniej fazie kosztowania. Piwo nie pozwala siebie odstawić na chociażby minutę. Jedynym minusem, który będzie miał odzwierciedlenie w ocenie to posmak, nie za mocny,ale jednak: metaliczności. Kolor ma iście czarny, lekkie refleksy światła migoczą przechodząc w poblask głębokiej czerwieni i potęgują wrażenie wspaniałości wyglądu. Beżowa piana zachwyca, układa się w nieregularne kształty i lepi się do ścian kufelka.

Z dystansem zawsze podchodzę do ciemnych trunków, tym jednak gardzić nie będę.
Zapach 10;
Smak 9;
Wygląd 10;
Ogólnie 9,5.
Wielkopolski Piwosz
Black_piwnakompania.wordpress.com 3
Z ciemnymi piwami jest tak, że wpadają w skrajności – albo są podlotkowe, słodkie i przekarmelizowane, albo potężnie palone i alkoholowe. Ciężko mi się odnaleźć w jakiejkolwiek z tych grup więc, natknąwszy się na szkockiego stouta o jakże ambitnej nazwie: Black ( a mówi się, że to Polacy są najbardziej leniwą nacją ) zastanawiałem się do jakiej kategorii będzie ów należał. Już sam zapach mów ił mi, że będzie inaczej – zero słodyczy i umiarkowana paloność. Cudowne połączenie skórki ciemnego chleba oraz świeżo zaparzonego espresso.  Poczułem się zrelaksowany dzięki samej woni, która ukołysała mnie do zwyczajowych, kawowych rozmyślań. Przyszło mi go także spróbować – skuliłem uszy w oczekiwaniu na porterowy uścisk lub słodkich ust całych umazanych karmelowym błyszczykiem. Na moim języku poczułem kawę z drobinkami czekolady . Tylko i aż tyle. Uśmiechnąłem się mimowolnie, gdy mojego języka nie zaatakowała ziemistość. Uśmiechnąłem się, także mimowolnie, widząc pianę: wysoką, drobnoziarnistą, wyglądającą jak puch na espresso. Piwo było nieprzejrzysto ciemne – czarne niczym Hades, choć podświetlone – niczym nadzieja, która żyje nawet w królestwie umarłych – pokazywało burgundowe lica. Poczułem, że trunek spełnia moje oczekiwania i wyobrażenia, ze zdziwieniem stwierdziłem iż znalazłem drugi, ulubiony gatunek piw, a imię jego będzie dumne a szumne: Stout.
Zapach 10;
Smak 9;
Wygląd 10;
Ogólnie 9,5.
Smakosz śląski
  • Kraj pochodzenia: Szkocja;
  • Kupiono: Browarnia Lidla;
  • Cena: 3,99,-.

Black_piwnakompania.wordpress.com