Archiwa kategorii: Milk Stout

The Waiter z Brokreacji czyli muffinki Cioci Ani #vlog

Zapraszam na recenzję z kelnerem co nie pluje Wam do talerza, a uwodzi wdziękiem i elegancją podnosząc rangę wieczornej kolacji. A na deser serwuje muffinki Cioci Ani, dawne legendarne wręcz babeczki wręczane mimochodem byle gość nie wyszedł głodny 😉

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 8 zł.-
Reklamy

Milk Stout z Kuźni Piwowarów

Ależ on wygładzony! Co najmniej tak mocno jak ma facjata przez pierwsze trzy dni po goleniu. Nie dość, że to Milk Stout to jeszcze kokos sprawia, że odbiór piwa staję się czystą przyjemnością. Kojarzy mi się nieco z malibu i tym specyficznym posmakiem choć tutaj na duży plus, że nie czuć alkoholu.

milk-stout-kuznia-piwowarow-2016_piwnakompania-wordpress-com-2

Oprócz tego zdaję się nie mieć końca południowa nuta espresso, objawiająca się goryczką i cierpkością jaką zostawia znana mi przepyszna kawa. Nie od parady moja radość jest ogromna, uwielbiam aromat świeżo upieczonego chleba, kojarzy mi się z domem i wypiekanym tam żytnim chlebem. Tym bardziej szanuję to, że piwo łączy w sobie i ten piękny smak, wydobywa się on w drugiej chwili kosztowania. Piana z początku obfita jak grzywa pomarańczowego lisa dosyć szybko zanika i zostaje wyłącznie łysina, spokojna jak tafla wiecznego jeziora.

milk-stout-kuznia-piwowarow-2016_piwnakompania-wordpress-com-3

Zapach 9;

Smak 9,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 7,4 zł.-

 

Triple Twister

Był sobie diabeł tasmański – zapewne pamiętacie tego osobnika z kreskówek „Zwariowanych Melodii” – jego zaletami były: bezprecendensowość oraz skuteczność. Diabelska skuteczność w sianiu zniszczenia, zostawiania za sobą pożogi i złamań. Lubiłem gada, miłością istoty, która dostrzega podobieństwo (ubóstwiam też zwierzaka z Muppetów) – uwielbiałem i diablotasmańskie tornado na etykiecie, jak i długość nazwy tego trunku (cherry coconut oat milk stout). Nie liczyłem na niszczycielską moc, jaką powinien posiadać trunek, gdyby był, powiedzmy, RISem – jednakże chciałem, by był przynajmniej taki, jak Diabeł Tasmański w chwilach poza niszczeniem. By był charakterny, chwilowo stonowany – i co najważniejsze, by było czuć dzikość płynącą z nietuzinkowego połączenia.

piwnakompania_T_Twister_05 piwnakompania_T_Twister_06

Nadmienię jeszcze, że na tafli trunku pokazał się dziw czy inny czort – osad, który wyglądał jak kryształki cukru a smakował jak płatki owsiane. Zamierzone? Moja wiedza nie sięga tak daleko – jednakże jak miałbym zgadywać orzekłbym, że raczej nie. Do rzeczy jednak, bo przydługawy wstęp miał osłodzić mi fakt spożywania tego piwa. Nie, nie było obrzydliwe. Tylko sztuczne oraz tak rozwodnione a delikatne, że jako woda niejednokrotnie jawiło mi się w szkle. Przesadzam celem oddania tego muśnięcia smakiem, jakie ma trunek. Też nie to. Ciężko mi opisać to, co czułem pijąc go, gdyż mój prosty, męski umysł nie potrafi pojąć łączenia więcej niż jednej emocji naraz – czułem się rozczarowany i zdziwiony. Urzeczony i zniechęcony. Sztuczne wiśnie były rodem z amareny, kokos rodem z paskudnie przetworzonych batoników ale mleczna kremowość i zjawiskowa, niewypowiedziana wręcz, pokawowość wprost z objęć orgiastycznego Rzymu.

piwnakompania_T_Twister_04 piwnakompania_T_Twister_03

Nie: kawowość – zbyt to delikatne i lekkie, niczym elfie kroki. I to wszystko zostawia po sobie ten posmak – ani zbesztać zań (bo kawka jest i odpowiednia doza laktozy) ani wychwalać (wisienka mocna 15% za pijonę). Zganić? Wychwalić? Nie wiem. Diabeł tasmański bez tornada, bez dzikości za to z rozterkami – ratuj się kto może, bo zamiast siać zniszczenie posieje pustkę i Weltschmerz. Tego jednak już lasek zdążył już wyrosnąć zdrowy – nie podziała na niego zasiew tak zdawkowy. Och szarości, przeklinam Cię, przepadnij!

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Tabakiera, Gliwice;
  • Cena: ~8zł.

piwnakompania_T_Twister_02

Double Trouble

Zagadką pozostaje dla mnie czemu do tak harmonijnie kremowego trunku użyta została facjata niby batmanowego „Two Face’a”. Zachodzę w głowę, orbituję wokół pokoju, deliberuję usilnie chłodząc sobie głowę szybkością zataczania kół. I już zdaje się wiem, że rozbija się wszystko o dwa, kooperacyjnie pracujące browary, ale kiełkuje w mojej głowie ziarenko niepewności – czy to tylko tyle? Tak długo wlepiałem wzrok w kaduka na etykiecie, że począł odwzajemniać spojrzenie. Zaczęło się nieznacznie: mrugnął, przewrócił oczyma. Jednakże zaraz po tym rozpoczął komiczne ruszanie nosem, jakby narząd węchu swędział go niemiłosiernie, jakby ktoś tańcował mu koniuszkiem pióra po nozdrzach. Zdałem sobie w końcu sprawę, choć zajęło mi to krztynę czasu, że demon naśladuje ruchy mnie wwąchiwującego się w to piwo. Uśmiechnąłem się w pochwale dla swojego refleksu i zacząłem zastanawiać się dlaczego wykonuję tak specyficzne ruchy.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_02

Pierwszą przyczynę uwidziałem sobie w eminentnej intensywności, wprost chwytającej za jestestwo. Diabeł marszczył również brwi – nie w niezadowoleniu, raczej tak, jakby głęboko nad czymś rozmyślał, szukał w czeluściach umysłowej studni skojarzeń. To zapach przyprawy do zup – wymieszanej z ziarnami kawy oraz, co niepokojące, rozpuszczalnikowo-emaliowymi nutami. No i zagęszczone, kakaowe mleko. Nie dziwiłem się kadukowi wcale a wcale – bowiem sam doświadczałem grymasów ( a, że jestem posiadaczem dość plastycznej mordy – znaczy się rozciągliwej pod wpływem różnorakich wyrazów twarzy – broń Wielki Potworze Spaghetti, nienadającej się na muzę! ) nie tyle podobnych, co tożsamych. Gdy stuknąłem się z Dwutwarzowym szkłem, byliśmy już na ty. Mefistofeles? Lucyfer? Nie. Na dantejską modłę: Wergiliusz. Tym razem wspomagał mnie słowem – mówił o gęstości tego piwa, o jego nadmiernej słodyczy – o niej bajał długo, o tym jak była mleczna, jak przypominała syrop, jak blisko jej było do zagęszczonej śmietanki. Następnie wysławiał harmonijną gorycz, co espresso z mlekiem przypominała, co przyjemnie przychodziła i odchodziła wraz z łykiem – zostawiała miejsce dla kremowości i kwaśności arabici. Słownie układał całe poematy – nie wychwalał złorzoności tego piwa, a połączenia, harmonię. Nade wszystko wysławiał jednak wanilię niepozorną, co tajemnym sposobem łączyła wszystkie co do jednego: intensywne, kremowe, puszyste ( niczym chmury, obłoki, co między niemi lata gołomp ). O wyglądzie wspominał tyle, że jest. Zauważalny, mętny oraz obecny.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_04

To o cudzie bez złożoności traktuje to piwo. Jest traktatem co łączy słodycz, kremowość z wytrawnością i kwaśną goryczą. Jest przeciwieństwem etykiety. I teraz mnie oświeca! Piwowarowie bawią się z nami jak Fiodor Dostojewski, nazywając swój utwór „Zbrodnia i Kara”( a przynajmniej o takie wodzenie za nos posądzam rosjanina ) – w antonimy. I tak skonstruowana z przeciwności facjata również jest przeciwieństwem idealnej kremowości oraz jednorodności trunku. Czy o tym myśleli twórcy? Pewnie nie, ale co mnie to obchodzi? Dla mnie ważne jest to, że to ja o tym pomyślałem. To, że uskrzydlenie magicznym, piwnym sposobem znalazło się w butelce. To, że posiadało odwagę. No i niebagatelnie ukryte dziesięć woltów.

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: 10,80zł.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_01

 

Rage Machine

Przekombinowane. Tym jednym słowem mógłbym określić to piwo, choć mi smakuje, jest pijalne to jednak pewne elementy wydają mi się zbędne. Postaram się to wytłumaczyć na zasadzie porównania: świat bez lodówek był fatalny, trzymanie pożywienia przykrytego solą i lodem nie było komfortowe, stąd też wynaleziono ten genialny, niedoceniany sprzęt codziennego użytku. Jednak z czasem zaczęto dodawać bonusy, nowe funkcje jak np. kostkarka do lodu, która jestem w stanie zrozumieć, ale gdy w lodówkach pojawiły się wbudowane tablety z dostępem do facebooka zacząłem sobie zadawać pytanie: po jaką cholerę? Taką cholerą w tym piwie jest dla mnie ,,milk” może nawet ,,stout”. Jakby smakował Porter w takim połączeniu?

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 6Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 3

Dosadnie, mocarnie, wyraziście! A tutaj z jednej strony otrzymujemy przyjemna pikantność, choć mniejszą niż w Szajbie, która łaskocze w podniebienie, ale z drugiej strony jest jednocześnie delikatne, zbyt kremowe i zdecydowanie za mało gazowane, jakaś część piwnego mózgu przypomina mi, że podobne jest do Guinnessa. Całość wykwintnie dopełnia czekolada, tego lepszego sortu! Aromat dokładnie odwzorował smak, wczuł się w jego postać, wszedł w głąb duszy…jednak jak drzazga tkwiąca w palcu utrudnia życie, tak drzazgą w zapachu jest metaliczność. Do tej pory piwa produkowane w Wąsoszu przez różne browary były pozbawione tej wady, może sprawa dotyczy tylko tej warki (Hedge Hog Stout z Kraftwerka ma ten sam problem, wśród jasnych piw tego problemu nie znalazłem). Idealnie czarne ono jest, gdy przyjrzycie się w ranty szkła, a piana odsłoni część wnętrza piwa, dostrzeżecie brązowe, lekko czerwone refleksy. Drogi Kraftwerku, ostrożnie dobieraj etykiety, gdyż przypadkiem mogą one wczuwać się i wchodzić w głąb aromatu piwa…

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: ~8,5 zł.,-

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 5