Archiwa kategorii: Ciemne Pełne

Zawężamy lekko spektrum, zostawiamy Ci do wyboru kraj, ale odbieramy piwa pszeniczne, naszym zdaniem zbyt różne, by znalazły się w tej samej kategorii.

Dark Lager

Gdybym był małym Obelixem i historia wyglądałaby nieco inaczej aniżeli ta, którą znacie powiedziałbym Wam, że wpadłem do kociołka pełnego słodu. Ale już takiego zgrzanego, przegotowanego parę godzin, który począł nabierać barw ciemniejszych i szlachetniejszych. Po takim czasie nabrał płyn w nim gotowany właściwości przypominających zapach wsi, w pełnym jego wymiarze jaki znacie. Są momenty, gdy lubię ten aromat zwłaszcza jak podparte są whisky i torfem, tutaj niestety tego nie spotkałem. Recenzja ta do długich należeć nie będzie, gdyż o aromacie można rzec tyle, że jest wściekle słodowy i przypomina mi ciemne czeskie piwa, uwikłane w hospodarskie historie. Dodatkowo niestety zawarte w nim są nuty metaliczności, kociołek już przeżarty historią oddał swą część do piwa. O smaku rzec można skromnie, że do najwybitniejszych nie należy, jego cała możliwa dobroć zżerana jest przez słodycz nie najwyższych lotów, choć na szczęście nie pazerną i nie zajmująca całości smaku. Goryczy wiele stwierdzić nie można, tym bardziej stara się być podobnym do czeskich ciemnych braci, gdzieś w tle posiada pewną niepokojącą nutę. Znaną mi z polskich koncerniaków, tą niepokojącą nutę niedobroci…a co ciekawsze gdzieś w tle jest posmak chrupek o smaku zielonej cebulki. Ekhm, co? Dziwne, choć nie jedno już w swym życiu piłem. Mimo wszystko całokształt piwa jest co najmniej…zastanawiający. Raz mi smakuje, raz nie. Jest zmienne co sobie cenię, jednak wolę zmiany w dobrą stronę. Wyłącznie barwa przybrała stabilny odcień, rozcieńczonej kawy z pianką palonych ziaren. I jak mam się teraz odbierać? Pomysłów już brak, a w szkle pusto…P.S Alkohol wyszedł!

Dark Lager_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 4;

Smak 4;

Wygląd 6;

Ogólnie 4,5

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Estonia
  • Kupione: Festiwal Dobrego Smaku, Poznań
  • Cena: 3 zł.-

Dark Lager_piwnakompania.wordpress.com 3

Reklamy

Piernikowy Foch

Święta odeszły już w niepamięć, powigilijne potrawy dawno już zostały zjedzone a kilogramy przybrane. Znów można zapakować sztuczną, pamiętającą jeszcze dobra na kartki choinkę w kaftan bezpieczeństwa i wysłać do pomieszczenia bez klamek – piwnicy. Z półek ustępują czerwone kubraczki, czapeczki oraz krasnonose reniferki, robią miejsce innym a jeszcze bardziej potrzebnym bibelotom. Zupełnie-nie-kiczowatym pamiątkom z wakacji olinklusif. Nietrafionym prezentom, których-przecież-jeszcze-nie-wyrzucisz. Beznadziejnie przepięknym ozdobom z Ikei. Ustępują wprost w czułe ramiona kartonu, który ukołysze je swoją szafianą pieśnią. I gdzieś w tym wszystkim otwieram piernikowe piwo – niby akcent na zakończenie świąt. Korzenne epitafium dla chowanych przedmiotów. Miałem wrażenie, że to Mikołaj przeleciał mi tuż nad głową – tak intensywnie korzennego zapachu nie czułem od zjedzenia ostatniego w tym roku piernika ( pamiętam, jakby to było wczoraj – była to nielukrowana choinka ). Sanie świętego napędzane były czymś jeszcze, nie uwierzycie, kwasem chlebowym, którego aromat towarzyszy piernikom a w takiej jest z nimi komitywie, że pozbawia woń przytyków piw ciemnych: nie odczujesz-li rumu na swoich nozdrzach. Tylko orzeźwiający pstryczek, pośród najprzedniejszego miodu, strzela ziele angielskie oraz skórka pomarańczy. Pomyślałem: „Gdyby tylko smakowało tak, jak pachnie. To zawołałoby donośnym głosem i wskrzesiło święta. Choinka, wyrwawszy się z piwnicznych więzów, zagościłaby znów na swoim miejscu. Na półki wyległyby pochowane przedmioty. Wdzialibyśmy świąteczne swetry…”. Wziąłem łyk. Przez chwilę myślałem, że Mikołaj porwał mnie na swoje sanie – a to kremowość piwa, która zaklinała w swoim smaku obłoki. Ubrane drzewko wystrzeliło spod podłogi, jak na języku zakwitnęły mi korzenie piernikowe. Z półek pozlatywały uwielbiane bibeloty, zepchnięte przez Rudolfa i spółkę, tak jak ja zleciałem z krzesła pod natłokiem piernikowości. Wokół mnie zaczynała materializować się aura świąt, gęsta jak to piwo. Odstawiłem pokal, wszystko wróciło do normalności – tylko patrząc w odmęty kremowego trunku dostrzegałem wigilijny stół. Ująłem szklaną nóżkę, a w uszach zabrzmiało mi: Ho! Ho! Ho! Łyk. Wszystko się powtórzyło. Święta w płynie? Nie, to zbyt liche określenie.

Ekstrakt z piernika.

Uwaga, po wypiciu może powodować nagłe i nieoczekiwane wigilie. Przed użyciem skonsultuj się z Mikołajem, bądź zapoznaj się z Panem Piernikiem, gdyż każde święta niewłaściwie obchodzone mogą zagrozić twojemu życiu lub zdrowiu.

piernikowe_piwnakompania_02

Zapach 10;

Smak 9,8;

Wygląd 9,8;

Ogólnie 9,9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena oraz miejsce zakupu pozostają tajne, ze względu na prezentowość tego piwa;

piernikowe_piwnakompania_04

Komtur

Na samym wstępie muszę wspomnieć, iż do tej pory kosztowane przeze mnie piwa z Gościszewa zawsze pozytywnie mnie zaskakiwały. To też uświadomcie sobie drodzy Czytelnicy jakim dla mnie było szokiem gdy pełny nadziei, ekscytacji wziąłem porządny haust piwnego powietrza. Wydawało mi się to, aż niemożliwe, jakoś poza wszelkimi domysłami by ciemne piwo, dodatkowo z Gościszewa miało w sobie kukurydziany aromat! Rzecz szalenie szkodliwa i niepożądana, skąd do licha w ciemnym piwie ten aromat? Naprawdę chce wierzyć, że to z powodu końca ważności za delikatnie ponad dwa miesiące. Oprócz tego ciężko cokolwiek w nim wyczuć, może przy dłuższym wąchaniu można wyczuć rozwodnioną kawę rozpuszczalną. Na etykiecie widnieje informacja o tym, że piwo ma 16,5 % w skali Plato, od razu mówię Wam: to ściema. Spodziewałem się smaków związanych z paleniem, kawą czy gorzkością zaznaczającą swój pazurek w przełyku, nic z tego. Jedynie bardzo delikatna nuta kawy uwidacznia się dopiero po dłuższej chwili od przełknięcia. Jest to klasyczne ciemne piwo, średnie w swej klasie nie zaskakujące niczym konkretnym. Barwę ma dosyć ciemną, refleksującą w czerwony odcień, piana rozpada się już w momencie nalania. Nawet ona nie chciała mnie przekonać, że warto tym piwem zainteresować się ponownie.

Zapach 2;

Smak 5;

Wygląd 6;

Ogólnie 4.

Wielkopolski PiwoszKomtur_piwnakompania.wordpress.com 3

Gdybyśmy porzucili piękno naszego, nadwiślańskiego języka – odarli go ze świętości, przemożnej a niewymownej krasy – dalej – wycięli głębię, odjęli wieloznaczeniowość, aż wreszcie zostałby tylko nowomowiczny twór – wyobrażacie sobie to? Nawet, gdybym mógł, nie wyimaginowałbym sobie tak okrutnego świata – prędzej rzuciłbym się o pióro! Co byście powiedzieli na takowy eksperyment – tylko myślowy i niech się nie ziszcza ( choć sytuacja na naszym łezpadole każe sądzić, że Orwell miał rację i należy się Wielkiego Brata obawiać ), żeby zasymulować nowomowę?

Piwo pachnie mało-dobrze. Super-jednostajność. Żywica. Wiele-karmel. Spalone drewno. Wyraźne oraz nudne. Prawie dokonałem myślozbrodni. Piwo pachnie nudno. Za dużo wiele-karmelu. Kolor super-dobry. Piana wysoka i wiele-ładna jak Wielki Brat. W smaku dużo-alkohol. Nie-głębokie. Nie-piwne. Rozwodnione. Jak ziemia. Rzesza ludzi skanduje: wiele-kwaśna kawa, mało-droga czekolada oraz nie-kochany alkohol.

Zakończmy ten eksperyment, co za dużo to nie zdrowo. Dwa mam postulaty. Pierwszy, naglący i niecierpiący zwłoki: szanujmy nasz język. Drugi natomiast będący z piwem, dla odmiany, związany: jeżeli ktoś uważa, że mało napisałem o piwie – to niech się cieszy, bo zamiast wysłuchiwać wylewania moich żalów brał udział w takim górnolotnym eksperymencie myślowym.

Zapach 5;

Smak 4;

Wygląd 8;

Ogólnie 5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~5,5 zł.

Komtur_piwnakompania.wordpress.com

Połczyńskie Czarne

Spożywanie tego piwa należy do przyjemnych chwil. Już tłumaczę Wam dlaczego: zanurzenie ust w czarnym jak smoła napoju wywołuje efekt odwrotny od tego czego zmysły spodziewają się odczuwać po zapachu. W pierwszej chwili nie czuć absolutnie żadnych smaków, jednak tak jak fala ludzi na porannych wyprzedażach tak fala słodyczy napiera na mój język i absolutnie przejmuje nad nim kontrolę. Chwalmy Pana bo ta słodycz nie jest mdła ani wykrzywiająca w niesmaku twarz. Co mnie rzadko spotyka w ciemnych piwach to fakt, że podkreśla ona charakter piwa i ewidentnie pasuje do całości. Zapach nie współgra ze smakiem, jest on przypalony i kawowy, z nutą wygrzanych nad ogniem słodów. Wybaczcie słowa proste jak cep, ale uwidacznia się w nim kwaskowatość, w moim odczuciu absolutnie nie potrzebna,  jest balastem piwa. Zupełnie na niekorzyść zaskakuje deficyt piany, tak jak nie można wyobrazić sobie braku hipokryzji u XIX wiecznego angielskiego dżentelmena, tak trudno zrozumieć ciemne piwo, które obywa się bez piany. A jednak: jedno i drugie ma miejsce.

Zapach 8;

Smak 8;

Wygląd 7;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz

Kraj pochodzenia: PolskaPołczyńskie czarne_piwnakompania.wordpress.com 3Jedliście kiedyś piętkę ( ustalmy pewne fakty: za piętkę, te piękne, dźwięczne słowo, uważam tą część chleba, której większość pokrywa skórka oraz znajduje się ona na jego dowolnym krańcu ) ciemnego, razowego chleba z miodem tak płynnym, iż wniknął między cudowne powietrzne bąbelki w kromce, której dolna część jest przypalona? Nie ważne co odpowiedzieliście na poprzednie, retoryczne pytanie: jego zapach oraz smak stał się dla Was bliski i, niezależnie czy odpowiada Wam ten zrozumiały, nie… szczery byłoby przymiotnikiem opisującym je idealnie, uśmiechnięty – łapałoby jego duszę; prosty – bodłoby oczywistością ( ale komu to przeszkadza, gdy oferuje ono taką radość z picia? ); zestaw. Jakżebym chciał to samo czuć patrząc nań, ale jak? Kiedy piana – ów nośnik radości, szczęścia i dobrobytu, ów piwny odpowiednik zarostu, nie istnieje. Co więcej można przez nie dostrzec swoją rękę, a podświetlone obnaża się bezwstydnie ( nie żebym miał coś przeciw hasaniu jak nas Stwórca stworzył : piwu nie wypada, recenzentowi jak najbardziej ) – ukazując mnóstwo czerwonych refleksów. Gdzież uciekłaś, o radości, gdzież? Pewnie szlajasz się gdzieś z tym przystojnym smakiem i naturalnym zapachem. I tam chcę do ciebie, o radości, dołączyć.

Zapach 9;

Smak 8;

Wygląd 5;

Ogólnie 7,5.

Smakosz śląski

  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena~3 zł,-

Połczyńskie czarne_piwnakompania.wordpress.com

Leute Bokbier

Przypominając sobie piwa, które dane mi było spróbować w swoim życiu stwierdzam, że motyw zwierząt jest powszechnie wykorzystywany wśród producentów piw. Choć tutejszy kozioł patrzy mniej psychicznie i spojrzenie w jego oczy nie skończy się utratą duszy jak w przypadku ,,Kozla” to spojrzenie w te oczy napawa człowieka chęcią rywalizacji. W jego zapachu wyróżnia się przede wszystkim lekka przypalana słodycz wyróżniająca się kwiecistą nutą, a gdzieś w oddali o me czujki zapachowe obijają się aromaty karmelu. W swym smaku charakteryzuje się co raczej nie spotykane w ciemnych piwach, delikatnością. W pierwszym momencie gdy kozioł wtoczy na me podniebienie beczułki trunku wyczuwam w nim goryczkę wzrastającą wraz z słodyczą, która wyskakuje niespodziewanie jak debet na koncie gdy ma się zamiar płacić za zakupy. Goryczka ta utrzymuje się najdłużej w tylniej części przełyku gdzie wtrąca się słaba kwaskowatość. Wygląd jest dosyć intrygujący gdyż jest czerwono-brązowy! Hm jak na ciemne piwo niespotykane połączenie. Co ważne, piana jest solidna i uparta. Gdy tylko zacznie Wam znikać z kufelka wystarczy zamieszać zawartością i cieszyć się jej widokiem na nowo. Na koniec muszę jednak wspomnieć o mocy ukrytej w tym trunku. Test z kamuflażu zdałaby celująco, jedynie efekt uboczny pod postacią lekkiego szumu w głowie daję o tym znać.

Leute bokbier_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 7;

Smak 7,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Belgia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia belgijskiego)
  • Cena: około 4 zł.

Leute bokbier_piwnakompania.wordpress.com 3

Noteckie Eire

Dla mnie piwo legenda. Tereny wokół Czarnkowa należą do jednych z najpiękniejszych w Wielkopolsce. Wzgórza morenowe i pradolina Noteci powodują, że aż chce się czerpać z tej natury jak najwięcej dobroci, przede wszystkim czerpać z lokalnych dobroci z czarnkowskiego browaru. Jakież to wspaniałe wspomnienia imaginują mi się w głowie na myśl o tym piwie! Jedno z pierwszych piw dzięki, którym zacząłem swoją piwną historię koneserstwa. Podszedłem do degustacji z wielkimi nadziejami, ale szósty zmysł przewidywał, że może wydarzyć się coś niespodziewanego. Otóż już po nalaniu go do kufla spostrzegłem się, że jego wygląd odbiega diametralnie od tego co było kiedyś! Doskonale pamiętam jak to przed prywatyzacją browaru, piwo pieniło się w kuflu czarodziejsko! Piana była bujna i gęsta jak broda Wikinga, kolor miała ciemno żółty. A teraz poczułem się jakbym dostał w twarz za przewinienia, których nie popełniłem. O pianie można tylko pomarzyć, ulatuje jak wiedza po egzaminie. Kolor jest lekko ciemny, ale pasuje do charakteru trunku. Porażony zmianą jego wyglądu wziąłem haust i myśli mi zamilkły. Smakowało kiedyś inaczej! Na Teutatesa! Było mniej słodkie, nie dokuczliwe, głaskało podniebienie swym rozkosznym smakiem,a teraz? Jakby ktoś postanowił dodać cukru. Jest sposób by choć trochę osłabić ten efekt, trzeba brać duże łyki. Im mniejszy łyczek tym bardziej słodkie, przetestujcie. Zdecydowanie osłabł efekt palności, jest przeraźliwe mizerny. Jego zapach jedynie oddaję dawną cząstkę, jest lekko palony, słodki aromat. Nadal może się podobać. Jednak piwo straciło swój dawny charakter, zostało bezczelnie zmienione. Rzecz miała miejsce po sprywatyzowaniu browaru, odnoszę wrażenie, że z powodu chęci osłabienia marki Noteckie. Tak poważnie. Browar został przejęty przez Browar Gontyniec, który od momentu założenia w 2010 roku zaczął produkować piwa na podobieństwo noteckiego. Gdy czarnkowski browar został przejęty, jakość tego piwa uległa pogorszeniu. W minionych latach nawet kapselki miały charakter, pięknym drukiem informowały skąd pochodzi to piwo. A teraz? Zwykły pospolity kapsel, brzydki jak multipla. Kiedyś gotów byłbym wystawić najwyższe noty. A teraz?

Legendą dla mnie zostanie, minioną legendą, o której pamięć będę pielęgnować i czekać będę na powrót dawnych receptur.
Zapach 9;
Smak 4;
Wygląd 3;
Ogólnie 4;
Wielkopolski Piwosz
DSC01368

Muszę przyznać, że do browaru z Czarnkowa mam nielichy sentyment. Jak nie pamiętać pierwszego, nieprawnie jeszcze wtedy wypitego, piwa niepochodzącego z koncernu? Z radością powitałem więc półki uginające się od ich wyrobów, bo i do moich skromnych śląskich progów zawitały butelki ciemne jak noc z równie ciemnym wnętrzem. Jego niemalże porterowa barwa jest przyjemna, ale za bardzo przywodzi na myśl CocaColę – głównie przez wybitny brak (tej tak gęstej, pięknej i sztywnej w ciemnych piwach) piany. Do tego kolor łatwo się przerzedza do praktycznie przeźroczystego. Co więcej nie tylko barwa przywodzi na myśl Cukier w Płynie – wrażenie pogłębia woń żelków haribo! którą, na przemian ze słodyczą, epatuje trunek. Nie ma tutaj ukochanego karmelicznego upalenia, brak kawowej spalonej ziemi, a o wytrawności, nawet pozornej, można pomarzyć rozpłakując się nad prostotą całości – ale tam gdzieś, ledwo na nogach stoi owo palenie. Gdzieś w ostatniej nutce docierającej do nosa i gdy już masz nadzieję – okazuje się być papierośne i przepalone. I gdy już nie masz sił, by podnieść je i zanurzyć w nim usta dobija cię smakiem, w którym słodycz, tak przepotworna słodycz, miesza się ze słodowo-koncernowo-przepalonym uderzeniem, które nokautuje piwosza. Gdy tylko podniesiesz wzrok, by zobaczyć kto zadał Ci ten potworny cios ujrzysz wielkiego żelkowego miśka haribo wykrzywionego w potwornym uśmiechu, z zapalonymi czerwienią oczyma – ty wiesz. To nie koniec. Kufel nie pokazał jeszcze dna. Na trzęsących się podnosisz się nogach. I czekasz na uderzenie słodyczy. Uginasz się pod ciężarem słodu. Witasz deski ringu z przyjemnością. Dno kufla i Twój okrzyk radości zlewają się w jedno. Odstawiasz szkło, a łza radości spływa po pokaleczonej facjacie. Przeżyłeś!

Zapach 1;

Smak 0;

Wygląd 7;

Ogólnie 1.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Chata Polska”; Selgros
  • Cena: za 0,33 2,50 zł,- za 0,5 4,20 (Piotr i Paweł); za 0,5 3,80,- (Selgros).

P1250710aDSC01371

Weltenburger Kloster Barock Dunkel

Browar z, którego pochodzi to piwo ma jedną z ciekawszych historii opisywanych przeze mnie na ,,Piwnej Mapie„. Wyszukałem, iż znajduję się w książce ,,1001 Piw, które warto spróbować”. Jako, że znalazło się ono na tej liście, od razu zacząłem oczekiwać więcej niż by mogło się wydawać. Prawdopodobnie właśnie przez to, sam mówiąc kolokwialnie wywiodłem się na manowce. Aromat jest lekko słodowy, moje czujki zapachowe o, które bardzo dbam wyczuły owym trunku zapach palonej kawy. Naprawdę całym sercem starałem się zdziwić tym zapachem, ale jak do tej pory mi się nie udało. I gdy myśl moja stała się nie spokojna wtem naszło ukojenie ze strony wyczuwalnych wrześniowych orzechów. Choć jego zapach wydaję się bardziej ciężki niż rzeczywiście jest nam to dane odczuć w czasie kosztowania tego klasztornego trunku. Abstrahując od tej swobodnej myśli stwierdzam, że połączenie produkcji piwa i klasztoru wydaję mi się pomysłem tak niebiańskim jak polewanie wybornym piwem mięsa na grillowym ruszcie. Czy w sezonie ktoś z nas sobie wyobraża nie uczynienie takiej powinności? W tym barokowym piwie spodziewałem się przepychu aromatów, natłoku smaków. Ale okazało się ono wręcz ascetycznie delikatne. Orzechy wykąpane letnim słońcem i zebrane ziarna kawy przyjemnie się komponują imaginując w mych zmysłach lekkość, którą jestem w stanie skojarzyć jedynie ze smakiem świeżego pieczywa. W epilogu kosztowania braciszkowie postanowili zadziwić swą dobrocią i pozwolić rozkoszować się anielskim gorzkim finiszem. Wygląd jest przyjemnie ciemny, przechodzący w lekki brąz. Odcień wyschniętej spieczonej gleby. Bąbelki słabo lecą do góry. Piana jest bujna tylko na początku, po chwili jednak zanika. Kończąc muszę jednak podkreślić, że z tego piwa płynie przyjemność kosztowania. Barokowe uniesienie oczyszcza duszę.

P1250176a

Zapach 8,5;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga ( dzięki uprzejmości bester Freund)

P1250177a