Archiwa kategorii: Imperial

Icek&Icek z browarów Golem&Piwoteka

Icek&Icek czyli Double IPA z dereniem. Spójrzcie czy czasem moich kubków smakowych nie zabiła gorycz, posmak słodu karmelowego i nadmiar świeżego powietrza.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 8 zł.-
  • Browar Piwoteka&Golem; Icek&Icek Double IPA

Hornet

Hornet – szerszeń, dla mnie bardziej ta paskuda oraz samolot. Oczywiście ‚Murikański, jakżeby inaczej – w końcu wydają krocie na wiele, ultra-zorganizowanych maszyn do wykonywania rozkazów oraz sprzętu do szerzenia pokoju.

Trunek jest jak żołnierz na przepustce w obcym kraju – startuje do źródełka z alkoholem i zachowuje się jak orangutan. Konkretniej stoi z rozłożonymi rękami i śmierdzi jajami – pośrodku tego przesiąkniętego jazz’em, dymem oraz kupowaną miłością baru. Rozsiewa też odorek, choć delikatny, jakby jeszcze nie pochłonął dostatecznie dużo, alkoholu (takiego płynącego z mocy słodów) oraz mieszankę lekko belgijskich perfum.  Gdy otwiera usta, by wznosić modły do karabinu postawionego na sztorc pośrodku okrągłego stołu, po sali roznosi się wspomnienie owsianki z bananami.

 piwnakompania_hornet_02

Gdyby posmakować groteski całej tej sytuacji – początkowo nic się nie zmienia i język usiłuje wyłuskać z tej sceny coś ponad alkohol oraz ostentacyjną ociężałość brzemiennej kobiety trzymającej się za część lędźwiową pleców. Jednakże, po chwili, niczym promień księżyca przesmykujący się przez wybitą szybę, spada na oblicze wojaka bunt. Przewraca karabin i daje nam posmakować wytrawnego, pełnego winnych nut oraz szlachetnego monologu. Mówi, przecząc uprzedniej karuzeli pijackiego śmiechu, jajek oraz ciężarnych, o sile goryczy, o jej wytrawności – łamie karabin gołymi rękoma i zamiast ołowiowego alkoholu, czujesz stąpnięcie grejpfruta oraz brzoskwini. Rzuca na ziemię zdjęty mundur – to zostawia za sobą smak moreli, dojrzałej, niemalże tytoniowej – by wreszcie wyjść. Nie przez drzwi czy okna – przez ścianę. Jego zniknięcie smakuje tytoniem, przechodzącym w  wytrawną gorycz, będącą ekwiwalentem filharmonii upchniętej w wesołym miasteczku. Niepasującą doń jak karabin do człowieczego boku.

Smakosz śląski

piwnakompania_hornet_03

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: dobrychmiel.pl, Katowice;
  • Cena: 10.02zł.

Hopus Jumbo

Gdybym tylko miał zamknięte oczy i przyszło mi wąchać podstawione szkło wypełnione piwem bez namysłu rzekłbym: rześka IPA! Połowicznie wyszedłbym na głupca, gdyż powinienem dodać BLACK, jednak złożoność aromatu nie ułatwia sprawy w odnalezieniu prawidłowej ścieżki. Piwo stabilizuje się po chwili i po początkowym ataku cytrusów i orzeźwienia zaczyna wyrzucać z siebie aromaty gorzkiej czekolady dorzucając raz po raz zapach palonych kremowych słodów. Potwierdzenie swych mądrych słów odnajduje w smaku, który jest wyraziście puszysty jak ubite białko, sprawia wrażenie lekkiego choć na finiszu kosztowania potrafi pokazać pazury. Właśnie wtedy najmocniej idzie odczuć całość smaków: od goryczy począwszy, przez słodki posmak słodu, przyjemne grzanie przełyku, aż do momentu chrupania gorzkiej, smolistej czekolady wprost od szwajcarskich cukierników. Co ciekawe można odczuć polski chmiel Magnum wyłaniający się jak krecik ze swej norki, nie śmiało i wstydliwie, ale znacząco widoczny jak kopczyki na pięknym wiosennym trawniku. Barwa piwa rozjaśnia się dopiero po moich usilnych próbach prześwietlenia szklanicy, ale tylko na mocno bordowy-czarny kolor. W normalnym świetle różnice w kolorze są nie do zobaczenia, a zacna piana gładzi szkło jak człowiek kopertę po pierwszej wypłacie. Znakomicie ułożone i jednocześnie falujące paletą aromatów piwo wypełni Wasze wieczory!

Zapach 9,75;

Smak 10

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

hopus_jumbo_piwnakompania_03

Przejdźmy do rzeczy od razu – czas do, niechybnie za niedługo ustanawianej, godziny policyjnej się kurczy. Porzućmy na bok słowne igraszki, obedrzyjmy ten foliał i wgapiajmy się w obnażonego recenzenta – bo jeśli zabrać mu jego zdobnie pisany miecz ( choć w moim przypadku widziałbym w tym miejscu toporzysko, miecz dwuręczny bądź młot ) pozostanie sam, nagutki. Goły nie oznacza słaby – w naszej kulturze nagość jest piętnowana, jest słowem o negatywnym wydźwięku. Won, ty szkodniku, dzisiaj bez figur, pseudomądrości i polotu – jesteś wszak rzemieślnikiem, twoim tworzywem jest kartka, narzędziem umęczony albatros w głowie a pomocą psychoaktywne środki ( tj. muzyka, wiersze, książki i tym podobne tałatajstwo ). Rzemieślnik wytwarza: stawia te toporne zdania jedne za drugim, męczy się sam – przestrzeń między kropką a kropką jest bezkresna niczym Sahara, nieskończona bardziej aniżeli Wszechświat. Znów, ty szkodniku, ty muzo przebrzydła! Won stąd! Won! To miejsce winno być właśnie takie, jak to piwo: ma się wrażenie, że po języku to nie gorycz ( skądinąd piękna, intensywna, żywiczna trochę zbyt kwaśna, zbyt taka, jaka powinna być, zbyt przewidywalna: pragniesz moreli, masz takie ucytrynowione, wiem, że lubisz. Może karmelu pomieszanego z szynką, od dziecka lubisz. Może kwaśności żywicznej jeszcze ci dolać, dziubasku? ) a tabun rwących się do wyrabiania norm ludzi pracy z klasy robotniczej stawia swoje trapery sztuk jeden. Jest intensywne, ale rzekłbym: intensywnie, skrajnie pragmatyczne. Nie powiemy sobie: „ A to co? Co to za smak, na co tu on?”, bo wszystkiego będziemy się spodziewać. To samo z zapachem: oddech fabryki ( nie: chemiczny, ale jakiś taki bezduszny, wszystkiego możemy okczekiwać, piwo wchodzi w ramy gatunku tak bardzo, że nie wyrwie go z tych więzów nic, nawet powieść ku pokrzepieniu serc, nawet antyutopijne strofy, nawet milicyjne pałki – tkwi sobie w żywicznym zapachu, intensywnym: dlaczego? Zapytasz to piwo. Bo tak mi kazali, odpowie. Ziemiste, odpowiednio tytoniowe, odpowiednio wędzone, odpowiednie…) zionie w twarz, wypluwając kolejne zmięte twarze, kolejne pary oczu, które straciły zdolność odbijania i czuć, słychać, tylko miriady stąpających butów. Straszne to piwo, reżimowe. Uległe, pozbawione chęci polemizacji. Zapewne myśli: „tak jest i kropka, tak być musi”. Naród z przepisem, przepis z narodem. I tak oto, za sprawą czerni trunku wykreślam z dzisiejszego dnia imię mojej Pani, mojego sacrum: wolności żegnaj, witaj „ tak było jest i będzie”.

Ogólnie: 101% wyrobionej normy, Obywatele i Obywatelki oto wypracowana rękami partii ocena: 5,1.

 

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice./Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8zł/9 zł.

hopus_jumbo_piwnakompania_02