Archiwa kategorii: Black IPA

Starvation czyli skasowana recenzja [Dramaty Blogiera]

Naprawdę to są dramaty blogera. Fakt, że jest to TOP problemów pierwszego świata, ale skasowałem sobie recenzję naprawdę ciekawego piwa ze Słowenii. Tyle przejechało aby ulec klawiszowi ,,Delete”. Dziś recenzja na smutno, weźcie piwo w dłoń by było raźniej!

Reklamy

HD Dark Vader z browaru Hoppy Dog

Ładnych parę miesięcy minęło od ostatniej pisanej recenzji i stąd mój dzisiejszy pomysł by choć na chwilę poczuć smak dawnego blogowania. Forma nieco inna, ale może bardziej czytelna. Gotowi?

  • Parametry: 16 % Blg., 6,3 % alk., 46 IBU.
  • Browar Hoppy Dog: HD Dark Vader Black IPA.
  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Kupione: Prezent od Szwagra!

Pierwsze wrażenie: przyzwoite. Solidna beżowa piana spowiła szkło, rozpasała się niczym solidnej tuszy hrabia w ciasnym fotelu. Barwa przywodzi na myśl wypłowiały czarny garnitur, gdzieniegdzie pojawiają się już przebłyski bieli w tym wypadku noszące znamiona napoju pokroju Coli. Mimo upływu dobrych paru minut drobno pęcherzykowa piana wciąż się trzyma.

Aromat: przywodzi na myśl piwo Żytnie Wędzidło. Ma w sobie ciekawe nuty wędzonki, mocno przypalonej i zaparzonej kawy, ale jednocześnie została w nim świeżość cytrusowych chmieli. Wpadają one czasem w aromat delikatnie leśny, a także przywodzący na myśl multiwitaminę. Słodowość na wysokim poziomie, piwo jest pełne i treściwe, ani trochę wodnite.

Smak: zadziwiająco delikatny. Jak na Black IPA zawartość IBU wynosząca 46 może nieco szokować, ale jednocześnie trzebu piwu oddać, że jest wyborne. Przede wszystkim pijalne i nie ciężkie, a raczej lekkie jak popołudniowa trzecia kawa. Gorycz jest zwięzła, nie traci czasu i systematycznie zanika z połaci języka. Przyzwoita paloność ochoczo łączy się z smukłym posmakiem igliwia może także jałowca i decyduje o finalnym odbiorze piwa.

Podsumowanie: godne polecenia i warte spróbowania. Nie zbyt mocarne Black IPA świetnie sobie radzi i gasi pragnienie. Przejście na ciemną stronę mocy jeszcze nigdy nie było tak przyjemne.

HD Dark Vader Hoppy Dog_piwnakompania.wordpress.com 2

Black Pitch

Dużo dobroci. Wiele. Spłynęło na mnie jak struga światła z nieba rozpylając wokół mnie spokój i harmonię. Nie, nie doznałem objawienia, gołąbków i chóru anielskiego nie stwierdzono, stan ten został spowodowany cudem jakie uleciało z butelki. Nie od dziś Black IPY mają mój szacunek, tym razem zostało to potwierdzone. Chmiele uzyskały wytrawniejszą formę gromadząc w sobie energię cytrusowej goryczy, stała się ona podstawą dla ziołowości, która zyskuję na silę wraz z ogrzewaniem się zawartości. Oddalam się w zakamarki ciała, wyostrzając najdalsze końcówki zmysłów odpowiedzialnie za woń, wędrując poprzez własne ciało udało mi się wyłapać część gorzkiej czekolady. Przed oczyma staje zapach jaki wydziela się w czasie przełamywania czarnej, gorzkiej, twardej czekolady. Wyborne! Efekt ten zostaje podtrzymany w czasie kosztowania, piwa mam co raz mniej, jego pijalność zniewala. Początkowo goryczkowe, jednak z czasem smaki bilansują się dopasowując się do piwosza, filigranowa kwaskowatość odpowiada za nuty odświeżające. Cząstką, która przytłumia radość płynąca z każdej kropli piwa jest alkohol, wraz z nabieraniem temperatury uwidacznia się co raz silniej w przełyku. Całe szczęście nie przeszkadza on w odbiorze i niesionej dzięki temu radości. Wspominałem już, że Black IPY są moimi faworytami? Hm, to piwo mnie tylko w tym przekonaniu utwierdza!

Czarna Pitch_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 9,25;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 9 zł.-

Czarna Pitch_piwnakompania.wordpress

Hopus Jumbo

Gdybym tylko miał zamknięte oczy i przyszło mi wąchać podstawione szkło wypełnione piwem bez namysłu rzekłbym: rześka IPA! Połowicznie wyszedłbym na głupca, gdyż powinienem dodać BLACK, jednak złożoność aromatu nie ułatwia sprawy w odnalezieniu prawidłowej ścieżki. Piwo stabilizuje się po chwili i po początkowym ataku cytrusów i orzeźwienia zaczyna wyrzucać z siebie aromaty gorzkiej czekolady dorzucając raz po raz zapach palonych kremowych słodów. Potwierdzenie swych mądrych słów odnajduje w smaku, który jest wyraziście puszysty jak ubite białko, sprawia wrażenie lekkiego choć na finiszu kosztowania potrafi pokazać pazury. Właśnie wtedy najmocniej idzie odczuć całość smaków: od goryczy począwszy, przez słodki posmak słodu, przyjemne grzanie przełyku, aż do momentu chrupania gorzkiej, smolistej czekolady wprost od szwajcarskich cukierników. Co ciekawe można odczuć polski chmiel Magnum wyłaniający się jak krecik ze swej norki, nie śmiało i wstydliwie, ale znacząco widoczny jak kopczyki na pięknym wiosennym trawniku. Barwa piwa rozjaśnia się dopiero po moich usilnych próbach prześwietlenia szklanicy, ale tylko na mocno bordowy-czarny kolor. W normalnym świetle różnice w kolorze są nie do zobaczenia, a zacna piana gładzi szkło jak człowiek kopertę po pierwszej wypłacie. Znakomicie ułożone i jednocześnie falujące paletą aromatów piwo wypełni Wasze wieczory!

Zapach 9,75;

Smak 10

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

hopus_jumbo_piwnakompania_03

Przejdźmy do rzeczy od razu – czas do, niechybnie za niedługo ustanawianej, godziny policyjnej się kurczy. Porzućmy na bok słowne igraszki, obedrzyjmy ten foliał i wgapiajmy się w obnażonego recenzenta – bo jeśli zabrać mu jego zdobnie pisany miecz ( choć w moim przypadku widziałbym w tym miejscu toporzysko, miecz dwuręczny bądź młot ) pozostanie sam, nagutki. Goły nie oznacza słaby – w naszej kulturze nagość jest piętnowana, jest słowem o negatywnym wydźwięku. Won, ty szkodniku, dzisiaj bez figur, pseudomądrości i polotu – jesteś wszak rzemieślnikiem, twoim tworzywem jest kartka, narzędziem umęczony albatros w głowie a pomocą psychoaktywne środki ( tj. muzyka, wiersze, książki i tym podobne tałatajstwo ). Rzemieślnik wytwarza: stawia te toporne zdania jedne za drugim, męczy się sam – przestrzeń między kropką a kropką jest bezkresna niczym Sahara, nieskończona bardziej aniżeli Wszechświat. Znów, ty szkodniku, ty muzo przebrzydła! Won stąd! Won! To miejsce winno być właśnie takie, jak to piwo: ma się wrażenie, że po języku to nie gorycz ( skądinąd piękna, intensywna, żywiczna trochę zbyt kwaśna, zbyt taka, jaka powinna być, zbyt przewidywalna: pragniesz moreli, masz takie ucytrynowione, wiem, że lubisz. Może karmelu pomieszanego z szynką, od dziecka lubisz. Może kwaśności żywicznej jeszcze ci dolać, dziubasku? ) a tabun rwących się do wyrabiania norm ludzi pracy z klasy robotniczej stawia swoje trapery sztuk jeden. Jest intensywne, ale rzekłbym: intensywnie, skrajnie pragmatyczne. Nie powiemy sobie: „ A to co? Co to za smak, na co tu on?”, bo wszystkiego będziemy się spodziewać. To samo z zapachem: oddech fabryki ( nie: chemiczny, ale jakiś taki bezduszny, wszystkiego możemy okczekiwać, piwo wchodzi w ramy gatunku tak bardzo, że nie wyrwie go z tych więzów nic, nawet powieść ku pokrzepieniu serc, nawet antyutopijne strofy, nawet milicyjne pałki – tkwi sobie w żywicznym zapachu, intensywnym: dlaczego? Zapytasz to piwo. Bo tak mi kazali, odpowie. Ziemiste, odpowiednio tytoniowe, odpowiednio wędzone, odpowiednie…) zionie w twarz, wypluwając kolejne zmięte twarze, kolejne pary oczu, które straciły zdolność odbijania i czuć, słychać, tylko miriady stąpających butów. Straszne to piwo, reżimowe. Uległe, pozbawione chęci polemizacji. Zapewne myśli: „tak jest i kropka, tak być musi”. Naród z przepisem, przepis z narodem. I tak oto, za sprawą czerni trunku wykreślam z dzisiejszego dnia imię mojej Pani, mojego sacrum: wolności żegnaj, witaj „ tak było jest i będzie”.

Ogólnie: 101% wyrobionej normy, Obywatele i Obywatelki oto wypracowana rękami partii ocena: 5,1.

 

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice./Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8zł/9 zł.

hopus_jumbo_piwnakompania_02

Black Bicz

Po recenzji Orgasmatron’a schowałem wewnętrznego zboczeńca (może i na tyle płytko, żeby nie raził w oczy – wystarczyła jednak jedna chwila spędzona we wspólnej wyobraźni a moja perwersyjna natura wyłaziła na światło dzienne). Gdy zobaczyłem na półce Black Bicz wiedziałem, że będzie mój – artefakt to wszak na miarę władczej buławy wykolejeńców. Gotowi? Mnie ślinka już cieknie bynajmniej nie tylko w oczekiwaniu na doznania smakowe.

Ciemność. Jedyne, co widzę to ciemność. Zanurzony w bezkresie skupiam się na innych zmysłach i omal nie tracę rozumu z wszechogarniającej mnie rozkoszy: tak jak zanurzony jestem w ciemności, tak skąpany jestem w zapachowym sztormie na tym żywicznym morzu, płynę na liściu laurowym, brnę przed siebie uderzany falami morelowego tytoniu, z których każda ma grzywę z kremowej pianki espresso. Prawie wybucham płaczem, gdy zapach odchodzi razem z dźwiękiem kufla odstawianego na deski stołu. Kocham być drażniony w taki sposób. Nad wyraz delikatnie zostaję pozbawiony opaski, lecz moje oczy dalej widzą tylko ciemność, nieprzeniknioną i gęstą. Jednak czuję na sobie ciepło a na moich ustach ktoś składa pocałunek – mimo iż nie widzę, mogę rzec, że są to brązowe usta. Zaskoczony delikatnością odkrywam, że tym razem nie zostałem spętany – rozkosz uderzająca do głowy sprawia, że próbuję pochwycić całującą. Zostaje delikatnie acz stanowczo obezwładniony – to twarda i zabójcza gorycz. Czując ciężar kolan na przedramionach szarpię się otumaniony doznaniami. Uspokaja mnie dopiero kolejny pocałunek, nawet utrwala mnie w bezruchu. Smakuje morelami, ale jest drapieżnie goryczkowy. Na języku tańczą mi żywice z czekoladą, ale są absurdalnie kremowe. Wreszcie wyczuwam tak mocną, że aż gęstą, kawę, której przyjemna gorzko-kwasota łechce mnie w samą przysadkę mózgową – pomija język, neurony i mnie samego. Do tego wszystkiego uścisk wcale nie zostaje zwolniony, wywołując u mnie pomruk niby chimery kota ze zboczeńcem, chwyta mnie za gardło.

Black_Bicz_piwnakompania_03

Gdy doszedłem do siebie dalej widziałem tylko ciemność, która wywołała dreszcz niepokoju i podniecenia. Udało mi się kątem oka dostrzec, jak wybiega ubrana w piękną, jedwabną suknię koloru piaskowej burzy i zwiewności piany. Uciekła a do mnie wolno, niczym entuzjazm skapujący powoli na rzeczywistość, docierały jej nieliczne przytyki: wyczuwalna w oddechu nuteczka alkoholu oraz odrobinę przesadzona kwaśność.

Zapach 9,9;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena: ~9zł;
  • Kupiono: „Dobry Chmiel” Katowice.Black_Bicz_piwnakompania_02

Piotrek z Bagien Smoked Stout

Trzeci raz już zaszedłem na te same bagniska – i bądźcie tego świadomi, że nie zwiodły mnie ogniki, nie szukałem zielonego ogra ani nie niosłem żadnej biżuterii, by stopić ją w ogniu wulkanu. Na bagna im. Jana Olbrachta przychodzę z przekonania. Mam w tym cel. Dzisiaj spotkałem Wędzarza, dziwny to był osobnik: od razu, praktycznie bez słów, zaprosił mnie do swojej zapadniętej chatki pośrodku mokradeł, pełnej zapachu torfu, ziemi oraz dębowego dymu owiewającego suszące się żurawiny. Wciąż milcząc poczęstował mnie wywarem, który konsystencją oraz kolorem przypominał bagnisko ( jedyną różnicą był brak piany, często widzianej w bajorkach ), a pachniał dokładnie jak jego chatka: ze zdecydowaną przewagą intensywnego a szalenie ciągnącego za nos dębu. Myślałem, że będzie jak potrawka mistrza Yody, lecz widząc jego ponaglające spojrzenie zaczerpnąłem łyk i… wszystko to rozgorzało na moim języku, wszystko było istną Odą do Wszystkiego co Wędzone. Zaczynało się niewinnie: żurawinki oraz śliweczki leniwie przetaczające się po języku zostawiające mięsistość drugich i kwaśność pierwszych. Jeszcze nieśmiało wkraczało leśne runo, żywiczność – niby duch chatki w której się znajdowałem. Wreszcie na mój język nadepnął dębowy ent, którego korona stała w płomieniach i tonęła w dymie. On jednak dumny był z tego płomiennego nakrycia głowy, spokojnie zionął dymem na wszelkie strony. Kubki smakowe ugięły się nie tylko pod natłokiem wędzenia, ale także drzewa w najczystszej postaci – to był czynnik sprawiający, że smak nie był pusty niczym pień stoczony przez korniki. Finisz wypełniony był Wędzoną Czekoladą Tańczącą na Kurhanach Wrogów. Długo tańczącą. Bardzo długo. Opróżniwszy czarkę błagalnie wyciągnąłem puste naczynie w stronę papy Wędzarza, skinął głową i pozwolił by kaptur zsunął mu się na tyle by ukazać twarz – nie był to nikt inny niż sam Jan Olbracht, duch tych mokradeł.

Piwnakompania_Smoked_Stout_Z_Bagien_02

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 6;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena i miejsce zakupu nieznane: prezent.

Piwnakompania_Smoked_Stout_Z_Bagien_03

Piotrek z Bagien Black IPA

Piękne to piwo. Zabójczo powabne, z pianą, która zawraca w głowie przywierając do ścianek pokalu tak kurczowo jak wstydliwe dziecko trzyma rant matczynej spódnicy. Jako żem człek wrażliwy podszedłem do szkraba i usiłowałem poczochrać mu włosie. Gdzieś na filmach widziałem podobny gest zjednujący sobie owe małe kreatury, bez wyjątku. Pierwszy ostrzegł mnie mój pajęczy zmysł: woń była oszałamiająco intensywna, pełna pewności siebie wędzenia, wyrafinowanej mądrości żywicy, zdziwaczenia anyżu oraz jedwabiu wanilii. Jednak, wyczuwszy znajome cytrusy o zabarwieniu ciemnego lasu, nie cofnąłem ręki. Spodziewałem się rozmiękłej reakcji, znanej mi z filmów oraz wcześniejszych piw tego gatunku: mocnego ściśnięcia goryczy powodzonego przez uwędzony syrop klonowy – i tyle. Reakcja była nieprzewidywalnie dojrzała: dostarczyła odpowiednio intensywną, świeżą gorycz, żywicę, wystarczającą by obdarzyć ze trzy lasy, lecz było coś jeszcze. Długi finisz wytrawnej, gorzkiej czekolady wpieranej przez kremową kwaśność kawy. Odjąłem rękę od czarnej niczym smoła czupryny, a odczucie dalej trwało – ów wyświechtany gest odniósł skutek zgoła inny. To ja byłem tym, który poczuł się lepiej. Wyglądające zza spódnicy, przerażone, stworzenie wysłało mi łajdackie oczko – niby dojrzały smak końcówki, utopione w wyuzdaniu gorzkiej czekolady.

Piotrek_Z_Bagien_BIPA_piwnakompania_01

Taka właśnie powinna być wariacja na temat gatunku, bo piwowarowie bardziej niż rzemieślnikami powinni być artystami i jako tacy muszą wzbudzać emocje, a nie tworzyć ideał danego gatunku.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Prezent, więc miejsca zakupu, ni ceny nie znam.

Piotrek_Z_Bagien_BIPA_piwnakompania_03