Archiwa kategorii: Piwa Brytyjskie

Late Red

Fascynujące jest to jak piwa pod wpływem temperatury zmieniają swój zapach, a także smak. Chwilę po wyjęciu z zimnego pudła zwanego lodówką na wierzch trunku wychodzą przede wszystkim aromaty mocnego dojrzałego chmielu, przyjemnego aż za nadto, ale prostego i rześkiego jednocześnie. Gdy odczekamy kilka zdrowasiek w czasie, których można po napawać się doskonałością bloga , stwierdzić można, że trunek wyewoluował w stronę ciemnego gatunku piwnej braci. Na wierzch wychodzą palone słodowe nuty, przemieszane z zimną kawą. Gdzieś w tle kołacze mi się myśl o orzechach włoskich, świeżych, dopiero co oskubanych ze skorupki. Smakuje tak jak pachnie, czyli dobrze, ale z podkreśloną nutą chmielowej goryczy uwikłanej w romans z aromatycznymi orzechami. Jest niebiańsko pijalne, delikatnie kwaskowate i słodkawe, te połączenie smakowe sprawia, iż ciężko rozstać się ze szklanicą.Barwą przypomina klasyczne ALE z przełamaniem na zbyt ciemne. Czerwonawe nuty błyskają kusząco do piany, która choć nie wielka to oblepia szkło i daje względne odczucie jej wielkości.

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Late red_piwnakompania.wordpress.com 3

Jesienne ale dla mnie powinno pachnieć cynamonem, trochę wędzeniem, drewnem oraz dynią. Mogłoby mieć zapach jabłek, deszczu lub liści, ale nie truskawkowo-jagodowego pieprzu i świeżo pieczonym ( w opalanym drewnem piecu ) ciastem Nawet aromaty kawy da się w nim wyczuć. Cóż za wspaniała zagwozdka dla nosa. Złota polska pora roku nie kojarzy mi się też z pieprzną, przypaloną goryczą, ziemistością oraz, w ostatniej fazie, falą mięty pieprzowej rozlewającej się po języku. Nie kojarzy mi się również z uściskiem czekoladowej goryczy która zostaje z piwoszem długo po wyparowaniu zawartości kufla. Tym bardziej nie z lekko rozcieńczonym – naprawdę leciutko, niemalże niewyczuwalnie – trunku, bo mojemu skojarzeniu bliżej jest do gęstego, esencjonalnego naparu. Wygląd odpowiada mojemu wyobrażeniu jesieni – przywodzi na myśl czerwone liście klonu, a piana pomarańczowi się niczym jesienne niebo w pełnym zachmurzeniu. Całość przywodzi na myśl te dni, kiedy za oknem pada cudowny deszcz, liście mienią się tysiącem ciepłych kolorów nie przez składowe skojarzeń, ale dzięki nieuchwytnej duszy. Pozostaje nam tylko zanucić: ‚I’m singing in the rain’.

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia;
  • Kupiono: browarnia Lidla;

Late red_piwnakompania.wordpress.com

IPA Reserve

Po nalaniu do kufelka rozlega się wokół niebywale charyzmatyczny zapach, wypełniający myśli piwosza tylko jednym słowem: świeżość. O sile tego aromatu stanowią owocowe nuty, które z pasją podkreślają odmienność trunku. Jednocześnie zawiera on w sobie aromat chmielu, ale inny, wyróżniający się stęchlizną, piwnicznością. Smakowo można je sklasyfikować jako dobre ALE, jednak zaskakujące w drugiej fazie kosztowania posmakiem wędzenia. Jakby tego było mało prócz gorzkości uzyskanej dzięki chmielowi, piwo postanawia zaskoczyć cierpkością grejpfruta. Całość eksploduje na języku pozostawiając piwosza z uczuciem pozytywnego zaskoczenia. Barwą swą przypomina malinową herbatę, nawet piana postanowiła upodobnić się do napoju przywiezionego z Azji i swe resztki pozostawia na rantach szkła. Trunek jest na tyle pijalny, że opis stał się krótki ze względu na wyschnięcie wspaniałego źródełka.

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

IPA Reserve_piwnakompania.wordpress.com 2

Przywykłem już do smaków i zapachów piw niestandardowych. Wiem, że Nektar Bogów smakować może wszystkim – nie spotkałem się jednak trunku tak herbacianego i grejpfrutowego. Zaskoczenie trwało dłużej bo te pierwsze nuty okraszone były nie orzeźwieniem ipnej goryczy, a jej pieprzną kuzynką. Zdumiewająco inne! Świeże połączenie smaków nie do końca znalazło odzwierciedlenie w woni. Ta jest bardzo, ale to bardzo pretensjonalnie ale-angielska, choć i tutaj można doniuchać się owocowych, tanecznych nut grejpfruta czy nawet, czerwonej od słońca, truskawki. Wygląd niczym cejlońska herbata – słoneczna czerwień wpadająca w brąz. Zaskakująco świeże podejście do nieco skostniałego gatunku ale wyszło piwowarom i piwu na dobre. Brakuje tylko piany, która była ( była znikła ) nieatrakcyjnie gruboziarnista, mała i bielutka. Właściwie, mimo swojego przyciężkawego gatunku, piwo jest idealne na plażę – i to nie na angielskim wybrzeżu, tylko w krajach, które mają dni słoneczne.

Zapach 7;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 4 zł,-

IPA Reserve_piwnakompania.wordpress.com

Black

Piwowarzy wymyślający nazwę ciemnego piwa popisali się nie lada kreatywnością określając ciemne piwo zaskakująca nazwą ,,Black”. Odchodząc jednak sprawnym krokiem od niuansów spieszę zameldować, iż zapachem onieśmiela, zawstydza i gdybym był strusiem wbiłbym głowę w piasek. Jest intensywnie kawowe, falami docierają przyjemne lekko kwaskowate nuty świeżo zaparzonej kawy. Gdyby tego Wam było mało, podzielę się z radosną wieścią, że ów trunek zawiera w sobie zapach gorącej gorzkiej czekolady. Smakiem przypomina aktora teatralnego, który co sztuka zmienia swój wygląd, a to z tego względu, iż jest kremowo delikatne z muskającą przełyk pianką. Tak, ścieli ona wręcz przełyk! Jest przyjemnie orzechowe z przypalanymi nutami kawy i słodu, ale co najciekawsze odświeżające i gorzkie zarazem w ostatniej fazie kosztowania. Piwo nie pozwala siebie odstawić na chociażby minutę. Jedynym minusem, który będzie miał odzwierciedlenie w ocenie to posmak, nie za mocny,ale jednak: metaliczności. Kolor ma iście czarny, lekkie refleksy światła migoczą przechodząc w poblask głębokiej czerwieni i potęgują wrażenie wspaniałości wyglądu. Beżowa piana zachwyca, układa się w nieregularne kształty i lepi się do ścian kufelka.

Z dystansem zawsze podchodzę do ciemnych trunków, tym jednak gardzić nie będę.
Zapach 10;
Smak 9;
Wygląd 10;
Ogólnie 9,5.
Wielkopolski Piwosz
Black_piwnakompania.wordpress.com 3
Z ciemnymi piwami jest tak, że wpadają w skrajności – albo są podlotkowe, słodkie i przekarmelizowane, albo potężnie palone i alkoholowe. Ciężko mi się odnaleźć w jakiejkolwiek z tych grup więc, natknąwszy się na szkockiego stouta o jakże ambitnej nazwie: Black ( a mówi się, że to Polacy są najbardziej leniwą nacją ) zastanawiałem się do jakiej kategorii będzie ów należał. Już sam zapach mów ił mi, że będzie inaczej – zero słodyczy i umiarkowana paloność. Cudowne połączenie skórki ciemnego chleba oraz świeżo zaparzonego espresso.  Poczułem się zrelaksowany dzięki samej woni, która ukołysała mnie do zwyczajowych, kawowych rozmyślań. Przyszło mi go także spróbować – skuliłem uszy w oczekiwaniu na porterowy uścisk lub słodkich ust całych umazanych karmelowym błyszczykiem. Na moim języku poczułem kawę z drobinkami czekolady . Tylko i aż tyle. Uśmiechnąłem się mimowolnie, gdy mojego języka nie zaatakowała ziemistość. Uśmiechnąłem się, także mimowolnie, widząc pianę: wysoką, drobnoziarnistą, wyglądającą jak puch na espresso. Piwo było nieprzejrzysto ciemne – czarne niczym Hades, choć podświetlone – niczym nadzieja, która żyje nawet w królestwie umarłych – pokazywało burgundowe lica. Poczułem, że trunek spełnia moje oczekiwania i wyobrażenia, ze zdziwieniem stwierdziłem iż znalazłem drugi, ulubiony gatunek piw, a imię jego będzie dumne a szumne: Stout.
Zapach 10;
Smak 9;
Wygląd 10;
Ogólnie 9,5.
Smakosz śląski
  • Kraj pochodzenia: Szkocja;
  • Kupiono: Browarnia Lidla;
  • Cena: 3,99,-.

Black_piwnakompania.wordpress.com

Hen’s Tooth

Są takie dni gdy na drodze piwosza stają piwa, które nie wyzwalają w człeku wiele euforii, a bez niej trud powstawania opisu jest potężniejszy. Mam problem z tym piwem, a to z powodu zapachu, który zawiera w sobie parę nut zaskakujących, ciekawych, ale nie koniecznie nowych. Czyż nie zaskoczeniem może być nuta pszenicy uzyskana w piwie typu ALE? Takową tu rozpoznaje tyle, że spowinowacona jest z słodem, muśniętym karmelem i drożdżami. Jednocześnie całość trunku imaginuje mi się jako przyciężkawa, stęchła, przypomina moment przekraczania wrót do piwnicy. Gdy nadchodzi czas opisania smaku śmiem zauważyć, iż nade wszystko rzuca się na mój język, przełyk gromada, legion bąbelków szarżujących ku chwale trunku. Ich przytłaczająca ilość pogłębia wrażenie odczuwania alkoholowej goryczy, głębokiej i wytrawnej, ale także kwaskowatości. Co dziwne i szczerze przyznaje,że to mogą być omamy mego umysłu, po przełknięciu trunku odczuwam na języku aromat jakby podkładów kolejowych, tych najstarszych drewnianych ( tak, uwielbiam ten zapach). Barwą swą przypomina ciemną pomarańcz, niefiltrowaną z osadem. Piana jest zadowalająca, przez całą długość kosztowania, wielkości palca utrzymuje się na tafli trunku.

Zapach 8;

Smak 7,5;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz

Hen's Tooth_piwnakompania.wordpress.com 3

Dziwne to piwo. Dziwaczne, ale bez wyrazu. Rzecz  rzadka jak kieł kury ( no chyba, że domowej ). Z oddali bowiem pachnie zatęchłym muzeum, starymi książkami – w miarę zbliżania woń przechodzi w banana (wtf!?), a gdy już prawie wsadzimy nochal do szklanki pojawia się słodowa, przypalona wytrawność. Pałęta się tam gdzieś perfumowana nuta belgów, jednak znika spłoszona samą próbą sprecyzowania. Gdy już przybliżymy się na tyle, by zaczęło nam zalewać język odczujemy pieprzną gorycz, która rozmyje się zostawiając nas z mętną, ziemistą oraz przypaloną gorzkością. Doszukiwałem się tych, typowych dla ale, nut kwiatowych lub owocowych jednak, co przyjąłem rozczarowany, odczuciom było bliżej do gryzienia garści zbóż. Jeżeli znów przyjdzie nam się oddalić zobaczymy mętną, wpadającą w czerwień i złoto barwę, której koronę stanowi piana tworząca drugą ścianę, o przypruszonym, zgaszonym kolorze nawet przy lekkim pochyleniu. To  połączenie, mimo, że dziwne jest ogłupiająco bezosobowe – co rzadszym jest aniżeli ów kurzy kieł.

Zapach 6;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Wielka Brytania;
  • Kupiono: Browarnia Lidla
  • Cena: 3,99,-.

Hen's Tooth_piwnakompania.wordpress.com

Tennent’s

Kolejne brytyjskie piwo, które wywołało u mnie nie lada emocje. Nie zdarzało się w mym życiu zbyt często bym miał możliwość kosztowania piwa, które leżakowało w beczkach po szkockiej whiskey. Bez chwili zastanowienia się w moim umyśle pojawia się wizja ciemnych, głębokich moczar przesiąkniętych wielowiekową wilgocią, a pośród nich stos pełnych dębowych beczek. Lepszego miejsca do leżakowania piwo mieć by nie mogło! Jeśli natomiast ciekawy świata piwosz otworzyłby takową beczkę zapewne poczułby esencję dębu, silnego i rosłego. Zapach nie jest skażony pospolitością czy kwaskowatością, nie można przyczepić się również do metaliczności, która i owszem jest w smaku. Przypomina mi ono szafkę, naprawdę starą, która przeszła rozlanym alkoholem, winem czy korkami przesiąkniętymi wilgocią. Smak jest wyraziście drewniany, można odnieść wrażenie przeżuwania kawałka zbutwiałego drewna. Jednocześnie whiskey, które wcześniej stanowiło o sile tych beczek daje w piwu drugie życie. Po za tymi znakomitymi smakami wyczuwam w nim wątłą gorycz wymieszaną z porządnym alkoholem. Na brzegach języka osadza się słodycz, ale moment jej pojawienia się i zniknięcia jest prawie jednoczesny. Wyglądem przypomina starą beczkę, lekko zbutwiałą, ale ciągle pełną wigoru. Piana utrzymuje się przez czas kosztowania, pozostawia po sobie plastyczny kształt na ściankach kufelka.

Zapach 9,5;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski PiwoszTennent's_piwnakompania.wordpress.com 2

Są rzeczy, których zapachy – mimo, że nie wiemy jakie są na języku – imaginują nam się jako smaki właśnie. To piwo posiada smak, którego wyobrażenie dostarcza dębowa beczka. Twórcy nie nabili nas więc w butelkę ( ani beczkę ) ze swoim „with whisky oak” – jest ono wytrawne, może i odrobinę zbyt delikatne, ale tak zaskakująco drewniane, iż przyjrzałem się, czy aby jakieś małe deseczki nie zamieszkują na dnie. Jest to cecha do której trzeba się przyzwyczaić – głównie ze względu na jej ciężkawy, niczym atmosfera szkockiego pubu charakteru – brak tutaj kwiatków czy drzewek owocowych na werandzie lub przed wejściem. Zbytnia jednostajność to także wada zapachu – ten przy najgłębszym z głębokich niuchów wzbogaca się o whiskowy alkohol. Z wierzchu jest naturalnie dębowy, drewniany – mam przed oczyma i nosem ( nosyma wydawało się nieodpowiednio głupiutkim żartem ) otwartą szafkę, barek ze starego, nielakierowanego drewna. Piękny a dziwny – znów brakuje tylko szczypty orzeźwienia, którą posiada wygląd  – bursztynowy a przy tym mętnawo-miodowy. Obarczony zaskakująco jasną pianą, której malutkie ziarna obmacują, niczym szkot brzydką niewiastę, niechętnie ścianki szklanki. Panowie w kiltach poskąpili tylko wonnych i orzeźwiennych nut kwiatu lub owocu, odsuwając się od definicji ale doskonałego.

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Szkocja
  • Kupione: Lidl ( dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 5 zł,-

Tennent's_piwnakompania.wordpress.com

Ginger Beard

Przechodząc obok stoiska z trunkami brytyjskimi nie sposób było oderwać wzrok od tej etykiety. Baśniowy włochaty krasnolud spogląda groźnie, uśmiecha się grubiańsko prezentując swą ryżą brodę. Otwierając butelkę, człowiek automatycznie przenosi się do krainy wesołych hobbitów, siedzących w karczmie, stukających się glinianymi kuflami i rozprawiających o rzeczach nie istotnych. Na zapach składają się aromaty dzikiego imbiru, którego siła jest wprost proporcjonalna do długości wwąchiwania się, ale także zapach landrynek, zabójczo słodkich. Smak to przede wszystkim słodycz połączona z pikantnością, naturalnością imbiru. Na pewno doświadczyliście tego uczucia gdy imbir pochłaniany przez Was powoduje szczypanie, jakby pieprzowe na górnej części języka i podniebienia. Z każdym haustem zauważam, iż odczucie pikantności zwiększa się, w chwili obecnej znalazła się nawet na mych wargach! Ma w sobie tyle imbirowej mocy co Gandalf, ale już ten wyprany, po przemianie. Wyglądem swym przypomina brodę znaną już z etykiety, z tą różnicą, że nie znajdziemy w niej resztek pożywienia, piwa i ofiary. Jedynie czego brakuje jak oka owemu krasnoludowi to piany, jej lekka forma zostaje na rantach kufelka. Gdyby Frodo tylko skosztował tego piwa przed wyprawą do Mordoru, zapewne zło by zwyciężyło, bo zostałby w karczmie.

Zapach 9,5;

Smak 9,5;

Wygląd 7,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Ginger Beard_piwnakompania.wordpress.com 3

Mam niesamowitą słabość do krasnoludów. Nie, nie jest to wyznanie miłości – po prostu urzeka mnie ich prostolinijność, szczerość i wesołe, czasem przesadne, grubiaństwo. Kocham także ich brody, topory, kwadratowatość i rozbudowane do szaleństwa poczucie honoru. Zakochałem się także w etykiecie, którą ochrzciłem najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałem. Co więcej zawartość posiada krasnoludzką duszę – kupuje mnie tym za każdym łykiem, niuchem oraz (gdyby nie brak piany) spojrzeniem. Znaczna słodycz zapachu odpłacona zostaje ( i to z nawiązką) intensywnym zapachem świeżego imbiru – świeżego, bo jeszcze cytrusowego. Ten korzeń zdrowia swoją świeżość oraz moc ujawnia, wraz z potencjałem, dopiero na języku – pełen szczerości smak szczypie w język ( czyni to dość delikatnie, ale trzeba nadmienić iż dla mnie nie ma rzeczy za ostrych ) i pomimo swojej początkowej słodyczy – niby krasoludzkiego grubiaństwa – okazuje się być wręcz idealny do picia – przyjacielski. Jedynym mankamentem krasnoludziego trunku jest brak brody – piany, bo niby wszystko na miejscu – twarz śniada, bursztynowo-miodowa, poznaczona bliznami ( co to za woj bez   blizn ) – bąbelkami, ale zarostu-piany brak. Jakby powiedział Khelgar z klanu żelaznej pięści: „Zapuść chopie broda, boś bitny, a wyglondosz jak goło rzić.”

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 7;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia
  • Kupione: Lidl ( dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 7 zł,-

Ginger Beard_piwnakompania.wordpress.com

Fuller’s India Pale Ale

Z początku chciałbym Wam wyjawić tajemnicę, że staramy się wraz z Smakoszem kupować te same piwa. Ze względu na ich różnorodność czy nowość na rynku ciężko jest to pogodzić i nie jesteśmy w stanie zawsze ocenić tych samych piw. Jednak tym razem udało nam się te trudności pokonać i tak o to raczę się IPĄ od Fullersa. Z początku byłem zdumiony i zadziwiony gdyż piwo na wymaganej przez polskie prawo naklejce ze składem nazwane zostało ,,ciemnym”. Jednak jak bardzo bym się nie starał, wymachując ostrożnie kufelkiem by nie uronić krzty smakołyku, nie dostrzegam w nim ewidentnych znaków oznaczających, iż jest ciemne. Pomagają dopiero radykalne środki jak zamknięcie ślepi bądź pozbawienie się źródeł elektryczności. Barwą przypomina mi gdański bursztyn. Skierowany ku górze, ku lampie pięknie oświeca blat mego biurka. Bardzo żałuję, że piana jest nieśmiała i wątła, jej resztki rozpadają się na co raz mniejsze kawałeczki. Na pochwałę natomiast zasługuję zapach, który śmiało, ostro wręcz jak silnik Poloneza ,,na odcięciu paliwa” obezwładnia mój węch. Wszystko to jest zasługą chmielowych nut, nie raz wspominanych przeze mnie wesołych szyszeczek połączonych z świeżością cytrusowych smaków. Jednakże smak jest jak świadomość, że prowadzisz klasyka polskiej motoryzacji: adrenalina rozpiera każdą część Twego ciała, czujesz dumę, ale jednocześnie strach, że coś może się zaraz wydarzyć gdyż słyszysz niepokojące dźwięki zmieniające się z każdą prędkością i dochodzące do tak znakomicie wyciszonej kabiny kierowcy. Na samym początku kosztowania wyczuwam przyjemną goryczkę, która współgra z bąbelkami i potęguje odczuwanie gorzkości. Naprawdę wyraźnie wyczuwam smakowe bąbelki na czubku języka. Po chwili nadchodzi fala gorzkości, przyjemnej, ale niestety nie zaskakującej. Na samym końcu odnoszę wrażenie, że alkohol, którego nie ma tu przecież za dużo wychodzi przed szereg. Jednakże by opowieść ta nie skończyła się co najmniej tak smutno jak opowieściach Braci Grimm, odniosę się po raz trzeci w mej wypowiedzi do Poloneza porównując go do tegoż trunku: I chociaż brakuje mu mocy, wydaję z siebie czasem nieprawdopodobne dźwięki, potrafi płatać figle gdy sobie tego nie życzymy to jednak wiem, że zajmuje szczególne miejsce w mej motoryzacyjnej historii i nie potrafiłbym z niego zrezygnować bo zawsze z chęcią do niego powrócę.

Zapach 8,5;

Smak 8,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

DSC01193DSC01191

Są niewątpliwie i na polskim rynku piwa, które samą butelką przyciągają wzrok. Niestety czynią to tylko doskonale dobraną kolorystyką etykiety – brak tutaj finezji zmiany kształtu butelki. To, co rzuca się w oczy najbardziej to właśnie bogata i niewyobrażalnie wprost ładna butelka. Kształtem i zestawieniem kolorów bogata a niestandardowa ponad miar wszelkich niedoskonałość. I nalane do kufla nie odstępuje na krok butelce – jest umętniony, czerwieni się miodowymi rumieńcami. Podświetlone zdaje się być gęste, niczym rzeczony wcześniej miód, jednocześnie nachylone blednie, importowane pochodzenie prezentując. Poczytałbym to za minus największy, gdyby nie z pianą mieszane me odczucia: za kolor wysławiać-ci ją pod niebios sklepienia, za gęstość i wysokość ganić po kres świata i dzień jeszcze dłużej. Po utrzymuje się krótko, lecz intensywnie jest czerwienią osadu przypruszona. Czar butelki w zapachu odczuć też można: jest on kwiatowy – kłócić się można czy bez to czy róża. Najdalej mu do prostoty, najbliżej ( tylko o włos pełnego jęczmienia importu ) do wytrawnego brytyjskiej ale. Dziwować się można, że ta IPA tak do ale podobna – niknie cytryna przy natłoku whiskowego jęczmienia. Kolejną zagwozdką jest smak równie angielski co earl gray z mlekiem wypity, gdy zegar piątą wybija. Gorycz, jaką dane nam smakować jest lekko, na wypiarską modłę, zgaszona i mętna. Mimo tego bawi się z językiem, pozostawiając ciepło w sercu. Posmak, który dość długo zamieszkuje usta, nie męczy a wręcz zachęca do odkrywania złożoności orzeźwienia i wytrawności. Ostanie tylko łyki jawią się rozczarowaniem: wykrzywiają twarz alkoholem, bo gdy trochę nazbyt gazowany trunek obedrzemy z jego bąbelkowej szaty, okazuje się, że był to tylko sposób na alkoholu natrętnego zakamuflowanie.

Zapach 9;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Wielka Brytania;
  • Kupione: Hala Alkoholi „Wielbłąd”;
  • Cena: 10,90,-.

DSC01197