Archiwa kategorii: Piwa bez przynależności

Ślepy test piw z Żabki.

Nie było łatwo przez nie przebrnąć, ale się udało. Testy rządzą się swoimi prawami plus jakość testowanych piw odbiegała od mych marzeń także tym bardziej doceńcie fakt, że dotrzymałem słowa! Ale następnym razem pomyślę dwa razy zanim na coś wpadnę 😉 #test piw z Żabki.

Reklamy

BieszCzadowe APA&Z plastrem miodu- porównanie.

Posługując się sprytnie nawiązaniem do przeklimatycznej etykiety piwa rzekłbym, że smak wykazuje wiele podobieństw do diabelskich uroków. Ot, niepozorny smak nie zwiastujący żadnej gorzkości życia całkiem sprawnie przeistacza się z bezbarwnego, ślamazarnego demonka w goryczkowatego potoworka, który mimo swej ogólnej słabizny i braku charakteru długo daje się odczuwać w przełyku. W dość dziwaczny i niekoniecznie przyjemny sposób.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 9

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 4

Wspomniany demonek mimo szczerych dobrych (złych) chęci nie zostawia po sobie dobrego wrażenia. Na etykiecie nie dostrzeżemy nazwy chmieli, ich brak jest niepokojący, a mój amatorski smak jest w stanie co najwyżej stwierdzić słód pale nadający mu coś z typowego brexitowca. Jednakże jeśli miałaby to być APA to potrzebny byłby aromat ameryaknów, a uwierzcie: piwo nie zionie, prawie niczym. Pachnie co prawda, ale tak słabo i wątło, że można się przerazić czy czasem nie straciło się czucia.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 2

Dzięki Bogu w pobliżu zawsze mam Tatrę dzięki, której testuje swój węch: jeśli przestanie mi śmierdzieć, a zacznie smakować rzucam tą robotę! Wyglądem nawet nie próbuje czarować, jest jak diabeł znużony swą powtarzającą się nieskończoną codziennością (,,znów grzeszą, znów trzeba karać, odpocząć nie dadzą”), a petentów czekających w kolejce tylko przybywa. Zostawiając niuanse z boku. ciemno złote praktycznie bez piany.

Zapach 1; Smak 3; Wygląd 6; Ogólnie 3,5.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 6

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com

Drugie piwo przeze mnie kosztowane jest absolutnie inne od poprzednika i na wejściu już wpasowuje się w swój styl, pachnie naturalnie i mocno ciemnym miodem! Umysł prędko odleciał w niebyt przypominając sobie coroczne festiwale słowiańskie w Gnieźnie, gdzieś tam musiałem kosztować pewien niebywale zapadający w pamięć miód pitny. Wspomnienie objawiło mi się tak jasno jakbym sam oberwał piorunem od wściekłego Zeusa.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 7

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 3

Smak nie jest skomplikowany, czysto miodowy i co najważniejsze nie słodki. Piwo jest absolutnie poprawne, wygrywa dzięki prostocie, nie udawaniu czegoś czym nie jest. Nawet piana trzyma się lepiej, choć skromnie to wytrzymuje całą sesję zdjęciową i zostaje do końca. Zastanawiam się jakby smakowało to piwo w połączeniu z cytrusowymi chmielami, czy powstałoby kombo nie do wypicia czy może weszlibyśmy na nowy poziom craftu? Podsumowując jednak: piwo jest proste i dobre, diabły z Bieszczad idźcie tą drogą!

Zapach 7; Smak 7; Wygląd 9; Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Nihuhu nie wiem, gdzieś w Rzeszowie.

Bieszczadowe_piwnakompania.wordpress.com 8

Pomorskie

Jeszcze mi się nie zdarzyło bym miał jakiekolwiek złe wspomnienie związane z morzem, zachodem słońca na plaży, odwiecznym jednostajnym szumem fal wdzierających się co raz to mocniej w głąb lądu. I to piwo pasowałoby do takiej chwili, kolory etykiety zgrałyby się w jedność z pastelowymi odcieniami nieba. Jego aromat nie udaje nikogo innego aniżeli piwa słodowego, ale wytrwanie i dojrzale słodowego. Odnoszę wrażenie jakobym siedział tuż obok tanków pełnych tego trunku, jakoby piwowar przy mnie wchodził na filigranową drabinkę i dosypywał słodu…w smaku nie odbiega od tego czego mogliśmy doświadczyć w zapachu, po za jednym wyjątkiem: goryczą, ujawniającą się pod koniec kosztowania, w drugiej fazie dokładnie. Większej wariacji niepokornych nut, części składowych piwa nie doświadczycie, ale uwierzcie nie będziecie żałować. Piana szczodrze utrzymuje się na tafli trunku, choćbym siedział do rana nad tym kufelkiem ona i tak zostanie! Wygląd ma ciemno złocisty, mętny, wręcz niepokorny i zadziorny, wpasowuje się w morski klimat.

P.S Piwo oceniane w czerwcu 2015 roku, zdjęcia zrobione w październiku 2015, opublikowane w marcu 2016. Uwielbiam swą zamrażarkę opisów!
Pomorskie_piwnakompania.wordpress.com 2
Zapach 8;
Smak 8;
Wygląd 9;
Ogólnie 8.
Wielkopolski Piwosz 
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 4-5 zł,-

Pomorskie_piwnakompania.wordpress.com 3

Cechowe Stout

Van Potworku, nawiedziłeś mnie także i tego wieczora. Lęki i strachy przed Tobą olbrzymie, nie wielbiące Cie legendy urosły do rozmiarów mitycznego trojańskiego konia! I cóż zostawisz po sobie? Nie wstyd Ci, że po raz kolejny w me progi przychodzisz z rękoma pełnymi kukurydzy, że nawet już nie maskujesz swego Van Pur-owego pochodzenia? Nie jesteś niczym innym jak jedną z Trzech Koron, zabarwioną tylko dla niepoznaki palonym słodem, z dosypką białego jak zęby dentysty, cukru. Czy zastanawiałeś się jakie krzywdy poczynić możesz Januszowi? Rujnujesz mu portfel bezczelny zbirze! Zrzuć swą etykietę, oddaj skradzione piniondze i przywdziej ukochaną etykietę Trzech Koron. Następnie wróć grzecznie na Statoila, ustaw się w najniższym rzędzie półek i czekaj na swych wielbicieli, przyjdą lub przyczłapią się na czworaka.

P.S Zapraszam do opisu Trzech Koron– zapach identyczny, smak prawie ten sam, z tą małą różnicą zaznaczoną w opisie, a wygląd tak typowy jak niedzielny podkoszulek.
Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com 3
Zapach 1,5;
Smak 1;
Wygląd 3;
Ogólnie 1;
Wielkopolski Piwosz 
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena:~ 2,8-3 zł,-

Stout Cechowe_piwnakompania.wordpress.com

Staro klasztorne

A gdyby tak zakraść się do watykańskiej piwniczki? Nie w poszukiwaniu intrygi jak w powieściach Dana Browna, nie w poszukiwaniu świętych skarbów jak każą wierzyć nam spiskowcy, ale w nadziei na znalezienie pierwszych skrzynek jak głosi sentencja na etykiecie, które do Watykanu ponoć wyjechały. Tych drewnianych sarkofagów szukałbym w sekcji angielskiej, z jednej bardzo prostej przyczyny. Stylowo trunek przypomina mi zdecydowanie bardziej angielskie ALE aniżeli APĘ. W zapachu odnajduję rajskie estry, przyjemność palonego słodu, nuty starej drewniano-ceglanej piwnicy obserwującej bacznie od wieków zachowanie nie zawsze zacnej klienteli. Gdyby tylko smak mógł zaprzeczyć, wdać się ze mną w dysputę i bronić APOwej racji stanu. Nic z tego! Pod ciężarem kubków smakowych upada on i przyznaje się bezczelnie: jestem INGLISZ EJL! W smaku wychodzi jeszcze jedna ciekawa nuta, a mianowicie posmak suszonych ziół, prawdopodobnie odczucie takowe mam z powodu ekstrawaganckiego słodu, ten posmak, ten rodzaj uwielbiam. Całość doprawiona jest goryczą, która przy pierwszym łyku staje się wszechobecna jak oczy władzy, jednak z biegiem czasu udaje się ją przyswoić, zmusić by przestała być tak intensywna. Na sam koniec pięknie by było gdybym mógł użyć porównania, że tafla piwa jest łysa jak glaca mnicha, jednak nie jestem w stanie go wykorzystać! Niezależnie ile łyków z szklanicy byście wzięli, pianka wciąż się utrzymuje i osadza się grubo plackami na rantach i na środku trunku. Stąd wynika moja końcowa konkluzja, iż takie piwo nie byłoby trzymane w watykańskich katakumbach, ale zawędrowałoby natychmiast na Pańskie stoły, moszcząc kardynalskie i papieskie gardła.

Zapach 9,5;

Smak 9,25;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski Piwosz 

staroklasztorne_piwnakompania_02

Ciekawi, w jak pięknej okolicy zostało owo piwo uwarzone? Otóż i w takiej:

DSC01888

Dzisiaj będzie krótko, prosto i ( jaka to rzadkość ) bez metafor – ale kilka(naście) porównań wcisnę tu i ówdzie, bo przestałbym istnieć, gdym nie wcisnął. Zadajecie więc pytanie, czy smakuje mi to piwo. Ja odpowiadam: nie. Dlaczego? Bo jest dziwacznie lepkie, nieprzyjemnie osiada w na języku jak syrop na kaszel. Bo jest specyficznie mętne – osadza się na zębach, podniebieniu oraz policzkach by rozsiewać swój chemiczny, niczym zupka chińska, smak. Bo zdarza mu się smakować niczym zaaplikowany doustnie perfum. Bo każdy łyk wykrzywia mą twarz – jak gdybym spoglądał się na siedzącą naprzeciw, durną podlotkę – swoją prostotą, pragmatyzmem oraz gorzkością ( nie mylić z goryczą, toż to dwa zupełnie inne smaki ). Bo nosi znamiona pestycydowego posmaku skórki cytrusa oraz sprawia, że ( mniej więcej w połowie zawartości ) cierpną mi usta. Bo zostawia za sobą zgagę – gdy skończy wykrzywiać twarz, gdy osad zejdzie z tronu języka – zostaje nam pustać i zgaga. Bo zakłamane jest jak wytapetowana niewiasta – piękne, ciemnomorelowe, pieniste ponad wszelką miarę, ale ze środkiem do wymiany. Bo posiada perfumy, które żywiczne są i drewniane, ale szybko zionąć chemikaliami poczynają i, niczym najtańsza woda kolońska, wchodzą przez nos i wyciskają nasz mózg ze wszelkich resztek pomysłowości. Bo jego zapach wierci w nosie, niczym nieodzowny młot pneumatyczny o 6. rano. Chciałem dać się zaskoczyć – mówię to w szczerości, bom człowiek ugodny i rządny nietuzinkowości – dałem się jednak spoliczkować, bo w otwarte moje serce, wyciągnięte na dłoni, wlałem sobie to – Pestycyd piwny, nazywany pokracznie piwem.

Zapach 5;

Smak 2;

Wygląd 10;

Ogólnie 3,5.

Smakosz śląski.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Wielbłąd;
  • Cena: 6,95,-.

staroklasztorne_piwnakompania_03

Alkoholica Beer’em All

Łezka w oku zdołała mi się zakręcić na samą, nostalgiczną czcionkę. Przywiodła ona piękne wspomnienia, kiedy to, jeszcze dziecięcym, umysłem stanąłem przed wrotami prowadzącymi do krainy metalu. James Hatfield wprowadził mnie w rozległe pielesze królestwa ostrego grania. Cóż za piękna etykieta, parafrazująca jakże wybitną, pamiętną płytę ( wielkiej jeszcze wtedy ) Metallici. Nalałem oczekując czegoś przynajmniej tak dobrego jak Kill’em All – nie byłem na tyle odważny by pragnąć geniuszu elektryzującego Master of Puppets, ale chciałem uniknąć rozczarowania na miarę Przeładowań… I co? Piwowarowie kierowali się zasadą: ” Mama she has told me well” i nie skasztanili nic; może poza pianą ( której brak jak starej, dobrej metaliczy ).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jedno może podpadać pod paszkwil na miarę Garage – kwasota której ukłucie, niczym nieczysty zgrzyt struny po progu, zwiastowało koncern. Jednak  dalsza część solówki pozostaje zaskakująco potężna. Intensywna gorycz sprawia, że ręce same układają się w „diabełki”.  Piwo posiada nuty szatańskiej moreli i demonicznego tytoniu – tym smakom, co stwierdzam ze zdziwieniem ( w końcu koncern ), oddałbym duszę – gdybym miał jeszcze jakąś na zbyciu ( wszak bycie szatanistycznym metalowcem zobowiązuje ). W kolorze, zaskakująco przyjemnym, mętnym i bąbelkującym,  dopatrzeć się można brzoskwini i moreli – szkoda, że zabrakło tutaj ciemniejszych, czerwonawych nut, by piwo mogło fade to black. W zapachu dominuje niepożądana słodycz – jak Britney supporująca Metallica’e, ale nie wszystko może być idealne w koncernowym trunku, bo, z definicji, przestałby być koncernowy. Pozostaje zanucić  what I’ve felt i zamknąć piwo w szufladkę oceną zwaną, której metal od zawsze stara się wymknąć.

Zapach 6;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,8;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Carefour;
  • Cena; 3,99;
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rewalskie Bursztynowe

Zaczynając swą przypowieść chciałbym pozwolić Wam się zapoznać z historią transportu owego trunku zanim doczekało się tego kosztowania. Zakupione nad morzem przez smakosza, zajechało na Ślunsk by wrócić do krainy podziemnych pomarańczy w afrykańskim upale. Tak więc recenzja Smakosza może być bardziej rzetelna i prawdziwa, ale mimo tego podejmę się wyzwania. Tradycyjnie zaczynając od zapachu rzec muszę, iż transport zaszkodził temu piwu…przynajmniej tej części trunku. Pachnie ono jak środek do oczyszczania łazienki z aromatów po skorzystaniu z niej, nie żeby ten zapach niszczył całość, ale jednak szkodzi obrazowi całości. Co dobija piwosza to kwaskowatość połączona aromatami kwiatów…kochani, wącham ponowie ten trunek i z przerażeniem stwierdzam, że pachnie tak jak ten środek wykorzystywany na dworcach PKP do czyszczenia toalet. Zmieniłbym tą nazwę na EN-57. W smaku znów mnie zaskakuje i przeraża…wyewoluowało do postaci metalicznego potwora, ma ewidentny smak krwi wyczuwalny na samym końcu kosztowania. W pierwszej chwili jest nadzieja na gorycz, która w zamyśle miała być jedynym smakiem, ale zamieniła się w smak wspomniany powyżej. Jedyne co się uratowało przed skutkami transportu to wygląd, iście piękny, brązowy i głęboki. Przechodzący nawet w lekką czerwień ubrany jest w wysoką pianę na dwa palce, która mimo tego, że zadaje się z zapachem toalet rodem z PKP zostaje do końca. Powinno być serwowane na pokładzie pociągów przewozów regionalnych.

Zapach 3;

Smak 3,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 3,5.

Wielkopolski PiwoszRewalskie_piwnakompania.wordpress.com 2

Wakacje rządzą się swoimi prawami – wydaje się więcej, je się więcej oraz pije się więcej.

Bo i po co się ograniczać, gdy fale walą o brzeg równie bez litości co opamiętania? Ostatnim wakacyjnym prawem dla mnie jest: daj szansę wszystkiemu. Tak więc, spodziewając się piwa wprost z pieniężnych objęć kompanii piwowarskiej lub innego koncernu zamówiłem rewalskie. Patrzę, odwracam butelkę a co widzę? Niczym grom uderzający moje gałki oczne litery krzyczą: „Witnica S.A.”. Szok mieszał się z niezrozumieniem, ale kierując się primo: prawidłami wakacji; secundo: IPĄ z Witnicy; nie zraziłem się i z chęcią zatopiłem weń kły. I co? Tak aipowego piwa nie spodziewałem się tutaj spotkać. Zapytacie: co w tym bursztynowym pilsie z amerykańskiej, indyjskiej płowej ale? Wszystko! Bursztynowy, z pięknymi pąsowymi rumieńcami i pilsowym rozcieńczeniem – nie wpada pochylone w przeźroczystość a w złoty, pilsowy miód. Piana kremowa, gęsta, osiadająca. Zostaje nawet gdy przyjdzie nam przywitać się z denkiem szklanki. Posiadająca kolor polskiej plaży. Zapach – tak perfumiczny ( nie mylić z perfumowanym) pełen morskiego orzeźwienia i nagrzanego piasku – wszystko to pomiędzy wytrawno-chmielowo-upalonym aromatem. Gorycz potężna, ciepło-cytrynowa. Delikatnie pod pokładem grają morela oraz tytoń.

I tak oto Witnica urzekła mnie po raz drugi. Znów z dopiskiem -IPA. Tym razem zaklinając weń piękno i naturalność bursztynu i świeżość morskiej bryzy. Ach Wy, o IPY, oddam Wam duszę…

Zapach 8;

Smak 9,5;

Wygląd 7;

Ogólnie 8,5.

< Naturalnie ja kosztowałem świeżego wyrobu, który nie przejechał 2000 kilometrów. Spróbowawszy butelki Piwosza przyznaje, że jest tak jak mówi, ale świeże piwo zapadło mi w pamięci >

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Przez Smakosza

Rewalskie_piwnakompania.wordpress.com