Archiwa kategorii: Żywiec

Żywiec Sesyjne IPA vs. Książęce IPA

Wiem, że na to czekaliście! Beergeek kocha krafty, ale również chce spróbować co potrafią wyczarować koncerny biorąc na warsztat klasyczne kraftowe style. Jedna z pierwszych recenzji Żywca IPA właśnie wjeżdża na youtube: jak wypada w pórówaniu do IPY z Kompanii Piwowarskiej? Ohoho to się dzieje!

  • Żywiec IPA: ~6 zł.-
  • Książęce IPA: ~ 5,5 zł.-

Reklamy

Amerykańskie Pszeniczne z Żywca

Druga wspólna weekendowa degustacja! Żywiec kombinuje jak koń pod górę próbując wcinać się w kraftowe trendy, jak wypadło jego najnowsze dzieło? Jak oceniamy propozycję Żywca? Zobaczcie koniecznie 🙂

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena: ~ 4 zł.-
  • Browar w Żywcu: Amerykańskie Pszeniczne

Lajcepsowanie

            Może Was zdziwić nazwa – Lajcepsowanie. Tutaj przyznamy Wam rację, bo jest dziwna, ale, gdy ją rozłożyć na czynniki pierwsze, jest logiczna. Lajcepsem lub Czarną Kobrą Specjal bywa zwany gdzieś w byłej Hanzie. Lajcepsowanie (czyli Lajceps + spożywanie), czynność niezbyt przyjemna – gdyby nie piękny zachód słońca nieznośna – wykonana, ponieważ… Po trosze dlatego, żeby ulżyć tradycji (nie czujemy się nią spętani, wszak to my ją stworzyliśmy), pewnie również dlatego, że pojawiły się tego czarnego specyfiku nowe odmiany. No i, cóż, dlatego, że możemy.

Niefiltrowany ze słońcem
Niefiltrowany przed słońcem

            Może Was zadziwić, jeśli powiemy, że przynajmniej jedno z nich jest więcej niż pijalne. Tutaj też przyznamy Wam racje. Dzisiaj będziecie mieli dużo racji.

            Udając się nad jezioro celem Lajcepsowania (obyśmy tylko nigdy nie byli zmuszeni do wymyślania nazw czegokolwiek, tak źle nam to wychodzi) zastaliśmy nad nim kilka autochtonów – przyjaznych i nieszkodliwych. Otworzywszy, podarowanym przez nich otwieraczem, wszystkie specjały niepuszkowane, rozpoczęliśmy nalewanie.

SPECJAL MOCNE

SPECJAL MOCNE
SPECJAL MOCNE

SPECJAL JASNE PEŁNE

SPECJAL JASNE PEŁNE
SPECJAL JASNE PEŁNE

SPECJAL NIEFILTROWANE

SPECJAL NIEFLITROWANE Z ROKITNIKIEM
SPECJAL NIEFLITROWANE Z ROKITNIKIEM

Podczas zachodu słońca trunek wyglądał, cóż, mniej jak siki. Przynajmniej przy Mocnym i Jasnym, bo niefiltrowane wyglądało… (znów macie rację, jeżeli się zdziwicie) wyśmienicie. Ja, Smakosz śląski, widziałem w nim mętnawy odcień prawie dojrzałych moreli, ze słonecznymi refleksami. Co więcej, zrzucam to na karb powabu zachodu przy jeziorze, podobało mi się to, co widziałem. „Mniej jak siki”, to właściwie wszystko, co można powiedzieć o kolorze pana M. i pana J. Nawet w pomarańczowo-czerwono-różowej burzy barw żegnającego się słońca nie wyglądały dobrze. Jednakże, co zauważył pierwszy mój kompan, mocne i jasne nie różniło się od strony wizualnej zupełnie niczym – tak samo szpetne i nijakie.

Specjale_piwnakompania.wordpress.com 13

Taką tendencję odkryliśmy też w zapachu oraz, co dziwne Wielkopolski Piwosz także w smaku. Zapach Mocnego przywodził na myśl chlorowaną wodę w basenie, a mnie dodatkowo długo nie prane szmaty szkolnej sprzątaczki oraz jej nieodłącznego enerdżi drinka. Widziałem malujący się na twarzy piwnego brata grymas: „Fuj” rzekł podając mi pana M. „Wali (tak, dokładnie) emalią, farbą, Duluxem i Koralem jednocześnie. Niszczy mi nos”. I w pełni się z nim zgodziłem. Co do jasnego już tacy zgodni nie byliśmy. ” Ma w sobie nuty jeziora, glonów, zbutwiałe i cholernie nie przyjemne. W pierwszej chwili nijakie, następnie niszczy nos metalicznością, czuję się jakbym jadł zupę na wywarze ze starych kluczy.” – tak twierdził mój kompan.

Specjale_piwnakompania.wordpress.com 6

Zastanawiał się również, czy jasne pełne nie jest gorsze niż mocne. Nie. Pomimo bliskiego Dnia Sądu tego egzemplarza (2 miesiące do końca daty ważności), aż tak źle nie mogło być. Śmierdziało, i owszem, jednakże metaliczność nie była aż tak dobitna, a emalia i słodycz słabsza niż w panu M. Z Jasnym było trochę tak, jakby ktoś przekręcił Gałkę Obrzydliwości Mocnego o dwa stopnie (na 100) niżej i wlewał do butelek z napisem SPECJAL Jasne Pełne – takie były podobne. I w tym się zgadzaliśmy – były wręcz bliźniacze. O smaku dwóch tych gwiazd można napisać tyle, że jakiś był, ale był paskudny, alkoholowo-słodki. „Solidnie słodowe, ale przed magiczną granicą kukurydzy, dopakowany alkoholem. Odrzucający! Wypala kubki smakowe, robi z nich miazgę i polewa domestosem, picie jego za karę byłoby nie lada pokutą. Mimo to lepsze niż dawne Trzy Korony.” jak wynikało z naszej rozmowy.

Specjale_piwnakompania.wordpress.com

Przerzucaliśmy się epitetami, tworzyliśmy wręcz kuplety na temat podobieństwa trunków do rozpuszczalników, farb, emalii i różnego rodzaju odczynników chemicznych. Ale potem przyszedł Lajceps Niefiltrowany i jego zapach. Znów zapanowała między nami zgoda – w porównaniu z potworkami J i M był niczym małmazja. Pachniał ananasem, a rokitnika właśnie (to ciekawostka rzucona przez jednego z autochtonów, nie w tym czasie i nie w tym miejscu, jednakże nie jest to istotne) nazywa się rosyjskim ananasem. Aż trudno uwierzyć, że wszystkie pochodziły z jednego browaru. Czyżby ktoś dla nich je warzył? Całkiem przyjemne, jednak na dłuższą metę zaczyna być męczące. Wyraziście słodkawe i inne, z nutą nowości, gładkie i spokojne w odbiorze. Sytuacja nie zmienia się po skosztowaniu, wręcz kremowe przyjemnie spływa w dół przełyku. Po poprzednikach jest istną oazą dobroci i stabilizacji, przyjemności. Co ciekawe tuż po przełknięciu można wyczuć ananasa. Nawet w smaku!

Specjale_piwnakompania.wordpress.com 2

Zgodziliśmy się, że oto właśnie, w cudownych okolicznościach przyrody spożywamy najlepszy koncernowy wyrób, jaki dane nam było spróbować. Nie było w nim goryczy, ale (znów będziecie mieli rację będąc zszokowanymi) przyjemnie się je piło. Co więcej, jak twierdzi Wielkopolski Piwosz, jest dostępne w żabce. Z zachodzącą pogardą dla browaru w Elblągu odeszliśmy, gdy słońce dawno już pożegnało się z nami. A na języku wschodziła przyjemność, ananasowa i dziwna. I była to koncernowa przyjemność.

Dwaj piwosze

Specjale_piwnakompania.wordpress.com 3

Tatra Mocne

Usłyszałem kiedyś ciekawą teorię, bodajże u Kopyry, że mocne wersje koncernowych trunków są najbardziej pijalne. A to ze względu na tłumiący pozostałe inne paskudne smaki, alkohol. Najwyższa pora obalić tą tezę! Ułatwi mi to dzisiejszy gość z Podhala, Pan Tater. W naszym niedzielnym cyklu naprawdę nie chodzi o to, że z lubością niczym czarownik wbijamy szpilę w laleczkę (butelkę) vodoo, a o rzecz bardziej przyziemną: sprawdzenie czy wszystkie popularne koncerniaki są nie pijalne. Już na początku przekonuje się, że zapach górala jest nieprzyjemnie ostry, cholernie ciężko wyczuć w nim jakąkolwiek cząstkę, która mogłaby być sprawiać przyjemność. Powiem Wam, że jest wręcz to niemożliwe,od samego zapachu moja ukochana babcia zamroczyłaby się i zaczęła kiwać głową raz w górę, raz w dół…Sentencja na etykiecie głoszącą, że ma ,,bogaty smak” jest mniej więcej tak samo ironiczna jak fototapeta z książek u narodowego Mariana. Płynę z prądem alkoholu, uderzyłem głową w skałę wystającą z górskiego strumienia i mamrocząc coś pod nosem, posuwam się bezwiednie ku końcowi, ku wodospadowi, ku następnemu łykowi…byłem przekonany, że to mój koniec, upadek z takiej wysokości w masie wody, która mnie wepchnie pod skały może się skończyć tylko w jeden koszmarny sposób. Wtem na skale dostrzegłem Pana Tatrę, wskazywał on na butelkę w mojej ręce, którą o dziwo ciągle kurczowo trzymałem. Pokazywał bym wziął jeszcze jeden łyk, w panice, nie rozumiejąc co robię, zaufałem mu. Krztusząc się lekko raz wodą, raz z ogłupienia ilością Tatry zacząłem spadać w dół, wtedy znienacka jak brzoza na lotnisku wyskoczyła mi myśl: nie ukryty alkohol w Tatrze rozluźnił mi wszystkie mięśnie, przeżyję! Tak też się stało. Miast rozbić się o skały, tylko się o nie otarłem, rozluźnione ciało dopasowało się do kształtu kamienia zagłady. Nic nie czułem, nawet majestatyczne fale zniknęły, dokładnie tak jak piana na tafli trunku…

P.S Pisząc prędkie podsumowanie, trzeba oddać dwie sprawy: nie wali kukurydzą, nie jest kwaśne. Alkohol naprawdę tłumi to co było beznadziejne. Co nie znaczy, że je polecam…
Zapach 2,5;
Smak 2;
Wygląd 3;
Ogólnie 2,5.
(w skali piw koncernowych)
Wielkopolski Piwosz
Tatra piwnakompania.wordpress.com 2

Obelix wpadł do kociołka z magicznym wywarem jak był mały – ten baca z Tater wpadł do kotła z gorzałą. Przepalanką, by być bardziej precyzyjnym. Co więcej, nie był to kocioł, tylko opakowanie po emalii, bo trochę owej chemicznej, rozpuszczalnikowej woni zostało. W sumie nie przeszkadza ona za bardzo, bo umieramy nim zdążymy ją poczuć – śmierdzi alkoholem oraz przepalonym słodem. Nie wierzyłem sam sobie, gdy nie wyczuwałem kukurydzy, ale sprawdzałem ( narażając się na stały uraz powonienia ) kilka razy i nie zastałem tam paskudnej kolby z herbu koncernu. Jedynie metaliczność przeżyła zalanie spirytusem. To co zostało z bacy, gdy już go wyłowili było jeszcze brzydsze niż baca zwyczajny ( nie mocny ). Brak piany to już norma, ale ten wygląd nie zasługuje nawet na to jedno zdanie! Jest tak paskudnie sztuczno-czerwonawy, a przy przechylaniu przezroczysty, że nazwanie go barwą jest potwarzą dla tego słowa – co najmniej w takim stopniu jak nazwanie tego piwem dla Nektaru Bogów. Gdy zapytali się bacy co czuł, gdy pływał w wiadrze po farbie nie odpowiadał, tylko wlepiał beznamiętnie wzrok w przestrzeń. Doszedł do siebie dopiero na łożu śmierci i powiedział wciąż jeszcze łamiącym się głosem:

– Sam alkohol, zgagę, która trzyma mię do dzisiaj oraz przepalony cukier z chemiczną nutką rozpuszczalnika. – po czym zaszlochał i umarł.

Zapach 0;

Smak 0;

Wygląd 0;

Ogólnie 0.

Smakosz śląski

Tatra piwnakompania.wordpress.com
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena 2,49 zł,-

Brackie

Zastanawialiście kiedyś jak to jest się przenieść w jednej chwili do podziemi zamkowych? Wcale tego nie oczekiwałem, a stało się to gdy niesiony chęcią poznania nowego koncernowego wyrobu zanurzyłem kluka w przestrzeni kufelkowej. Piwnica ta schowana jest głęboko za zamkowymi lochami, gdzie nie dochodzą żadne radosne promyki słońca, gdzie drewno niegdyś dumne i mocne cieszyło ludzkie oko, obecnie dogorywa z każdą wzrastająca cząstką wilgoci. W owych przestrzeniach pochowane są worki ze słodem, zapach ten dominuje zarówno w tej zapomnianej części piwnic jak i w aromacie piwa, który wraz z długością stania w kufelku zmienia swą odczuwalność. Niestety zapach ten podszyty jest czymś niewłaściwym, co wyraźnie wyczuwam na końcu wwąchiwania się z tylu nosa. Gdybyście kiedyś postanowili zakraść się tych podziemi, potrzebne będą Wam klucze, tak skrupulatnie schowane u boku kloszarda. Jeśli jakimś cudem byście zaczęli żuć te klucze poczujecie jednocześnie smak piwa. Absolutnie nieprawdopodobne jak kunsztownie można połączyć metaliczność z kwaskowatością podszytą goryczką, która stara się z całych sił zawładnąć piwoszem by nie skupiał się na jego mankamentach.  Barwa choć ciemniejsza nie potrafiła zatrzymać przy sobie pianki, która na samym początku zapowiadała się na solidną, mocno zbudowaną jednak jak zjawa w niejednym zamku, ukazuje się tylko nie licznym.

Zapach 6;

Smak 3,5;

Wygląd 5;

Ogólnie 4,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

Powinien  być wpis Smakosza, ale…sam mnie namówił na skosztowanie trunku, którego dostać później nie mógł! Zbiegiem okoliczności ja akurat je dostałem, także musicie kibicować Smakoszowi by szukał wytrwalej!

Brackie_piwnakompania.wordpress.com

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Cieszyn
  • Cena: Otrzymane w podarunku.

Brackie_piwnakompania.wordpress.com 3

Leżajsk Export

Przybył dziś szwagier spóźniony, późnym wieczorem dotarł do mieszkania z wersalką gdzie ustawił swe piwne zdobycze. Ze względu na swój pośpiech i zmęczenie nie dzielił się wiedzą zbyt szczodrze, ale kilka istotnych informacji zdążył odnotować. Oto one: zapach do najbardziej wyrafinowanych nie zależy, ale na próżno doszukiwać się w nim męczącej kwasoty bądź szpetnej kukurydzy. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na plus, ale także na minus, w pewnym sensie jest obojętne,przeciętne. Podobne odczucia towarzyszą mi w czasie smakowania, prędzej doszukacie się w nim słodu aniżeli chmielu, jednakże nie czuć w nim prawie absolutnie nic. Wygląda na to, że browar wyszedł z założenia, że jeżeli nie jest w stanie stworzyć genialnego trunku, zrobią chociaż przeciętne, takie, które nie wryje się w pamięć jak topór Harnasia. Wygląd jest powszechny, barwa złocista, ale lekko przymrużona niczym tombak od Cygana. Resztki piany utrzymują się solidnie na tafli piwa, leżajskują i eksportują swój szczerbaty uśmiech w Polskę.

Zapach 4;

Smak 5;

Wygląd 4;

Ogólnie 4,5.

Wielkopolski Piwosz

Leżajsk_piwnakompania.wordpress.com 3

Po spróbowaniu oszałamiających Heinekena i OKOkocimia wykształcił się u mnie odruch Pawłowa – widzisz koncerniaka? Chowaj język i uciekaj lamentując. Jako, że jestem istotą myślącą ( zauważcie brak słowa człowiek, gdyż nie jest to jednoznaczne ) powstrzymałem zwierzęcy odruch i spróbowałem piwo z szatańskiego insekta. Mimo, że próbowałem już piwa wprost z objęć nakrapianej bestii obyło się bez uprzedzeń. Pal licho sztuczny, słodki, niczym letni płyn do spryskiwaczy zapach, bo da się je wąchać. Nie odrzuca, mimo metaliczności, bo brak w nim kukurydzy. Po wcześniejszych bogach koncernu to cud. Błogosławiony niech będzie jego brak smaku – na tle poprzedników owe lekkie ukłucie cierpkości na sam koniec jest niczym znak z niebios. Wygląd pozostał typowy: chemiczno-żółty, bez  pianym obecnej co prawda przez pierwsze sekundy, ale znikającej szybciej niż beczułka Tyskiego na zjeździe Januszy. Szatańskie oczęta, sprzedające nieprzyzwoicie tanie prażynki i kolę zaoferowały coś znośnego, a dla nich to komplement z serii tych najlepszych. Może i jest nijakie jak stoiska ze śmieciem wszelkiego rodzaju zawsze obecne w Biedronce, jednak tak jak je czasem przejrzysz, tak i to piwo czasem można wypić.

Zapach 3;

Smak 4;

Wygląd 2;

Ogólnie 3.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Biedronka;
  • Cena: 2 zł,-

Leżajsk_piwnakompania.wordpress.com

Specjal

Wybierając ten trunek spodziewaliśmy, że będzie ono mogło stanąć w szranki, ale z wspaniałomyślnymi góralami. Wszakże etykieta nie wyróżnia w żaden sposób tego piwa, z daleka informuje potencjalnego piwosza szukającego wrażeń, żeby go nie kupował jeśli nie chce się zatruć. Po nalaniu do kufelka również trunek włącza swój kamuflaż ochronny, zwłaszcza jeśli spojrzeć na jego barwę. Czym natomiast już zaskakuje to niezmierzoną ilością bąbelków oraz pianą, która śmiało radzi sobie ze szkłem! Jego zapach w żaden sposób nie uwłacza godności jasnych pełnych, a nawet wręcz go nobilituje ( w rozumieniu koncernowych piw). Nie za silna gorycz wraz ze słodem tworzą zgraną parę i nie pozwalają popsuć zapachu innym watażkom smakowym jak przykładowa metaliczność. Smakowo także jest delikatny, ale jak na koncernowe twory przyjemnie łaskocze słabą, ale jednak goryczką. Na sam koniec dochodzi do głosu posmak słodu, jednak i on wyzwala więcej pozytywnych odczuć w mym sercu. Całość powoduje, że piwo to jest podejrzanie pijalne…większych wad pokroju kwaskowatości, metaliczności czy odoru jak w Tatrze nie stwierdzono. Co najlepsze, brak w nim podłej kukurydzy co słód udawać ma. Moi drodzy, szwagier poleca!

Zapach 8,5;

Smak 9,5;

Wygląd 6;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

Specjal_piwnakompania.wordpress.com 2

– Dziś w studio nasz specjalny gość – prezenter, z obrzydzeniem, wskazał na kufelek pełen jasnego, niczym najtańszy jabłkowy sok z biedronki, piwa wyszczerzonego w białym, rozbrajającym, pienistym uśmiechu. Gość ów pachniał ( to bardziej niż zadziwiające ) lekkim chmielem i słodką marchewką, co przywołało na twarz dziennikarza zmieszanie. Prezenter nie zniósłby zapachu, choćby najmniejszej jego nuty, kukurydzy czy metalu. Szczęśliwie kufelek nie pachniał niczym takim. Pozory – takie jak butelka, w której przybył ( niepomiernie paskudna i Januszowa ), wygląd czy mimo wszystko bardziej dziwny niż ładny zapach okazały się być mylące. Kiedy ów przybysz mówił, robił to chmielnie, bardzo gazowanie  i, co najważniejsze a niespotykane, nie zostawiał za sobą zgagi. Jego monolog pełen był ukrytej, niby przyczajonej goryczy co zszokowało nawet wiecznie wyszczekanego prezentera. Przy przedłużającej się ciszy gość beknął donośnie – była to jedyna wada jego monologu, a imię jej: zbytnia gazowaność.

Zapach  6;

Smak 9;

Wygląd 2;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski.

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Piotr i Paweł;
  • Cena: 2,79,-.Specjal_piwnakompania.wordpress.com