Archiwa kategorii: Van Pur

Łomża Bezalkoholowe [Test na szybcika]

Niektóre piwa raczej nie wymagają długiego obgadywania, dwie minuty powinny w zupełności wystarczyć – premierowo w tej formule wystąpi Łomża Bezalkoholowa nabyta w czasie zakupów w Lidlu. Warto w ogóle zwracać na nią uwagę?

Reklamy

Łomża Export

Jakoś często ostatnimi czasy mam tą nieprzyjemność ( jak się później okazuje) kosztować piwa, które ,,kiedyś” (określenie to w mych ustach odnośnie testowanych piw urasta do miana symbolu) smakowało zdecydowanie lepiej. Jak na obiektywnego piwosza przystało wcale nie chciałem pamiętać, że browar ten należy do Van Pur-a, nie chciałem pamiętać, że to koncern, który niszczy umysły rodaków równie skutecznie co ,,Trudne Sprawy” czy inny rzetelny i realistyczny program. Jego zapach odrzuca mnie i niepokoi słynną cząstką Van Pur-a. Coś na kształt kukurydzy imaginuje mi się w umyślę, jednak warzywa bonduelle lubię mieć na talerzu, a nie w kuflu. Rozczarowanie wzrasta z każdym haustem. Pierwszy łyk zawiera w sobie wspomniana cząstkę, która bezlitośnie przypomina skąd pochodzi to piwo. Dopiero następny łyczek, który biorę ze strachem na plecach pozwala choć troszkę ucieszyć się z delikatnego chmielu i słodu. Jednak nawet ta krótka radość nie przysłoni obrazu pospolitości, taniośći, a wreszcie van puratowości. I cóż rzec mogę o jego wyglądzie? Jakimi wzniosłymi słowami mógłbym opisać piwo, którego wygląd przypomina mi pospolitego dresa w 20-letnim BMW-u? Dlatego rzeknę krótko: szczerbaty (złocisty) łysy (bez piany), bez bicepsów (bąbelków).

Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.

Zapach 2;

Smak 1,5;

Wygląd 0;

Ogólnie 1,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

P1250784a

Żadnego, oczywiście prócz przyjacielskiego, upadku nie ogląda się przyjemnie. Jeszcze gorsze jest upodlenie na miarę wykupienia przez taki cud stworzenia jak Van Dur ( brzuszny ) i obserwowanie lubianej marki staczającej się w otchłań koncernowości. I na cóż błyskotliwy językowo reklaming, gdy piwo przeszło operację uvanpurzającą – z pięknej Wioli przekształciło się w wąsatego Janusza. W zapachu tak perfidnie chemiczna, że przyprawia mnie o mdłości. Mamy, zda się, szczęście, że nie buchają znad niej fioletowo-zielone opary – niczym znad probówki w Tomie i Jerrym. Odczyn pH zbliża się do zera – zarówno w woni jaki i w smaku. Przyprawiło mnie ono o nielichą zgagę, co dla mnie dobitnie świadczy o sztuczności i nieszczerości twórców – większość piw koncernowych zostawia mi piekło w przełyku do przemyśleń. Wygląd dobitnie tymbarkowy – piana? A co to? Ulubiony kolor? Przezroczysty! Bąbelki? Były, ale odeszły, pierony. Aż łezka się w oku kręci, gdyż przy końcu kufelka nie czuję już piwa – w ogóle nic już nie czuję, oprócz słoności łez i osadu, które zostawia po sobie Ł. Parafraza, a co mi tam uwulgarnię, aż pcha się na usta: Łomża – mały browar, ale piwo robią tam naprawdę ch..we.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 0;

Ogólnie 0,(6).

(w skali piw koncernowych)

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Chata Polska, lokalne delikatesy;
  • Cena: 3,09 zł,-, 2,39,-.

P1250785a

Łomża

Spoglądając na etykietę można się domyślić, iż piwo nie będzie należało do najbardziej wyrafinowanych. Utwierdza się człowiek w tym przekonaniu gdy spojrzy na tylną etykietę i dostrzeże się dwa krótkie słowa: ,,Van Pur”. Jak dla mnie producent piwa znany z tego, że nie produkuje piwa tylko produkty jemu podobne i ma czelność wciskać Polakom kit, iż tak powinno ono smakować. Może to specjalna strategia marketingowa by odróżniać się od innych i słusznie, tylko dlaczego odróżniać się tak drastycznie i tak niedbale? Aby Wam zobrazować co mam na myśli podam przykład auta, które z założenia producentów byłoby tak oryginalne, że nie posiadało by kierownicy,a zamiast niej znajdował by się tam jedynie joystick. Zamiast jechać wylądowalibyście w najbliższym rowie obok odpoczywającego lokalnego kwiatu społeczności ,,szwagrowej”. Zapach jest typowo tanio słodowy, bez wyrazistości, charakteru czy przysłowiowego pazura. Gdzieś tam w oddali stuka w moim umyślę szufladka z piwem ,,Trzy Korony mocne”…ale o tym możecie przeczytać w ,,Felietonach„. Na jego korzyść w porównaniu do zapachu wypada smak, ale nie myślcie żebym je chwalił. Jest po prostu o wielkość naparstka lepsze. W pierwszym momencie wydawać się nam może całkiem smaczne, goryczkowy aromat uderza w język, ale chwilę później przeistacza się w potwora: ponownie wyczuwam w nim ,,Trzy Korony mocne”. Co prawda, daleko mu do tego ,,ideału”, ale niebezpiecznie blisko się jego kręci. Po chwili znika ten straszny smak i wraca goryczka. Zaskakujące. Wygląd jest tak powszechny jak Łada niszcząca inne pojazdy na filmach z Rosji. Tylko bąbelki niewzruszone moimi przytykami wesoło unoszą się ku górze.

P1250189a

Zapach 1;

Smak 3,5;

Wygląd 1,5;

Ogólnie 2.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: dzięki uprzejmości mojej pięknej niewiasty

P1250192a