Archiwa kategorii: Stu Mostów

Test kraftowych Pilsów 12 Blg

Kraftowe pilsy – silny trend na polskim rynku piw rzemieślniczych obrodził w zadziwiająco dużą ilość przedstawicieli stylu. By test był miarodajny wybrałem 5 piw oscylujących wokół 12 Blg – wyniki w materiale poniżej.

  • Kupione: Piwna Strefa, Poznań

Art+15 z Stu Mostów [Vanilla/Chocolate Hot Scotch Ale]

Dziś krótko i zwięźle opowiadam cóż to szkocki styl przywiało nad Wisłę, a także recenzuję to niebywale ciekawe i ostre piwo. Fani ognia w ustach poczują się docenieni.

Salamander Cranberry Sour Ale [Barrel Aged] Browar Stu Mostów

Dziś będzie dziwnie: kwaśne piwo z żurawiną leżakowane w beczkach po Bourbonie. Całość została okraszona cynamonem. Brzmi trochę jak magiczny lek od babci na przeziębienie. Czy medykament ze Stu Mostów da radę?

  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8 zł.-
  • Browar Stu Mostów: Salamander Cranberry Sour Ale [Barrel Aged]

Art+11 z browaru Stu Mostów

W miejscu, w  którym zaczęła się przygoda z blogiem testuje dziś piwo w stylu, który wciąż jest mi obcy…o wyborze zdecydowało jedno słowo, ale podwójne. Cherry, DOUBLE CHERRY rauchweizen bock.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 7 zł.-
  • Browar Stu Mostów; Double Cherry Rauchweizenbock

Art+8

Pierwsze wspomnienie jakie nadciąga wraz z aromatem piwa przywodzi mi na myśl wczesnoletni koktajl truskawkowy na bazie mleka, leżący już parę godzin na ciepłym powietrzu. Truskawki w tym czasie już się zastanawiają czy fermentować czy nie, czekają nie ruchomo w oczekiwaniu czy ktoś spożyje owy koktajl. Ponad nimi unosi się polny, słodko-kwaśny aromat, nie nadużywa on jednak swej mocy i zostaje w cieniu, kierując zapachem piwa z ukrycia jak SAMI WIECIE KTO!

Dominującym  doznaniem w czasie kosztowania zostało szczodre nasycenie, wymieszane z kwaśnością, której drobinki szorują po gardle jak zarośla po podwoziu Poloneza na leśnym trakcie. Doznania i jedne i drugie są wyborne, wydzielająca się adrenalina i potrzeba przygody sprawiają, iż trudno rozstać się z tym sportem. Mimo otrzymanej szorstkości trunek ten zapewnia kapitalną kremowość pozwalająca wydobyć całość smaku z truskawek. Finalnie i wygląd wyróżnia się swym owocowym pochodzeniem, barwę ma blado czerwonawą z przebłyskami pomarańczy, a mętność dopełnia niebanalność piwa. Skrojone w sam raz pod piwosza lubującego się w owocowych kwasach.

Zapach 8;

Smak 9.5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski Piwosz

Art Plus 8_piwnakompania.wordpress.com 4

Art Plus 8_piwnakompania.wordpress.com

Zdarza się, choć niewątpliwie rzadko, że wiem co miałem na myśli czyniąc notatki o piwie – bywa, że zdarzy mi się napisać coś takiego jak w przypadku Tyskiego: „niepijalne, chemiczne i toksyczne jak sam Janusz”. Częściej jednak muszę się domyślać, co ten wcześniejszy Ja miał na myśli  – przeważnie jednak udaje mi się domyślać. To „przeważnie” nie nastąpiło jednak dzisiaj. Bo cóż mogło znaczyć w tym chorobliwym umyśle takie zdanie: „Zapach powoduje u mnie „tssss” a potem „argh!””. Nie wiem.

To co wiem natomiast to fakt, że piwo było niestrawne. Pomijając wszystkie tsss’yknięcia i argh’y skojarzenie jedno mogę wyartykułować: zionie mi w twarz wonią techniczną i plastikową, że do emalii bądź plastikowej wypraski, której powstydziłoby się nawet najmniejsze z malutkich dzieciaczków pracujących w chińskiej fabryce. To jeszcze nie koniec traumy związanej z dziećmi – gdy byłem szkrabem (czy raczej bajtlem),  co ponad ladę w sklepie na rogu nie wystawał, moim nemezis był stołówkowy kompot. Wiecie o czym mówię? Pewnie tak. A czy zastanawialiście się kiedyś jak jest on wyrabiany? Kiedyś udało mi się wykraść recepturę na ten napój bohaterów, a była ona następująca: ” Weź dwudziestolitrowy garniec pełen ciepłej wody, dosyp jeden kisiel truskawkowy od Oetkera oraz szklankę cukru. Następnie odtańcz złowieszczy taniec i wrzuć cztery rachityczne truskawki”. Tak właśnie pachnie ten trunek. To dalej nie koniec dziecięcych wspominek – bo gdy połączy się techniczne tchnienie kleju do sklejania modeli oraz kompot, powstaje truskawkowy syrop na kaszel. Brrrrr. Po powąchaniu tego piwa już umysł nie jest jedynym organem spracowanym brzydotą świata, teraz dołączył do niego nos. A język? Początkowo, myśli sobie wcześniejszy Ja, jest kwaśność i orzeźwienie. Myśli sobie dalej: oczekiwałbym słodkiego ukłucia polskiej królowej lata, a tu puf! (to ścieżka dźwiękowa do znikających marzeń) smak, jaki czuje się w ustach nieopatrznie wciągnąwszy powietrze z chińskiego, „plompanego” materaca. Chyba panowie z Wrocławia dodali plastikowe truskawki – bo śliczny ich wygląd (wybitnie grejpfrutowy, różowawy kolor oraz piana jak ubite białko) niesie tylko polimerową apokalipsę.

Zapach 1,5;

Smak 1,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 2,5.

Smakosz śląski

Art Plus 8_piwnakompania.wordpress.com 2

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Alkoshop Gniezno
  • Cena:

Salamander Black IPA

Moja znajomość z Black IPA’mi jest dość krótka, ale burzliwa niczym romans Wiedźmina z Yenefer. Nasze poznanie było niezręczne – ot katastrofa od Bojana nazwana Black IPA, która miała z tym gatunkiem dość homonimiczne pokrewieństwo ( nazwa niby ta sama, ale znaczenie zgoła inne). Potem krążyliśmy dookoła siebie nawzajem po rozmaitych sklepach, wpadaliśmy na siebie podczas pubowych spacerów. I tak od łyku do łyku, od butelki do butelki jęliśmy się za sobą rozglądać. Gdzież indziej doświadczyć można tak szerokiego wachlarza smaków, zapachów oraz doznań opierających się na innych zmysłach, aniżeli w trunku będącym jednocześnie czarnym jak otchłań oraz chmielowym niczym same zielone szyszki? Dzisiaj, kiedy jesteśmy już dobrymi znajomymi, staje przede mną Salamander – i co?

piwnakompania_Salamander_BIPA_02

I po pierwsze ekstaza nozdrzy, które zastanawiają się nad rozkładem strukturalnym na nuty: czego tu nie ma? Pierwsze skrzypce gra ostentacyjnie mandarynkowy chmiel na cudownej podszewce kakao oraz kwaśności gorzkiej czekolady. To wszystko wzbogacone o orzeźwienie anyżu ( delikatne, bez wiercącego nos zapachu typowego dla tej przyprawy ) oraz niebanalny aromat dymu dębu. Jest jeszcze coś, symbol Kanady atakuje nasz nos w swojej żywiczno-leśnej ofensywie – elektryzujące niczym rozedrgana gitarowa struna, kończąca pełną emocji piosenkę owym ostatnim, rozlewającym się akordem. Niech Stwórca będzie mi świadkiem, powąchawszy wydałem z siebie okrzyk pełen zadowolenia, ale i zniecierpliwienia – gdy tylko przestałem je czuć tęskniłem do jego zapachu! Zniewalające.

Po drugie orgia smaków na języku – a wszystkie nie ustępują sobie swoją: intensywnością, siłą przebicia ani przyjemnością jaką dają. I od czego tutaj zacząć? ( Kolejność wymieniania zgoła przypadkowa i nie posiada mocy przypisującej intensywności ww. walorów) Chmielowy tytoń, morelowy susz – kuszą piwnością; gorzka czekolada oraz kwaśność espresso – oferują pobudzenie, wyostrzenie zmysłów, by piwosz zwariował; herbaciana pierwsza z nut – nęci język aromatem.

Wreszcie, po trzecie, nieprzeniknione jego mroki skłaniają do przemyśleń. Piana każe się wysławiać pod niebiosa. I tak z dobrych przyjaciół nasza relacja zmieniła się w: mistrz-niewolnik. Aż nawet słyszałem zatrzaskujące się na mnie kajdany.

piwnakompania_Salamander_BIPA_03

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi;
  • Cena: ~7,-.

piwnakompania_Salamander_BIPA_05