Archiwa kategorii: Raduga

Abisu [Calamansi Wheat] – Browar Raduga

Koniec lata za parę dni stanie się faktem – chciałem pożegnać je godnie i jak najbardziej letnio. W szkle do konsumpcji znalazło się piwo z dodatkiem soku z calamansi. Tropikalny smak piwa wspierany pszenicą, jak wyszło? Przekonajcie się.

  • Kupione: Piwna Strefa, Poznań Kościuszki
  • Cena: ~10 zł.-

Reklamy

Meteor [Barley Wine 32 Blg.] z Radugi

Piwa z ostatniego głosowania pojawią się w drugiej części tygodnia, a poniedziałek zaczynamy mocnym wejściem czyli siermiężnym barley wine’m z Radugi. Kuzyn Metora, Solaris nieco mnie rozczarował zwłaszcza odczuwaniem alkoholu. Zobaczmy więc jak zaprezentuje się Metor!

  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 14 zł.-

 

Solaris [RIS 34 Blg.] z browaru Raduga

Rozpoczynam nowy tydzień przysłowiowym kopniakiem z półobrotu. Gdyby Chuck Norris stracił nogę to piwo mogłoby mu posłużyć za kikut – i to rosyjski kikut. Suchar prowadzącego zostawcie za sobą bezgłośnym śmiechem i klikajcie w ciekawą reckę!

  • Solaris z Radugi
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 16 zł.-

2028 Space Odyssey; Raduga #vlog

Browar Raduga postanowił udowodnić, że sztosy nie muszą być drogie. To nie byle jaki sztos; 28 Blg., 12.5 % alk., leżakowany 10 miesięcy. Swoją wartość potwierdza z pierwszym łykiem. I każdym następnym.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 11 zł.-

 

Big Sleep #vlog

Na początku recenzji będziecie mieli okazję dowiedzieć się czym jest gatunek American Barley Wine, czym powinien się charakteryzować. Po krótkim wstępie zapraszam do degustacji tego niezwykle ciekawie zapowiadającego się piwa. Spodziewajcie się porządnego, treściwego trunku!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 12,5 zł.-

 

Lift to the Scaffold

Trudno czasem uwolnić się od wrażenia, że coś już kosztowałem. Mimo, że mam przekonanie graniczące z pewnością, iż tego wytworu browaru Raduga jeszcze nie piłem. Może skłonił mnie ku temu aromat, tak doskonale znany i opity już z innych piw? Przeraża mnie myśl, że jeszcze dwa lata temu piwo to mówić kolokwialnie ,,urwałoby mi dupę„, a w tej chwili rozczarowuje swą przewidywalnością. Zapach? Stabilna gorycz walczy o palmę pierwszeństwa z cytrusami, walka była tak zażarta jak prawdopodobny wyścig między babcią z balkonikiem, a studentem do wolnego miejsca w autobusie. Żacy są bez szans! Dla osób wtajemniczonych co odwiedziły w swym życiu poznański Chmielnik muszę przyznać, że piwo pachnie właśnie w ten sposób. Craftowym pubem, gwarem, tłokiem i drewnianymi ścianami. Smak? Idealnie w styl, Session IPA muszą być delikatniejsze w goryczy i ono właśnie takie jest, choćbyście mieli ochotę mieszać i mieszać ono takie pozostanie. Pozytywnie zaskakują mnie ciekawe nuty azjatyckie jakimi są mango oraz trawa cytrynowa, zostałem omamiony przez Radugę czy jednak coś tam jest? Wygląd? Przypomina mocniej zaparzoną herbatę, do której dostał się osad z wody. Na tafli piwa osadziła się piana, drobnoziarnista i rzadka jest jak brzuch u biskupa: typowa.

Z tym piwem jest jak z filmami, które znamy i lubimy. Raz na jakiś czas można do nich wrócić jednak częste oglądanie grozi wyrzuceniem kaset VHS za ok no.

Zapach 7;

Smak 8;

Wygląd 7;

Ogólnie 7.

Wielkopolski Piwosz

Lift to the Scaffold_piwnakompania.wordpress.com 3

Kolejna zagwozdka jaką niosą za sobą dwa podejścia prezentowane przez kraftowe browary – wierność tradycji lub odkrywanie, poszukiwanie i obrazoburczość. Co wybrać? Za co zganić bardziej, czy za nieudany eksperyment, czy za nieudolną próbę małpowania tradycji? Czy w odtwarzaniu jest miejsce na sztukę i czy do owej można zaliczyć piwowarstwo? Nie wiem, doprawdy wszystkie odpowiedzi są jednako poprawne, naiwne czy nawet… złe. To piwo ma to, czego się po nim spodziewałem (tylko, chciałoby się w malkontenckiej rzec manierze) i jest tym z nielicznymi fałszywymi nutami. Zawsze jest to małe „nieliczne”, „niemalże” lub „tylko”, taki już jest ten świat, osadzony na fundamentach wiecznego czegoś braku. Nieprzerwanie głodny glob utopiony w niedosycie. Czy może pustce? Spodziewałem się zapachu diablo żywicznego, okraszonego nutami cytrynowego kwiecia, moreli oraz perfumowanego słodu. Obecny! Wykrzyknęły smaki, jakby był to wojskowy meldunek. Armia zorganizowana, maszynowo wręcz sprawna i posłuszna, a w tym bezmyślna i bezduszna. Oczekiwałem smaku o goryczy umiarkowanej, zduszonej słodyczą moreli oraz żywicą, ale także oniryczną kwaśnością na pograniczu cierpkości grejpfruta. Oczekiwałem także tego, że smak zostanie ze mną na długo, bez końca pieszcząc tył języka. Obecny! Smak również, jak armiści mają to w zwyczaju, ślepo podążył za rozkazem i skoczył. Wiedziałem wprost, jaki będzie jego wygląd – lipowy miód i kremowa pianka. Obecny Szeregowy Session IPA melduje się na rozkaz, sir!

To takie piwo, które oddaje myślenie w ręce kogoś innego – to takie piwo, na które żal narzekać, bo jest posłuszne i obowiązkowe, tak jak obecny tutaj szeregowy Kowalski. Ubolewam nad tym jak bardzo to piwo i Kowalski są uległe. Jak płyną z zasadami, jak wysłuchują rozkazów, jacy są niewrażliwi. W rozpacz wpędza mnie ich potrzeba „by sprostać” oraz ślepa wierność tradycjom. W desperacje pcha mnie wysłuchiwanie odwiecznego bełkotu lub uleganie ciężarowi minionych wieków. Brakuje im własnego punktu widzenia. Zadaję pytanie: pokochalibyście szeregowego Kowalskiego?

Zapach 5;

Smak 5;

Wygląd 5;

Ogólnie 5.

Smakosz śląski

Lift to the Scaffold_piwnakompania.wordpress.com 2

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł.

Two on the road

Jak jednym ( wiem, jak nikt, że to mało, ale niech tam) słowem skwitować podróż wzdłuż włoskiego wybrzeża w klasyku nad klasyki – Garbusie? N… E… Aż zaczęło mi wirować w głowie – toż to sprzeczność sama w sobie: zamknąć miriady odczuć, zdarzeń, setki kilometrów, dwie nieskończoności miarowego warkotu jeden-trzy litrowego silnika, trzy wiadra wschodów rześkości i cztery zachodów ogniskowego ciepła. Jak? Spytajcie to piwo: odpowie pomijając części lekkie, skupiając się na nocnych biwakach wypełnionych palonym drewnem, świeżą bryzą nadoceanicznego księżyca, zapachem, smakiem oraz estetyką espresso wypitego we włoskiej, upakowanej między koślawy bruk, kawiarence oraz goryczą, jaką czujesz płacąc tam za benzynę.

piwnakompania_2ontheroad_04

W smaku taka podróż byłaby kremowa, kwaśna jak kawa, gorzka jak wysokoprocentowa czekolada. I rześkość północnej bryzy. Na samo wyobrażenie, które niesie trunek aż trzęsę się, oczekując na dźwięk garbusowego silnika, na klakson krzyczący: „bierz kostkę i jedziemy!”. Dalej jest zapach wnętrza samochodu niesiony przez piwo. Prócz czekoladowo-kawowych Wunderbaumów jest wszechobecne, oceaniczne orzeźwienie, które po takiej podróży wsiąknęło w tapicerkę, fotele oraz w garbusią duszę. No i ten nieszczęsny niby-rozpuszczalnik (ledwo wyczuwalny) ukochany w starych samochodach, będący ich specyficznym, jedynym w swoim rodzaju zapachem ( stare maszyny są jak ludzie, prócz duszy posiadają osobowość, kaprysy oraz rzeczony, charakterystyczny zapach ) – w piwie jest on, eufemistycznie rzecz ujmując, niepożądany. Wszystko jest tu jednak na miejscu – brak awarii pośrodku niczego, smaczku każdej podróży. Brak spotkanej włoskiej familii, zapraszającej na sutą, rodzinną kolację. Spełnia oczekiwania, ale, ze względu na brak tych niezaplanowanych wydarzeń, nierzeczywiste. Jak wyidealizowana opowieść, napisana przez niedoświadczonego, zdolnego gimnazjalistę.

piwnakompania_2onroad_02

Zapach 6;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 6.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: ~8zł.

piwnakompania_2onroad_03