Archiwa kategorii: Browary Polskie

Perła Koźlak

Zapach zachwyca swoją karmelową-kawową kompozycją. Dzięki niemu aż tak wyraźny jest słodki posmak, który już jest mocno wyczuwalny gdy tylko zechcę się skosztować nosem tego aromatu. Następnie co przychodzi wraz ze smakiem to przyjemne goryczkowe uderzenie, które ze względu na charakter piwa nie jest takie oczywiste. Wraz z nim w między czasie w orkiestrze gra karmel i kawa, dobrze znane miłośnikom lżejszych ciemniejszych piw. Wszystkie smaki współgrają ze sobą, a nie rywalizują co zdecydowanie pobudza tylko pragnienie. Goryczka utrzymuje się długo zamieniając się pozycjami raz pierwszą raz drugą z karmelowym posmakiem. Pierwszy zawodnik w ostateczności wygrywa. Wygląd budzi podziw, zacnie się prezentuje gdy zaraz po nalaniu do kufla piana rozpycha się i rośnie! Kolor przywodzi na myśl starą zaschniętą żywicę, która w powolnym nurcie wieków zasycha i tworzy zaskakujące kompozycje.

P1240248a

Zapach 8;
Smak 9;
Wygląd 9;
Ogólnie 9;
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Zakupione: sklep ,,Małpka”
  • Cena: 2,69 zł,-
P1240251a

 

Reklamy

Kasztelan niepasteryzowany

Kasztelan na etykiecie dumnie ubrany po staropolsku trzyma w ręce zwój. Może ważne rozkazy od samego króla, a może recepturę warzenia piwa? Producent piwa zapewne bardzo by chciał byśmy tak pomyśleli. Ale czy aby na pewno tak jest? Zapach jest zdecydowanie przyjemny, pachnie delikatnie słodem oraz chmielem. Nie jakoś szczególnie mocno, tak jakby od niechcenia, machinalnie. Po za tym trudno znaleźć jakąś specyficzną woń. Smak to połączenie kwaskowatości, która zaznacza swoja obecność w połączeniu z bąbelkami, które to wrażenie wzmacniają. Po za tym jest ono bardzo delikatnie chmielowe, tak jakby zawstydzone. Otóż gorzkawy posmak uwidacznia się dopiero po chwili rozlewając się powoli jak gęsta smoła. Niczym ostatnie tchnienie bohaterów filmowych wygłaszających podniosłe słowa w podniosłym finalnym momencie jest solidna nuta alkoholu. Mości kasztelanie, trochę za dużo go dodaliście! Wygląd nie zachwyca, ale na plus trzeba mu oddać, że wygląda szlachetniej niż pozostałe dwa popularne piwa: Żywiec i Tyskie. Jest ciemniejszy, przez co wygląda dostojniej. Piana burzy się i wypełnia dziarsko kufel, ale tylko na początku- chwilę później nie ma już po niej śladu.

P1240223a

Zapach 7;
Smak 8;
Wygląd 8;
Ogólnie 7,5.
(oceny należy podzielić na ,,pół”. Dlaczego? Zapraszamy tutaj)
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Chata Polska”
  • Koncern pochodzenia: Carlsberg
  • Cena: 2,69 zł,-

 

P1240220a

Żywiec

Zapach budzi moje mieszanie uczucia. Staram się w nim znaleźć coś co mnie zaciekawi, poniesie zmysły węchu, a wraz z nimi pamieć w jakieś piękne urokliwe miejsce. Jednakże wydaje mi się, że aromat tego piwa jest zbyt słaby, mało wyrazisty. Przede wszystkim wyczuwalna jest to goryczka,ale taka jakby ze studni. Już troszkę przeleżała, ale dzięki temu nabiera pewnej krzepkości. Określenie ,,stary ale jary” chyba zostało z myślą o zapachu tego piwa. W smaku wyczuwam dwie zdecydowane myśli przewodnie: goryczka i alkohol. Nie jest to tępe połączenie(Tatran&Saris ciągle was pamiętam…).Goryczka utrzymuje się nadzwyczaj długo co może dziwić, ale tak naprawdę cieszy. Jest to duża zaleta piwa, że jest jej tak naprawdę całkiem sporo. Przyjemnie rozlewa się po podniebieniu i długo trzyma w szachu niczym skurcz w środku nocy łydkę. Kolejną zaletą tego piwa jest to, że nie zniechęca do siebie. Myślę, że wraz z każdą następną flaszeczką uśmiech rośnie.Zawiera podstawowe cechy dobrego koncernowego piwa. Wygląd pozostawia do życzenia: nie odbiega od powszechnie znanej norny. Słonecznie jasny kolor świeci niczym nasza gwiazda na fladze Urugwaju. Piana utrzymuje się krótko, jest mocno napowietrzona i zanika prędko…niczym zachodzące słońce bliżej równika. Bąbelki toczą się leniwie, zanikają.

Zapach 6;

Smak 10;

Wygląd 5;

Ogólnie 8.
(oceny należy podzielić na ,,pół”. Dlaczego? Zapraszamy tutaj.)
Wielkopolski Piwosz
P1240198a
Jeżeli przez lat kilkanaście, dzień w dzień, parę razy podczas danego wieczora jesteś bombardowany logiem „Żywiec” sprawia to, że wyrabia się odruch bezwarunkowy. Gdy tylko słyszysz: piwo, od razu myślisz: Żywiec. Zdecydowanie jest to najprostszy ze sposobów na wpadnięcie w szpony mentalności „Jedynego Słusznego Piwa”, sposób na bycie straconym jako piwosz. Rodzi się bowiem twór, któremu bliżej do Piwożłopa. I pomyśleć, że mogłem stać się czymś takim – głównie ze względu na rodziciela, który w pobliskim sklepie zasłużył sobie na miano „Pana Żywca”. Tak więc przyszło mi się dzisiaj zmierzyć bardziej ze swojego rodzaju wrogiem, aniżeli legendą. I ten mój przeciwnik okazał się cherlawy. Pierwszym zawodem, już na początku, stał się kolor, który swoją prostotą razi po oczach, niczym neon zamtuza. Co więcej kompletnie pozbawione zarówno piany jak i bąbelków oblicze wyszczerza się do nas paszczęką pełną koncernowych zębów – wydzielających paskudny zapach. Do tego wszystkiego smak, który łączy cechy tępej goryczki atakującej tył podniebienia oraz alkoholicznego dudnienia. Być może dawno nie piłem koncernowego wyrobu, ale mój wróg okazał się gigantem na glinianych odnóżach. Piwo powoduje u mnie chęć wylania reszty do zlewu. I zalania wszystkiego domestosem.

<

Żywiec: puszka, rozlewnia w Żywcu, data przydatności do spożycia: 04/01/2015r.
 >
Zapach 3;
Smak 1;
Wygląd 1;
Ogólnie 2;
Smakosz śląski
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Chata Polska”
  • Koncern pochodzenia: Heineken
  • Cena: 3 zł,-
P1240195a

Łaskie Żywe

Niewątpliwie zapach jest zadziwiający. Ma w sobie coś bardzo nietypowego, ale jednocześnie może dzięki temu jest pięknie piwny. Wyczuwam w nim przede wszystkim chmiel. Wspaniały delikatny aromat chmielu, który przyjemnie w kręci w nosie, jedynie w swoim rodzaju. Po za tym delikatny aromat zboża, naprawdę komponuje się wyśmienicie z wyglądem i zachwyca jak pierwsze ogrzewające promienie słońca po zimie. W smaku wyczuwam delikatny aromat alkoholu, jest idealnie skomponowany z całością piwa. Chmiel rolzewa się przyjemnie, wypełnia całą połać gardła. Niefiltrowanie spełnia swoją rolę, zapada w pamięć. Osad lata po kufelku i bardzo cieszy moje oko. Kolor jest lekko zasłonięty, zachmurzony. Jak ja, a to pewnie z tego powodu, że zaraz się kończy piwo to oryginalne piwo. Delikatnie gazowane, orzeźwia bąbelkami.

P1240218a

Zapach 8;

Smak 7;
Wygląd 7;
Ogólnie 7.
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: kram w Gdańsku
  • Cena: 5 zł
P1240210aa

Perła Chmielowa

Tak. Nadszedł ten moment…Muszę być szczery wobec Was. Oprócz pracy, którą dzielnie spełniamy wyszukując specjalności danych regionów, poznając dzięki temu ich kulturę,obyczaje,smaki mamy też tą drugą stronę. Ta którą ma każdy z Was. Zamknijcie oczy i posłuchajcie: jest lato, upał, skwar, wracacie do domu i jedynie o czym marzycie to by ugasić pragnienie…po co sięgacie?  Po piwo. Ono pomaga najlepiej. Każdy z nas ma takie, które jest jego własną przystanią, odpoczynkiem, ukojeniem gdy trzeba jak najszybciej zgasić ten żar lata w gardle. Ja wtedy wyciągam Perłę. Piwo, które jest dla mnie swego rodzaju symbolem, legendą i ciekawostką, którą poznać chciałem gdy będąc młodym ejbrem czytałem książki Andrzeja Pilipiuka o bimbrowniku egzorcyście. Pijał on własnie to piwo. Pamiętam tą radość jaka mi towarzyszyła jak udało mi się znaleźć to piwo na swojej wielkopolskiej ziemi po raz pierwszy. Myślałem wtedy ,,Jakub Wędrowycz tu był..czas wypełnić jego dziedzictwo, spróbować i poznać o co było tyle zachodu” Może jestem uprzedzony. Pozytywnie oczywiście, ale jak tu nie być gdy piwo swojego ulubionego bohatera gości tak blisko domu? Zapach jest dla mnie wspaniały, przypominający książki o ,,Jakubie”, aromat chmielu tańczy w nozdrzach, wwiercając się w zmysły, kołysząc nimi, na myśl przychodzą mi polskie kresy,cerkwie, małe miasteczka, ubogie, ale doświadczone w historię życia. Smak to czysta rozkosz, goryczka gra tu pierwsze skrzypce i nie oddaje pola, pragnie tylko by piwosz czuł się dzięki niej wyjątkowo. To piwo w drugiej fazie przełykania charakteryzuje się czymś wyjątkowym. Ma się wrażenie jakby same szyszeczki chmielu chciały zaistnieć na języku. Wygląd to dzikość w kufelku, gdy wleje się złocisty trunek do niego, przybiera ono wygląd tajfunu. Bąbelki kręcą się wariacko powodując u posiadacza chorobę maniactwa. Widok godny królewskiego stołu. Podsumowując jeśli ktoś ma złe zdanie na temat tego piwa to proszę tego nie czytać. Proszę wsiąść w swoją multiplę i odjechać, tam gdzieś za miedzę, za pole chmielu, za Bug, tam gdzie Jakub Was nie znajdzie…

Zapach 9;
Smak 10;
Wygląd 10;
Ogólnie 10.
Wielkopolski Piwosz
P1210442a
Ta perła w lasach lubelskich, ta ciepło-złota szyszka chmielu, ta bogata w krzepiące dusze ciepłe promienie słońca wymachującego zza lesistej puszczy butelka towarzyszy mi od samego początku piwnej przygody. Ba, nawet kiedy sama nie była jeszcze taka popularna, zdarzało mi się przekraczać Wisłę, by znaleźć się w Jej królestwie. Woń, jaką wypuszczają Jej bąbelki, pełna jest barw ciepłych, miłych dla nozdrzy szukających chmielowych dolin pośród Białowieskiej puszczy przyjemności. Trzeba przyznać, że sam zapach zbliża nas do Boga, pałając miłością do piwnej goryczki. Gdy już ochłoniecie z chmielowego szoku i zanurzycie chciwie kły w trunku, po Waszym języku rozleje się goryczka o odcieniu tak ciepłym a słonecznym, że aż sam bóg Ra skapitulowałby na sam jego widok. Cały język poddawany jest najwyższej klasy chmielowym pieszczotom – idealnie omijającymi gardło, dającymi poczucie harmonii piwowara z trunkiem. Gdyby Perła była wierszem ,  byłby to klasyczny sonet. Gdyby Perła była uwerturą, byłaby mazurkiem Chopin’a. Gdyby Perła była obrazem, byłby to DaVinci i jego idealnie proporcjonalny człowiek. Na nasze szczęście, jednak, ta chmielowa piękność, jest piwem. Przez przejrzystość szkła owa dama pokazuje nam zalotnie to, co skrywa w smaku. Pełno w niej roztańczonych refleksów błyszczących niczym słońce między drzewami puszczy. Bąbelki tworzą niemalże tajfun – grając mazurka dumnie i dziarsko kroczą ku kremowej parasolce, trzymanej przez tą chmielową piękność. Piana, choć ulatnia się szybko, robi to z gracją damskiego ukłonu, wydając przy tym boską melodię pękających bąbelków. Taka jest jej pieśń, która, syrenim sposobem, rozkochuje w sobie każdego, kto jej posłuchał. Sięgając po Perłę czuję się jakbym spotkał starego przyjaciela, z którym zawszę mogę zamienić parę kulfi… znaczy się zdań. Nasze, pełne inteligentnego harmonijnego ciepła, konwersacje ciągle jeszcze budzą we mnie zachwyt.
Zapach 9;
Smak 10;
Wygląd 10;
Ogólnie  10.
Smakosz śląski
  • Cena: od 1,99,- do 2,89,-
  • Kupione: Każdy większy sklep, tym razem Społem;
  • Kraj pochodzenia: Polska.
P1210438a

Pszeniczniak

Zapach jest wspaniale aromatyczny i kremowy. Nieprawdopodobne, ale już czuć to w zapachu. Woń jest troszkę zbyt alkoholowa. Wybija się tutaj ten prosty nieznośny alkohol. Gdyby ten zapach pszenicy i banana był ciut mocniejszy…smak oddaje całą kremowość tego piwa. Delikatnie rozlewa się po języku, pieszcząc go. Zamknijcie oczy i zobaczcie to co ja widzę: na myśl przychodzą obrazy sielskich polskich wsi gdzie dojrzewa ziarno godne tego trunku, widok z zachodzącym pastelowym słońcem, wiatrem wirującym wśród zbóż niosącym ten nieskazitelnie czysty zapach gleby po deszczu. Wygląd jest fantastyczny, przypomina mi wyglądem sierpniowe słońce spoglądające przyjemnie przez chmury. Piana dopełnia wyglądu, jest gęsta i nie rozlewa się. Trzyma się piwa: gdyż wie co jest dobre.

 Zapach 8;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

P1210407a

Gdy tylko zacząłem przelewać Pszeniczniaka do szklanicy zapach, jaki się rozniósł, był przedziwną bananowo-cytrynową orgią. Intensywny, niemalże ogłuszający, a przede wszystkim zaskakująco inny od reszty pszenicznej rodziny. Trzeba rodakom przyznać, że jak już coś robią, to nie można być temu obojętnym – piwo ma charakterek. Nie każdy polubi jego intensywność. Ja zaliczam się do osób, które jakikolwiek przejaw inności sobie cenią. Smak jest odzwierciedleniem woni. Niepokojąco mocny, takie rzeczy nie przystoją pszenicy. Dzieje się jednak coś dziwnego – zaczynam się rozkoszować każdym następnym onirycznym łykiem. Jak malarstwo Bosh’a, urzeka mnie oderwaniem od otaczającego go świata. I niemalże magicznie osiadająca na ściankach piana. I tak oto pochłonięty przez oniryczną dziwę, zakochałem się w tej szalono-bananowej wariatce.

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10;

Smakosz śląski

  • Cena: 3,40,-
  • Kupione: Społem  ,,Ziemowit” Gniezno
  • Kraj pochodzenia: Polska

P1210402a

Pszeniczne Dominikańskie

Zapach..gdy tylko radosny zszedłem do lodóweczki wiedząc,  że zaraz skosztuje piwa, które zdobyłem w tak godny i piękny sposób jakim jest podróż i poznawanie innego regionu na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie zawiodłem się. Usłyszałem boskie ,,pssst” i ulotnił się zapach jakby to piwo kapslował sam Stwórca…aromat tak silny i bezczelny, że zawładnął moimi zmysłami węchu. Wspaniałe. Czuć w nim już kwaskowatość oraz ciężkość i na sam koniec coś szczególnego: aromat jakby pszenicy już dojrzałej, będącej na skraju swojej przydatności.Nie mogło też zabraknąć banana, ale jest on wstydliwy, nie wychodzi przed szereg. Smak…to obłęd, pszenica wdziera się na język i zajmuje go w całości, nie zostawia złudzeń jakie to piwo. Aż z trudem piszę mi się teraz bo ręka ciągle sięga do pokala by zaspokoić pragnienie…w smaku nie czuć tej ciężkości, zostaje tylko mętno-żółta przyjemność. Wygląd to wisienka na torcie, ciemno złoty kolor, naturalnie mętny, z drobinkami osadu na dnie…każde piwo pszeniczne powinno je mieć! Bąbelki ochoczo podnoszą osad i wypychają ku niebiosom. Jedynie piana zanika zbyt szybko, tylko tego mi brakuje.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 10;

Wielkopolski Piwosz

P1210451a

I choćbyście nie wiem jak szukali, jak węszyli wokoło rynku piw pszenicznych znalezienie trunku tak wytrawnego w zapachu, jak ten rodem z Polski, będzie graniczyło z cudem. Jego Pszeniczność sprawia, że zaczynam rozumieć te, jak do tej pory szwergotające po niemiecku mętne piwa. Jednakże mimo pierwszych oddechów obfitujących w takie uczucia po dłuższym czasie upajania się wonią zapach staje się nieco perfumowany. Gdym zakończył inhalację przystąpiłem do degustacji, która zakończyła się przedziwną mieszaniną uczuć. Jednakże odczuwanie jednocześnie radości płynącej z wytrawnej intensywności oraz rozczarowania wynikającego z prymitywnego banana przystoi raczej niewieście, aniżeli dżentelmenowi z kufelkiem w ręku. Im bardziej zbliżałem się do dna, pełnego pszenicznego osadu, tym bardziej starałem się znaleźć nić porozumienia, którą wyczułem nosem. Nic takiego nie nastąpiło – piwo stało się intensywniejsze i porzuciło bananowość, jednak zatraciło przez to same siebie. Trochę tak, jakbym patrzył na aktora odgrywającego rolę mojego przyjaciela. Odstawiwszy kufel, mimo zanurzonego w myślach umysłu, do mych oczu dotarł najpiękniejszy miodowo-złoty kolor jakim widział w pszenicy. Jego Pszeniczność wygląda królewsko i, czy to korona z piany, czy liczni bąbelkowi poddani, dodają mu iście władczego animuszu.

Zapach 9;

Smak 7;

Wygląd 10;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

P1210449a