Archiwa kategorii: Browary Polskie

Piknik z dzikiem

Wreszcie udało mi się nalać i ocenić w spokoju ten wytrawny trunek. Do tej pory z powodów smakowych i z powodu młodzieńczego zachwytu wypijałem to piwo nie bacząc na degustacje, wciągało mnie w taki wir doznań smakowych, iż jedynie koniec butelki był w stanie mnie z niego wyciągnąć. Onieśmielony własnymi dokonaniami nalałem wlałem je do schłodzonego szkła i zamilkłem. Wir, istny cyklon bąbelków i piany, wariacji kolorów i aromatów rósł w siłę na mych oczach. W porę zahamowałem proces nalewania i żadnej kropli nie uroniłem. Jego kolor przypomina złocistą, dojrzewającą pomarańcz. Drobne bąbelki poruszają niesfornymi cząstkami osadu, lgnącymi do rantów pokala. Pełni kompozycji dopełnia piana, z początku silna i sprężysta z czasem jednak przeistaczająca się w skromniejszą postać, ale dostojną jak wąs angielskiego lorda. Swym aromatem pozwala dotknąć wrót biblijnego ogrodu Eden. Jest zdecydowanie rześki, cytrusowy, ale i z domieszką smacznej słodyczy: tak mogłoby pachnieć powietrze. Co zaskakuje to fakt, że zapach przewiduje me odczucia związane ze smakiem. Ma w sobie pewną belgijska nutę, zapewne alkoholową, która pieści me gardło. Jednocześnie jego gorycz wpasowuje się idealnie w mą potrzebę odczuwania smaku, w drugiej/ trzeciej sekundzie smakowania ściska jak student swego kebaba w nocy, gardło i przełyk, odpuszczając po chwili dopiero na rzecz alkoholu. Lekka słodycz i kwaskowatość delikatna jak muśnięcie palcem przez anioła, wyskakują za winkla i rozdzielają te dwa główne smaki. Podsumowując jeśli kiedyś będzie miał mi urosnąć gzub, to tylko od tego piwa.

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 10

Smak 10;

Wygląd 10

Ogólnie 10.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Belgia/Polska
  • Kupione: Festiwal Piwa w Starej Rzeźni,Poznań
  • Cena: 10 zł,-

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com

Perła export

Biorąc nazwę piwa zupełnie na poważnie można by stwierdzić, że słowo ,,export” musi oznaczać coś wspaniałego co nadaję się do zaprezentowania całemu światu. Kiedyś właśnie był taki cel dodawania do wszelakich trunków tego słowa by oznaczać piwa lepsze, bezkonkurencyjne smakowo. Ząb czasu niestety nadużył i to określenie. Jego zapach może przypominać moment robienia sałatki kukurydzianej gdyż to co wydobywa się z nad tafli trunku nie przypomina niczego pożądanego w piwie. Po za tym po dłuższej chwili odpoczywania trunku i dawania mu okazji by wyszło z niego co dobre lub co złe, wychodzi na me spotkanie to złe. Lekka, nie zbyt mocna, ale jednak jest: metaliczność. Smak utwierdza mą osobę w przekonaniu, iż trunek został wyprodukowany dla ludzi lubujących się w metalu. Nie, nie mam myśli rodzaju muzyki. Gatunek słodu użyty do jego produkcji chyba nie był najlepszy, gdyż przegrywa on walkę z nieszczęsnym alkoholem. Kolor natomiast jest taki jaki być powinien, nie zaskakuje piwosza, ale jednocześnie bąbelkami i pianą zataczającą kręgi wspomaga odbiór wizualny piwa. Osobiście bym tego piwa nie eksportował, po co szkalować markę jaką jest Perła?

Zapach 3;

Smak 3,5;

Wygląd 6;

Ogólnie 3,5

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

Perła export_piwnakompania.wordpress.com 2

Chciałbym, o jak bardzo i nieodwołalnie chciałbym, żeby ów dopisek export szpecący znane i lubiane litery: „Perła” nie był tak magiczny. Nie jest to czysta i piękna magia Gandalfa, a czarna magia uroków i klątw. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia on piwo legendarne ( i tanie, co trzeba dodać ) na, nieprzymierzając, pomyje ( i to z Ludwikiem, bo chemiczne toto jak ów ). Może i zostało trochę z tego słońca, które przyszło mi wychwalać w goryczy Chmielowej Pani, ale okraszona została ona nutami tak kukurydziano – chemicznymi ( a co za tym idzie kwasowymi ), że przestała przynosić ( na pewno nie tak dużą, jak nie wcale ) radość. Magia napisu zagwarantowała jej także typową dla koncernowych tworów właściwość: wprost proporcjonalnie do bliskości dna kufla rośnie chęć wylania całości. Nazwijmy to roboczo Pierwszym Prawem Koncerniaka. Urok zadziałał także ubrzydzająco – trunek wpada teraz w odcień pospolitych szczyn. Dzielnie trzyma się tylko piana, choć i ta ucierpiała: wyglądem przypomina mydliny. Co więcej zauważam, że klątwa ma skutki uboczne: niby wydaje się, że gazu brak – na to wszak wskazuje wygląd, a język podszczypuje nadmierna bąbelkowość. Magia jak nic. O zapachu da się powiedzieć tylko tyle, że istnieje istnieniem kukurydzianym a podłym, aże wstyd nawet o nim wspominać.

Zapach 1;

Smak 5;

Wygląd 4;

Ogólnie 3.

(w skali piw koncernowych)

Smakosz ślaski.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Chata Polska
  • Cena: 3,1 zł,-

Perła export_piwnakompania.wordpress.com 1

Trybunał Trójsłodowy

Poważna nazwa piwa zobowiązuje mnie do podjęcia próby opisania go w słowach prawniczych, ale obawiam się, że w mym wykonaniu mogłyby one spowodować śmiech na sali sądowej i utratę autorytetu przedstawicieli państwowych. Z tego względu umieściłem fabułę na sali sądowej stroniąc od określeń, które bliskie mi nie są.

,,Oskarżeni wstać”-rzekł piwny sędzia. Trójka zbirów posłusznie wykluła się z butelki i nalała się do kufelka wymieniając po kolei swe imiona: Zapach, Smak oraz Wygląd. Ich pospolite imiona od razu wydały się podejrzane sędziemu pochodzącemu z krainy podziemnych pomarańczy: Wielkopolskiemu Piwoszowi. Rzekł on natychmiast „Oskarżeni wymieniać z kim Wam przyszło współpracować przy kooperacji w powstawaniu tegoż trunku”. Pierwszy wstał Zapach, jego ciemniejsza karnacja wskazywała na zabiegi pielęgnacyjne odbywane w pobliskim browarze i to co wnet wyznał tylko potwierdziło przekonania sędziego ,,Od samego początku zostałem zmuszony do współpracy ze słodem, który bezczelnie przypalił się na żywym ogniu. Lecz w tym miejscu spotykał się z innym aromatem, karmelem. Naradzali się długo i następnie wprowadzili mnie w plan, któremu uległem: przypaliłem się dla dobra piwa”. Sędzia nie dał po sobie poznać, że jest wstrząśnięty. Jedynie wytrawny mentalista mógłby rozpoznać tik nerwowy, który ukazał się na młodzieńczym, nastoletnim wręcz zaroście pod nosem. Następny wstał smak i wydukał ,,Zostałem uwiedziony przez sprytne, otulające bąbelki. Na domiar złego w szach mnie wziął kompan Zapachu, przypalony słód. Straszył mnie lekkim miodem, który i tak przybył i namącił w mej głowie, a jegoż szofer powszechnie zwany karmelem współpracował z innym zbirem, Goryczką, którego brakuje wśród oskarżonych!”- ostatnie zdanie wykrzyczał. ,,Wielkopolski Piwoszu, to wszystko dla dobra kosztujących”-dodał prawie niesłyszalnym szeptem. Sędzia odprawił go ręką po czym wskazał na Wygląd by wstał i spowiadał się prędko. Ten zrobił to tak chętnie, że sędzia aż się zarumienił . ,,Niestety wszystko co mówią moi koledzy to prawda. Pod ich naporem przybrałem swój czerwony wygląd. Jednak by choć troszkę mniej się wyróżniać przywdziałem na głowę gruby kapelusz stworzony z piany. Niestety materiał z, której był zrobiony zniknął tak szybko jak handlarz, który mi ją sprzedawał”. Usłyszawszy zeznania sędzia, zafrasował się. By rozjaśnić swój młodzieńczy acz zmęczony umysł powziął on haust Trybunała i wtem oświetliła go myśl przewrotna. ,,W imieniu Piwnej Kompanii ogłaszam wszem i wobec: Pospolici oskarżeni, uniewinniam Was. Przysłużyliście się sprawie, teraz to zrozumiałem. Jesteście wolni!”. Radości nie było końca, jednak kres piwa już nastąpił.

Zapach 7,5;

Smak 7,5;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 7,5.

Wielkopolski Piwosz

Trybunał_piwnakompania.wordpress.com

Dla mnie wysokosłodowe piwa mają jedną, ale natarczywą a intensywną wadę – bywa z nimi tak, że słodycz ich jest nie do zniesienia. Nadrabiają to z reguły czy raczej dla mnie pogrążają, nadmierne bąbelki, za którymi piwowarowie próbują schować ( najczęściej nieudolnie ) nadmiar słodyczy. Zapach tego trunku zdaje się być preludium do takowych chwil ociekających wręcz słodyczą – jest słodowy, ale zadziwiająco mało ogłupiający – czuć wyraźnie, może nie wytrawne, ale wytrawniejsze nuty paloności. Woń jest typowo piwna, próżno szukać weń owocowych, ziołowych czy kwiatowych nut – jest prostsza od budowy cepa, nadpalonego, ale jednak cepa. Gdy wwąhać się tak mocno, iż czubek nosa dotykałby dna kufla, pojawia się jeszcze jedna, zagubiona cząstka zapachu – kasza gryczana. Można czerpać przyjemność ze szczerego zapachu – takaż jest też aparycja – wpada wdzięcznie w czerwień, zachowując jasność piany, rzekłbyś: „typowe słodowe piwo”. Jest jednak coś, co pomimo czerwono-miedzianego koloru oraz szczerego czy prostego zapachu, każe myśleć o nim jak o trunku deczko innym – jest to pozbawiony nadmiernej słodyczy i gazowaności smak. Zaskoczony byłem, gdy pierwszy łyk powitał mnie upalonym lekko słodem, orzeźwieniem i całkiem zacną (czyli ciepłą i mocną) goryczą. Owszem – czuć słodowość tego trunku, nie jest ona jednak nachalna, a już od nieprzyjemnej dzieli ją żelazna kurtyna stworzona z palonego słodu na kubkach smakowych i węchowych. Niestety pomimo tych cech piwo dość szybko ulatnia się z mojej pamięci – i choćbym nie wiem jak się starał, nie jest skore do zostania weń dłużej niż przysłowiowe pięć minut. Mimo swoich niechybnych zalet nie uniknęło najpoważniejszej choroby – nijakości.

Zapach 6;

Smak 7;

Wygląd 8;

Ogólnie 6.

Smakosz Śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Piotr i Paweł
  • Cena: 3 zł

Trybunał_piwnakompania.wordpress.com2

EB

Powrót tego piwa spowodował u mnie mały powrót depresji. Nie, nie chodzi o to, że zostałem przez ten trunek alkoholikiem, ani przez to, że był to mój koszmar dzieciństwa. Nic z tych rzeczy. Pamiętam to jak dziś (zabrzmiało staro) gdy Jean Reno reklamował to piwo, byłem wtedy ejbrem, któremu jeszcze nie w myśl było jego picie! Depresja przyszła w momencie kiedy uświadomiłem sobie ile to już lat minęło od tamtej reklamy…wracając do Jean’a Reno. Ze smutkiem stwierdzić muszę drogi przyjacielu, że Cię oszukali. W tej słynnej reklamie popijasz piwo, owszem z firmowego kufla, ale…EB nie ma takiej piany. W ogóle jej nie ma! Rozpada się z dokładnością kręgów wodnych powstających na spokojnej tafli jeziora. Swym wyglądem zupełnie nie przypomina piwa,na myśl przywodzi mi wino. Z jednym faktem mogę się zgodzić, trunek daje orzeźwienie, płytkie, ale zawsze. Wątła gorycz trzyma się parę sekund na języku, ale nie wyzwala u mnie tyle radości co u francuskiego aktora. No cóż, mi nikt nie zapłacił. Jednocześnie co może zadziwić to jego słodycz, prawdopodobnie uzyskaną z pól kukurydzianych. Na sam koniec należy rzec o zapachu. Krótkim słowem powiem, że jest on jak ochroniarze Pana Francuza, szybcy, ale płytcy. Bez uczuciowi, bez litośnie kukurydziani, ale jednak z nutą, która odróżnia je od Tatry czy Harnasia. Dzięki Bogu.

Zapach 2;

Smak 4;

Wygląd 0;

Ogólnie 3.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

P1250815a

Czy coś dobrego może czaić się za zestawem kolorów białym, czerwonym i złotym? Do ciebie mówię Tyskie. Czy coś dobrego może czaić się za przeźroczystym kolorem, rozwodnionym a pozbawionym ponad miarę bąbelków? Do ciebie mówię EBku. Czy coś dobrego może czaić się za smrodem kukurydzy, połączonym z… rozpuszczalnikowymi nutami? Do ciebie mówię Elbląski wyrobie rodem z żywca. Czy coś dobrego może czaić się za smakiem, przypominającym żute liście herbaty spółkujące z kukurydzianym posmakiem, brakiem goryczy oraz osiadającym w paszczy osadem? Do ciebie mówię, szczerzący pazerne kły Żywcu. Ty, który niszczysz lokalność, by zarabiać – skończ, albo sczeźniesz przez piwoszy zadźgany. Ty, który dla pieniędzy depczesz świętość lokalnych receptur – dobierz się do swojej własnej, a skończ mieszać w cudzych staroszkolnych księgach. Niech podniesie się tłum gardeł i dumnie krzyknie: „Won pazerny Żywcu! WON!”.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 0;

Ogólnie 1.

(w skali piw koncernowych)

Smakosz śląski.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Galeria alkoholi-Chorzów”, ,,Chata Polska”
  • Cena: 2,39 zł, 3 zł,-

P1250818a

Lubuskie IPA

Trudne do opisania jest samopoczucie,odczucia, które towarzyszą piwoszowi, który kupując w sklepie to piwo widzi obok Lubuskie pełne. Od czasu wypróbowania tamtego piwa śnią mi się koszmary, męczą mnie strzygi strasząc mnie co ja sobie myślałem kosztując to piwo. Bałem się, że chwytając to piwo z półki przeszło tym aromatem od tego czegoś co stało obok. Z trzęsącymi się rękoma wziąłem to ,,cudo” z Witnicy. Jakież było moje zaskoczenie gdy po nalaniu do kufla o mało co piana nie uciekła mi z kufelka jak nieokrzesana myśl szalonego Antka. Piana ani myślała rozpadać się na drobniejsze cząstki. Jej struktura imponuje, odbiega od wszystkiego co było wyprodukowane w Witnicy. Jest gęsta, kremowa, lekko beżowa. Wygląd jest lekko czerwony, mocno bursztynowy i wściekle przyjemny. Jego zapach wcale nie nie daje po sobie poznać, że wyjechało z tego samego browaru co Lubuskie. jest utopijnie wręcz IPO-wy, cytrynowy, mocno chmielowy i rześki. Jego zapach atakuje moje nozdrza, w pierwszej chwili staram się mu oprzeć, przecież jest z Witnicy! Jednak nie będę się opierał, jest warte skosztowania, Swym smakiem w pierwszym smaku próbowania rzuca we mnie cząsteczkami chmielu jak Zeus w ludzi piorunami. Jego przyjemna gorzkość trwa dłużej niż myśl, że w EN-57 może się rozpędzać zamiast hamować. Cytrusowe nuty głaszczą zmysły, zaskoczone tym co dostały do skosztowania. Używając porównań kolejowych, jego gorzkość odczuwalna w przełyku jest jak pisk w czasie hamownia wspomnianego wcześniej EN-57. Na sam koniec zadaje sam sobie pytanie: Witnico, czyżbyście zatrudnili piwowara z Nowego Świata?

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski PiwoszP1250712a

Mówi się, że chłop z wsi wyjdzie, a wieś z chłopa już nie. Mam wrażenie, że z piwami rodem z Witnicy jest podobnie – wszystkie mają tą cząstkę, tą dziwną a dla mnie nieznośną cząstkę, nazwijmy ją zwitnicowieniem. Ten dziwaczny smak, podobny do przeterminowanego serka homogenizowanego ( ocena lubuskiego się kłania ) jest obecny i tutaj. Może powiem jak dokładnie było:

Spotkaliśmy się dzięki dobrodziejstwom internetów, by wspólnie poumierać nad kolejnym koncernowym tworem, które oceniwszy zdecydowaliśmy się na ocenę Witnicowego cudu: IPY. Pierwszy łyk zaowocował krótką a treściwą wymianą zdań:

– I co? Witnica?

– Witnica. – i kiwnięcie głową.

Cóż mimo owego zwitnicowienia, trunek da się spożywać, głównie ze względu na oszałamiająco ipny, cytrynowo-morelowy zapach. Ten jest wybitny i, muszę przyznać, rzemieślniczy, pełen radości oraz słońca. Przepiękny – tylko, czy aż tyle. Wyglądem piwu bliżej do AIPY – jest więc czerwony, mętny oraz posiada OLBRZYMIĄ pianę, o której kolorze dałoby się pisać poematy. Ów nie jest bowiem biały niczym ubite białka – po nich posiada konsystencję – jest on nie tyle pospolicie zbrązowiony a zczerwoniony – zjawiskowy rzekłbyś jednym przydługawy a niespójny opis zwieńczając. Smak, pomimo zwitnicowienia, chwyta za jęzor cudowną, orzeźwiającą a ipną goryczą i nie puszcza aż do następnego łyku. Posiada jednak coś prócz chmielu i zwitnicowienia – są to morele. Nieśmiałe i ucytrynowione, ale są! To piwo nie jest „dobre jak na Lubuskie”, to piwo jest doskonałe samo w sobie.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia regionalnego)
  • Cena: coś około 4,5 zł,-

P1250713a

Grodziskie: dymione pszeniczne

Piwo z mych wielkopolskich krain. Reaktywowany browar zaczął nie produkować lecz tworzyć bo inaczej ująć tego nie można,tworzyć to dzieło. Jego zapach odzwierciedla wspaniały wędzony aromat…szynek. Jest on bardzo delikatny, kapitalnie inny niż cokolwiek innego. Smak natomiast utwierdza mnie w jego specyficzności. Piwowarom udało zamknąć się w butelce smak czystego aromatu wędzenia. Nie uświadczymy w nim ni grama alkoholu. Gorycz jest podstępna i bardzo lekka, dopiero po dłuższej chwili można ją wyczuć. W drugiej fazie smaku odczuwam w nim lekką kwaskowatość, jest to kolejny smak oprócz goryczki, który jest niesłychanie delikatny. Wygląd jest dziwny, odymione, wędzone piwo powinno być innego koloru niż złocistej cytryny. Jednocześnie bardzo słabo gazowane i mętne. Co zaraz po nalaniu do kufelka może Was zaskoczyć to piana, która jest potężnie bujna i gęsta, wręcz ciężka. Wyśmienita.

Zapach 9;

Smak 8,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

P1250794a

Nie rozumiem dlaczego tak mało piwny zapach sprawia mi tak dużo przyjemności – nie jest on typowy, a wędzony niby szynka. Nie czuć też, na szczęście, upiornego pszenicznego słodu. Tylko gdzieś tam, z tyłu toczy się barylasty, gruby banan – nie potrafię tego określić dokładnie, ale jest on taki „ogniskowy”.  Próbowałem to piwo już kilka razy i na śląsku i w wielkopolsce – za każdym razem smakowało inaczej. U mnie było doskonale goryczkowe a jednocześnie lekkie i orzeźwiające. W landzie z którego pochodzi było z kolei zbyt słodkie i pszeniczne. Cały czas pozostawało przyjemne oraz dziwaczne – wyczuć można wędzenie nawet w smaku – odkrywać wszystkie nuty, które zostawia na języku to istna zabawa. Frajdą jeszcze od poprzedniej większą jest nalewanie go do szklanki – piana wprost wybucha, zaskakując objętością i konsystencją drożdżowego ciasta. Jest ona po prostu spektakularna pod każdym względem inna od wszystkiego, co do tej pory widziałem. Zdecydowanie gorzej jest z barwą : cytrynowo-zielonkawy i na domiar złego rozwodniony kolor nie zachęca, ale również nie odrzuca. Jest półprzeźroczysty zarówno w przenośni jaki i w rzeczywistości.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 6;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Stara Rzeźnia Poznań;        Selgros.
  • Cena: 5,-;        2,69,-.

P1250795a

Łomża Export

Jakoś często ostatnimi czasy mam tą nieprzyjemność ( jak się później okazuje) kosztować piwa, które ,,kiedyś” (określenie to w mych ustach odnośnie testowanych piw urasta do miana symbolu) smakowało zdecydowanie lepiej. Jak na obiektywnego piwosza przystało wcale nie chciałem pamiętać, że browar ten należy do Van Pur-a, nie chciałem pamiętać, że to koncern, który niszczy umysły rodaków równie skutecznie co ,,Trudne Sprawy” czy inny rzetelny i realistyczny program. Jego zapach odrzuca mnie i niepokoi słynną cząstką Van Pur-a. Coś na kształt kukurydzy imaginuje mi się w umyślę, jednak warzywa bonduelle lubię mieć na talerzu, a nie w kuflu. Rozczarowanie wzrasta z każdym haustem. Pierwszy łyk zawiera w sobie wspomniana cząstkę, która bezlitośnie przypomina skąd pochodzi to piwo. Dopiero następny łyczek, który biorę ze strachem na plecach pozwala choć troszkę ucieszyć się z delikatnego chmielu i słodu. Jednak nawet ta krótka radość nie przysłoni obrazu pospolitości, taniośći, a wreszcie van puratowości. I cóż rzec mogę o jego wyglądzie? Jakimi wzniosłymi słowami mógłbym opisać piwo, którego wygląd przypomina mi pospolitego dresa w 20-letnim BMW-u? Dlatego rzeknę krótko: szczerbaty (złocisty) łysy (bez piany), bez bicepsów (bąbelków).

Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.

Zapach 2;

Smak 1,5;

Wygląd 0;

Ogólnie 1,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

P1250784a

Żadnego, oczywiście prócz przyjacielskiego, upadku nie ogląda się przyjemnie. Jeszcze gorsze jest upodlenie na miarę wykupienia przez taki cud stworzenia jak Van Dur ( brzuszny ) i obserwowanie lubianej marki staczającej się w otchłań koncernowości. I na cóż błyskotliwy językowo reklaming, gdy piwo przeszło operację uvanpurzającą – z pięknej Wioli przekształciło się w wąsatego Janusza. W zapachu tak perfidnie chemiczna, że przyprawia mnie o mdłości. Mamy, zda się, szczęście, że nie buchają znad niej fioletowo-zielone opary – niczym znad probówki w Tomie i Jerrym. Odczyn pH zbliża się do zera – zarówno w woni jaki i w smaku. Przyprawiło mnie ono o nielichą zgagę, co dla mnie dobitnie świadczy o sztuczności i nieszczerości twórców – większość piw koncernowych zostawia mi piekło w przełyku do przemyśleń. Wygląd dobitnie tymbarkowy – piana? A co to? Ulubiony kolor? Przezroczysty! Bąbelki? Były, ale odeszły, pierony. Aż łezka się w oku kręci, gdyż przy końcu kufelka nie czuję już piwa – w ogóle nic już nie czuję, oprócz słoności łez i osadu, które zostawia po sobie Ł. Parafraza, a co mi tam uwulgarnię, aż pcha się na usta: Łomża – mały browar, ale piwo robią tam naprawdę ch..we.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 0;

Ogólnie 0,(6).

(w skali piw koncernowych)

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Chata Polska, lokalne delikatesy;
  • Cena: 3,09 zł,-, 2,39,-.

P1250785a