Archiwa kategorii: Kompania Piwowarska

Żywiec Sesyjne IPA vs. Książęce IPA

Wiem, że na to czekaliście! Beergeek kocha krafty, ale również chce spróbować co potrafią wyczarować koncerny biorąc na warsztat klasyczne kraftowe style. Jedna z pierwszych recenzji Żywca IPA właśnie wjeżdża na youtube: jak wypada w pórówaniu do IPY z Kompanii Piwowarskiej? Ohoho to się dzieje!

  • Żywiec IPA: ~6 zł.-
  • Książęce IPA: ~ 5,5 zł.-

Reklamy

Tyskie Niepasteryzowane

Uwielbiam się pastwić nad koncerniakami, złymi rzecz jasna. A to daje mi pole do popisu, nieprawdopodobnie duże! Problem w tym, że niektóre piwa dobijają się same, słów już nie potrzeba. Wystarczy wdech, który świadczy o niepohamowanej emalii żrącej mi nos przemieszanej z kukurydzą naszprycowaną GMO, z pod której dopiero ledwo co można wyczuć coś co miałoby przypominać chmiel. Pomyślicie może, że chmielenie na zimno wyjdzie dopiero w cudownym smaku! Choćbyście się starali niepomiernie nie ma na to najmniejszej szansy, co najwyżej napotkacie gbura Janusza pchającego się w tramwaju jak słodycz i kukurydza w mym przełyku dostarczone tam wprost z butelki. A chmiel? Nie tym razem. Coś na kształt lekkiej goryczki się pojawi, ale znika zaraz po tym jak zostanie stłamszone przez smak kwasu i tony koncernowości. Żenua. Uciekam czym prędzej z tramwaju udając się wprost pod prysznic na odkażenie!

Zapach 1;

Smak 1;

Wygląd 0;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com

Jest bardziej „chmielowe” niż brat złoty jak TDI na passacie. Zapytacie co oznacza to „nowomodne” zimne chmielenie dla tyskacza? Otóż, już śpieszę z odpowiedzią, krótką, bo ni mniej, ni więcej niż cierpkość jaką czujesz gdy piany z płynu do mycia naczyń się nałykasz i zmieszasz ją z pestycydem.  Jest obrzydliwe kukurydziane w nosie, śmierdzi szmatami oraz najpodlejszym „amelinum”, takim, którego nawet do budowania EN57 zostało odrzucone jako „złej jakości”. Gdy zapaskudzi mi przełyk zostawia za sobą zgagę. KUKURYDZA!

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 2

*rzucam mikrofon*

*kończę roast*

Pytacie o ocenę? Okrągła jest. Nie dzieli się przez nią. Zerem jest.

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Biedronka
  • Cena: ~ 3 zł.-

Tyskie niepasteryzowane_piwnakompania.wordpress.com 4

Lech Pils

Całe szczęście, że dostępne tylko w Wielkopolsce. Tak powinno brzmieć zakończenie, a tu jak u Hichcooka główna akcja na wejściu. Wszystko z powodu zapachu, który odrzuca na samym wejściu dość dramatycznie i ekstremalnie, nie mam nawet ochoty wspinać się na wyżyny cudotwórstwa. Można o nim co najwyżej rzec, że jest parszywie kukurydziane i alkoholowe, tak pachnie Poznań po meczu. Smak odzwierciedla zapach co do joty, treści goryczkowej się w nim nie doszukamy, chyba, że byśmy zajadali się piołunem. Aż strach pomyśleć, że zawodnicy Lecha po wygranym sezonie mogliby w nagrodę spodziewać się beczki owego trunku, nic dziwnego, że mieliby ochotę na sabotaż. Barwa okropnie żółta, w kieszeni sędziego butelka wyglądałaby idealnie. Co dziwne to piana, która zatacza swe kręgi na całej połaci trunku, chyba zapomnieli jej spieprzyć.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 3;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com 2

Nie ma nic bliższego mojemu sercu niż metal, parafrazując Bane’a: „I was born by it, molded by it,  I didn’t see anything else than metal until I was already a man; by then there was nothing to me but metal”.  Piwa są przestrzenią, a przynajmniej powinny być, która metaliczności jest pozbawiona – nasza kochana ‚cool’ marka ma to ewidentnie w nosie i to tak głęboko jak ja mam w nim metaliczność po ledwie otwarciu Lecha Pilsa. Pachnie jakby całą kolbę kukurydzy rozetrzeć dwiema sztabami żelaza. Nie oferuje nic ponad kwasotę, którą chce podkreślić kwaśność min po meczach. Może i jest piana, niczym dumnie trzymany nad głową, biały szalik, ale dzierży go nie kto inny niż wymoczkowaty Seba, o skórze koloru chorobliwej, chemicznej żółci, wpatrzony w przestrzeń między bramkami swoim „inteligiętnym” wzrokiem. Wykrzywia twarz bardziej niż spotkanie Wiernych Fanów Klubu i odebranie od nich darmowego podarku: dwóch prostych i kopniaka pod żebra na odchodne. Ciosy ręką to kukurydza i metaliczność, żebrom dostało się od zgagi i będą nam dokuczać przez resztę wieczoru. Piwo jest doskonałym zobrazowaniem Ekstraklasy ( wybaczcie, ale nie będę nikogo reklamował, ponieważ JA mam coś, co nazywamy godnością ) – można, ale po co?

Zapach 0;

Wygląd 4;

Smak 0;

Ogólnie 2;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: (Wielko)Polska;
  • Kupione: Piotr i Paweł;
  • Cena: 2,59,-.

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com

Żubr Ciemnozłoty

Tej niedzieli drodzy parafianie posłuchacie przypowieści o Żubrze co lubił się przypalać na ciemno-złotawy kolor. Waszmość przybył do żubrzej rodziny parę lat temu. Od samego początku wyróżniał się spośród swych braci bursztynowym kolorem przybranym w uroczą piankę zamieszkującą górną taflę piwa. Jak na koncernowe rodziny rozpadała się ona z gracją, ewoluując wpierw w duże bąble by przemieniać się później w drobne pęcherzyki. Co wprawiało w osłupienie ciekawskich świata piwoszy to pięknie osadzające się bąbelki na ściankach kufelka. Zapachem swym cieszył gości wnet przybywających. Odróżniał go aromat przypalonego słodu połączonego z lekką nutą kukurydzy. Jednak jego najważniejszym elementem, który zostanie zapamiętany to obojętność zapachowa. Tym, którzy myślą, że podobnie musi smakować trzeba oddać należne honory. Bracia i siostry, nasz dzisiejszy bohater przypowieści zawiera w sobie delikatnie słodkawą cząstkę, wyczuwalną w drugiej fazie kosztowania. Wzmacnia się ona wraz z przepływającymi naraz bąbelkami. Gdy kurtyna smaku opadnie wtem wchodzi wątła goryczka, ale przepędzana jest przez następną falę słodyczy. Ciężko odnaleźć w nim nuty smakowe, który miałyby odpowiadać za ,,mocny intensywny smak” jak podaje treść zamieszczona na butelce. Jednakże powiadam Wam, owy Żubr jest charyzmatyczniejszy i pokorniejszy, nie szukający gniewu piwosza. Chwała mu za to.

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,5.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

Żubr ciemnozłoty_piwnakompania.wordpress.com 2

Czy można wyobrazić sobie doskonalszą porę do spożycia piwa, aniżeli po długim, prażącym nieznośnym trzydziesto-kilko stopniowym upałem dniu? Czy inne niż takowe okoliczności mogłyby się okazać zacniejsze a bardziej pobudzające kubki smakowe i pragnienie? Dumnie muszę stwierdzić, iż nie istnieją – tak więc zapewniłem naszemu (nie)przyjacielowi żubrowi warunki zgoła idealne. Rogacizna ma jednak wrodzoną wredotę, tak więc moje zaproszenie na padół piw pijalnych zostało brutalnie zdeptane. I okraszone dodatkiem w postaci placka na samiutki, naszej relacji, koniec. Czyże więc podpadł ( jeżeli nie przepadł ) mi bizon europejski? Prościej byłoby zadać pytanie odwrotne: czym nie podpadł? Nad udzieleniem do owego odpowiedzi głowiłbym się chwil kilka ( dłużej niż brązowy wielkolud żuje spory kęs trawy, czy marnuje czas na chwytne reklamy ) wreszcie udzieliłbym odpowiedź, obarczoną dość poważnym uwarunkowaniem. Posłuchajcie: otóż piana w pierwszych trzydziestu sekundach ( 30! – włączyłem stoper ) jest. Spodziewaliście się czegoś więcej? Hola, hola amigos! Przecież to „Niedziela ze Szwagrem” tutaj sama obecność piany to cud. Powiem Wam szczerze: znudziło mi się „zjebywanie” ( błagam wybaczcie wulgaryzm, ale ten nadaje się idealnie ) koncernowych wyrobów w sposób zdecydowanie ich niegodny – zbyt wyniosły i pomysłowy – one same wszak od tych dwóch przymiotników stoją jak najdalej. Powiem więc prosto: smak i zapach przywodzą na myśl okoliczny warzywniak – woń oddaje go w stu procentach ( wzbogacona o pana Mirka leżącego podeń z Tatrą w ręku – znaczy się przetrawionego piwa ), smak to istna kalarepa, zmieszana z mydlinami i nadmierną, powodującą zgagę, kwasotą. Co, w połączeniu z chemicznie pomarańczową barwą, tworzy połączenie takoż paskudne jak zgagogenne. Gorycz występuje dopiero na długo po przełknięciu i jest ona nieświeża i kukurydziana. Tego nieszczęsnego warzywa, co ratuje ów trunek od gleby, nie można wyczuć nosem. Na (bardzo) upartego można to poczytać jako zaletę – ale czy brak jakiejś nieznośnej cechy w dzisiejszych czasach wypada poczytać na korzyść? Wasz język – Wasza decyzja.

<Piwo z paskudnej puchy>

Zapach 3;

Smak 3;

Wygląd 3;

Ogólnie 3.

Smakosz śląskiŻubr ciemnozłoty_piwnakompania.wordpress.com 3

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Chata Polska, E. Leclerc;
  • Cena: 3 zł,-; 2,39,-

 

Wojak

Biorąc pod uwagę fakt,że każde poprzednie koncernowe piwo musiałem w mniejszej bądź większej ilości  wylać, obawiałem się go już w momencie zakupu. Nie następowało to na początku piwnego przeglądu lecz chwilę po jego rozpoczęciu. Koncernowe wypociny mają tą tendencję, iż z biegiem wody w Warcie tracą jakąkolwiek pijalną cząstkę zostawiają sam na sam piwosza z alkoholem. Ku memu zaskoczeniu szanowny żołdak nie traci tych powabnych cząstek. Co najbardziej cieszy to fakt, że bąbelki lubujące się zazwyczaj uciekać w przestworza tym razem w kufelku psocą urzekająco. By nie było zbyt różowo przyczepiłbym się do zapachu, który jest nijaki. Doszukując się w mej pamięci wspomnień imających się piw z poprzednich niedzieli zauważę, że w każdym z nich wyczuwalny był alkohol niszczący me szare komórki. Natomiast tutaj związek ten nie jest zbyt wyczuwalny. Jego wygląd niestety jest nadzwyczaj popularny, złocisty. Najciężej mi pisać o wyglądzie tego rodzaju piw, gdyż absolutnie każdy przedstawiciel tego gatunku wygląda tak samo. Choć zerkając z myślą na twarzy skrobnę szybko, iż do tej pory widzę unoszące się ku górze, ku obojętności smaku bąbelki.

Zapach 3,5;

Smak 5,5;

Wygląd 4;

Ogólnie 5

Wielkopolski Piwosz

DSC01381

Z tym piwem miałem nie lada problem – bo i cóż tu napisać o trunku, które znika mi z pamięci nawet na sekundę po łyku? Nie pamiętam o nim kompletnie nic, tak przeciętnego piwa nie próbowałem jeszcze nigdy, ale – nie zrozumcie mnie źle – jest zadziwiająco pijalne. Jako jedynego nie miałem go ochoty wylać do zlewu – to coś znaczy. Jednakże im bliżej dna kufla tym to piwo umacnia swoją dziwaczną właściwość – zdaje się być gęste. Daleko mu do pilsweizerowego ulepka, ale nie ma ani jednej nuty orzeźwienia – starają się ją nadrobić ogromne a liczne bąbelki. Zapach oferuje brak kukurydzy, generalnie oferuje brak – wszystkiego. Piwo wydaje się być nijakie, ale zachowuje swoją pijalność nawet mimo tych wad. Wygląda jak typowy koncernowy twór z jedną tylko różnicą- posiada pianę. W całej tej swojej przeciętności stał się dla mnie czymś po prostu pijalnym. Nie spodziewajcie się wybuchów goryczy, ekscytujących doznań czy harców tańczonych na języku – to piwo proste, ale szczere. Z całym swoim słodem, słodkością i dziwną lepkością pozostaje prawdziwy a to chyba dobrze, prawda?

Zapach 5;

Smak 5;

Wygląd 5;

Ogólnie 5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Przydomowe Delikatesy;
  • Cena: 1,99,-.DSC01382

Lech

Wieczór mieliśmy szczególny, spotkaliśmy się w zacnym towarzystwie na łączach internetowych ze Smakoszem. Wszystko było wyrafinowane oprócz piwa, które należało nam skosztować. W tym wypadku padła kolej na Lecha. Jego pierwszy aromat jaki ulotnił się po nalaniu przez szwagra do kufelka  pozwolił na chwilę pomyśleć, że tym razem będzie lepiej. Jego zapach na początku wygrał w porównaniu do wszystkich innych koncernowych, nawet czuć było chmiel! Jednakże było to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Już po chwili z nad kufelka unosił się ciężki aromat słodu. Jego smak był nadzwyczaj prosty, ale lekko chmielowy. Niestety do produkcji musiano użyć część niepowołanych składników takich jak kukurydza dzięki, która zapewnia nam nietypowe połączenie raz słone, raz słodkie. Przede wszystkim smak jest bardzo słaby, nie wywyższa się. Jednak najgorsze dopiero przyjdzie mi opisać, gdyż za wygląd piwa jego producenci powinni zostać zmuszeni do wypicia całej kadzi Harnasia bądź własnego Lecha – do wyboru. Jest słoneczny do bólu, przypomina coś czego wymieniać teraz nie będę. Piana znika zaraz po nalaniu, gdzieś na rantach funkcjonują jej resztki, jak wąs pod nosem szwagra.

Zapach 4;

Smak 4;

Wygląd 0;

Ogólnie 3.

Wielkopolski Piwosz

P1250555a

To piwko zdecydowanie nie należy do tych, które zachęca do wypicia po nalaniu. Wręcz odwrotnie. Kiedy patrzę na kufel pełny bardzo jasnego, żółtego wręcz przejrzystego napoju bez piany (absolutnie bez piany) stwierdzam, że lepiej byłoby go w ogóle nie nalewać,a wypić go po prostu z butelki. Bo widok ten przypomina, nie chcąc obrazić czcigodnych czytelników, sikacza. Natomiast smak na początku nie jest zły, ba nawet przyjemny – czuć chmiel i delikatnie alkohol. Jednak im dłużej piwko leży na stole tym bardziej ta proporcja się odwraca a woń chmielu z czasem prawie znika. Zostaje tylko słaby niezbyt wyrazisty zapach. W tej sytuacji już lepiej dłużej nie czekać i wreszcie się napić. Smak jednak też nie jest przekonujący. Niezbyt wyraźny, delikatnie słodki, bardzo szybko znika i na języku nie pozostaje prawie nic. Typowy, polski koncern powiedziałbym

Zapach 4;

Smak 4;

Wygląd 3;

Ogólnie 4.

Piwosz morawski

P1250556a

Wyobrażaliście sobie kiedyś jak wyglądałyby recenzje napisane przez Nowoczesnych, Szanujących się i Rzetelnych Dziennikarzy? Jako, że Lech chce wyrastać na cool markę – wypuścił wszak kuriozum na miarę Lech Diesel – to do zaprezentowania takiego eksperymentu to piwo nadaje się wyśmienicie. Zacznijmy więc:

Na niedawnym evencie, który wywołał falę shitstormu, Lechowi dostało się za wieszanie addonów gdzie popadnie, co nie spowodowało upadku marki, a przyczyniło się do jej rozwoju. Uatrakcyjni design butelki i nastawili się na teenagerów. Wszystko jest teraz haj definiszon – od kropkowanego patternu na butelce po kod QR na kasplu. Szkoda, że piwa nie zmienili. Zapomnieli się w tych Leszkach ICE, SHANDY i DIESEL ( jakby się nie dało lodowy, cytrynowy i ropa ^^, no ale w Polsce polskość się nie sprzeda ) i stworzyli piwko. Light, słodkawe i fresh. Zaskakująco chmielowe w zapachu to fakt. Tutaj człowiek od HaeRu odwalił dobrą robotę zatrudniając specjalistę-chmielownika. Zagubili gdzieś smak, a całość jest obojętna. Randomowo pojawia się także słodycz, gdzieś pomiędzy kukurydzianym początkiem a mało-i-rozczarowująco chmielowym finiszem. Im bliżej unhappyendu tym bardziej landrynkowy jest zapach. Te piwo nie look – tyle i kropka. Żeby podnieść merytoryczny kontent tej wypowiedzi umieszczam kilka skomplikowanych słów: anturaż, solipsyzm, wszelaki i indoktrynacja.

Zapach 5;

Smak 4;

Wygląd 1;

Ogólnie 3.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: okoliczne delikatesy
  • Cena: 2,69,-.