Archiwa kategorii: Kingpin

Mandarin

Królewski mandaryński trunek zawitał dziś w me strony, przestrzegając ściśle dworskiej etykiety przywitałem się z nim zarówno godnie jak i po przyjacielsku. Przykładając razy kilka kluka do szklanki, spostrzegłem prędko, iż wywiera pozytywny wpływ na me zmysły, które zaprzątają sobie głowę nowo falowymi chmielami, podkreślającymi przede wszystkim świeżość. Jednocześnie występuje w nim nuta stęchlizny, wśród piwnej tablicy aromatów stanowi na szczęście jej niewielką część. Układ smaków niczym mapa ulic krzyżuje się nie przewidywalnie co rusz zaskakując swą dobrocią niczym król obdarowujący poddanych chlebem przed Świętami. Jednak tak jak cyniczność króla wydającego skromną część swego majątku na rzecz poddanych, tak cynicznie postępuje nad zwyczaj wyrazista kwaskowatość, choć pożądana, powinna być bardziej wyrafinowana. Goryczka jest zdecydowana i świeża, zaznacza się najmocniej po bokach i z tyłu języka, nie pozwala o sobie zapomnieć nawet gdy ręka odpoczęła już porządnie od trzymania szklanicy. Jego wygląd miłosiernie mętnawy tuli piwosza i przypomina najlepsze bałtyckie bursztyny. Pianka osadza się na ściankach, ale największa część, co nie znaczy duża, osadza się na tafli piwa. Drogi królu, więcej pokory i pracy, pora utemperować swój charakter i zmienić dla dobra obywateli.

Zapach 8;

Smak 7,75

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com 2

Moje, liczne, podróżnicze marzenia zbiegają się w jedno, kulminacyjne miejsce – drewniane, przesuwne drzwi z prześwitującą warstwą ozdobnej bibuły, drewniane podłogi oraz przestrzeń pod kotatsu oraz zielona herbata w pięknym, glinianym kubku. I kwitnącą wiśnią za oknem. Ten trunek jest piwnym przedsmakiem takiej chwili, w której owładnięty przyjemną, mętną gorzkością herbaty oraz jej orzeźwiającym zapachem zachwycać się będę pięknem, mam nadzieję nie tylko, opadających płatków kwiatów. Teraz opiewam dziwaczność zapachu, mogącą konkurować z pokręceniem Japonii – cytrusowe nuty chmieli niemal tak pięknych jak biel ramienia, odsłoniętego przez yukatękobiety nalewającej sake, tańczą na równi z wędzonymi aromatami szynki. Nie można zapomnieć o boskiej woni niezaparzonej zielonej herbaty ( wiedzcie, że zaparzona ma inny zapach ). Rozkosz jaka spłynęłaby na mnie podczas spożywania naparu w przedstawionych wyżej okolicznościach jest tylko odrobinę większa niż próbowanie tego ” marzenia we flaszce”. Na mym języku kołysze się delikatna, herbaciana gorycz – roślinna, świeża i odmładzająca, będąca niczym trzepot rzęs. Dalej: orzeźwienie cytrusem i goryczą, będące intensywniejsze, niczym trzepot wachlarza. I jak zza wachlarza wystają morelowe oczy, tak znad piwa uśmiecha się piana, lejąc się niczym zrzucana yukata o przypruszonym kolorze jaśminu. Nad ranem zostałem sam z policzkiem ozdobionym śladem całusa cytrusowej pogoryczy, z którym zostałem podziwiając resztki piany na pustym szkle.

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Delikatesy Jagoda ,,Sklep Polski”
  • Cena: 10 zł,-

Mandarin_piwnakompania.wordpress.com