Archiwa kategorii: Grupa BRJ

Aborygen

Ależ mnie uradowało, z zaskoczenia wręcz. Tak przecież smakowały początki polskiego craftu, zapomniałem już nawet jak nie dawno to było, a ile się wydarzyło od tego czasu. Ma w sobie coś charakterystycznego dla czasów początkowych, tą nutę żywicznych i cytrusowych chmieli wymieszanych ze słodyczą silnie zakotwiczoną w zapachowym tle.

aborygen_piwnakompania-wordpress-com-2

Wielkość goryczy dobrana w sam raz na dzień kiedy ochoty brak na obezwładniającą wytrawność chmieli, jego gorycz uwidacznia jest najsilniej pod koniec kosztowania i charakteryzuje się słodowym przełamaniem. Klasycznie, ale smacznie. Zrobiłem duże oczy, gdy zobaczyłem kolor piwa, bardzo mocno bursztynowy, wygląda profesjonalnie, nawiązuje przepięknie do aborygeńskiej ziemi widzianej o świcie. Piana oblepiła szkło, obsiadła jak mrówki cukier!

aborygen_piwnakompania-wordpress-com-4

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 8,75.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany,Poznań
  • Cena: ~7 zł.

aborygen_piwnakompania-wordpress-com

 

Bojan Toporek

Choć gra kolorów na etykiecie nie jest skomplikowana piwo ewidentnie rzuca się w oczy. Bliskie jest mi również ze względów regionalnych otóż produkowane jest w moim landzie w reaktywowanym browarze w Bojanowie. Hasło na etykiecie głosi, że ,,dedykowane jest Polskim Strażakom”. Jest w tym coś realnego. Otóż tak jak strażacy dzielnie gaszą nie jeden pożar tak to piwo znakomicie gasi pragnienie. Pachnie cudownie, czysty i orzeźwiający chmiel daje poczuć się jakbyśmy przemierzali połacie szyszeczek. Wyczuwam w nim lekką IPOwatość. Ten charakterystyczny zapach, kojarzycie? Okazuje się ekstremalnie gorzkie, ale jego odcień smaku jest dla mnie oszołamiający. Szyszeczki wesołą tańczą na podniebieniu i z nieskrywana radością utrzymują się długo na połaci języka. Lekko gazowane i właśnie chwilę po tym gdy ustąpią bąbelki wyczuwam w nim alkohol, jak dla mnie zbyt prosty, nie dojrzały. Mógłby być bardziej schowany. Wyglądem mętnie nieprzejrzyste jak niejeden dym na poddaszu szukający wyjścia. Pomarańczowo-złoty kolor stanowi dopełnienie wypijanej harmonii. Piana wytrzymuje dosłownie z dwie minuty na powierzchni trunku, ale nie znika do końca, jest jak dym, którego już nie ma, ale zapach pozostał.

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5;

Wielkopolski Piwosz

P1250182a

Zastanawia mnie tylko, dlaczego toporek? Siedzę w tej piwnej filharmonii i dumam: czemu do diaska toporek? Pierwszy na scenę wymaszerował solista nazwiskiem Zapach, cóż za aurę rozsiewał. Po troszę jego gra była jak cytryny, jednakże daleki był od takiej banalności. Nuty układały się w coś znacznie więcej: nadstawiając ucha dostatecznie uważnie można było dosłyszeć się najnaturalniejszego jęczmienia, nie! nie słodu – takie faux pas nie mogłoby zostać wybaczone – były to bowiem nuty jęczmienia jeszcze ukrytego w kłosie, naturalne, przywodzące na myśl pole. Zachwycony solistą nie mogę w pełni cieszyć się koncertem, gdyż myślę: skąd ten diabelny toporek? Na owych rozmyślaniach minęła mi przerwa, po której, oprócz rzeczonego solisty na scenę niemalże wfrunęła flecistka, imię której Wygląd. Dech mi aż w piersiach zaparło – takiego koloru miała suknię. Mętna, w najlepszym tego słowa znaczeniu, przybierająca inne odcienie, zależne od kąta spoglądania i oświetlenia. Wreszcie jej przecudowna fryzura – utrzymujące się przez całość koncertu, białe niczym piana i wymodelowane z największą precyzją loki. Serce me zabiło szybciej, ale zaraz musiało zwolnić, bo zagwozdka dalej pozostawała bez odpowiedzi. Myślałem: „T.O.P.O.R.E.K.T.O.P” i przestać nie mogłem. Do solisty i flecistki dołączyła wreszcie orkiestra im. S. Maku. Zaczęli grać, początkowo delikatne, cytrusowo-orzeźwiające akordy zaczęły wygasać. I niknąć. I cisza… I cała orkiestra buchnęła w momencie ociekającymi zapałem nutami, pełnymi goryczy i chmielu – co więcej podtrzymywali oni ową cytrusowość. Zaskoczony nagłym wybuchem, chciałem zebrać myśli – te uderzenie było jak… jak… – ze zdziwieniem przyjąłem, że zabrakło mi słów. Spojrzałem więc na baner, a plask, z którym uderzyłem się w czoło zbiegł się w czasie z ostatnim bębnem – zadziwiająco długo utrzymującą się, acz przyjemną goryczą. Chmiel niczym toporek. Teraz już wiem i mogę czerpać z reszty koncertu należną mu przyjemność.

Wystąpili:

W. Zapach 8,5/10;

Orkiestra im. S.Maku 9,5/10 ;

B.Wygląd 10/10;

Ogólny Koncert 9/10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Żabka”
  • Cena: 5 zł ( w tym 0,5 zł kaucja)

P1250183a