Archiwa kategorii: Grodzisk

Imperialne Grodziskie – Browar Grodzisk & Live Oak & Marble Brewery

Imperialne Grodziskie – tego jeszcze nie było! Jak wypadną dwa kooperacyjne piwa, w których użyto polskich chmieli? Zapraszam do przed świątecznej recenzji 😉

Reklamy

Grodziski Porter Śliwkowy – Browar Grodzisk

Są piwa, które w sposób naturalny motywują do recenzji – tak właśnie miałem z Porterem Śliwkowym z browaru Grodzisk. Jak spojrzę w niedaleką przeszłość to najbardziej oczekiwane przeze mnie piwa z ostatnich kilku miesięcy wywodzą się z pod bandery grupy Fortuna. Przejdźmy, więc do rzeczy: jak wypadła śliwka zanurzona w Porterze? Oj, wypadła!

  • Kupione: Centrala Piwna, Poznań
  • Cena: ~ 7,2 zł.-

Porter Grodziski

Gdy legenda polskiego browarnictwa bierze się za legendę jaką jest Porter Bałtycki to musi być to strzał w dziesiątkę. Jak wśród co raz bardziej wysublimowanych porterów poradzi Grodziski Porter? Sprawdźcie.

Grodziskie Sencha Earl Grey

Wokół mnie zatańczyła świeżość, przyjemna i prosta, płynącą od serca. Początkowe kosztowanie zostaje obarczone jednym cholernie mocno nie pożądanym smakiem, a mianowicie metalicznością. Ta potworna cząstka ukryła się w pianie, której w Grodziskim nie brakuje nigdy. Gdy jednak uda przebrnąć się przez połać gęstej jak białko piany następuje moment, w którym czas staje w miejscu. Wędzone słody współpracują z sielankową herbatą tak sprawnie jak tłoki z parą, wyciskają z piwa ile się da i zostawiają mnie po każdym łyku z uczuciem pustki,co najmniej jakbym tracił część siebie po odstawieniu szkła od ust. Jak wszystko ma swą kolej rzeczy tak i następstwa smaków zmieniają się niebywale szybko, ledwo co wędzonka ucieknie, a na jej miejsce wchodzi nieskomplikowana gorycz próbująca ukryć ten nieszlachetny, zgrzytający dźwięk metaliczności. Tak, jest ona choć fortunnie objawia się tylko filigranowym posmakiem. Niemniej jednak nie mogę odmówić trunkowi świeżości, charakteryzuje się ona wybitną cytrynowością rozkładająca swe kwaśne macki daleko po za obręb szkła. Amerykański kolega zwany Citrą ujarzmiony jednak zostaje przez dzielnego polskiego wojaka zwanego wędzonką, kompani Ci wymieniają się pozycjami nie mogąc zdecydować się, który z nich mocniejszy. Nie mogąc dojść do kompromisu przyszło im dzielić los słomkowej barwy ukrytej pod grubą czupryną śnieżno białej piany.

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Grodziskie Sencha Earl Grey_piwnakompania.wordpress.com

 Problem z lekkimi, letnimi piwkami, oprócz ich teraźniejszej ilości, jest ich brak czegoś poza lekkością. Bynajmniej nie ma w tym żadnej sprzeczności – waga piórkowa powinna być tylko nośnikiem, a nie wszystkim  co piwo ma do zaoferowania. Jest z takimi piweczkami trochę jak z, niekiedy dobrą, muzyką pop: dla większości najważniejsze jest w nich, żeby „wpadały w ucho” (czyli wyłuskując z tej słownej bawełny prawdziwe znaczenie: żeby były proste w odbiorze). Dla mnie takie chwytliwe pioseneczki są nie tylko niestrawne, ale wręcz stawiam je na równi z rozrywką płynącą z Igrzysk (tylko chleba i igrzysk potrzeba niektórym) – bywa tak samo z trunkami. Gdy tylko powąchałem to piwo wiedziałem, że będzie inaczej – było lekkie a wędzone. Było rześkie niczym wiatr, ale jednocześnie niosło coś ze sobą. Podmuchy wędzenia (znów bardzo mocno wyczuwalne wędzone słody, w tym quasi-szynkowym aromacie), ale im wyżej nos nad szkłem unosiłem, tym bardziej citra ze swoimi niebiańskimi perfumami – co dziwne współgra to wszystko z rzeczonym wędzeniem, wciskając mu swoje kwiaty cytrynowe. Sencha, to ukoronowanie herbat, również wspiera wędzonkę (poprzez mocny aromat fermentacji liści herbacianych, wspiera ją tam, gdzie ta dojść nie może – w zapachu mocno kwiatowym i świeżym). To wszystko – od kwiatów cytryny, poprzez mocno, świdrująco wręcz, kwiecisty aromat fermentowanych liści herbaty, po wędzoną szynkę lub dym z kory dębu – na wyciągnięcie nosa. Wiatr o takim zapachu wieje czasem, porywa mnie w krainach mojej własnej wyobraźni, ale tak rzadko na tym łez padole. Taki mam zwyczaj, pewnie chorobliwy, że przy przyjemnym wietrze lub hasając w deszczu, również smakuję powietrze przesiąknięte onirycznym zapachem mokrego asfaltu lub nocnego deszczu – taki i teraz, gdy poczułem tak stymulujący zapach musiałem skosztować.

Grodziskie Sencha Earl Grey_piwnakompania.wordpress.com 4

Na początek – chmielenie na zimno, delikatne, ledwie szczypnięcie tego smaku, nikła, wędzono-kwaśnawa gorycz dopiero pod sam koniec. Następnie smak dymu, niczym wędzone polano wsadzone w usta, ale zanim to wszystko: delikatna, zielona gorycz herbaty i kwiatowe jej nuty. Potem wybuch rzeczonego dymu i gorycz długo utrzymująca się na języku – wygaszana okazjonalnymi, zapodzianymi niczym liście na wietrze, nutami zimnego chmielenia oraz herbaty. Dopiero posmakowawszy tej cudownej bryzy znad herbacianych plantacji i wędzarni, otworzyłem oczy. Barwa mocno przypominająca sok z antonówek okraszony nutą zieleni (jest zdecydowanie mniej „balonowe” od regularnego grodziskiego). Widziałem także pianę, która była niczym ekstaza z elementami pierwotności drożdży.Za taką pianę mógłbym duszę oddać i jak Twardowski w Limbo między księżyca białymi licami a ziemi blednącym uśmiechem, pozostać i wpatrywać się w galaktyki zachowane w tej pianie. Piwo, które lekkie było? Też, ale to  nie tak streściłbym je w jednym zdaniu. Piwo, które było wyśmienicie nietuzinkowe, które łączyło smaki dalekie od standardowych, które, dopiero na końcu, było ożywcze, lekkie i rześkie. Niemal lepsze aniżeli czarka zielonej herbaty w upał lejący się z nieba.

Apeluję: więcej piw z herbatami poproszę!

Zapach 10;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólne 10.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena: ~4,50zł;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Podolany.

Grodziskie Sencha Earl Grey_piwnakompania.wordpress.com 3

Grodziskie: dymione pszeniczne

Piwo z mych wielkopolskich krain. Reaktywowany browar zaczął nie produkować lecz tworzyć bo inaczej ująć tego nie można,tworzyć to dzieło. Jego zapach odzwierciedla wspaniały wędzony aromat…szynek. Jest on bardzo delikatny, kapitalnie inny niż cokolwiek innego. Smak natomiast utwierdza mnie w jego specyficzności. Piwowarom udało zamknąć się w butelce smak czystego aromatu wędzenia. Nie uświadczymy w nim ni grama alkoholu. Gorycz jest podstępna i bardzo lekka, dopiero po dłuższej chwili można ją wyczuć. W drugiej fazie smaku odczuwam w nim lekką kwaskowatość, jest to kolejny smak oprócz goryczki, który jest niesłychanie delikatny. Wygląd jest dziwny, odymione, wędzone piwo powinno być innego koloru niż złocistej cytryny. Jednocześnie bardzo słabo gazowane i mętne. Co zaraz po nalaniu do kufelka może Was zaskoczyć to piana, która jest potężnie bujna i gęsta, wręcz ciężka. Wyśmienita.

Zapach 9;

Smak 8,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

P1250794a

Nie rozumiem dlaczego tak mało piwny zapach sprawia mi tak dużo przyjemności – nie jest on typowy, a wędzony niby szynka. Nie czuć też, na szczęście, upiornego pszenicznego słodu. Tylko gdzieś tam, z tyłu toczy się barylasty, gruby banan – nie potrafię tego określić dokładnie, ale jest on taki „ogniskowy”.  Próbowałem to piwo już kilka razy i na śląsku i w wielkopolsce – za każdym razem smakowało inaczej. U mnie było doskonale goryczkowe a jednocześnie lekkie i orzeźwiające. W landzie z którego pochodzi było z kolei zbyt słodkie i pszeniczne. Cały czas pozostawało przyjemne oraz dziwaczne – wyczuć można wędzenie nawet w smaku – odkrywać wszystkie nuty, które zostawia na języku to istna zabawa. Frajdą jeszcze od poprzedniej większą jest nalewanie go do szklanki – piana wprost wybucha, zaskakując objętością i konsystencją drożdżowego ciasta. Jest ona po prostu spektakularna pod każdym względem inna od wszystkiego, co do tej pory widziałem. Zdecydowanie gorzej jest z barwą : cytrynowo-zielonkawy i na domiar złego rozwodniony kolor nie zachęca, ale również nie odrzuca. Jest półprzeźroczysty zarówno w przenośni jaki i w rzeczywistości.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 6;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupione: Stara Rzeźnia Poznań;        Selgros.
  • Cena: 5,-;        2,69,-.

P1250795a