Archiwa kategorii: Fabryka Piwa

Pol!zei

Dostrzegacie to szaleństwo na etykiecie? Choć wydaję się nieprawdopodobne by łączyć słowa ,,szaleństwo” i nrdowski radiowóz można pomyśleć, że zamysłem piwowarów było przygotowanie nas na zaskoczenie płynące ze smaku. Nie musiałem zrobić łyku, wystarczyło, że trunek bezwiednie spłynął na połać mej jamy ustnej, a do kubków smakowych przedarł się słony, intensywny smak.

polizei_piwnakompania.wordpress.com 5

Zaskoczenie nie zdążyło osiągnąć zenitu, a napłynęła kolejna doza dziwności jaką funduje kwaśność! Wkręca się w umysł i zawiązuje na nim węzły szoku, zmysły pogubiły się w ilości zaprzeczających sobie informacji, finalnie jednak dobiega jedna myśl: smakuje mi. Echem tych smaków pozostaje owocowość rezonująca zarówno w aromacie jak i smaku, a przyjmująca postać agrestu, odległego smaku dzieciństwa. Barwę ma blado żółtą, emanującą nie jako bielą przyprószoną popiołem, który osiadł na tafli piwa. Czy po takim obrazie całości nadal uważacie, że szaleństwo i nrdowski radiowóz to oksymoron?

polizei_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 9;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Są takie czynności, których wykonanie jest uznawane za obsceniczne, niedopuszczalne lub tylko niestosowne – takim byłoby posolenie sobie piwa. Jakie larum zostałoby podniesione, a jakie kary wymierzone gdyby ktoś tak ostentacyjnie, bezwstydnie i nadęcie wsypał sobie zawartość podręcznej solniczki wprost do piwa. Nawet mój wrodzony, posunięty do granic możliwości spokój nie uchroniłby mnie przed wybuchem atomowej złości – uchowaj tego człowieka Wielki Potworze Spaghetti, bo jak mówiła pewna światła persona: ” Nie masz-li rzeczy straszniejszej nad gniew człowieka spokojnej natury”. Twórcy, przeczytawszy mój wywód nie tyle nie uciekli, ale nawet nie ugięli się – z dumą najwyższą a niepomierną, bez słów podsunęli tylko bliżej butelkę.

polizei_piwnakompania.wordpress.com

Spodziewając się morskiego zapachu „Bacy Mocnego”, wykrzywiłem się w dandysowskim grymasie niezadowolenia, a tu zaskoczenie. Małom nie zleciał z fotela – precle ze sporą ilością soli, jak wąchanie dopiero otwartej lajkonikowskich paluszków, nuty owocowe: to agrest, to jabłkowa świeżość skórki – niby przechadzka po sadzie, który rosa bierze we władanie. Koniec to kwiat jakowy, którego jeden cudnie aromatyczny egzemplarz zwieńczał ów sad. Frenezja orzeźwinna i ekstaza inności! Prawdziwa walka na szablę i rapier między ciekawskimi, odkrywczymi nozdrzami a tajemniczą rosą. Urwałem agrest, cały skąpany w aromatycznej, słonej rosy – znaczy się spróbowałem ten twór: początkowy szok, wszak czubek języka to sól morska jak skroplona bryza, jak skóra syreny – tak miła, słona i gładka. Wnet okazuje się, że mityczna panna nosi agrestowy olejek, cała jest jak ten zielony owoc: kwaśność wschodzącego słońca zrównoważona morską, chłodną solą, okraszona kolorem niczym życie i upojnością niczym ożywczy smak. Wyglądem: złamane piękno nieprzeniknionego słońca, mrozem, chłodem, morzem, solą. Piękna, smaczna, wonna. Piękności! Z niebios ty, czy z piekieł rodem?

polizei_piwnakompania.wordpress.com 4

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,3.