Archiwa kategorii: Bednary

Nuclear Disarmament z browaru Bednary.

Piwo, które wyrobiło normę i w 200 % jest piwem rzemieślniczym. Dodatek RĘCZNIE zbieranego kwiatu soli Le Saunier De Camargue, a także ostryg pacyficznych wydaje się kolejną granicą, która została przekroczona przez polski kraft. Oby tak dalej!

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: 18 zł..-
Reklamy

American Wheat: potion #2

Biorąc pod uwagę, że kosztuję dziś swój ulubiony gatunek piwa ocenianie nie będzie proste, mogę być stronniczy, mało uszczypliwy, a najgorsze, że gdzieś w tle głowy powstanie mi pomysł zakneblowania ust jakimś niewygodnym wnioskom. Nieee tak bym nie mógł, propagandę zostawmy narodowej, a skupmy się na faktach.

A te są wyśmienite! Trunek pachnie ożywczo, lekko, jest jak uderzenie wiosennego oczekiwanego ciepłego wiatru po długiej szarej zimie. Jest jak pierwszy przebiśnieg wychylający się nieśmiało w trawie, jak ,,szef” z wózkiem dla klienta czekającego by odprowadzić pojazd jeżdżący, w skrócie: jest nadzieją. Niska zawartość alkoholu współgra wyśmienicie, bardzo lubię słabe, a kapitalne piwa…cytrusowa radość biję w ślepia, rozprasza i nie daję się skupić na recenzji. Nie spodziewajcie się fajerwerków w uczuciu gorzkości, porcja IBU jest jednak wystarczająca by odczuć dobroć kolonialnych chmieli i by orzeźwienie nadeszło z pomocą. Najmniej wyczuwalną częścią piwa pozostaje pszenica, najmocniej uwidacznia się jej obecność w wyglądzie gdyż jest mętne. Ilość słodyczy jest niewielka za co dziękuje piwowarom, dzięki temu aż miałbym ochotę po raz kolejny wspomnieć o uczuciu świeżości…trunek fascynująco wpisywałby się w historię ludzi, którzy dopiero zaczynają swą historię z piwną rewolucją. Piana osadza się znacząco na tafli trunku jednak gdzieniegdzie pojawiają się pomarańczowe przebłyski świadczące o końcu kosztowania…ta chwila nadejść musiała, ale czemu tak szybko?

American Wheat Potion#2_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 9,5;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł.,-

American Wheat Potion#2_piwnakompania.wordpress.com

Pale Ale Łowickie

Piwo przemówiło do mnie prostą etykietą i wariacją koloru zielonego rodem z painta z czasów gdy system Windows ’95 miał swój najlepszy czas. Zachęcony przez własne wspomnienia kupiłem je i odnotowuje, iż był to trafny wybór. I to co teraz powiem zainteresuje z pewnością…fizyków. Po nalaniu tegoż trunku do kufla z błogosławieństwem zamknąłem oczy i w jednym momencie przeteleportowałem się na pole pełne dojrzałego chmielu. Szyszeczki radośnie ruszają się w rytm, który przygrywa im wiatr oddając otoczeniu ich cudowny dojrzały letni aromat. Gdy zdecydujemy otworzyć się oczy i wyprowadzić z obłędnego wrażenia bycia na chmielowym polu przychodzi najwyższa pora by go skosztować. Na pierwszy planie wyczuwam w nim cytrynową świeżość, walczącą na przemian o me skromne względy, z gorzkością. W pierwszym momencie gdy będziecie go próbować może nawet wykrzywicie twarz w pewnym grymasie, wszystko za sprawą goryczki. Jednak z każdym łykiem spostrzeżecie się, że jest ona omylna. W niesłychanym tempie rozmywa się i zanika. Jest niczym meteor w sierpniową noc, robi duży błysk, ale wypala się szybciej niż byśmy sobie tego życzyli. Wygląd przywodzi mi na myśl miedziane kable, pokryte pewnym nalotem gdyż piwo nie jest przejrzyste, tylko dumnie mętnie. Piana burzy się pięknie po nalaniu, jednak dziurawi się nieziemsko, ale nie znika do końca i jej osad trzyma się pięknie tafli piwa.

Zapach 8,5;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz Pale Ale Łowickie_piwnakompania.wordpress.com 3

Dziś jest ten dzień. Dzień łowów. Dzień spływający dziczą posoką, ludzkim potem i psim skowytem. Święto najprostszych instynktów, dawno zapomniany festiwal buzującej krwi, rozhuczanej tłuszczy oraz starcia aur. Staję oko w oko z Łowickim, hipnotyzuje mnie barwą ciemniejszego lipowego miodu, pierwotną mętnością oraz żywotnością wichru. Widzę jak buzują weń bąbelki. Czekam na atak. Widzę nad sobą potężną, czerwono-złotą łapę, tuż przed zadaniem ciosu. Mój nos czuje: suszone morele, ciężki, tłusty zapach doskonałego tytoniu oraz delikatne muśnięcia skórki świeżutkiej szynki. Oszałamia mnie woń, ale podszyta jest przesadną słodowością, co wyprowadza mnie z transu. Spada na mnie cios. Niemal uginam się pod głębią oraz wielowarstwowością goryczy. Na mym języku gorzeje ogień, tańczący na kurhanach moreli. Policzki wypieszczane są przez ciężki, tłusty oraz dymiony, niczym kadzidełko, posmak dębu. Podniebienie płaszczy się przed kwaśnością oraz goryczą. Pełen łowieckiej żądzy w dwóch susach doskakuję do Łowickiego i cały kąpię się w jego posoce. Krople krwi spływają mi po podbródku. Czuję się drapieżnikiem. Jestem drapieżnikiem.

Znów zaczynam łowy.

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8;

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: nihuhu nie pamiętam.
  • Cena~ 8 zł.,-

Pale Ale Łowickie_piwnakompania.wordpress.com