Archiwa kategorii: Ritter

Weisser Franke

Zapach tego frankońskiego specjału jest bardzo specyficzny i jednocześnie nadzwyczaj mocny. Nie wiem czy chciałem to poczuć, ale odczuwam i to wyraźnie, iż posiada w sobie aromat pleśniowego sera. Gdy mogę tolerować zapach sera bo różne myśli i zapachy przyświecają piwnym artystom przy ich tworzeniu to niestety nie mogę być zbyt tolerancyjny dla alkoholu. Wydaje się zbyt mocny, ale ostatecznie w smaku nie potwierdza swej aktywności. Nadmienić jeszcze muszę, że wyczuwam w nim kwaśną, wręcz omdlewającą w pewnej chwili pszenicę. Smakiem swym natomiast zaskakuje gdyż jest lekki, mniej wyrazisty niż zapach. Jednocześnie, cała piwna kompozycja dosyć mocno obezwładnia cała połacią języka. Pszenica i reprezentujące ją drobinki przyjemnie łaskoczą podniebienie. W drugim momencie kosztowania kwaśna siła daję się we znaki. Wygląd jest bardzo charakterystyczny dla piw pszenicznych, dosyć klasyczny, ale naprawdę imponujący. Pięknie mętny i nie przejrzysty. Piana czarująco osiada na tafli piwa i nie znika.

Zapach 7;

Smak 7;

Wygląd 9;

Ogólnie 7,5;

Wielkopolski Piwosz

DSC01300

Można się zastanawiać, czy coś złego jest w byciu przeciętnym, zadawać sobie pytania, czy czyni nas to swojego rodzaju półproduktem – jest to jednak czcza gadanina, bo samo zadawanie sobie takich zagwozdek sprawia, że stajemy się inni niż lwia część społeczeństwa. Po cóż ów psychologiczny wstęp? Otóż unaocznia nam on doskonale to piwo – ono stawia sobie te pytania – nie jest więc nijakie ani wyraziste. Jego natura zawiesiła je gdzieś w browarniczym Limbo. Czemuż to? Już wyjaśniam: wygląda jak miód z kwiatów cytryny, upstrzony przepięknie białą a gęstą i wytrzymałą pianą. Wygląd tak mętny oraz ciemniejszy, że usatysfakcjonuje nawet najbardziej wybrednych ( czyli mnie ) – poczytuję te cechy jako owe zastanowienie się nad sobą. Dalej już jest typowo ( nie żeby wygląd odbiegał od pszenicznego piwa sztuk jeden, ale ma znamiona inności ), choć i tutaj można dostrzec, czy bardziej odczuć niepewność samego trunku – jest-li ono typowe do bólu, czy też i nie – język i powonienie bombardowane są standardową kwasotą, nos topi się w natłoku banana, paszczęka umiera otoczona osadem przesiadującym weń dekady po przełknięciu, ale.. Tak, jest tutaj owo liche: ale. Jest ! I to już możemy poczytać za sukces. Otóż jest ono tak orzeźwiające, że aż chce się je pić. Jest też typowe. Pierwszy raz odczuwam tak skrajne emocje jednocześnie. W tym szaleństwie zdaje się być metoda, bo, trącał to pies, lubię je. Nie. Nie za zapach i smak. Lubię je za ten cień inności, za tą chwilę zastanowienia i za zwariowanie. Zdecydowanie za zwariowanie.

Zapach 5;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 7,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga ( dzięki uprzejmości bester Freund)

DSC01301

Reklamy

Schwarzer Ritter

Zapach jest aromatycznie pszeniczny z lekką paloną duszą, która dopiero po chwili daje znać o swym istnieniu. Aczkolwiek ten alkohol jest zbyt intensywny, czego się tutaj nie spodziewałem. Chyba byłem zbyt oszołomiony radością próbowania czegoś tak lokalnego i pięknie się zapowiadającego. Jednakże Święty na koniu walczy dzielnie ze smokiem jak moje kubki smakowe z alkoholem. Smak jest delikatnie kawowy,troszkę niestety zbyt dla mnie rozwodniony. Wymieszany z lekka kwaskowatością. Wygląd jest zdecydowanie wciagający. Delikatna kawa była wzorem dla tego piwowara! Piana przyjemnie siedzi w pokalu,utrzymuje się długo.

Zapach 8;

Smak 6,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

Wielkopolski PiwoszP1240134a

I mimo że barwa nie należy do najprzyjemniejszych – wszak jest bagnista a nade wszystko brązowawo-żółto-mętna – to wygląd jako całość jest zadziwiająco miły dla oka. Gęstość piany, przypruszonej brązowym osadem, dorównuje tylko jej wysokości. Można na niej położyć nie tylko lekki koper, co udaje zarost, ale także szlachecki pełny wąs – a ta, w swej pewności, pozostanie nieugięta. Pełen dziwności jest także zapach – ziołowy i bananowy jednocześnie. Pałęta się gdzieś tam jeszcze nieśmiało palona nuta, ale jest ona niemrawa i chorobliwie słodko-jednostajna. Myśleliście, że już dziwniej być nie może? A i owszem. Woń zdominowana została przez, uwaga, uwaga, kminek. Dalej kroczy przeperfumowany i sztuczny banan, między którego nogami pałęta się spalone nasionko kawy. Dziwaczny a groteskowy jest to zapach, bardziej nawet niż ów opis stworzony na potrzeby wizualizacji. Brak mu orzeźwienia, ale jest w nim jakaś nieokreślona wytrawność. I wszystko byłoby w najlepszym porządku dziwności egzotycznej, gdyby nie smak – prosty i pełen kwaśnego zawodu. Na języku próżno szukać harców, pozostaje ugiąć się pod natłokiem ciężkiej kwaśności, która wymienia razy z palonym alkoholicznym posmakiem. Egzotyczność uciekła więc w popłochu, zostawiając miejsce tłukącym się osiłkom. Spodziewałem się wyczuć ziołowość, a potraktowany zostałem sierpowym paleniem. Oczekiwałem wytrawności, a znienacka dostałem podbródkową kwaśnością. Stojąc jeszcze na nogach, skonstatowałem iż nadchodzi najgorszy z ciosów – prosty alkoholowy znokautował mój język, a mojego wewnętrznego odkrywcę przyprawił o koszmary senne. Cieszyć się można, że wewnętrzny podróżnik piwny nie wyzionął ducha pod ciężarem trzech smakowych ciosów.

Zapach 9;

Smak 2;

Wygląd 7;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(zakupione dzięki uprzejmości bester Freund)

P1240133a

Georgi Sud

Kolejna odsłona walki Św. Jerzego ze smokiem nabiera zupełnie innego smaku oraz zapachu. Tuż po otwarciu jego aromat bije w nozdrza jak barbarzyńskie ludy Germanów rozbijające taranem twierdze Rzymian. Nade wszystko najpierw przychodzi skojarzenie palonym…chmielem? Wymieszanym moim zdaniem ze słodem. Wszystkie te ekstrakty wspierane są poprzez aromat lekkiej zbożowej kawy. Gdy już Germanie przedostaną się do rzymskiej twierdzy możemy poczuć jak ten palony słód obejmuje cały język. Trzyma długo w uścisku dopiero po chwili zwalniając miejsce dla goryczki. Osobiście ciężko przekonuje się do ciemnych piw, ale muszę oddać, że wszystkie składniki są znakomicie wyważone. Wygląd jest karmelowo-ciemny, idealnie zachmurzony. Piana bąbelkuje lekko żółtym kolorem, ale szybko się ulatnia.

P1240406a

Zapach 8;
Smak 9;
Wygląd 8;
Ogólnie 8,5.
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund)

P1240405a

Ritter 1645 Marz

Etykieta obrazuje nam historyczną sytuację. Średniowieczna piwnica pełna handlarzy, rycerzy, zwykłych ludzi. Wszyscy radują się gdy kosztują tego piwa pod patronatem Świętego Jerzego. Błogosławi On im i zapewnia o błogosławionych zdolnościach tego trunku. Dlaczego tak uważam? Otóż zapach zaznacza swoją obecność owocowym aromatem, charakterystycznym cytrusowym zapachem. Delikatnie idzie w nim wyczuć słód, lekko przypalony. Jestem pozytywnie zaskoczony tym aromatem pełnym świeżości. Smak to dalsza kompozycja słodowej intensywności oraz lekkiej nuty chmielu uderzającej pod sam koniec degustowania. Patron tego browaru zadbał by piwowarzy nie przesadzili ze zbyt dużą ilością alkoholu. Wygląd zachwyca, bąbelki ochoczo wspinają się po stromych zboczach kufelka ku wolności, ku niebiosom. Kolor jest idealnie lekko czerwony. Tak jakby słońce szło spać, ale nieśmiale, ukradkiem. Piana jest sztywna, długo utrzymuje się w kufelku.

P1240374a

Zapach 9;
Smak 9;
Wygląd 9;
Ogólnie 9.
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund)

P1240359a