Quo vadis crafcie?

Pomysł na felieton pojawił się w mej głowie w ciągu ostatniego tygodnia, w czasie największego szału wypuszczania na rynek wypucowanych, odszpicowanych RIS-ów, Porterów czy innych zacnych piw. Ostatnie wynalazki polskich piwowarów zniewalają, ekstrawaganckie dodatki, co najmniej roczne leżakowanie, wymrażanie! Któż by o tym pomyślał jeszcze dwa lata temu? Rewolucje mają to do siebie, że toczą się szybko, a nasza piwna, rozwija się w zawrotnym tempie. Jestem zachwycony tym jakie owoce ona wydaje i jaką kreatywność wzbudza wśród piwowarów. Ale jednocześnie nasuwa mi się także pytanie: co dalej?

W zeszłym roku premierę miało ponad 1500 piw. Rekord, bez dwóch zdań. Szczyt, ale problem w tym, że kiedyś musi nastąpić spadek. I są pewne sygnały, że następuje hamowanie na rynku. Rynek piwa w Polsce jest nasycony, to czy segment piw rzemieślniczych urośnie będzie zasługą oderwania części tortu od piw koncernowych. Jednocześnie nasuwa się pytanie czy obecne spowolnienie gospodarcze odciśnie swe piętno na browarach rzemieślniczych, w czasie ostatniego kryzysu gospodarczego zapoczątkowanego przez upadek banku Lehman Brothers w połowie września 2008 roku, nie mieliśmy jeszcze browarów rzemieślniczych. Trudno szacować co stanie się jeśli takowy kryzys nadejdzie? Nie mówię o tak srogiej powtórce jaka miała wtedy miejsce, wszystko wskazuje na to, że obecne spowolnienie ma przyczyny wewnętrzne, jednak nie można ich bagatelizować.

Mogę tylko się domyślać, ale piwa craftowe przeważnie kupują ludzie o zasobniejszych portfelach, klasa średnia i wyższa. Kupują, bo mogą sobie na to pozwolić. Na klasie średniej opierają się wielkie gospodarki, jest ona motorem napędowym, wyznacznikiem trendów konsumpcyjnych. Jednocześnie jest najbardziej narażona na spadki zasobności portfeli; czy to przez podwyżki cen towarów konsumpcyjnych codziennego użytku, czy przez chujową politykę rządu, która nie wprost, ale np. poprzez podatki od banków, marketów, cięcie ulg podatkowych, znoszenie limitu odłożonych składek do ZUS-u powoduje zmniejszanie zasobności kont i portfeli. Nadzieja, że lato będzie ciepłe i ruch w sklepach się zwiększy. Gdy zaczynają się jakiekolwiek niepewności na rynku przeciętny konsument rezygnuje z dóbr niepotrzebnych do przeżycia; tną wyjścia do kina, podróże czy przestają kupować drogie wina i piwa. I teraz najciekawsze: czy konsument piwa rzemieślniczego przestanie je kupować i przerzuci się na tańsze odpowiedniki czy będzie je cały czas kupował, ale rzadziej? Jedno jest pewne, gdy zajdzie taka sytuacja browary będą musiały ciąć produkcję.

Wydaje mi się, że pytanie jest zasadne, gdyż w czasie ostatniego kryzysu browary koncernowe musiały zmniejszać produkcję, miało to miejsce w czasie pierwszej fali kryzysu między 2008, a 2010 rokiem (rozpatruję sytuację na rynku polskim). Druga fala kryzysu w piwnej branży została niezauważona, gdyż zbiegła się z Euro 2012, a okres ten jak wiadomo był złoty dla browarów. Nie wszyscy sobie zdają sprawę, ale szacuje się, że branża piwowarska oraz cały łańcuch dostaw czyli rolnictwo, marketing, usługi, produkcję opakowań, produkcję sprzętów i maszyn, a także transport wytworzyły wspólnie 205 000 miejsc pracy, generując wpływy do budżetu około 9,9 mld. złotych. W Unii Europejskiej istnieje około 6500 browarów, zatrudnienie w branży oraz do niej przyległych wynosi 2,3 mln. osób, a wpływy z podatków sięgają 43 mld. Euro.

Wracając do pytania ,,co dalej?” należy także wziąć pod uwagę zmieniające się trendy konsumenckie. Na samym początku wspominałem o tym, że browary przyzwyczaiły nas do nowości, co raz to ciekawszych i imponujących. Zastanawiam się gdzie jest granica kreatywności piwowarów, czy będą w stanie wciąż oferować piwa potrafiące zaspokoić ciekawość i pragnienie kosztowania czegoś nowego. Konsument w miarę kosztowania staję się co raz bardziej wybredny, nie wierzycie? Zazwyczaj, gdy ktoś kupuje auto i zmienia je za parę lat kupuje…lepsze, chcąc poprawić swój status, komfort. Sam nie raz się na tym łapie, że szukam czegoś zupełnie odstającego od dotychczas kosztowanych przeze mnie piw, marudząc lekko pod nosem, gdy nowy browar oferują klasyczną IPĘ. Nie w tym rzecz, że przestanę kupować craftowe piwa i zacznę przygodę z koncerniakami racząc się ich ,,smakiem”. Po prostu będę ich pił mniej. A inni? Mam nadzieję jednak, że rzemieślnicze wyroby obronią się same i będą zdobywać nowe grono odbiorców.

Kolejnym aspektem, który może się pojawić, ale nie musi, jest problem z dostawami. Zobaczcie jak wiele składników jest importowanych ze Stanów, Unii…co by się stało gdyby nagle na te towary dorzucić np. cło w wysokości 40 %? Nie mówię, że zdarzy się to w ciągu roku czy dwóch, ale taka sytuacja jest możliwa. Jeszcze parę krajów zostanie pochłoniętych przez populistów chcących się odgrodzić od wszystkich i problem z handlem pozbawionym cła może stać się faktem.

Oczywiście to tylko moje gdybania, nic nie musi stać się faktem, a nawet wszystko może potoczyć się inaczej. Kto wie, może branża craftu okaże się odporna na jakiekolwiek działania wewnętrzne oraz zewnętrzne i będzie rozwijać się dalej tak samo dynamicznie i kreatywnie? Szczerze tego Wam i sobie życzę.

Wielkopolski Piwosz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s