Drugie Warzenie: The Ginger Dream

Długo się zabierałem za pisanie tej relacji, nie wiem jak to się stało, że tyle czasu upłynęło, ale może nawet dobrze się składa. Mijają cztery dni od premiery piwa i będę mógł opisać także swoje wrażenia.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com

Cóż to za piwo?  Oparte na Muntons Irish Stout Premium wraz z moimi dodatkami; kardamon, goździki, ziele angielskie, laska wanilii, kawa Lavazza, świeży imbir, cynamon oraz chmiele Chinook i Cascade. Pomysł na piwo zrodził się gdzieś w połowie września, chciałem uwarzyć piwo, które będę mógł postawić na świątecznym stole. Ciąg pomysłów okazał się prosty, święta to zima, zima to ciemne piwo, ciemne piwo musi mieć coś świątecznego. Piernik okazał się strzałem w dziesiątkę.

Oto składniki:

  • Brewkit Muntons Irish Stout Premium
  • Brewkit Plus
  • 22 litry wody
  • 25 ziaren kardamonu
  • 45 ziaren goździku
  • 25 ziaren ziela angielskiego
  • świeży imbir 100 gram (kroiłem na cienkie plasterki)
  • cynamon rurki 3 szt.
  • Chmiel Cascade 30 gram
  • Chmiel Chinook 30 gram
  • Kawa mielona 83 gramy
  • Laska wanilii 1 szt.
  • Drożdże S-04 1 sztuka

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-3

Do garnka wlałem 5 litrów wody (kupiłem w Lidlu baniaki Saguaro), wsypałem brewkit plus czyli suchy ekstrakt słodowy. Mocno wymieszałem i rozpocząłem powolny proces podgrzewania. Ogień był średni, chciałem by brzeczka nagrzewała się w wolnym tempie. Po mniej więcej 5 minutach, gdy całość udało mi się dobrze rozmieszać dodałem zawartość puszki. Rozmieszałem bardzo dokładnie, cały czas trzymając garnek na małym ogniu. Następnie brzeczka zaczęła wrzeć, dodatki jednak zacząłem wsypywać dopiero po 10 minutach od rozpoczęcia bulgotania.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-5

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-6

Pierwszym sypkim dodatkiem był chmiel Cascade, wsypałem 20 gram luzem i rozpocząłem mieszanie. Przykryłem garnek, ale na tyle by pokrywka zajmowała mniej więcej 60 procent powierzchni garnka, chciałem by niepożądane aromaty miały szansę odlecieć.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-11

W między czasie obok zalałem 83 gramy kawy 300 ml.wrzącej wody i pogotowałem około 10 minut. Następnie dwa razy filtrowałem w specjalnym zaparzaczu do kawy, odmierzyłem 150 ml. kawy i wlałem do garnka.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-8

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-9

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-10

Jednocześnie w rondelku obok gotowałem w 300 ml.wody 15 szt.kardamonu, 20 szt. goździka, 15 szt. ziela angielskiego, 44 gr. imbiru, 2 rurki cynamonu. Zawartość garneczka gotowałem przez około 15 minut, odsączyłem pieczołowicie i dolałem do brzeczki.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-12

Całą zawartość czyli główny kociołek gotowałem na średnim ogniu, z delikatnym bulgotaniem przez 45 minut. Po tym czasie, na ostatnie 15 minut, dodałem pozostałe 10 gramów chmielu Cascade oraz 30 gram Chinooka na aromat oraz pozostałe dodatki: 25 szt. goździka, 10 szt. kardamonu, 10 szt. ziela angielskiego, 56 gram imbiru, 1 szt. cynamonu (dorzuciłem także 2 poprzednie), dolałem ostatnie 150 ml. kawy, a także laskę wanilii.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-13

Brzeczka przyjemnie bulgotała, aromaty piernika unosiły się po domu, a dla mnie zbliżał się czas dodania drożdży do przegotowanej wody o temperaturze 25 stopni. Po około 10 minutach, gdy widziałem, że nie biorą się za bardzo do pracy postanowiłem dodać łyżeczkę cukru, pomogło praktycznie od razu. Na ostatnie 5 minut gotowania zdjąłem całkowicie pokrywę i odkręciłem gaz na maksymalny poziom. Równo po godzinie od dodania pierwszego chmielu wyłączyłem gaz i rozpocząłem proces filtracji. Odłowiłem jeszcze wszystkie przyprawy, które dodałem do brzeczki i zagotowałem je w 300 ml. wody, chciałem z nich wycisnąć jak najwięcej. Filtrowałem z pomocą gazy, przelewając całość przez sitko. Wymieniałem je bardzo często, ale dzięki temu udało mi się odłowić naprawdę dużo fusów.

drugie-warzenie-the-ginger-dream_piwnakompania-wordpress-com-14

Jako, że chciałem jak najprędzej uzyskać odpowiednią temperaturę zadania drożdży pozostałe baniaki z wodą wystawiłem od rana na dwór, by nabrały temperatury otoczenia (około 6 stopni) i po ustawieniu wiadra w docelowym miejscu dolałem z dużej wysokości. Takie podejście pozwala napowietrzyć gotową brzeczkę, by drożdże miały zapas energii do wykorzystania. W momencie zadania drożdży zawartość wiadra miała 23 stopnie Celsjusza, a po dodaniu wody wskaźnik litrów zatrzymał się na 22. Tego samego dnia jeszcze rozpoczęła się fermentacja, początkowo temperatura wzrosła do 24 stopni, ale przez najbliższe dni spadała o mniej więcej 1 stopień by po 8 dniach zatrzymać się na 18,2 stopniach.

W czasie rozpoczęcia fermentacji ekstrakt wynosił 8,5 %. Co ciekawe w dwa dni po rozpoczęciu  z nad rurki unosił się aromat coli i piernika. Cały proces początkowo przebiegał dosyć gwałtowanie, jednak już po dwóch dniach zwolnił by przez następne dni uspokajać się. Jednak tydzień po rozpoczęciu, kiedy wydawało się, że fermentacja zakończyła się (brak wydzielanych gazów oraz niskie stężenie stopni Plato) proces przyspieszył. Zakończył się dokładnie 11 dni po rozpoczęciu.

Przez ten czas przygotowałem butelki, które w dniu rozlewu wyparzyłem. Na refermentację postanowiłem dodać 4 gramy cukru na butelkę, czyli w moim przypadku było to 176 gramów cukru rozpuszczone w 240 ml. wody. Mając jednak na uwadze, że piernik może nie ,,wyjść” zbyt wyraziście w piwie na końcu postanowiłem cukier rozpuścić w roztworze z przypraw, których używałem przy warzeniu. W garnku wraz z cukrem pływały:

  • 20 szt. kardamonu
  • 20 szt. goździka
  • 15 szt. ziela angielskiego
  • 3 kory cynamonu
  • około 40 gram świeżego imbiru.

Tak przygotowany roztwór wraz z cukrem rozlałem do butelek. Następnie przelałem młode piwo, zostawiając jednak trochę miejsca w butelce, gdyż obawiałem się granatów. Tak przygotowane piwo w butelkach zakapslowałem, oczywiście wcześniej wyparzyłem kapsle. Najbardziej w czasie tej operacji bolały mnie ręce i łokcie 😉 po zakończeniu odniosłem piwo do piwnicy gdzie panowała temperatura około 18-16 stopni (regularnie spadała), w tej pozycji czekało dwa tygodnie. Przykryłem je kocem, w razie wybuchu miał on stłumić rozprysk szkła, a także uchronić butelki przed światłem.

lodowa

Po 14 dniach przeniosłem piwo do lodówki, gdzie panowała temperatura 5 stopni. W tej konfiguracji leżało 10 tygodni, aż do Wigilii kiedy to nastąpiła premiera. Efekt końcowy?

ginger

Naprawdę dobry! Piwo ma silny aromat imbiru, ziela angielskiego, lekkiej kawy, goździka, kardamonu i cynamonu, który jest najsłabszy. Lekki, ale jednak się pojawia, jest aromat cytrusowego chmielu. W smaku o dziwo wyszła wanilia, smukła i jedwabista, ale się odznaczyła. Wspomniane wcześniej składniki także zaznaczyły swoją obecność z czego najmocniej goryczka! Osobiście jestem dumny z tego piwa, cieszę z niego i uważam je za udane.

piwo-swieta
Etykieta mojego świątecznego piwa.

Czy coś bym zmienił? Myślę, że dodałbym więcej cynamonu i wanilii. A także zastanowiłbym się nad miodem, z recenzji, które słyszałem wszyscy się dziwili, że jest goryczkowe, a nie słodkie. Choć dla mnie jest to układ idealny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s