Burgundowy Łowca

Unosić się – tuż nad powierzchnią tego trunku – to byłby cud. Zjawiskowy, oniryczny i niestety odrobinę, tycią, maluczką, nutową, nieznaczną, serowy. Drewniany i wytrawny niczym dębowa, kapitańska noga rzeźbiona przez samego Michała Anioła – czy nawet przez jego muzę. Są boskie owoce, w których objęciach traci się ogrom słodu i ciężar, jaki barokowe zdobienia potrafią za sobą zostawiać.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_02

Wąchać je, to jak przechadzać się po łące pełnej kwiatów, co wonieją świeżością wina (bez okropnego zapachu fermentacji owoców), po łące pełnej zbóż, co suchością i ciężarem, które składa na ich barki świat, ciężarem wyżywiania, ciężarem roli, zioną. Jak wolny od trosk bezkres takiej łąki – wsiąkać i bez końca zakwitać na nowo. Dużo w nim także owoców, moreli, co leżą podwieszone pod sufitem z nieba, na przeźroczystych półmiskach utkanych wprost z intensywności przeżycia. Spacer po nieskończonym urywa się w miejscu, gdy przyjdzie nam się napić z tego kielicha podstawionego przez rusałki – smak jest bardziej ulotny, jego delikatna kwaśność oraz słodycz sprawia, że od podłoża odrywają się stopy. Brakiem alkoholu, ukryciem jego doskonałym, wyrastają skrzydła. I ze skrzydłami spadać przychodzi – serowy posmaczek na samym końcu urzeczywistnia to piwo.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_04

Pomimo machnięć, wysiłku, potu – na próżno – zbliża się bezkresna, mordercza ziemia. Już wyciąga ramiona, by objąć po wieki, a tu barwa – przepiękna, mroczna, mętna, głęboko-bursztynowa – tworzy pianę, która ratuje przed śmiercią. To ona nas obejmuje, zostawiając grunt w rozczarowaniu. Po upadku okoliczny krajobraz uległ zmianie – wszystko to okazało się być maskaradą. Kłamstwem wypowiedzianym w ucho, słodkim przekłamaniem – teraz są serowe pagórki, równie bezkresne. Mdłe. Nijakie.

burgundowy_l_owca_piwnakompania_03

Chcąc rzucić się w objęcia piany, na powrót o wszystkim zapomnieć i wzlecieć może raz jeszcze – brak tego wszystkiego zatrzaskuje wieko, bam. I nicość – nie taka, która zapewnia spokojny komfort, tylko ta z dozą niepokoju. Bo została na łące tylko serowa pustać, bo lotu wzbraniają ulepione syropem okowy, bo piana zniknęła, gołą barwę zostawiając. Wszystko niknie – wilk w skórze owcy, okazuje się być owcą. Owcą zagubioną pośrodku niczego.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Chmielobrody, Katowice;
  • Cena: ~12zł;

2 myśli w temacie “Burgundowy Łowca”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s