Owocowe Love Czarne

Czasem przychodzą takie wieczory, że chęć skosztowania przewyższa silną wolę stanowiącą o napisaniu recenzji. Tak było tym razem. Rzecz polega na tym, że w takiej sytuacji zapisuję sobie główne myśli, dosyć chaotyczne, ale zdecydowanie prawdziwe. Intrygujące jest to piwo, zatrzymuje mnie silnym kopniakiem prosto w nos, wymierza mi go dziwność unosząca nad piwem. Nuty, które przywodzą mi na myśl świąteczne dni, cząstki kardamonu i ziela angielskiego, czyżbym ześwirował od nadmiaru czarnej porzeczki i aronii miażdżącej lasy słodkości? Czarnych, leśnych owoców jest mnóstwo, bezkresne połacie lesistości zostały ordynarnie wykorzystane by nadać piwu moc tajemniczego, mrocznego lasu. Gdzieś między tymi wznosi się jałowiec, dosłownie parę kuleczek oddających swą moc piwu.

owocowe-love-czarne_piwnakompania-wordpress-com-3

Jest zniewalająco kwaśne, momentami wręcz cierpkie  co czuć zdecydowanie na podniebieniu, po dłuższej chwili, gdy piwo nieco się ogrzało przełyk został wygładzony przez słód, który niespodziewanie się pojawił. Mimo wszystko cała moc piwa wywodzi się z porzeczki i aronii, są wyśmienite i wciągające, orzeźwiają, zapraszają po więcej. Nawet piana została przez nie zdobyta, wściekle różowa mieni się w świetle jak słońce w kroplach deszczu spływających po owocach, czarnych i leśnych jak dusza myśliwego.

Zapach 8,5 ;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski Piwosz

owocowe-love-czarne_piwnakompania-wordpress-com-2

Krótka nota:

W zapachu króluje aronia, porzeczka, bardzo sokowy aromat. Intensywny, ciemny ferment owoców, przywodzący na myśl piwnicę, w której ktoś od zawsze rozlewał aroniówkę. Mocno owocowe. Bardzo bardzo owocowe. Całe kiście siedzą w środku tłamsząc siebie nawzajem. Nieprzyjemna nuta ciężaru kojarzona z robieniem dżemu porzeczkowego. Słowem intensywne.

Smak: cierpkość aronii, potem długo długo nic a następnie kwaśność porzeczki. Mało piwne, bardzo owocowe cierpko-kwaśność aronii zdominowała wszystko, ale jest ona przyjemna. Trąci winem, ale da się to znieść, bo aronia jest szparka, a porzeczka wspiera ją swoją ordynarną kwaśnością.

Wygląd: herbata z dużą ilością soku porzeczkowego. Szkarłat malinowej krwi. Jest piękne. Jest dobre.

Sam się sobie dziwię, że tak winno-owocowe piwo smakuje mi. I czerpię przyjemność z cierpkiej aronii niczym z goryczy.

Smakosz ślaski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Dobry Chmiel, Katowice
  • Cena: ~8 zł.? (nie pamiętam dokładnie)

 

Reklamy

Z wizytą w pubach: Chorzowski Reden

Wreszcie, tak można by podsumować jednym słowem naszą wizytę w Redenie. Tuż przed założeniem bloga, gdy w głowach tliła się piękna myśl o opisywaniu piw bajeczną polszczyzną odwiedziliśmy ten urokliwy i położony nieco na uboczu lokal.  Wtedy z braku czasu jak i aparatu pod ręką nie uwieczniłem go na zdjęciach, jednak wbił mi się do głowy na tyle solidnie, że wiedziałem, że przy następnej wizycie koniecznie musimy tam iść ponownie. Miesiące i lata mijały, niefortunnym biegiem zdarzeń nigdy nie udawało nam się tam trafić ponownie, aż do czasu.

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com

Ku naszemu zdziwieniu lokal był pełen, mimo wtorkowego wieczoru. Szybko okazało się ktoś organizuje w pubie, mini browarze urodziny, wobec zajętych prawie wszystkich miejsc usiedliśmy przy ladzie pod ścianą: miejscu, które okazało się nadzwyczaj komfortowe. W lokalu tuż obok barmańskiej lady znajdują się dwa tanki, w pięknym kolorze miedzi.

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-2

Myślę, że dwie osoby spokojnie byłyby w stanie objąć tank, nawet z zapasem. Właśnie w nich, a także w tankach na zapleczu warzone są piwa, które dostępne są w kranach obok. Lokal zbudowany jest z czerwonej cegły, stoły i krzesła utrzymane są w tonacji ciemno brązowej, a z głośników leciała energiczna, przyjemna dla ucha rockowa muzyka.  Klimat idealny!

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-4

Pierwszym naszym piwnym wyborem były: AIPA (Smakosza) oraz Pszenica (moja moja!). W tym zestawieniu lepiej wybrał Smakosz z tego względu, że po prostu moja pszenica nie podeszła mi z jednego powodu: była zbyt kwaśna. Całość była wyraziście kremowa, z prawie nie wyczuwalną nuta słodyczy, choć pianę miała przednią: ubitą i śnieżno białą, a wysycenie solidne. AIPA była klasyczna w stylu, nie nadmiernie gorzka, z wyraźną cytrusowością amerykańskiego chmielu. Znakomicie pijalna, bez powierzchownej i pustej goryczy, która trwa (nie które piwa robią tyle hałasu co piskliwie i głośne fajerwerki, dużo hałasu, a zero światła, w przypadku piwa- zero przeciągłej goryczy).

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-5

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-3

Co mnie ujęło w pubie, a właściwie w browarze restauracyjnym, gdyż na miejscu można także smacznie zjeść, to stosunek ceny do jakości. Trudno w to uwierzyć, ale duże pszeniczne piwo kosztowało mnie zaledwie 8 zł.! A następny wybór czyli Ceska Rakieta (Lager) zaledwie…7 zł. Dłuższa chwilę stałem przed tablicą z cenami i nie dowierzałem: takiego miejsca potrzebuje Poznań!

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-7

A prawdziwą wisienką na torcie niech będzie to: Ceska Raketa była fenomenalna. Świeża, pełna dobrego smaku, z charakterystycznym smakiem czeskich piw, ale tych pysznych! To było niesamowite, Czechy zamknięte w szkle, te najlepsze jakie znam z hospod, wreszcie u nas! Pijalność większa niż wody. Byłem wniebowzięty, nigdy wcześniej nie piłem tak dobrego czeskiego piwa wyprodukowanego w Polsce. Do zamknięcia lokalu raczyłem się już tylko nim…

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-9

Nie miałem okazji poznać głównego inicjatora całego przedsięwzięcia, ale na nasze pytania odpowiadała jego mama, wspaniale opowiadając i prezentując dyplomy umieszczone na ścianach. Zostały one przyznane na Targach w Poznaniu w czasie KPR 2015 jakie przyznano piwom wyprodukowanym właśnie tutaj. Są to: „Dymy Cwajki” -Paweł Fityka- Wood & Barrel Aged Beer- miejsce III, oraz „Wostok” -Paweł Fityka- Imperial Stout miejsce I.

reden-chorzow_piwnakompania-wordpress-com-8

O czym był zapomniał dodać, a buduje ten niepowtarzalny klimat miejsca to, że na stołach poustawiane są buteleczki z dawnych piw warzonych w Redenie, także ,,Piana Szamana„, która w tym roku ukazała się na blogu.

Tak, przy następnej możliwej okazji na pewno znów odwiedzę to miejsce, oby jak najprędzej.

Wielkopolski Piwosz

Brovaria, Poznań.

Lokalnie czyli najlepiej, z wizytą w poznańskiej Brovarii.

20141219_160644

Mieści się na poznańskim Starym Rynku w kamienicy na ścianie od Pl. Wolności. W zeszłym roku przeszła gruntowny remont i modernizację co uczyniło ją jeszcze bardziej przyjazną do kosztowania piwnych łakoci. Obecnie pojawiły się już piwne ogródki, ale ze względu na panującą aurę może to skończyć się dodatkową ilością wody w kuflu ze względu na silnie zacinający pod kątem śnieg oraz grad. Zdecydowanie polecam rozgościć się we wnętrzu, które swoim nowoczesnym wyglądem zadowoli gusta piwoszy. W ,,Menu” znajdziemy także coś na ząb co w tym sensie znaczyć będzie porządny posiłek, ale za jeszcze porządniejszą ceną. Jeżeli dysponujecie nadmiarem gotówki w portfelu na pewno nie będziecie żałować decyzji o zamówieniu posiłku. Przechodząc do meritum felietonu należy wreszcie mi wspomnieć o piwach, które są specjalnością tej restauracji. Dostępne są w dwóch wersjach: 0,3 oraz 0,5. Do wyboru mamy cztery gatunki piwa są to: pszeniczne, pils(zdjęcie po lewej stronie), miodowe oraz tzw. bomba chmielowa czyli lokalna IPA( zdjęcie po prawej stronie).

                      20150326_16511220150326_160117

Ichniejsza IPA na pewno Was zadziwi gdyż zostawia po sobie nieprawdopodobnie długo wyczuwalny gorzki smak zakrawający niestety po dłuższej chwili wręcz o nachalność. Nie każdemu może przypaść to do gustu, ale fani mocnych chmielowych trunków na pewno będą zachwyceni. Dodam jeszcze, iż mi osobiście przeszkadzała ta nachalność, smak tego piwa czułem na długo jeszcze po skończeniu gdy już zacząłem smakować Pilsa. Także polecam wziąć Chmielową Bombę jako drugi wybór. Warto również dodać, że piwo, które przecież ważone jest na miejscu ma prawo różnić się trochę w smaku między poszczególnymi tankami. Jej ciemny kolor rzeczywiście odnosi się do smaku, jest ciężka, ale też świeża zapewne dzięki obecności cytrusowych wątków. Na pewno jest inna niż jakikolwiek IPO-wy trunek. Zapach to istna cisza przed burzą, świeże cytrusowe aromaty wprowadzają kosztującego w stan błogości.

Należy wspomnieć o bardzo istotnym fakcie jakim jest zawartość alkoholu w piwach z Brovarii. Cóż prawda jest taka, że już po jednym zaczyna lekko szumieć w głowie, a algorytm spożytego piwa rozkręca się z każdym łykiem. Nie jeden z kelnerów zapewne miał ubaw gdy klienci starają się w końcowej fazie przesiadywania w tym lokalu zamówić specjał z karty czyli tzw. ,,Trzy szyszki”. Uwierzcie, nazwa jest naprawdę zdradliwa. Są to trzy małe piwa 0,2 serwowane w pięknych szklanicach na drewnianej podstawce. Spróbujcie ją wymówić po trzech dużych piwach, ubaw gwarantowany. Odchodząc na chwilę od Pilsa o, którym jeszcze nie rzekłem ani słowa chciałbym wspomnieć o obsłudze, która rzetelnie przykłada się do swojej pracy i zawsze uśmiechem i uprzejmym poganianiem namawia klientów do zakupienia następnego trunku. Podam przykład jak kelner namówił mnie oraz kumpla by wziąć jako ostatnie piwo duże zamiast owych ,,Trzech szyszek”. Zostaliśmy namówienie metodą na dumę gdyż w odpowiedzi na wygłoszoną przez nas prośbę o te małe końcowe piwka zostaliśmy przegadani, że dla takich dżentelmenów jak My innych niż duże nie ma prawa nam podać i to zwyczajnie nie przystoi siedzieć przy małym kufelku. Jako, że z asertywnością miewam problem, kumpel też, zwłaszcza w temacie piwa daliśmy się przekonać.

b3Źródło: Źródło: 
http://www.brovaria.pl/data/cataloguec/ZLS00NTgyODEtQnJvd2FyMDMuanBn.jpg

Wracając do Pilsa streszczę się w paru słowach gdyż smaki miałem na tyle wymieszane, że jestem w stanie opisać je krótko, ale zacnie: wyśmienite. Nazwa ,,Pils” nie ma nic związanego z tym rodzajem piwa jakiego się spodziewacie zobaczyć. Lekko mętne, orzeźwiające jak grad za oknem i kojące pragnienie tak starannie jak nachalny urzędnik szukający kruczków na podatników. Mówiąc krótko, acz zwięźle jeżeli kiedyś uda Wam się trafić w to miejsce to zamówcie to piwo, koniecznie. Na wynos można również zamówić 3 litrową beczkę piwa! Kosztuje ona 45 zł, a więc opłaca się takową kupić i częstować siebie samego, ewentualnie gości w domu tym wspaniałym trunkiem. Natomiast jeżeli spodobałoby się Wam szkło z, którego pijecie jest możliwość zakupienia kufli( z wystawy nie ze stolika!).

Na koniec wypadałoby wspomnieć o cenie, zatem wynosi ona 7 zł/0,3 L oraz 10 zł/0,5 L, a ,,Trzy szyszki” kosztują 15 zł. Prostym rachunkiem widać, że opłaca się brać większe kufle i dłużej cieszyć się ich raczeniem. Piwo jest warte swej ceny w, końcu w pakiecie dostajemy możliwość usadowienia się w samym centrum miasta oraz podejrzenia z bliska jak wyglądają tanki, a przede wszystkim dostajemy wysoką jakość produktu.

Wielkopolski Piwosz

Strona restauracji: http://www.brovaria.pl/

20150326_175132

Lot Chmiela i Piwna Stopa

Lot Chmiela i Piwna Stopa.

Sobotni wiosenny wieczór to najlepszy moment by wybrać się do ulubionych knajp. Wiele razy mierzyłem się z napisaniem relacji z odwiedzanych pubów, ale często bywało tak, że ochota do robienia zdjęć malała wprost proporcjonalnie do ilości wypitego dobrego piwa. Tym razem wreszcie jest inaczej!

Lot Chmiela ul. Żydowska 4, Poznań. 

PS27

PS24

Pierwszą knajpą, którą odwiedziłem z swym piwnym aparatem był ,,Lot Chmiela” w Poznaniu na ul. Żydowskiej. Wnętrze sprawia wrażenie nie poukładanego, zmieszanego tysiącami różnych szpargałów, które razem tworzą przyjazną przestrzeń do kosztowania. Zdecydowanie najmocniej rzuca się w oczy podest z dwoma fotelami, który obstawiony jest gramofonem, maszyną do szycia, która robi za stół, a witryna pubu robi za podest do trzymania zakurzonych butelek po piwie. Zresztą zobaczcie co jeszcze znajduję się w pobliżu najbardziej dziwnego miejsca w knajpie!

PS21

PS25

Pub jest wąski, ale naprawdę długi, a co ważne posiada ogródek oraz piwnice. Mimo niepozornego zatłoczonego wejścia, zmieści się w nim naprawdę solidna ilość osób. W sezonie letnim właśnie ogródek jest najbardziej pożądanym miejscem w pubach, ten zakotwiczony między otaczającymi kamienicami, przyozdobiony żarówkami znanymi z amerykanskych filmów z ponczem, sprawia wrażenie przyjaznego i kameralnego. Zacienione miejsca dadzą ochłodę w upalne dni, a piwo craftowe czekające w kranach zapewni ochłodę.

PS22

PS23

Kranów nie ma oszałamiająco dużo, mieści się ich zaledwie 8, ale dla spragnionych inności znajdzie się szeroki wybór na półkach uginających się od butelek. Jako, że na kranach ¾ piw stanowiły te przeze mnie kosztowane postanowiłem wziąć ,,Marynkę” z browaru Wąsosz, która do tej pory umykała mej uwadze. Nie bez obaw, do tej pory nawet craftowe pilsy stanowiły dla mnie nie lada rozczarowanie, wziąłem najlepszą ilość piwa dla konesera 0,33 i zanurzyłem usta. Piwo okazało się takie jakie powinno być, delikatne i nie wychylające się w żaden sposób ponad nie zdrowe normy. Nie było w nim nadmiaru słodu, jedynie w aromacie delikatnie miałem wrażenie wyczuwalnej zbyt dużej ilości słomy. Lekka gorycz majestatycznie muskała me podniebienie i dała odczuć przyjemny odcień gorzkości, naszej polskiej Marynki.

PS20

PS19

Ogólnie wywarło na mnie dobre wrażenie, ale bez szału mówiąc krótko. Po całej piwnej rewolucji, która przetacza się przez kraj, ciężko wysilać się na wyszukiwanie specjalnych doznań od zwykłego pilsa, jednak Wąsosz udowodnił, że ten gatunek można też uwarzyć bez nachalnego odczucia kukurydzy. Piwo, które widzicie obok (duże szkło) to Kraftwerk Steam Time: on jest wyborny pod każdym względem. (Piwo kumpla)

PS18

PS26

Piwna Stopa ul. Szewska 7, Poznań. 

PS17

PS16

PS13

Następnym lokalem przeze mnie odwiedzonym była ,,Piwna Stopa” miesząca się na ul. Szewskiej. Tego wieczoru miała w niej miejsce premiera piw z browaru Setka: Gose Rabarbar, Curacao Witbier oraz Redneck: Single Hop Cascade Pils. Lokal, nie raz przeze mnie odwiedzany, zawsze sprawia wrażenie przyjacielskiego i luźnego, atmosferą nieco przypominającą dawną ,,Setkę” na Św. Marcinie. Belgijski, tłoczny klimat dopełnia gwar tłumu i ściany przystrojone obrazami, podkładkami pod piwo, wielkimi ceramicznymi kuflami oświetlonymi pół jasnym światłem.

PS14

PS15

PS10

Komu mało ma możliwość wyjścia na ogródek, na którym można zamówić burgera czy specjalnego hot-doga z rusztu. Na powietrzu znajdują się ciężkie drewniano-żeliwne krzesła upchane pod parasolami Lindemansa, a całości dopełniają kapele, które umilały świętowanie 2-ich urodzin pubu (bez okazji też występują).

PS12

PS11

PS7

Tym razem grała kapela ,,Outsider”, która dawała z siebie wszystko i wychodziło jej to świetnie, można było usłyszeć największe przeboje ,,Dżemu” (aż noga sama drżała w rytm!) oraz piosenki, których niestety nie znam lub nie pamiętam (tak, piwa też robiły swoje plus wszechobecny gwar). Kameralny koncert zdecydowanie na duży plus, idealne dopełnienie urodzin ,,Piwnej Stopy”. Na kranach spoczywała zdecydowanie większa ilość piwa, która znikała naprawdę szybko, w sobotę przecież ludzie zawsze są bardziej spragnieni. Pierwszym obranym przeze mnie piwem był ,,Rabarbar” z Setki.

PS1

Rabarbar

Był on niebywale rześki i harmonijny w smaku, prosty, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nuty rabarbaru naprawdę ciekawie łączy się piwem i nie powiedziałbym, że połączenie to może być, aż tak dobre! Zero słodyczy, zero złych aromatów i smaków, które kłóciłyby się z całością trunku, a dzięki temu idealnie wpasowuje się w klimat ciepłych dni. Seweryn, człowiek Setka, zdradził, że do produkcji piwa zużyli około 42-50 kg rabarbaru. Jednocześnie wrócił temat piwa ,,Madagaskar”, które jak pamiętam urywało mi wszystko co mogło, a nie zostało ku mojemu zdziwieniu tak dobrze odebrane przez innych blogerów. Chwała jednak ludziom, którzy je docenili i kupowali na potęgę. Toczyliśmy również ciekawą dysputę na temat ciemnych piw: porterów i RIS-ów i ponownie, ku mojemu zaskoczeniu Seweryn mówił, iż rynek ciężko, niczym moja droga wątroba, przyjmuje te gatunki piw. Biorąc pod uwagę sukcesy oraz kunszt polskich piwowarów tworzących wszelakie odmiany ,,ciemniaków” do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia.

PS9

PS6

Gdy skończyło się rabarbarowe orzeźwienie czym prędzej poszedłem po następne piwo, wybór padł na ,,Petronelkę” z browaru Szałpiw. Głównym niecodziennym składnikiem, który odgrywał pierwszoplanową rolę był jałowiec. Najsilniej wyczuwalny był w aromacie, można było odnieść wrażenie jakby mieliło się go w moździerzu, natomiast w smaku już łączył się w tak popularną ostatnimi czasy kwaskowatością i następująca po sobie delikatną goryczą. Jednocześnie siła jałowca nie zostawiała miejsca dla cytrusów: grejpfruta i pomarańczy, oba te aromaty kuliły ogon i nie wchodziły w drogę temu leśnemu aromatowi. Smaczne piwo choć moim zdaniem kwaskowatość była zbyt silna i nie zawsze dobrze współgrała z jałowcem. Oba składniki mogłyby być bardziej zbilansowane jednak piwo zapisuje na plus! Kolejna abstrakcyjna nowość piwnej rewolucji skosztowana.

PS8

Jednym z ostatnich piw kosztowanych tego wieczora był Black IPA z browaru Nepomucen. Przyznaje, kubki smakowe mogły być przytępione po tak różnych smakach, zwłaszcza, że w między czasie wleciało jeszcze jedno piwo, na którego nie szczęście nie mogę przypomnieć sobie nazwy. Jednak co zapamiętałem z Black IPA to fakt, że odstawał od stylu zwłaszcza w zapachu: mało cytrusowy, nie spotkało mnie takie zaskoczenie jak przy Hopus Jumno z Pinty i jednocześnie mało palony.

PS2

PS4

Jednym słowem: był znacznie delikatniejszy i możliwe, że dzięki temu przystępniejszy dla szerszej publiczności. Chwilę po godzinie 22 grę zakończył zespół ,,Outsider”, choć o młodej godzinie to jednak cisza nocna na danym obszarze obowiązuje już właśnie od 22. Kto z Was nie miał jeszcze okazji przybyć do obydwu lokali, niech czyni to czym prędzej, warto zwłaszcza latem!

Wielkopolski Piwosz 16.05.16

F*ck the Boundaries

Moją reakcję na pierwszy haust piwa najlepiej odda TEN GIF. Prędko zdaje sobie sprawę, że próbuje ono być dla mnie wszystkim: miłością, nienawiścią, krzykiem, ciszą, radością i łzami…napakowane amerykańskimi chmielami w pierwszej chwili niesie demokrację na barkach swych żołnierzy, którzy w tym piwie przybierają postać słodkawej pszenicy. To piwo to swoiste multi-kulti, początkowo słone przybiera raz po raz posmaki kwaśne, które bilansowane są przez wyczuwalną i uspokajającą sytuację słodką pszenice.

fuck-the-boundaries_piwnakompania-wordpress-com-3

Jest ona jak relaksacyjna muzyka w domu napakowanych kiboli, początkowo uspokaja, ale ostatecznie doprowadza do furii, powoduje ogromną demolkę, wodospad niepohamowanej agresji. Jednak, gdy zaćmienie opadnie z umysłu nadchodzi refleksja: stabilność, stabilność wszędzie. Została osiągnięta choć po drodze było trzeba spróbować wszystkiego, szukam cząstki, do której mógłbym się przyczepić, bez końca szukam i się głowie…i co wnet się okazuje? Brak mi w nim goryczy. Może i jakaś nuta jej się znajdzie, ale to nie to, skołowany umysł wiedział, że czegoś mu brak, jednak odnalezienie tego smaku trochę mu zajęło.

fuck-the-boundaries_piwnakompania-wordpress-com

Faktycznie, mówiąc delikatnie przełamuje granicę, wprowadza w stan nowego ducha piwowarstwa, gdzie jest wszystko, style są różne jak ludzie w berlińskim metrze i co najlepsze dzięki temu można odnaleźć swe miejsce. Byłbym nie rzetelny gdybym nie wspomniał o barwie, a ta w swój intrygujący sposób łączy te style: w jasności bardziej przypomina kwacha, w cieniu pszenicę, a przy przymkniętych oczach gose.

Odlot i to w pikelhaubie.

fuck-the-boundaries_piwnakompania-wordpress-com-2

Zapach 10;

Smak 9,5; (za brak goryczy)

Wygląd 10;

Ogólnie 9,75.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Otrzymane: od Brokreacja

fuck-the-boundaries_piwnakompania-wordpress-com-4

Dunkles Hefe Weizen

Nie lubię zapominać. Raczej mi się to nie zdarza, ale niestety mimochodem w życiu zdarzają się momenty, gdy zapomina się o rzeczach ważnych. Mi uleciał fakt, że ciemne pszeniczne piwa, niemieckie rzecz jasna, są pyszne. Ten przedstawiciel chłodzący obecnie mój przełyk pokazał to w całej krasie!

dunkles-hefe-weizen_piwnakompania-wordpress-com-3

Fenomenalnie kremowy z dozą słodyczy ubraną w bąbelki przemyka przez moje ciało jak woda przez rzeźbione kamienie tysiącami lat. To znaczy, że wpasowuje się idealnie w mój przedział smakowy. Jakżeby było tego mało posiada w sobie zachwycające mnie nuty gorzkości, mniej więcej występujące w szóstej sekundzie po skosztowaniu.

dunkles-hefe-weizen_piwnakompania-wordpress-com-5

Trwają one dosyć krótko, a tuż za nimi jak stado dziennikarzy na tragedię pędzi słodycz, pszeniczna i radośnie letnia. Poemat układałby się w niebiańską całość pozbawioną wad, doskonałą i czystą jak skrzydła herubina, gdyby nie aromat. Nie, nie jest zły. Po prostu jest ponadprzeciętnie delikatny, bez solidnych nut palonej pszenicy, przypomina swego jasnego brata wykąpanego w bananowym soku. Barwy doskonale czarnej nie ma, choć przypomina mi nieco Paulanera Dunkela, piwo ideał mych około dojrzałych lat, wzór każdego dobrze przeżytego piątku. Więcej Panowie Frankończycy, więcej! Lejcie pókim siedzę!

dunkles-hefe-weizen_piwnakompania-wordpress-com-4

Zapach 7;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5;

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Franky Getranke&Mehr, Norymberga
  • Cena: ~0,8 Euro

dunkles-hefe-weizen_piwnakompania-wordpress-com