American Barley Wine

Brak we mnie dzisiaj głębi, czuję się… cienki – może dlatego, że niedawno spożyłem piwo tak gęste smakowo, tak potężne zapachem, pełne, wytrawne i delikatne. Będące paradoksem cichego uderzenia w dzwon… Czy może dlatego, że nawet tak dobrze skomponowane piwo, o którego aromacie, gdybym miał tyle czasu wolnego co Mickiewicz, napisałbym równie kapuścianego Pana Barley’a, zostawiło za sobą niedosyt. Zanim jednak udamy się na koniec tej satysfakcjonującej i rozczarowującej jednocześnie degustacji, przebrnijmy przez jej wszystkie akty. Sztuka, a czymś takim niewątpliwie mogłoby być to piwo, byłaby niebotycznie dobrym komediodramatem w trzech aktach, której niedokończony rękopis, na siłę zostałby ukończony przez pozbawionych geniuszu scenarzystów. Ludzi, którzy brukają deski teatru wypocinami poziomu paradokumentalnych chałturek. Mogą mówić, że prawdziwa sztuka obroni się sama – nie wiem jednak, czy częściej nie jest winny odbiorca: stworzenie niepotrafiące wykrzesać z siebie odrobiny wrażliwości na myśli autora. Wyrzucić z siebie coś więcej, niż tylko pseudomądre uniesienie brwi w galerii sztuki (bo tak trzeba, przecież nie można wyjść na chama). Coś więcej niż ignorowanie sztuki poza murami tego supermarketu z odchamiaczami.

american_barley_wine_PINTA_piwnakompania_03

 

Akt I

Nos, istne tornado zapachów. W beczce płynie trzech rozbitków.

Jeden z rozbitków to Kwiat, nagietekek, by być precyzyjnym – on, jak i kwiatowość ogólna wybija się najbardziej poza diablo wytrawną beczkę. Jednakże przepycha się on z depczącym mu po piętach zapachem solonych precli. Quasi-bryza wyczuwalna w zapachu jest zaskakująco intensywna, co więcej zaskakująca. Jej obecność jest niczym wyśmienita gra aktorska aktora, który znany jest z betonowej twarzy. Jest jak naturalnie wyglądający Nicolas Cage, jest jak powiew zmiany i świeżości. Ale w beczce jest ktoś jeszcze – czyha, czai się… Papryczka chilli z oczyma jak ziarna pieprzu. Ona jest jak drugi trup już w pierwszym akcie, jest nieprzyzwoicie nie na miejscu a jednak rozbudza apetyt. Kurtyna idzie w dół.

Akt II

Język rozbiegany jak gałki oczne.

Jeżeli język byłby sceną, to byłby tą, na której grane sztuki czasem ruszają całą ziemią i zawalają jej fundamenty a czasem sprawiają, że widownia rusza do wyjścia – klapa miesza się tutaj z geniuszem, co samo w sobie jest ożywcze. Tak. Ożywcze – doskonale wytrawny smak goryczy zbilansowany przez owocowe nuty, ogromna, zbyt wielka beczkowość (taka dziwna drewniano-winna kwaśność), nienarzucający się orzech oraz zabójcza perfumowatość przekraczająca wszelkie granice. Idealnie dobrane wysycenie jeszcze udobitnia wytrawny, gorzki acz owocowy smak. Gałki oczne przewracają się, gdyż nie mogą wchłonąć piękna trunku nie eksplodowawszy uprzednio. Na scenę wchodzi, niczym pijany aktor, alkohol. Kurtyna szybko, niczym kiecka wiejskiej dziewki na prośbę podróżnego aktora, opada na deski sceny.

american_barley_wine_PINTA_piwnakompania_04

Akt III

Turpista siedzi na pustej scenie i gdyba.

No właśnie, piwo tak dobre, bo nie doskonałe – zaskakujące, ale ten właśnie smak, w którym wypunktowałem wiele niedociągnięć, ta dziwność łączenia geniuszu z beznadzieją, jak i słone precle oraz zabójczo przystojna papryczka, stworzyły to piwo dla mnie. Frenetyczny zwrot akcji oraz wybitne skwitowanie wszystkiego oszałamiającą oprawą. Sztuka, ta matka wszechczucia, żyje, ma się dobrze i obroni się sama. Tylko odebrać ją będzie musiało być komu.

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,9.

Smakosz śląski.

Wybaczcie taką jakość, ale to zdjęcie, z konieczności, musiało zostać wykonane moim, cudownym aparatem schowanym w cudownej motoroli, przez niezaznajomionych nazywanej telefonem.
Wybaczcie taką jakość, ale to zdjęcie, z konieczności, musiało zostać wykonane moim, cudownym aparatem schowanym w cudownej motoroli, przez niezaznajomionych nazywanej telefonem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s