Triple Twister

Był sobie diabeł tasmański – zapewne pamiętacie tego osobnika z kreskówek „Zwariowanych Melodii” – jego zaletami były: bezprecendensowość oraz skuteczność. Diabelska skuteczność w sianiu zniszczenia, zostawiania za sobą pożogi i złamań. Lubiłem gada, miłością istoty, która dostrzega podobieństwo (ubóstwiam też zwierzaka z Muppetów) – uwielbiałem i diablotasmańskie tornado na etykiecie, jak i długość nazwy tego trunku (cherry coconut oat milk stout). Nie liczyłem na niszczycielską moc, jaką powinien posiadać trunek, gdyby był, powiedzmy, RISem – jednakże chciałem, by był przynajmniej taki, jak Diabeł Tasmański w chwilach poza niszczeniem. By był charakterny, chwilowo stonowany – i co najważniejsze, by było czuć dzikość płynącą z nietuzinkowego połączenia.

piwnakompania_T_Twister_05 piwnakompania_T_Twister_06

Nadmienię jeszcze, że na tafli trunku pokazał się dziw czy inny czort – osad, który wyglądał jak kryształki cukru a smakował jak płatki owsiane. Zamierzone? Moja wiedza nie sięga tak daleko – jednakże jak miałbym zgadywać orzekłbym, że raczej nie. Do rzeczy jednak, bo przydługawy wstęp miał osłodzić mi fakt spożywania tego piwa. Nie, nie było obrzydliwe. Tylko sztuczne oraz tak rozwodnione a delikatne, że jako woda niejednokrotnie jawiło mi się w szkle. Przesadzam celem oddania tego muśnięcia smakiem, jakie ma trunek. Też nie to. Ciężko mi opisać to, co czułem pijąc go, gdyż mój prosty, męski umysł nie potrafi pojąć łączenia więcej niż jednej emocji naraz – czułem się rozczarowany i zdziwiony. Urzeczony i zniechęcony. Sztuczne wiśnie były rodem z amareny, kokos rodem z paskudnie przetworzonych batoników ale mleczna kremowość i zjawiskowa, niewypowiedziana wręcz, pokawowość wprost z objęć orgiastycznego Rzymu.

piwnakompania_T_Twister_04 piwnakompania_T_Twister_03

Nie: kawowość – zbyt to delikatne i lekkie, niczym elfie kroki. I to wszystko zostawia po sobie ten posmak – ani zbesztać zań (bo kawka jest i odpowiednia doza laktozy) ani wychwalać (wisienka mocna 15% za pijonę). Zganić? Wychwalić? Nie wiem. Diabeł tasmański bez tornada, bez dzikości za to z rozterkami – ratuj się kto może, bo zamiast siać zniszczenie posieje pustkę i Weltschmerz. Tego jednak już lasek zdążył już wyrosnąć zdrowy – nie podziała na niego zasiew tak zdawkowy. Och szarości, przeklinam Cię, przepadnij!

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Tabakiera, Gliwice;
  • Cena: ~8zł.

piwnakompania_T_Twister_02

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s