Na ciepłe dni.

Subiektywny spis piw, które warte są polecenia na zbliżające się ciepłe dni. Latem każdy z nas szuka możliwości orzeźwienia się, odświeżenia w ukropie dnia, a że nawadnianie to podstawa warto wiedzieć jak sobie pomóc! Na ten czas poleciłbym poniższe piwa, są one rześkie, w wiekszości delikatne, a także nie tak skomplikowanie smakowo złożone jak RiSy czy Portery. Po kliknięciu w nazwę piwa przejdziecie do recenzji!

American Wheat Potion#2

American Wheat Potion#2_piwnakompania.wordpress.com 2

Najlepsze dla zaczynających przygody z craftem. Idealnie lekkie i wyśmienite. Zaskakuje na każdym kroku, prawdopodobnie obecnie dopiero się waży, mogą wystąpić problemy z zakupem.

Benediktiner

P1220833a

Z tego co zaobserwowałem są bardzo często dostępne w sieci Carrefour. Kto uwielbia piwa pszeniczne nie powinien odmawiać sobie wypicia tego trunku. A historię browaru znajdziecie w ,,Piwnej Mapie„!

Blady Witek

piwnakompania_Blady_witek_01

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć tego piwa, jedno z najdelikatniejszych jakie miałem okazję pić (jest recenzja Smakosza, moja nie miała kiedy powstać). Niebywale filigranowe w każdym możliwym aspekcie.

Chopskie Lato

chopskie-lato_piwnakompania-wordpress-com-2

W czasie pierwszego kosztowania mówiąc dosłownie o mało nie zachłysnąłem się z kunsztu jaki został zamknięty w butelce. Jak nazwa wskazuje, najlepiej smakuje w plenerze w obecności paru chłopów. Bierzcie i pijcie z tego wszyscy! Redenie, warzysz już?

Kejter

Kejter_piwnakompania.wordpress.com 3

Niebywale odświeżająco-goryczkowe z alkoholową nutą na końcu. Czytanie opisów z gwary poznańskiej może spowodować połamanie języka na pierwszym akapicie.

Kociamber

Kociamber_piwnakompania_2

Delikatnie kwaskowate od kiwi dopasowuje się idealnie do letnich, ciepłych dni. Niekiedy można mieć wrażenie, że małe pesteczki przemykają w czasie kosztowania. Na półkach druga warka, podobno mniej kwaśna.

Młynarz

Młynarz_piwnakompania.wordpress.com 3

Mój faworyt tej listy: pyszny, lekki, kremowy zmieniający smaki w czasie kosztowania. Zawsze szukam go na półkach sklepowych, koniecznie musicie spróbować.

Pan IPAni

Pan IPAni_piwnakompania.wordpress.com 3

Najlepsze dla zaczynających przygody z craftem. Harmonijne połączenie smaków, bez wyrzutu goryczy na końcu konsumpcji, bezsprzecznie umili dzień.

Piknik z Dzikiem

Piknik z dzikiem_piwnakompania.wordpress.com 2

Gdy je kosztuje, zachwycam się za każdym razem. Cytrusowe, grejpfrutowe, szaleńczo owocowe prezentuje się w szkle wybornie. Tak jak w stylu być powinno: z alkoholową nutą w czasie smakowania zwieńczone kwaskowatością.

Summer Memories

Summer Memories_piwnakompania.wordpress.com 4

Najlepsze dla zaczynających przygody z craftem. Wybitnie d-e-l-i-k-a-t-n-e. Dobre, smaczne, ale zaawansowani piwosze mogą być zmartwieni nadzwyczajną delikatnością.

Śmietanka

Śmietanka_piwnakompania.wordpress.com

Wspaniałe polskie pszeniczne piwo, nic mu nie brakuje w porównaniu do niemieckich odpowiedników. W ,,ślepym teście” nie odnalazłbym różnicy.

Underwater

Underwater_piwnakompania.wordpress.com 2

Cytrusowe, owocowe, a nawet moim zdaniem z nutami migdałów w aromacie. W bogactwie można się zagubić, a właśnie teraz nowa warka jest już w sklepach.

Witbier

DSC01361

Klasyka gatunku, w tym zestawieniu nie mogło go zabraknąć. To piwo trzeba spróbować, moim zdaniem najlepszy produkt z Browaru Kormoran. Z tyłu etykiety znajdziecie fantastyczny opis dlaczego ten trunek nazywany jest ,,piwem mleczarza”.

Wielkopolski Piwosz

 

 

Aficionado

Pośród różności, odmienności i wielorakości smaków wśród piw można czasem się zagubić, odnieść wrażenie bycia przytłoczonym, maluczkim niczym Stuart. Po wzięciu pierwszego haustu poczułem się właśnie tak, zmysły zgubiły się co właściwie mają odczuwać, co bardziej, co słabiej i ogólnie rzecz ujmując o co chodzi z tym piwem? Kapitan Aficionado zabiera nas w podróż po torfowiskach opalanych wędzonką, na których bez żadnego problemu można spotkać plantację kawy przeplataną gdzieniegdzie szyszkami chmielu.

Aficionado_piwnakompania.wordpress.com 3

Ta niesłychana uprawa rozdziera mnie wewnętrznie, skłóca by po chwili pogodzić się w solidnym łyku. No bo jak zmieścić tyle wyrazistych aromatów w jednej butelce? Które smaki są wyrazistsze? Nie potrafię Wam jednoznacznie odpowiedzieć, wszystko miesza mi się jak wspomnienia z Beergoszczy po ostatniej degustacji, Siedząc tak skonfundowany począłem się zastanawiać czy nie tak właśnie postrzegam Afrykę, z którą niewątpliwie miała mi się kojarzyć etykieta. Chytry zabieg chłopaków z Kingpina okazał się tak wybiegły, że dałem się złapać w pułapkę zagubionych myśli? Niewątpliwie barwą przypomina wypaloną, afrykańską ziemię, płonącą od słonecznej energii. Brązowe nity piwa przeplatają się solidnie z beżową pianą, harmonizująca się na tafli trunku, który dzielnie wznosi ku górze nieprawdopodobny zapach spalonej do bólu kawy oraz przepysznej, naturalnej wędzonki. Gdzieś tam z tyłu głowy odzywa się mój mały skrzywiony JA, który każe dopowiedzieć, że piwo ewidentnie ma dla mnie jeszcze jedno pozytywne skojarzenie: a mianowicie ze starymi, zjeżdżonymi podkładami kolejowymi. Kojarzycie ten ciepły, soczysty techniczny zapach nabyty wraz z upływem czasu przez kolejowe drewno? Jeśli nie polecam wybrać się na najbliższy nie-betonowy szlak kolejowy. A tymczasem mości Panowie Kingpinowcy: Wasze zdrowie, do dna!

Aficionado_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 9,5;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena:~8,5 zł.-

Aficionado_piwnakompania.wordpress.com 2

Relacja z Beergoszczy.

Beergoszcz_piwnakompania1

Tyle wyczekiwania, tyle nastrajania się do wyjazdu, do poczucia festiwalowej-piwnej atmosfery i już…jesteśmy po Beergoszcz 2016. Na bieżąco miałem wiele planów jak opisze tą wizytę, skupiając się na detalach smaku i aromatu (spróbuje jak najwiarygodniej oddać poznane piwa) jednak przed komputerem sprawa wygląda nieco inaczej. Trudniej przypomnieć mi sobie wszystkie niuanse, ale obiecuję, że wszystko będzie rzetelne i sprawdzone.

Beergoszcz_piwnakompania3

Co przede wszystkim zadziwiło mnie i moją radosną, serdeczną ekipę? Rodziny, dosłownie, mnóstwo rodziców z małymi dziećmi szczelnie wypełniających miejsca siedzące, a także żywo uczestniczących w dyskusjach przy stoiskach. Drugie zaskoczenie? Komfort spędzania czasu. Przypominając sobie Poznańskie Targi Piwne z listopada zeszłego roku, trzeba oddać organizatorom, że mimo krzesełek na trybunach udostępnionych gościom nie pożałowali miejsc na środku hali.

Beergoszcz_piwnakompania33

I to zarówno na krzesłach jak i bajeranckich workach ze słomą przy paletach. Co również wpisuje się w komfort przebywania to także odpowiednia temperatura powietrza.  Na Targach w Poznaniu było ciaśniej, goręcej i co wkurzało najmocniej to fakt, że pół hali było zamknięte choć wystarczyło ustawić stoiska pod ścianą, a nie w połowie sali. Co zawiodło? Moim zdaniem nagłośnienie, było nierównomierne i zdecydowanie zbyt miejscowe tzn. brakowało jasnych komunikatów ze strony organizatorów o odbywających się panelach dyskusyjnych. Ale to niewielkie sprawy, sam festiwali był bardzo udany!

Beergoszcz_piwnakompania9

Ilość wystawców, ich chęć do rozmów i dzielenia się informacjami, serdeczność browarników, blogerów, a także ludzi w kolejkach przekraczała granicę polskiej codzienności.  Zwłaszcza ekipa z Wąsosza, Kingpina i Setki wspaniale dzieliła się wiedzą, pomysłami, żartami. Rozmowy z nimi przeprowadzone były interesujące i żywiołowe, jednocześnie cholernie serdeczne. Duże brawa dla Was!

Beergoszcz_piwnakompania12

Beergoszcz_piwnakompania27

Przechodząc już do piw przeze mnie kosztowanych: zacząłem klasycznie od P(APY) z browaru Mayernsztadt. Klasyka gatunku, ale wyborna: chmielowo-cytrynowa, z aromatami żywicy i lasu, a w smaku szczególnie goryczkowa, ale nie przeciągła z równoważonym balansem. Beergoszcz_piwnakompania5

Beergoszcz_piwnakompania6

Na festiwalach piwa oprócz możliwości porozmawiania ze sprzedawcami, piwowarami uwielbiam możliwość kosztowania piwa w ilości 0,2 bądź 0,3. Do degustacji lepszej ilości nie wymyślono, w rozsądnym odstępie czasu pozwala to na zachowanie właściwości rozpoznawczych mózgu i kubków smakowych. Beergoszcz_piwnakompania8

Beergoszcz_piwnakompania7

Po skończeniu pierwszej degustacji udałem się na stoisko Kingpina. Z daleka przykuwało uwagę jaskrawymi kolorami, wypełnionymi po brzegi półkami, elegancko podświetlonym logo, a przede wszystkim świadomością, że właśnie tam można skosztować premierowego piwa ,,Cajanerio: Session IPA z owocami Caja”.

Beergoszcz_piwnakompania13

Beergoszcz_piwnakompania14

Beergoszcz_piwnakompania15

Tutaj dopiero poczułem co to znaczy gorycz! Była zdecydowanie intensywna, przeciągła, długo utrzymywała się na podniebieniu, ale jednocześnie w aromacie królował aromat kwaskowatości i chmielu. Owoce również były choć zdecydowanie czuły się przytłoczone taką ilości goryczy, chłopacy sami przyznali, że nie spodziewali się takiej mocy i następna warka będzie lżejsza w gorycz. W czasie rozmów około piwnych wyszło, że łączy nas jedna uczelnia, jeden wydział, a nawet jedna specjalizacja. Świat jest mały. Pokrótce opowiedzieli mi o swoich procesach logistycznych i jestem pod wrażeniem sprawnością ogarniania wszystkiego od początku do końca.

Beergoszcz_piwnakompania16

Beergoszcz_piwnakompania22

Po krótkiej przerwie, gdy pozwoliłem nieco odpocząć kubkom smakowym po tak intensywnej lekcji od Kingpina, nadeszła chwila na sprawdzenie oferty food truckowej. Część wozów znana mi była już z innych festiwali, ale ciągle co robi na mnie wrażenie to kamienny piec w ciężarówce. Niezłe zawieszenie!

Beergoszcz_piwnakompania19

Beergoszcz_piwnakompania17

Przeważały food trucki z burgerami, które wyglądały imponująco i przytłaczały swą wielkością: z tego względu właśnie nie mogłem na niego sobie pozwolić, żołądek domagał się odpoczynku od ogromu jedzenia. Do wyboru były także niemieckie wursty w wszelakich odmianach, a także coś słodkiego na ząb: donuty na patyku.

Beergoszcz_piwnakompania18

Po powrocie do wnętrza hali przyszedł czas na kolejną festiwalową premierę ,,Doctor Brew: Sinem IPA”. Pierwsze wrażenie było bezbłędne, bursztynowa barwa zwieńczona pianą rosnącą na wysokość dwóch palcy zachęcała do kosztowania. I muszę przyznać, że po pierwszym hauście poczułem się zawiedziony: było goryczkowe, ale nie zaskakujące, smaczne, ale nie wybitne. Choć coby nie mówić, wypiłem je z przyjemnością.

Beergoszcz_piwnakompania23

Beergoszcz_piwnakompania24

Spacerując po hali z nowo zakupioną szklaneczką wypełnioną Doctor’em Brew, podążałem za moją damską ekipą, która chodziła po stoiskach w poszukiwaniu swych smaków. Sprzedawcy z serdecznością częstowali i dawali do testowania próbki piw oczekując na werdykt, niektóre z nich jak np. IPA z konopią naprawdę sprawiały znakomite wrażenie.

Beergoszcz_piwnakompania40

Beergoszcz_piwnakompania10

Beergoszcz_piwnakompania26

Spacerując w ten sposób odnalazłem następne piwo warte skosztowania: LolliHop z BeerBrosa. Ten mocno chmielowy trunek został wymieszany z…landrynkami. I choć tak jak w przypadku piwa z Kingpina, głównie dominowała gorycz, landrynki były wyczuwalne i dawały wspaniały, znany z dzieciństwa słodkawy posmak. Do tej pory było to dla mnie największe zaskoczenie tego dnia, płynęła z niego zdecydowania przyjemność z picia,  nie znikająca na przestrzeni czasu.

Beergoszcz_piwnakompania29

Beergoszcz_piwnakompania30

Podczas rozmów przy paletach, siedząc na worku z sianem zostaliśmy poczęstowani przez Pana roznoszącego testowe próbki ,,Souerem z Maliną” z browaru Bazyliszek. Muszę przyznać, że w tym czasie zapaliły mi się kufle w oczach, ruszyłem czym prędzej do stoiska. Co prawda chwilę zajęło mi kupienie swej porcji trunku, Panowie na stoisku chętnie zajmowali się rozmowami i odsyłaniem od jednego do drugiego w celu zakupienia, ale biorąc pod uwagę, że wszyscy wokół byli lekko ,,wcięci” nie stanowiło to najmniejszego problemu. Budowało atmosferę napięcia przed kosztowaniem.

Beergoszcz_piwnakompania32

I oto jest mój zwycięzca! Piwo było po prostu i, aż genialne. Naturalnie malinowe i kwaskowe, zero sztucznej słodyczy, a jednocześnie piwne. Idealne połączenie na odświeżenie po wcześniejszych silnych goryczkach. Na zbliżające się lato, upalne dni będzie pasowało perfekcyjnie. Barwą także przykuwało uwagę: malinowy kolor spajał się aromatem i smakiem, niczego więcej jemu nie było trzeba.

Beergoszcz_piwnakompania28

Beergoszcz_piwnakompania31

W między czasie udałem się do stoiska Browaru Wąsosz, szczególnie tutaj kłębiły się tłumy, a gwar niosący się z tego miejsca zataczał szeroki promień. Zamieniłem nawet nie małą ilość słów z sprzedawcami oraz głównym zarządcą browaru. Była to bardzo owocna, serdeczna rozmowa, z której niezmiernie się cieszę. Na moje pytanie jak oni to robią, że tyle browarów u nich warzy w tak krótkim czasie, dostałem obietnicę dowiedzenia się tego na miejscu. Podwojenie mocy produkcyjnych także powinno nastąpić w niedługim czasie, jeszcze więcej magii w każdej części Polski! Na końcu czerwca ekipa z Wąsosza wybiera się do Finlandii, do swych znajomych piwoszy z Humalove Brewing, którzy także gościli na targach i z wielką pieczołowitością sprzedawali piwa.

Beergoszcz_piwnakompania36

Po zakończeniu degustacji nasz czas w Hali Łuczniczki dobiegł końca, udaliśmy się na dłuższy spacer w kierunku dworca, zahaczając po drodze o centrum miasta. Szczerze muszę przyznać, że ten spacer był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, choć Torunianie nazywają ją ,,Brzydgoszczą” muszę oddać, że miasto wyraźnie zmienia się na lepsze.

Beergoszcz_piwnakompania35

Beergoszcz_piwnakompania34

Beergoszcz_piwnakompania38

Myślę, że z biegiem czasu będzie jeszcze lepiej, ewidentnie miasto ma potencjał, ważne by go odpowiednio spożytkować. Podsumowując: festiwal uważam za udany i ze względów piwnych, wspaniale smaczne trunki mieszały się z atmosferą tworzoną przez ludzi, którzy podnieśli rangę tego miejsca i dali mu energię.

Na Silesia Beer Fest niestety nie dam rady dotrzeć, ale już za nie długo widzimy się na Beer&Food Festiwal w Poznaniu!

Wielkopolski Piwosz 9.05.16 

Double Trouble

Zagadką pozostaje dla mnie czemu do tak harmonijnie kremowego trunku użyta została facjata niby batmanowego „Two Face’a”. Zachodzę w głowę, orbituję wokół pokoju, deliberuję usilnie chłodząc sobie głowę szybkością zataczania kół. I już zdaje się wiem, że rozbija się wszystko o dwa, kooperacyjnie pracujące browary, ale kiełkuje w mojej głowie ziarenko niepewności – czy to tylko tyle? Tak długo wlepiałem wzrok w kaduka na etykiecie, że począł odwzajemniać spojrzenie. Zaczęło się nieznacznie: mrugnął, przewrócił oczyma. Jednakże zaraz po tym rozpoczął komiczne ruszanie nosem, jakby narząd węchu swędział go niemiłosiernie, jakby ktoś tańcował mu koniuszkiem pióra po nozdrzach. Zdałem sobie w końcu sprawę, choć zajęło mi to krztynę czasu, że demon naśladuje ruchy mnie wwąchiwującego się w to piwo. Uśmiechnąłem się w pochwale dla swojego refleksu i zacząłem zastanawiać się dlaczego wykonuję tak specyficzne ruchy.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_02

Pierwszą przyczynę uwidziałem sobie w eminentnej intensywności, wprost chwytającej za jestestwo. Diabeł marszczył również brwi – nie w niezadowoleniu, raczej tak, jakby głęboko nad czymś rozmyślał, szukał w czeluściach umysłowej studni skojarzeń. To zapach przyprawy do zup – wymieszanej z ziarnami kawy oraz, co niepokojące, rozpuszczalnikowo-emaliowymi nutami. No i zagęszczone, kakaowe mleko. Nie dziwiłem się kadukowi wcale a wcale – bowiem sam doświadczałem grymasów ( a, że jestem posiadaczem dość plastycznej mordy – znaczy się rozciągliwej pod wpływem różnorakich wyrazów twarzy – broń Wielki Potworze Spaghetti, nienadającej się na muzę! ) nie tyle podobnych, co tożsamych. Gdy stuknąłem się z Dwutwarzowym szkłem, byliśmy już na ty. Mefistofeles? Lucyfer? Nie. Na dantejską modłę: Wergiliusz. Tym razem wspomagał mnie słowem – mówił o gęstości tego piwa, o jego nadmiernej słodyczy – o niej bajał długo, o tym jak była mleczna, jak przypominała syrop, jak blisko jej było do zagęszczonej śmietanki. Następnie wysławiał harmonijną gorycz, co espresso z mlekiem przypominała, co przyjemnie przychodziła i odchodziła wraz z łykiem – zostawiała miejsce dla kremowości i kwaśności arabici. Słownie układał całe poematy – nie wychwalał złorzoności tego piwa, a połączenia, harmonię. Nade wszystko wysławiał jednak wanilię niepozorną, co tajemnym sposobem łączyła wszystkie co do jednego: intensywne, kremowe, puszyste ( niczym chmury, obłoki, co między niemi lata gołomp ). O wyglądzie wspominał tyle, że jest. Zauważalny, mętny oraz obecny.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_04

To o cudzie bez złożoności traktuje to piwo. Jest traktatem co łączy słodycz, kremowość z wytrawnością i kwaśną goryczą. Jest przeciwieństwem etykiety. I teraz mnie oświeca! Piwowarowie bawią się z nami jak Fiodor Dostojewski, nazywając swój utwór „Zbrodnia i Kara”( a przynajmniej o takie wodzenie za nos posądzam rosjanina ) – w antonimy. I tak skonstruowana z przeciwności facjata również jest przeciwieństwem idealnej kremowości oraz jednorodności trunku. Czy o tym myśleli twórcy? Pewnie nie, ale co mnie to obchodzi? Dla mnie ważne jest to, że to ja o tym pomyślałem. To, że uskrzydlenie magicznym, piwnym sposobem znalazło się w butelce. To, że posiadało odwagę. No i niebagatelnie ukryte dziesięć woltów.

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: 10,80zł.

piwnakompania_DUBLETRUBLE_01

 

Canis Lupus

Doszukując się na siłę prostych skojarzeń wywołanych nadrukiem na etykiecie rzekłbym, że piwo absolutnie nie odgrywa roli ciężkiego, znudzonego wilka, a daje się poznać jako wilczek, wilczunio. Skąd te kochane zdrobnienia? Ano odpowiedź jest dziecinnie prosta, ugładzony aromat i smak nie powodują żadnej euforii, uczucia toporności i gorzkości.

Canis Lupus_piwnakompania.wordpress.com 2

Czuję się tak jakbym pił najdelikatniejszą z delikatnych kaw, ale nie palonych, tylko kaw zbożowych. Tych dzielonych między 10 osobową rodzinę z jednej saszetki zanim dostali 500 plus by dzielić się z dwóch saszetek. Nie mogę nawet liczyć na drobne ryknięcie wilczunia uwidaczniające się w postaci bąbelków, jest jednostajne, proste i jedynie w aromacie można odczuć lekką bliznę w postaci karmelowego bochenka chleba. Nasz wilczunio woli bawić się pluszowymi zabawkami aniżeli ganiać po lesie za zwierzyną, obca jest mu agresja i palony aromat drewna. Najsilniejszym atrybutem pozostałym po groźnych przodkach jest barwa, która choć wydaje się nieprzejednanie mroczna w przybliżeniu ukazuje swe kochane, wilczkowate, okrycie.

Canis Lupus_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 6;

Smak 4;

Wygląd 5

Ogólnie 5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7 zł.,-

Canis Lupus_piwnakompania.wordpress.com 3

 

Nomad

Koczownik wracał z wyczerpującego polowania, które niestety okazało się bezowocne. Zwierzyna nie dała się upolować, zastawione pułapki okazały się dziurawe, a na domiar złego broń w czasie czyszczenia wydała z siebie ostatnie tchnienie. Zniechęcony tym zbiegiem losu, koczownik wracał do osady okrężną drogą, zbyt szybki powrót mógłby dla starszyzny wydać się podejrzany, kara za potencjalny grzech lenistwa byłaby, aż nadto odczuwalna na przestrzeni dni. Wędrując ścieżkami pośród gęstej puszczy, szorując smutnym nosem po błocie potknął się o gęste gałęzie krzewu. Klnąc jak szewc podniósł się z ziemi, jednak wtem jego oczom ukazał się niezwykły widok: czy to uwielbiany przez starszyznę rzadki owoc goryczy? Przyjrzał się uważnie zielonym szyszkom i już był pewien! Przepełniony przypadkowym szczęściem napchał swój kożuch każdą ilością chmielu i raptownie obrał kurs na osadę. Na miejscu starszyzna wiedziała co z owym skarbem zrobić, wyciągnięto największy tułaczny kociołek, nasypano najlepszych słodów, zalano najsmaczniejszą górską wodą, a następnie dodano magicznej przyprawy. Nieostrożni koczownicy wsypali wszystko co mieli, z radości, z pragnienia, a także z celowej zachłanności. Dzięki temu podstępowi po osadzie rozszedł się zapach aromatycznego, intensywnego chmielu. Ludność szalała, młodego koczownika: szczęśliwego znalazcę życiodajnej przyprawy ubóstwiano, nikt nie miał mu za złe zniszczonej broni, a dodatkowo każdy miał ochotę napić się ze znalazcą. Ilość chmielu była na tyle ogromna, że przybierała nie raz aromaty cytryny, a w smaku odzwierciedlała się nie tylko goryczą, ale jednocześnie silną owocowością spokrewnioną z posmakiem znanym z Barley Wine. Między łykami magicznego trunku przebłyskiwała słodycz, rozciągła jak kot po drzemce, ale wytrawna jak najlepsze fłancuskie winooo. Opary z nad kociołka unosiły się wokół osady tworząc nieprzejrzystą, złotą powłokę, zlewając się w jedną całość z barwą piwa, a odcienie słońca tworzyły białą czapę na górze powłoki. Pijany z radości, ale także z ilości trunku młody Obeliks kołysząc się na swych króciutkich nóżkach próbował zachłannie łyknąć wprost z kociołka! Na jego (nie) szczęście rozbawiony tłum siłą nieprzewidywalności popchnął młodego Obeliksa wprost w otchłań cieczy. Zachłystując się niebagatelną ilością piwa przypadkowo nabrał mocy magicznych, a odtąd jego sława i waleczność zyskała poklask na całym kontynencie utrwalając się, aż do naszych czasów.

Nomad_piwnakompania.wordpress.com 3

Zapach 8,5;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Czechy
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~ 10 zł.-

Nomad_piwnakompania.wordpress.com 2

Deep Space

Trzeba mieć przysłowiową parę jaj, by głosić, że produkuje się trunek ciemny jak otchłań kosmosu. Pozerstwo? Udawana pewność siebie? Wystarczy łyk, niuch lub przelotność spojrzenia i już wiesz jak mroczny potrafi być kosmos, jak zabójczo melancholijny, jak wykrzykuje swoją osobowość samą ciszą. Oczywiście: nie mamy tutaj do czynienia z całkowitą demolką fundamentów gatunku, oczywiście: gdyby kosmos był taki, jakiego oczekujemy nikt nie zostałby astronautą. W tym cichym wypełnianiu swojej stoutowej roli ma to jedno szaleństwo, które odróżnia go od miriadów jednakowych stoutowych urzędników. Może nie szaleństwo – wtedy wsławiłbym go bardziej – bardziej specyficzne hobby: zapach. Prócz nut typowych, kanonicznych dla stouta ( kwaśności jak kawa, gorzkości jak czekolada, kremowości jak mascarpone, boskiego dotyku ugładzenia jak wanilia ) posiada specyficzną lepką, nektarową kwiatowość oraz pieprzne nuty. Perwersyjny urzędniku! Moja hobbystyczna bratnia duszo, czemuż tylko w zapachu przejawiasz odstępstwa od formy, od normy, od społeczeństwa Stoutów. Na języku: kawa, gorzkość palenia, kremowość wanilii, trochę gorzkiej czekolady, odrobina kukułek ( tych cukierków oczywiście, za smak ptasich kukułek byłaby 10. ) oraz ledwo wyczuwalny rum. Przed oczyma kosmiczna ciemność z niezbyt wysoką pianą, niczym mgławica stworzona z pianki espresso. Niepokojący i nieprzyjemny jest poziom ziemistości przy bardzo normalnym wysyceniu. Pozbawiony zagwozdek trunek, który ciężko się pije – przyjemnie wącha i owszem – jest niczym kilkugodzinny urzędniczy bełkot przerwany tylko jednym ciekawym zdaniem. Nie zrozumcie mnie opacznie – to piwo to naprawdę dobrze, rzemieślniczo wykonany kawał Extra Foreign Stouta, pija się go ogłupiająco dobrze. Oczywiście posiada wady, ale w swoim rzemieślniczym założeniu to Naprawdę Bardzo Dobre, Craftowe Piwo – jako istota szukająca raczej cech od norm wszelakich się odróżniających to piwo kwalifikuję jako przynudnego urzędnika, z jednym, perwersyjnie pieprznym oraz drugim, florystycznie dziwnym, hobby.

piwnakompania_Deep_Space2

Zapach 10;

Smak 5;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: 7,80zł.

piwnakompania_Deep_Space