Kapitan Claymore

Mocarny to trunek – bez trudu byłby w stanie władać nie jednym a dwoma Claymore’ami, gdyby tylko miał dwie ręce. Gdyby miał twarz, byłaby ona ogorzała od wiatru oraz ilości spożywanego alkoholu. Gdyby miał nochal, byłby czerwony niczym u pewnego renifera nadużywającego trunków wyskokowych. Gdyby miał wąsy, byłyby tak długie a męskie, że mieszałyby się z gobelinem zdobiącym ciało – od obojczyka aż po kostki. Gdyby miał nogi, nosiłoby na nich kilt a owe często zataczałyby się i plątały, pomagając mu cudem dotrzeć do brzegu, gdy już został barowym rozbitkiem dryfującym po nocnym bruku. Gdyby miał przyrodzenie, zgarnęłoby niebieską wstążkę za pierwsze miejsce. Gdyby był człowiekiem ratowałby Szkocję, wyzwalał Irlandię, ale wcześniej piłby na umór i niczego by nie uratował. O, jakże znajomo brzmi powiedzenie, że gdyby nie Whiskey to zawładnęliby światem. Jakie jednak jest to piwo, dokładnie, bez gdybania?

Piwnakompania_Kapitan_Claymore01

Proste. Brutalne. Beczkowe? Tak jak beczkowa jest „łycha”. Wytrawne – nie gorzkie, ale intensywne. Dekapitująco wyraziste. Mam z tym piwem problem – cenię sobie bowiem skrzętne ukrywanie alkoholu, a to piwo ma do głęboko gdzieś. Ba, nie tyle nie ukrywa a chełpi się nim. I, co więcej, nie przeszkadza mi to – nawet powiem więcej: oddycham z ulgą, gdy widzę jak naturalnie temu piwu to wychodzi. Jest jak esencja szkockiego, dusznego baru, wypełnionego drużyną, obleczonych w kilty, rugbystów. Przy całej swojej prostocie smaku ( ot, duuużo słodu, lekko szczypiąca w język beczkowość, kwaśna gorycz, trochę kawy – już na samy końcu przełykania i wyraźny, łiskowy alkohol ) nie jest ono ogłupiające. Mężczyźni w kiltach nie rechoczą a dyskutują, są cywilizowani, lecz czujesz, że w czymś innym niż kilt wyglądaliby jak w przebraniu. Fakt, rozsiewają dość nieprzyjemną woń ( emalia, ogrom słodu, ale i beczka, drewno – przychodzi na myśl leśniczówka. Dobra: płonąca leśniczówka – tak jest intensywne. I orzechy jeszcze w łupinach. ), ale dwudziestu chłopa nie może pachnieć różami. Całość piwa odbieram jak obraz bitwy – dudniące bębny wyrazistości, wrzask dwunastu tysięcy gardeł nieskrywanego alkoholu i wszechobecny Claymore.

Piwnakompania_Kapitan_Claymore03

Ten dwuręczny miecz zagwozdką był dziś dla mnie a ujawnił słabostki do kiltu oraz barowych piosenek na Wyspach. Czemuż i my w barach nie śpiewamy złączeni miłością do lejącego się na deski podłogi trunku, złączeni zdzieraniem gardeł, złączeni tekstami sprośnymi lub melancholijnymi – miast być tak połączeni niczym rodzina, przeoczamy sąsiedni stolik? Czemuż nie wznosimy kufli bogom pod niebo? Czemuż nie pijemy pięknie, karczemnie? Niech zagrzmią bary, wzmocnione stukotem szkła o bar! Niech zagrzmi kilkanaście milionów gardeł, złączone w jeden głos prześmiewający wszystko! Dźwięk pubowej piosenki niesiony przez chłód nocy.

Piwnakompania_Kapitan_Claymore04

Zapach 6;

Smak 9;

Wygląd 7;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: 10,30zł.

Piwnakompania_Kapitan_Claymore05

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s