Z wizytą w pubach: Lot Chmiela i Piwna Stopa, Poznań.

Sobotni wiosenny wieczór to najlepszy moment by wybrać się do ulubionych knajp. Wiele razy mierzyłem się z napisaniem relacji z odwiedzanych pubów, ale często bywało tak, że ochota do robienia zdjęć malała wprost proporcjonalnie do ilości wypitego dobrego piwa. Tym razem wreszcie jest inaczej!

Lot Chmiela ul. Żydowska 4, Poznań. 

PS27

PS24

Pierwszą knajpą, którą odwiedziłem z swym piwnym aparatem był ,,Lot Chmiela” w Poznaniu na ul. Żydowskiej. Wnętrze sprawia wrażenie nie poukładanego, zmieszanego tysiącami różnych szpargałów, które razem tworzą przyjazną przestrzeń do kosztowania. Zdecydowanie najmocniej rzuca się w oczy podest z dwoma fotelami, który obstawiony jest gramofonem, maszyną do szycia, która robi za stół, a witryna pubu robi za podest do trzymania zakurzonych butelek po piwie. Zresztą zobaczcie co jeszcze znajduję się w pobliżu najbardziej dziwnego miejsca w knajpie!

PS21

PS25

Pub jest wąski, ale naprawdę długi, a co ważne posiada ogródek oraz piwnice. Mimo niepozornego zatłoczonego wejścia, zmieści się w nim naprawdę solidna ilość osób. W sezonie letnim właśnie ogródek jest najbardziej pożądanym miejscem w pubach, ten zakotwiczony między otaczającymi kamienicami, przyozdobiony żarówkami znanymi z amerykanskych filmów z ponczem, sprawia wrażenie przyjaznego i kameralnego. Zacienione miejsca dadzą ochłodę w upalne dni, a piwo craftowe czekające w kranach zapewni ochłodę.

PS22

PS23

Kranów nie ma oszałamiająco dużo, mieści się ich zaledwie 8, ale dla spragnionych inności znajdzie się szeroki wybór na półkach uginających się od butelek. Jako, że na kranach ¾ piw stanowiły te przeze mnie kosztowane postanowiłem wziąć ,,Marynkę” z browaru Wąsosz, która do tej pory umykała mej uwadze. Nie bez obaw, do tej pory nawet craftowe pilsy stanowiły dla mnie nie lada rozczarowanie, wziąłem najlepszą ilość piwa dla konesera 0,33 i zanurzyłem usta. Piwo okazało się takie jakie powinno być, delikatne i nie wychylające się w żaden sposób ponad nie zdrowe normy. Nie było w nim nadmiaru słodu, jedynie w aromacie delikatnie miałem wrażenie wyczuwalnej zbyt dużej ilości słomy. Lekka gorycz majestatycznie muskała me podniebienie i dała odczuć przyjemny odcień gorzkości, naszej polskiej Marynki.

PS20

PS19

Ogólnie wywarło na mnie dobre wrażenie, ale bez szału mówiąc krótko. Po całej piwnej rewolucji, która przetacza się przez kraj, ciężko wysilać się na wyszukiwanie specjalnych doznań od zwykłego pilsa, jednak Wąsosz udowodnił, że ten gatunek można też uwarzyć bez nachalnego odczucia kukurydzy. Piwo, które widzicie obok (duże szkło) to Kraftwerk Steam Time: on jest wyborny pod każdym względem. (Piwo kumpla)

PS18

PS26

Piwna Stopa ul. Szewska 7, Poznań. 

PS17

PS16

PS13

Następnym lokalem przeze mnie odwiedzonym była ,,Piwna Stopa” miesząca się na ul. Szewskiej. Tego wieczoru miała w niej miejsce premiera piw z browaru Setka: Gose Rabarbar, Curacao Witbier oraz Redneck: Single Hop Cascade Pils. Lokal, nie raz przeze mnie odwiedzany, zawsze sprawia wrażenie przyjacielskiego i luźnego, atmosferą nieco przypominającą dawną ,,Setkę” na Św. Marcinie. Belgijski, tłoczny klimat dopełnia gwar tłumu i ściany przystrojone obrazami, podkładkami pod piwo, wielkimi ceramicznymi kuflami oświetlonymi pół jasnym światłem.

PS14

PS15

PS10

Komu mało ma możliwość wyjścia na ogródek, na którym można zamówić burgera czy specjalnego hot-doga z rusztu. Na powietrzu znajdują się ciężkie drewniano-żeliwne krzesła upchane pod parasolami Lindemansa, a całości dopełniają kapele, które umilały świętowanie 2-ich urodzin pubu (bez okazji też występują).

PS12

PS11

PS7

Tym razem grała kapela ,,Outsider”, która dawała z siebie wszystko i wychodziło jej to świetnie, można było usłyszeć największe przeboje ,,Dżemu” (aż noga sama drżała w rytm!) oraz piosenki, których niestety nie znam lub nie pamiętam (tak, piwa też robiły swoje plus wszechobecny gwar). Kameralny koncert zdecydowanie na duży plus, idealne dopełnienie urodzin ,,Piwnej Stopy”. Na kranach spoczywała zdecydowanie większa ilość piwa, która znikała naprawdę szybko, w sobotę przecież ludzie zawsze są bardziej spragnieni. Pierwszym obranym przeze mnie piwem był ,,Rabarbar” z Setki.

PS1

Rabarbar

Był on niebywale rześki i harmonijny w smaku, prosty, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nuty rabarbaru naprawdę ciekawie łączy się piwem i nie powiedziałbym, że połączenie to może być, aż tak dobre! Zero słodyczy, zero złych aromatów i smaków, które kłóciłyby się z całością trunku, a dzięki temu idealnie wpasowuje się w klimat ciepłych dni. Seweryn, człowiek Setka, zdradził, że do produkcji piwa zużyli około 42-50 kg rabarbaru. Jednocześnie wrócił temat piwa ,,Madagaskar”, które jak pamiętam urywało mi wszystko co mogło, a nie zostało ku mojemu zdziwieniu tak dobrze odebrane przez innych blogerów. Chwała jednak ludziom, którzy je docenili i kupowali na potęgę. Toczyliśmy również ciekawą dysputę na temat ciemnych piw: porterów i RIS-ów i ponownie, ku mojemu zaskoczeniu Seweryn mówił, iż rynek ciężko, niczym moja droga wątroba, przyjmuje te gatunki piw. Biorąc pod uwagę sukcesy oraz kunszt polskich piwowarów tworzących wszelakie odmiany ,,ciemniaków” do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia.

PS9

PS6

Gdy skończyło się rabarbarowe orzeźwienie czym prędzej poszedłem po następne piwo, wybór padł na ,,Petronelkę” z browaru Szałpiw. Głównym niecodziennym składnikiem, który odgrywał pierwszoplanową rolę był jałowiec. Najsilniej wyczuwalny był w aromacie, można było odnieść wrażenie jakby mieliło się go w moździerzu, natomiast w smaku już łączył się w tak popularną ostatnimi czasy kwaskowatością i następująca po sobie delikatną goryczą. Jednocześnie siła jałowca nie zostawiała miejsca dla cytrusów: grejpfruta i pomarańczy, oba te aromaty kuliły ogon i nie wchodziły w drogę temu leśnemu aromatowi. Smaczne piwo choć moim zdaniem kwaskowatość była zbyt silna i nie zawsze dobrze współgrała z jałowcem. Oba składniki mogłyby być bardziej zbilansowane jednak piwo zapisuje na plus! Kolejna abstrakcyjna nowość piwnej rewolucji skosztowana.

PS8

Jednym z ostatnich piw kosztowanych tego wieczora był Black IPA z browaru Nepomucen. Przyznaje, kubki smakowe mogły być przytępione po tak różnych smakach, zwłaszcza, że w między czasie wleciało jeszcze jedno piwo, na którego nie szczęście nie mogę przypomnieć sobie nazwy. Jednak co zapamiętałem z Black IPA to fakt, że odstawał od stylu zwłaszcza w zapachu: mało cytrusowy, nie spotkało mnie takie zaskoczenie jak przy Hopus Jumno z Pinty i jednocześnie mało palony.

PS2

PS4

Jednym słowem: był znacznie delikatniejszy i możliwe, że dzięki temu przystępniejszy dla szerszej publiczności. Chwilę po godzinie 22 grę zakończył zespół ,,Outsider”, choć o młodej godzinie to jednak cisza nocna na danym obszarze obowiązuje już właśnie od 22. Kto z Was nie miał jeszcze okazji przybyć do obydwu lokali, niech czyni to czym prędzej, warto zwłaszcza latem!

Wielkopolski Piwosz 16.05.16

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s